NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Ukazały się

Zychla, Marek - "Sitko"


 Chokshi, Roshani - "Aru Shah i koniec czasu"

 Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

 Larson, B.V. - "Flota Oriona"

 Nieściur, Sławomir - "Kurs na kolizję"

 Lovecraft, Howard Philips - "Zew Cthulhu"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Wexler, Django - "Piekielny batalion"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Kańtoch, Anna - "Przedksiężycowi", część 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Kańtoch, Anna - "Przedksiężycowi"
Data wydania: Marzec 2009
ISBN: 978-83-7574-019-6
Oprawa: miękka
Format: 125 x 205
Liczba stron: 432
Cena: 29,99 zł
Seria: Asy polskiej fantastyki



Kańtoch, Anna - "Przedksiężycowi", część 1

Wyścig szczurów wśród celebrytów?


Czy możliwe jest zbudowanie społeczeństwa, składającego się wyłącznie z jednostek doskonałych, wybitnych, perfekcjonistów; społeczeństwa, którego każdy wytwór jest artystycznie wyrafinowany, niepowtarzalny, po prostu – piękny? Każdy obywatel jest najlepszy w swojej dziedzinie, a prawdopodobieństwo spotkania na ulicy geniusza jest stuprocentowe? Jak to osiągnąć? Przedksiężycowi są pewni, że mają sposób…
Przedksiężycowi rządzą światem, w którym dobra materialne dostępne są dla wszystkich za darmo, pod jednym tylko warunkiem – że mieszkańcy będą oryginalni, kreatywni, że wszystko, co stworzą, będzie nosić piętno sztuki. Wszystko jedno w jakiej dziedzinie – swoboda wyboru jest w pełni akceptowalna. W pierwszej chwili wydaje się, że to pociągająca wizja – koniec z przeciętnością, ubraniami pochodzącymi z jednej linii produkcyjnej, banałami straszącymi na każdym kroku. I jeszcze ta swoboda wyboru dziedziny, w której można się wykazać! Marzenie życia, nieprawdaż? Ale po początkowej ekscytacji przychodzi refleksja – co z tymi, którzy nie chcą/nie umieją/nie są w stanie się dostosować? Na takich nieprzystosowanych Przedksiężycowi mają sposób – po prostu pozbywają się ich. Dosłownie. Jak balastu. Ci, którzy odstają, nie nadążają, oddzieleni coraz bardziej od artystycznej reszty, są bezlitośnie eliminowani – kolejny Skok rozwiązuje ostatecznie problem, skazując na śmierć całe rzesze nie dość kreatywnych czy nie dość artystycznie wyrobionych obywateli. Na dodatek wszyscy członkowie społeczeństwa Lunapolis biorą udział w grze w samodoskonalenie nie znając kryteriów selekcji. Ale na wszelki wypadek zamawiają dzieci z określoną kombinacją genów, która – jak sądzą – może okazać się tą jedyną, gwarantującą szczęśliwe dotrwanie do Przebudzenia, momentu przekroczenia bram Raju. Albo wymieniają geny sobie, powiększając w ten sposób potencjalne uzdolnienia. Tyle tylko, że działają na oślep, wszak nie wiedzą, co gwarantuje sukces. Przerażające. I byłoby przerażające, nawet gdyby śmierć była tylko powieściową metaforą (a nie jest!), wykluczeniem, wyrzuceniem poza społeczny nawias. Przecież to eugenika w najgorszym wydaniu, czysty totalizm, artystycznie polukrowany dla niepoznaki. Przedksiężycowi chcieli stworzyć społeczeństwo doskonałe, a wyszedł im wyścig szczurów wśród celebrytów.
Kreacja świata robi wrażenie i nie jest to wizja optymistyczna. Wszak eugenika już kiedyś znalazła piewców, że o nazistowskich teoriach rasowych nie wspomnę. Bardzo nie życzyłabym sobie, aby taka lub choćby tylko podobna dyktatura była naszą przyszłością. Przyszłością, w której na społeczny niebyt skazuje się ludzi „niekompatybilnych” z najnowszymi gadżetami technicznymi, ludzi „niekreatywnych” czy za nic mających medialną popularność. Przyszłością, w której wszyscy muszą (nie – mogą lub chcą, tylko właśnie muszą) robić karierę zawodową; przyszłością, w której sens życiu nadaje sukces i rozgłos. Tylko to się liczy. Nie mam nic przeciwko kreatywności, ale ponieważ obserwuję na co dzień dewaluację tego określenia i stosowanie go w znaczeniu coraz bardziej pejoratywnym, naprawdę obawiam się świata, w którym tak właśnie powierzchownie rozumiana będzie głównym kryterium przydatności społecznej. „Kreatywność”, przejawiająca się także w wymyślaniu coraz to nowych sposobów zadawania bólu czy organizacji krwawych widowisk. A ponieważ w świecie powieści tak właśnie powierzchownie rozumiany artyzm czy kreatywność dominuje (przy jednoczesnym braku opisu geniusza w działaniu), zatem wydaje mi się, że autorka sportretowała coraz wyraźniejszy trend: społeczeństwo składające się z celebrytów. Celebrytów zapatrzonych w siebie, zainteresowanych jedynie osiąganiem perfekcji w najbardziej „chwytliwej” dziedzinie, po prostu cynicznych karierowiczów. Ale celebrytów złapanych w pułapkę, skazanych na wieczny wyścig, ciągłą rywalizację, ustawiczne wymyślanie na nowo siebie i swojej sztuki.
Fabuła powieści i konstrukcja bohaterów są trudne do oceny, gdyż czytelnik dysponuje jedynie pierwszą częścią opowieści, w zasadzie wstępem do właściwej historii. Akcja na razie nie przeraża tempem (to nie zarzut), rozwija się raczej powoli, a bohaterowie bez pośpiechu przedstawiani są czytelnikowi. I choć ich motywacje momentami wydają się naiwne czy też nazbyt młodzieńczo idealistyczne, to przecież mamy do czynienia dopiero z pierwszym tomem – bohaterowie jeszcze będą mieli okazję dojrzeć i wydorośleć (o ile zdążą przed kolejnym Skokiem).
Szczerze mówiąc, perypetie poszczególnych postaci nie zainteresowały mnie jakoś specjalnie – o wiele ciekawsze wydały mi się tajemnice powieściowego świata. Świata, ograniczonego do jednego miasta, istniejącego w różnych wersjach czy też stadiach rozpadu. Świata, w którym entropia jest bezlitośnie skuteczna, a jeden, jedyny wyjątek czyni dla obcego przybysza. Świata, w którym częstotliwość Skoków jest większa od statystycznej wymiany pokoleń (populacja wykazuje stałą tendencję zniżkową). Świata, rządzonego poprzez dyskusyjne i niekonsekwentne zalecenia Przedksiężycowych (zakaz stosowania w domach oświetlenia gazowego przy jednoczesnym zezwoleniu na używanie go w latarniach ulicznych), ale jednocześnie świata, w którym sensu tych zaleceń nikt nie podważa. I w końcu świata, który ma ściśle określony „termin ważności”… Nie ukrywam, pierwszy tom „Przedksiężycowych” rozbudził moją ciekawość i mam nadzieję, że kolejny wyjaśni wątpliwości dotyczące zasad funkcjonowania świata opowieści.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-03-08 17:54:42
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Czarcie słowa"


Wygraj "Nie ma czasu"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e01)


 Wywiad z Edem McDonaldem

 Polska fantastyka 2019 r. - co nas czeka?

 Nightflyers - książka i serial

 Naomi Novik o "Mocy srebra"

Recenzje

Howard, A.G. - "Alyssa i obłęd"


 Fletcher, Charlie - "Ostatni"

 Scalzi, John - "Upadające imperium"

 Lovecraft, H.P. - "Nemezis i inne utwory poetyckie"

 Vonnegut, Kurt - "Śniadanie mistrzów"

 antologia - "17 podniebnych koszmarów"

 antologia - "Harda Horda"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

Fragmenty

 Schwab, V.E. - "Vicious. Nikczemni"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Górski, Piotr - "Reguła zakonu"

 Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Ołtarz i krew"

 Świerczek-Gryboś, Magdalena - "Openminder"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

 Majka, Paweł - "Jedyne: Ścieżki krwi"

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS