NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

antologia - "Pieśni Umierającej Ziemi"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Vance, Jack - "Umierająca Ziemia"
Tytuł oryginału: Songs of the Dying Earth
Data wydania: Maj 2011
Wydanie: I
Redaktor: George R. R. Martin, Gardner Dozois
ISBN: 978-83-7590-062-0
Oprawa: miękka
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 626
Cena: 59,85 zł
Rok wydania oryginału: 2009
Wydawca oryginału: Subterranean Press



antologia - "Pieśni Umierającej Ziemi"

Antologie inspirowane twórczością wybitnych pisarzy i poświęcone ich pamięci nie są zjawiskiem szczególnie fascynującym. Sam pomysł brzmi wręcz nieco nużąco – oto grono literatów zadaje sobie trud, by napisać coś ku czci kolegi po fachu. Pesymistycznie usposobionym czytelnikom momentalnie nasuwają się skojarzenia ze szkolnymi apelami i laurkami tworzonymi pod dyktando polonistek. W przypadku „Pieśni Umierającej Ziemi” trudno o ocenę bardziej nietrafioną i krzywdzącą.
Choć założenie, które legło u podstaw tego zbioru, to właśnie „antologia ku czci”, efekt jest niecodzienny, a chwilami wręcz piorunujący. Książka robi wrażenie pod każdym względem – począwszy od imponującej listy pierwszoligowych autorów, przez staranne wydanie, po ilość i jakość literackiego materiału.
Antologię zredagował niesiony ostatnio na fali popularności George R. R. Martin wraz z Gardnerem Dozois, a opowiadania napisali m.in. Robert Silverberg, Mike Resnick, Jeff Vandermeer, Lucius Shepard, Tad Williams, Glen Cook, Elisabeth Hand, Tanith Lee, Dan Simmons, sam George R.R. Martin i Neil Gaiman1). Łącznie: 22 utwory dedykowane Jackowi Vance’owi, „w podzięce za wszystkie wspaniałe opowieści i za to, że pozwolił nam pobawić się swoimi zabawkami”.
Tu zresztą pojawia się kolejna, dość niezwykła cecha tego zbioru – klamrą spinającą opowiadania nie jest bowiem, jak to często bywa, jakiś zgrubnie nakreślony temat, ale bardzo konkretny, wykreowany przez Jacka Vance’a i opisany w licznych jego utworach świat Umierającej Ziemi, tj. świat dalekiej przyszłości, dopalającego się Słońca, wymierającej ludzkości pogrążonej w dekadencji i rzeczywistości subtelnie doprawionej zapomnianą technologią i magią. Jednocześnie świat Vance’a pełen jest niezwykłego humoru, ironii i wyjątkowo cynicznych, przebiegłych, barwnych i szalonych postaci.
To właśnie w tym konkretnym świecie osadzone są wszystkie zebrane tu fabuły. I nie są to luźne nawiązania i wariacje, o które można by podejrzewać twórców postawionych przed podobnym zadaniem, ale uczciwie napisane opowieści, które mogłyby wyjść spod pióra autora pierwowzoru – rozgrywają się bowiem w scenerii jego Umierającej Ziemi, pełne są wymyślonych przez niego stworzeń i bohaterów i – w końcu – napisane są nierzadko stylem imitującym jego specyficzną, przewrotną i ironiczną metodę pisarską.
Autorzy w opowiadaniach nie boją się dybać na życie głównych postaci świata wykreowanego przez Vance’a („Proklamacja Sylgarma”, Lucius Shepard), dopisywać kolejne epizody do ich historii („Zielony ptak”, Kage Baker), rzucać światło na ich tajemniczą przeszłość („Nieunikniony”, Mike Resnicka), osadzać w fabule ich potomków („Kolegeum Maugów”, Byron Tetrick), a nawet doprowadzać do samego końca świata („Inwokacja”, Neil Gaiman). Twórcy o charakterystycznym stylu odciskają z kolei na świecie Vance’a swoje indywidualne piętno („Ostatnia wyprawa czarnoksiężnika Sarnoda”, Jeff Vandermeer; „Nos przewodnik Ulfänta Banderōza”, Dan Simmons).
Jednak największe wrażenie robią te opowiadania, które genialnie oddają styl Vance’a i ducha jego twórczości – kiedy akcja rwie do przodu, a bohaterowie wpadają w tarapaty i pułapki, grzęznąc w nich tym głębiej, im rozpaczliwiej próbują się z nich wydostać („Abrizonde”, Walter Jon Williams; „Tradycje Karzhu”, Paula Volsky; „Incydent w Uskwosku”, Elizabeth Moon; „Żenująco komiczna tragedia” Tad Williams). Dzięki wszystkim tym zabiegom zbiór staje się bezcennym poszerzeniem granic vance’owskiego uniwersum i niepowtarzalną szansą zwiedzenia tych jego rejonów, do których nie sięgnęła wyobraźnia samego autora.
Nie sposób przecenić też sposobu, w jaki książkę zredagowano – wszystkie opowiadania opatrzone są krótką notą, przedstawiającą zwykle sylwetkę i dorobek każdego z twórców, oraz posłowiem, w którym autorzy wspominają spotkanie z twórczością Vance’a. Te opowieści, oprócz standardowej kurtuazji, pełne są też ciepła, humoru i przednich anegdot, składających się niemal na kolejny, równoległy zbiór mikroopowieści.
Tak przygotowana i wydana książka przeszła jednak w Polsce nieco niezauważona. Wydaje się, że główną przyczyną jest kiepska znajomość twórczości samego Jacka Vance’a, który dotychczas nie miał szczęścia do polskich wydawców. W księgarniach dostać można w zasadzie tylko „Umierającą Ziemię” i „Oczy Nadświata” wydane w jednym tomie przez Solaris w 2010 roku. Na rynku wtórnym dostępna jest zaś garść siermiężnych wydań z lat 90.2), które zresztą nie budzą większego zainteresowania, a część ważnych pozycji pozostaje ciągle w sferze wydawniczych zapowiedzi3).
W tym kontekście dysonansem brzmią deklaracje autorów opowiadań, którzy rozpisują się o talencie Vance’a i jego ogromnym wpływie na ich własną twórczość i całą fantastykę. Tymczasem niejednemu polskiemu czytelnikowi nazwisko Vance’a nie mówi właściwie nic. Z czysto rynkowego punktu widzenia opublikowane na tym etapie „Pieśni Umierającej Ziemi” wydają się po prostu wydawniczym falstartem.
Choć niedoceniona, jest to jednak świetna antologia, która może podobać się nie tylko nielicznym polskim fanom Vance’a, ale z powodzeniem broni się jako niezależna pozycja. Jeśli nawet rozpatrywać ją w oderwaniu od Umierającej Ziemi i całego literackiego kontekstu (co, z uwagi na tożsamość świata przedstawionego zakrawać może na karkołomne przedsięwzięcie), stanowi zbiór niezwykłych opowiadań, osadzonych w nieszablonowym świecie fantasy i napisanych kapitalnym, błyskotliwym i pełnym humoru stylem. Dlatego też, bez względu na stopień znajomości pierwowzoru, „Pieśni...” po prostu warto przeczytać.



1) A także: Matthew Hughes, Terry Dowling, Liz Williams, Walter Jon Williams, Paula Volsky, Kage Baker, Phyllis Eisenstein, Elizabeth Moon, John C. Wright, Byron Tetrick, Howard Waldrop.

2) Jak np. wydane przez Rebis „Lyonesse”, „Madouc” i „Zielona perła”.

3) Jak np. zaplanowane przez Solaris na grudzień 2012 roku kolejne łączone wydanie – „Cugel Saga. Rhialto the Marvellous”.





Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2012-02-12 10:41:57
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 14:26 12-02-2012
Hmmm, na czym polega "siermiężność" rebisowskiego wydania Lyonesse?

Gavein - 16:04 12-02-2012
A czy bez jakiejkolwiek znajomości oryginału można te opowiadania czytać nie tracąc zbyt wiele?

kurp - 17:50 12-02-2012
Gavein pisze:A czy bez jakiejkolwiek znajomości oryginału można te opowiadania czytać nie tracąc zbyt wiele?

IMO - tak. Poza może przypadkiem, kiedy okażesz się uczulony na taką - bardzo specyficzną - odmianę fantasy. Ale ja np. mam uczulenie na 90% fantasy, a tym zbiorem jestem zachwycony :D To są ciekawe fabuły, które w ogromnej mierze pozostają kompletne nawet po okrojeniu z kontekstu.

historyk pisze:Hmmm, na czym polega "siermiężność" rebisowskiego wydania Lyonesse?

W zasadzie wszystko, co można znaleźć na Allegro, do złudzenia przypomina mi charakterystyczne, dalekie od tego, co dziś uchodzi za standard, wydania fantasy. Choć, faktycznie, te konkretne książki gorzej ilustrują myśl niż np. ta. Chodzi raczej o to, że dwudziestoletnie, rozsypujące się wydania w kiczowatych okładkach nie są zapewne szczytem marzeń dla kogoś, kto chciałby dziś zapoznać się z twórczością JV... :roll:

nosiwoda - 09:11 13-02-2012
Przprszm bardzo, okładki do Lyonesse nie były kiczowate. A już na pewno nie były brzydkie. Proszę: za dobrą cenę, w dobrym stanie. Więc można znaleźć.

Shadowmage - 09:55 13-02-2012
Fakt, okładki do tego cyklu złe nie były, chociaż książki teraz, po latach, się rozpadają trochę.

Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS