NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Beckett, Chris - "Matka Edenu"

MacLeod, Ian R. - "Czerwony śnieg"

Ukazały się

Beckett, Chris - "Matka Edenu"


 MacLeod, Ian R. - "Czerwony śnieg"

 O'Rourke, Monica J. - "Cierp ciało"

 Stoker, Bram - "Dracula" (2018)

 Burroughs, Edgar Rice - "Tarzan w Pellucidarze" (nowa edycja)

 Białołęcka, Ewa - "Drugi Krąg"

 Białołęcka, Ewa - "Naznaczeni błękitem" (Jaguar)

 Ellison, Harlan - "To, co najlepsze", tom 1

Linki



antologia - "Idiota skończony"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Luty 2018
ISBN: 978-83-7964-288-5
Oprawa: miękka
Format: 145x195 mm
Liczba stron: 536
Cena: 39,90 zł



antologia - "Idiota skończony"

Po kilku latach przerwy ubiegłoroczną antologią „Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu” Fabryka Słów wróciła do wydawania zbiorów opowiadań łączących znane nazwiska z autorami na dorobku. Dobrze się stało, bo aktualna sytuacja na rynku skazuje twórców na pisanie powieści lub chociażby cyklu tekstów połączonych szkieletem fabularnym. Dzięki „Idiocie skończonym” mamy okazję w jednym woluminie zerknąć do czarnobylskiej Zony, śledzić kosmiczne przygody załogi „Smoczycy” czy brać udział w obławie na „żołnierzy wyklętych”. Jedna uwaga, w moim odczuciu, wydawca wbrew opisowi nie stworzył klasycznej antologii tematycznej; zdecydowanie brakuje tu elementu przewodniego łączącego wszystkie teksty. Być może tajemnica tkwi w usuniętym podtytule „antologia rocznicowa”, ale rozwiązanie tej zagadki pozostawiam czytelnikom.

Co czeka nas wewnątrz książki? Zgodnie z opisem – dwanaście opowiadań, dwanaście światów. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładniej, bez trudu będziemy mogli większość z nich połączyć w pary i tercety tematyczne.

Tytułowe opowiadanie Anety Jadowskiej i „Garażowego” Ewy Białołęckiej łączy przede wszystkim lekkie i żartobliwe podejście do magii. No bo jak poważnie traktować wyrośniętego skrzata domowego czy kolejne próby zdjęcia przypadkowej klątwy? Jednocześnie oba teksty zahaczają o nieco poważniejsze tematy (np.: adopcja zwierząt). Gdzieś obok nich usytuowałbym „Ostatni dzień służby” Krzysztofa Abramowskiego – humoru tu jak na lekarstwo, ale znów pojawiają się elementy magii przenikające nasz świat. Sama historia diabelskich służb specjalnych ma pewien urok, ale – jak dla mnie – wydaje się być wyrwana z szerszego kontekstu.

Na miłośników postapokaliptycznych klimatów czeka dwójka wyjadaczy Krzysztof Haladyn („Krew na śniegu”) oraz Bartek Biedrzycki („Nocna Dużej Ziemi”). O ile jednak ten pierwszy snuje mało ciekawą i przewidywalna historię ostatnich mieszkańców zniszczonego miasta, drugi stawia na efekt komiczny. Jego główny bohater raz po raz przekonuje się, że niebezpieczeństwa zony to nic w porównaniu z życiem w „normalnym świecie”. Na tle dziesiątek tekstów o dzielnych stalkerach, ten dzięki złamaniu konwencji wypada co najmniej dobrze. Jak widać śmiać można się nawet z apokalipsy.

Kolejną autorską parę stanowią Michał Gołkowski („Wyklęci”) i Hubert Olkowski („Tajemnica miasteczka N.”), których połączył temat „żołnierzy wyklętych”. W pisarskim starciu zdecydowanie lepiej wypada autor „Komornika” – rozmowie młodego dziennikarza z byłym enkawudzistą towarzyszy napięcie i zaskoczenie, śledztwu młodego oficera Korpusu Bezpieczeństwa wszechobecne poczucie deja vu.

Pozwolę sobie również na zestawienie dwóch tekstów „Ptasiego sądu” Adriana Atamańczuka oraz „Przez kraj ludzi, zwierząt i biesów” Jacka Komudy, które łączy gatunek fantasy, wątek polowania oraz poczucie niedosytu. W tekście Atamańczuka im dalej, tym gorzej; po niezłym wprowadzeniu fabuła wyraźnie wyhamowuje, by ostatecznie pozostawić wrażenie bycia wyrwanej z większej całości – tutaj po prostu nic się nie klei. Lepiej broni się tekst Komudy – otwarty charakter zakończenia nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie zachęca do poszukiwania kolejnych tekstów. Inna sprawa, że nawet czytając czyste fantasy w wykonaniu pana Jacka, wciąż wyczuwa się klimat i rozwiązania fabularne rodem z Dzikich Pól.

Nie powinni być zawiedzeni fani science fiction: trio Robert J. Szmidt, Tomasz Kołodziejczak i Marcin Podlewski stanęli na wysokości zadania i zaprezentowali autorskie wizje przyszłości. „Cisza” to opowieść o nietypowej interwencji kosmitów, „Zmierzch nad Walencją” opisuje Europę opanowaną przez Chiny, „Głębia. Ciałak” Podlewskiego znów wiedzie nas do Wypalonej Galaktyki i postaci kapitana Myrtona Grunwalda. Wprawdzie część rozwiązań fabularnych wyda się bardziej oczytanym fanom fantastyki znajoma czy wręcz przewidywalna, ale specjalnie nie przeszkadza to w lekturze. Szmidta cenię za pomysł i konsekwencję w jego realizowaniu, u Kołodziejczaka robi wrażenie dopracowana wizja przyszłości Starego Kontynentu, zaś Podlewski prócz mnogości ras kosmitów i szybkiej akcji ukazuje siłę poezji.

„Idiota skończony” nie zachwyca. Bez trudu wymieniłbym lepsze antologie, które ukazały się ze znaczkiem Fabryki Słów na okładce. Trudno znaleźć tutaj utwory na miarę „Wilczej zamieci” Jarosława Grzędowicza czy „Światów Dantego” Anny Kańtoch. Nie oznacza to jednak, że dostaliśmy zbiór słabych tekstów, raczej przeciętnych z nielicznymi przebłyskami jakości. Najbliżej „zajdlowego poziomu” wydaje się „Zmierzch nad Walencją” Kołodziejczaka, ale jak zwykle wszystko jest w rękach czytelników.

Oby w przyszłym roku było lepiej.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2018-02-05 21:05:49
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 22:34 05-02-2018
Nierówny poziom tekstów jest bolączką każdej antologii. Albo inaczej - niemożność dopasowania wszystkich tekstów do gustu danego czytelnika. Przestałem je kupować, bo takie wyjątki jak "Science fiction" Powergraphu zdarzają się zbyt rzadko. A recenzja tylko potwierdza słuszność tej decyzji.

Shadowmage - 08:58 06-02-2018
Wiadomo, poziom jest różny, ale dobrze jak połowę tekstów można uznać za interesujące/fajne/udane/ w twoim guście. W tej miałem ze dwa opowiadania.

Janusz S. - 11:29 06-02-2018
Shadowmage pisze:Wiadomo, poziom jest różny, ale dobrze jak połowę tekstów można uznać za interesujące/fajne/udane/ w twoim guście. W tej miałem ze dwa opowiadania.

Jeśli "dobrze" oznacza 50% udział opowiadań, które Ci się podobają, to dalej nie ma sensu kupować takich antologii. Liczba książek, które mi się bardzo podobają lub tylko podobają jest wystarczająco duża, żeby brakło mi kasy na kupienie ich wszystkich a wtopy też się zdarzają. Nie ma więc sensu wydawanie kasy na coś co z założenia nie ma szansy na sukces. Jak dla mnie, "dobra" antologia to taka, w której nudne lub beznadziejne są góra 2-3 teksty z kilkunastu. Obok "Science fiction" trudno mi sobie taką przypomnieć.

Fenrir - 16:16 06-02-2018
Janusz, bo po prostu nie jesteś grupą docelową - ale wciąż jest wielu ludzi, którzy jednak antologie doceniają, choć tych w ostatnich latach jak na lekarstwo.

Shadowmage - 22:44 06-02-2018
Fenrir pisze:Janusz, bo po prostu nie jesteś grupą docelową - ale wciąż jest wielu ludzi, którzy jednak antologie doceniają, choć tych w ostatnich latach jak na lekarstwo.
To nie kwestia antologii, tylko opowiadań w nich zamieszczanych. Z grubsza wyróżniłbym dwa rodzaje, które mogą się spodobać czytelnikom (w sensie masy):

- zbiór tekstów uznanych autorów (trudne do przeprowadzenia i nie ma gwarancji, że czegoś nie wyciągną z dna szuflady)
- antologia tematyczna, gdzie jest kilka "gwiazd" i uzupełnianie "autorami na dorobku" (ryzyko, że w drugiej kategorii się nic ciekawego nie znajdzie).

Na kategorię pierwszą w polskim wydaniu nie mamy za bardzo co liczyć. Popularniejszy jest wariant drugi, choć z gwiazdami też bywa nieszczególnie. Ale i tak oczekiwałoby się z połowy tekstów na dobrym poziomie i czegoś ciekawego od "debiutantów". Tymczasem co ostatnio sięgnę po jakiś zbiór, to mnie zniechęca 2/3 tekstów.

I tak, wiem, pijesz trochę do swoich projektów -ale to, przynajmniej ta w Geniuszach, to było jeszcze coś innego i nie można moim zdaniem tego porównywać z produkcjami "komercyjnymi".

Insza inszość, że i tak ludzie wolą sobie powieści poczytać, choćby mierne.

Janusz S. - 16:42 07-02-2018
Fenrir pisze:Janusz, bo po prostu nie jesteś grupą docelową - ale wciąż jest wielu ludzi, którzy jednak antologie doceniają, choć tych w ostatnich latach jak na lekarstwo.

Nie zgadzam się z taką opinią. Nie ma tu czegoś takiego jak grupa docelowa, bo to nie kwestia treści a doboru tekstów, ich formy, stylu i tematyki. Motyw przewodni antologii nie zapewnia bynajmniej spójności pod żadnym z wymienionych względów - zresztą bez sensu to piszę, bo akurat tego Tobie nie trzeba wyjaśniać. Skoro nawet antologie tak spójne tematycznie jak "Szpony i kły" zawierają teksty słabe, to czego oczekiwać po antologiach, w których motyw przewodni daje autorom o wiele więcej swobody? Sytuacja, w której podobają mi się wszystkie teksty w zbiorze nie zdarza się nawet w zbiorach jednego autora. Dlatego uważam, że wydawania antologii jest porażką z założenia. Wyobrażam sobie, że doceniać antologie mogą ludzie pragnący uzyskać jakiś przegląd sytuacji w danej branży albo poszukać nowych autorów, którzy wzbudzą ich zainteresowanie. :?:
Shadowmage pisze:...
- zbiór tekstów uznanych autorów (trudne do przeprowadzenia i nie ma gwarancji, że czegoś nie wyciągną z dna szuflady)

Nawet jak nie wyciągną to niczego nie gwarantuje. Przecież nawet zbiory jednego autora zwykle zawierają masę badziewia. Choćby zbiory Gaimana - część tekstów znakomita, część nie da się czytać. I jeszcze straszne wiersze. Mnie się wydaje, ze większą szansą są zbiory bardzo ograniczone tematycznie - tak jak "Szpony i kły". Jeśli temat mnie interesuje to antologia ma szanse się spodobać.

Fidel-F2 - 18:06 07-02-2018
Zbiór Chianga jest debeściarski, bez słabego punktu. Gaiman to cienias.

nosiwoda - 10:11 08-02-2018
Najpewniejsze są antologie po-roczne, typu debestof. Ale w Polsce jakoś nie zażarły, więc zaopatruję się co jakiś czas na bookdepo.

Fidel-F2 - 10:49 08-02-2018
Kiedyś jeszcze Don Wollheim proponuje i Spotkania w przestworzach były fajne.

nosiwoda - 12:48 08-02-2018
Don Wollheim to też było debestof z danego roku, tylko do nas przychodziło z opóźnieniem. A już 4 tomy debestof Hartwella nie przyjęły się i Zysk zrezygnował.
W sumie Spotkania też były datowane rocznie, nie?

Komentuj


Artykuły

Modyfikowany Węgiel - powieść a serial


 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

Recenzje

Hobb, Robin - "Wyprawa Błazna"


 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Heuvelt, Thomas Olde - "Hex"

 Lawrence, Mark - "Czerwona siostra"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 antologia - "Idiota skończony"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1

 Beaty, Erin - "Pocałunek zdrajcy"

Fragmenty

 Hobb, Robin - "Wyprawa Błazna"

 Sutherland, Tui T. - "Najjaśniejsza noc"

 Gromyko, Olga; Ułanow, Andriej - "Plus/minus"

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS