NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Stephenson, Neal - "Epoka diamentu"

Bradbury, Ray - "Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca"

Ukazały się

Antologia - "Za tamą"


 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Radecki, Łukasz - "Bóg Horror Ojczyzna"

 Larson, B.V. & VanDyke, David - "Wygnaniec"

 antologia - "Mroczne dziedzictwo. Antologia w hołdzie Jamesowi Herbertowi"

 Weber, David; Zahn, Timothy; Pope, Thomas - "Wezwanie do zemsty"

 Wolski, Marcin - "Pies w studni. Kot w windzie czyli rekonkwista"

 McDonald, Ed - "Zew kruka"

Linki


Bullington, Jesse - "Smutna historia braci Grossbart"
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: The Sad Tale of the Brothers Grossbart
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Data wydania: Maj 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-253-6
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 384
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2009
Wydawca oryginału: Orbit



Bullington, Jesse - "Smutna historia braci Grossbart"

Smutna historia nierównego debiutu


W tarocie jedną z Arkan Wielkich jest Słońce z wizerunkiem bliźniaków. W zależności od ułożenia jest wróżbą dobrą lub złą. Mam wrażenie, że Jasse Bullington w debiutanckiej powieści postawił wszystko właśnie na tę jedną kartę – tytułowych bliźniaków. Autor zdecydował się uczynić głównymi bohaterami prostych rzezimieszków, którzy nie mają nic wspólnego z popularnym archetypem poczciwego zbója czy dobrego banity, a z drugiej strony nie stanowią też typowej szwarccharakterowej kalki. Grossbartowie nie są geniuszami zła, wyznawcami mroku ani nawet sadystami – są po prostu w najbardziej ludzkim znaczeniu podli, mściwi i samolubni. Stanowią przez to zadrę w oku zarówno pospolitych mieszkańców średniowiecza jak i demonicznych sił. Ich historia toczy się wokół rodzinnej legendy o kraju daleko na południowym wschodzie, gdzie grobowce mają rozmiary zamków. I gdzie bracia postanawiają dotrzeć. Bo tak się składa, że Grossbartowie od pokoleń zajmują się rabowaniem grobów. W skrócie – bracia to typ bohaterów, którzy w każdej innej powieści giną zazwyczaj przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nie u Bullingtona.

Płaszczyzną, na której autor najbardziej bezpośrednio realizuje specyfikę Grossbartów, jest estetyka. Bracia są po pierwsze brzydcy jak nieszczęście, a kolejne przygody szpecą ich tylko bardziej. To nie honorowe blizny ani rany świadczące o poświęceniu. Bracia w trakcie podróży są szarpani, cięci, przypalani, tłuczeni, rzucani, obrzygani, topieni. Jeśli idzie o same walki, to również stanowią one policzek dla sztuk takich jak szermierka czy taktyka, będąc długimi sekwencjami przypadków różnych. Wreszcie bracia posługują się plugawym językiem, w którym prowadzą między sobą dysputy niejednokrotnie filozoficznie, przeważnie wypaczając sens omawianych kwestii. I tak gadki Grossbartów dają początek nowej herezji średniowiecznej, w myśl której Maryja została zgwałcona przez Boga, i w ramach zemsty urodziła mu najbardziej pierdołowatego syna na świecie. Ordynarna specyfika braci jest ujmująca, ale problemy pojawiają się, gdy wyżej opisany duet trzeba jakoś zaprząc w tryby przygody, tak by nie stał się tylko kabaretem.

Niestety sama historia podróży bohaterów na Bliski Wschód w najogólniejszym zarysie przypomina wymyślaną na bieżąco sesję role playing. Poszczególne jej etapy szyte są grubymi nićmi, co wyraz znajduje w przypadkowości spotykanych monstrów i postaci drugoplanowych. Największym kuriozum od początku do końca jest wątek syreny, całkowicie pozbawiony jakiekolwiek celowości w utworze. Problem tkwi być może jeszcze głębiej – autor miał problemy z określaniem, w ramach jakiej konwencji będzie się poruszał. Z jednej strony już na początku powieści mamy przedmowę, w której czytamy, że treść to współcześnie zrekonstruowany średniowieczny przekaz. Jest nawet bibliografia na końcu, wzmiankująca pozycje najczęściej popularnonaukowe. Ok, pisarz odrobił lekcję, co widać w tym, jak kreuje średniowiecze – między państwami nie ma współcześnie rozumianych granic, samo pojęcie narodowości też jest bohaterom Bullingtona obce. Z drugiej strony autor nie może odmówić sobie ponowoczesnych żartów, wprowadzając do akcji np. „Gang Przydrożnych Papieży”, czy pozwalając sobie na narracyjne nonszalancje przy opisie śmierci jednego bohatera: „A czy stworzenia zabrały go w głębiny, by pokazać mu niewyobrażalne wspaniałości, czy też by go natychmiast pożreć, tego tu nie opisano”. Nie zrozumcie mnie źle, cytowana fraza sama w sobie jest perełką, ale wodzi za nos, jeśli patrzeć na nią w szerokim kontekście budowania klimatu powieści. Ten do samego końca pozostaje dla mnie nieokreślony.

Trzymałem się nadziei, że autor zostawił przynajmniej jakieś klucze do całej historii, właśnie w jej zakończeniu. Są zakończenia będące najmocniejszym akcentem w historii, innych twórców urządza tworzenie długiej kody, wreszcie są zakończenia-suspensy, w świetle których przewartościowuje się wszystko cośmy dotąd przeczytali. A zakończenie „Smutnej historii Braci Grossbartów” jest po prostu zakończeniem „Smutnej historii Braci Grossbartów”. I tak mimo mojej sympatii dla charakterystycznych bohaterów czy klimatu popkulturowego średniowiecza, trochę jak z kultowego „Evil Dead III – Armia Ciemności”, powieść Bulligtona okazała się przydługim zawodem. To bardziej nierówny debiut zdradzający potencjał na przyszłość niż powieść, którą mógłbym po prostu polecić. Smutna historia, prawda?


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2012-06-06 14:25:21
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Eruana - 07:49 07-06-2012
Wychodzi na to, że to taki współczesno-średniowieczny moralitet. Nie dla mnie.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Miasto Złomu"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Stephenson, Neal & Galland, Nicole - "Wzlot i upadek D.O.D.O."


 Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi"

 Le Guin, Ursula K. - "Wracać wciąż do domu"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Małecki, Jakub - "Nikt nie idzie"

 King, Stephen - "Uniesienie"

Fragmenty

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS