NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Butcher, Jim - "Zmiany"

Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

Ukazały się

Douglas, Ian - "Star Carrier. Światłość"


 Ziębiński, Robert - "Piosenki na koniec świata"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

Linki

Nagata, Linda - "Czerwień. Misja Brzask"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Czerwień
Tytuł oryginału: The Red. First Light
Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński
Data wydania: Sierpień 2016
ISBN: 978-83-8062-002-5
Oprawa: miękka
Format: 132x202
Liczba stron: 416
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2013
Tom cyklu: 1



Nagata, Linda - "Czerwień. Misja Brzask"

„Czerwień. Misja Brzask” to udany początek trylogii osadzonej w konwencji militarnej fantastyki. Fabuła rozgrywa się na Ziemi, w niedalekiej przyszłości, co niżej podpisany uznaje za przyjemną odmianę od czytania militarnych zmagań w kosmosie. Fabularna przyszłość jest na tyle odległa, że zaawansowanie technologiczne doprowadziło do scyborgizowania żołnierzy. Wprawdzie istnieją państwa, ale korporacje są równie potężne i wpływowe. W zasadzie to one wiodą prym, „żywiąc się” konfliktami wojennymi. Jednak Linda Nagata nie poświęca opisowi społeczno-politycznemu wiele miejsca, co uznaję za największą (może i jedyną) wadę książki. Bohaterem powieści jest porucznik James Shelley, dowódca oddziału (Połączonej Grupy Bojowej) wykorzystywanego w różnych misjach wojskowych. Shelley posiada budzącą dodatkowy respekt wśród podkomendnych zdolność do „wyczuwania” niebezpieczeństwa. Taką wzmocnioną intuicję, która kilka razy uratowała jego samego i dowodzony oddział.

Fabuła powieści nie jest skomplikowana. Misja w jednym kraju, przeniesienie fabuły do Stanów Zjednoczonych, nowa misja, pułapki, spiski. Ale przede wszystkim – dużo w niej akcji. Wspomniana wcześniej wada, czyli niezbyt głęboki opis rzeczywistości, może mieć uzasadnienie. Historia jest opowiadana z perspektywy głównego bohatera, który jest zwyczajnym (do pewnego stopnia) oficerem. Wykonuje rozkazy, realizuje zadania. Jest narzędziem. Nie jest żadnym rozgrywającym w tym świecie, nie musi nawet znać mechanizmów sprawowania władzy i spisków, które mogą okazać się większe niż jest w stanie ogarnąć. Dodatkowo akcję śledzimy cały czas z jego perspektywy. Reszta drugoplanowych postaci robi tylko za tło, nie posiada żadnej samodzielnej roli fabularnej. Działania oddziału będą miały konsekwencje polityczne i ekonomiczne, które w pewnym momencie zaciążą na przyszłości Shelleya i jego podwładnych. I wtedy powieść się kończy, a „rozgrzany” czytelnik musi czekać na odpowiedzi do wydania części drugiej. Być może na podstawie finału pierwszego tomu, można się spodziewać, że w „The Trails” autorka odsłoni więcej świata i mechanizmów jego funkcjonowania.

Lektura powieści nie powinna rozczarować miłośników szybkiej akcji. Powieść jest nią wypełniona i czyta się doskonale. Myślę, że po lekturze większość czytelników, jeśli nie wszyscy, zgodzą się, że autorka pisze zdecydowanie lepiej niż przeciętny „absolwent” kursów kreatywnego pisania – nominacje do Nebuli i Nagrody Johna W. Campbella nie były przypadkiem. Żołnierze przyszłości, jak wspomniano, są w znacznym stopniu scyborgizowani, noszą specjalne egzoszkielety, są podłączeni do różnych systemów, które pozwalają dowódcom śledzić akcję z pola walki w czasie rzeczywistym. Nie ma tu jakichś spektakularnych technologii dających nieśmiertelność. Całe to technologiczne otoczenie, w którym funkcjonuje żołnierz, może jednak zawieść. A na dobrze zorganizowany i przeprowadzony spisek nie pomoże żadna super broń. Zwłaszcza jeśli walczy się z korporacją posiadającą zasoby i wpływy. Choć nie ma też wrogów niepokonanych. Autorka oddaje to wszystko w sposób wiarygodny, realistyczny. Nie ma wątpliwości, że porusza się w kreowanej rzeczywistości swobodnie, zna ją na wylot, kontroluje. Czytelnik wie, że nie wciska mu się tandety.

Zachęcając do lektury, należy jednak ostrzec tych, którzy tej książki jeszcze w rękach nie mieli. Opis fabuły na okładce zdradza zbyt wiele. Jak wspomniano wcześniej, na razie nie jest ona zbyt skomplikowana. Tym, którzy opis przeczytali, radzę o nim zapomnieć. Przyznać należy, że psuje on trochę przyjemności, zdradzając antagonistę czy odpowiadając na pytanie o Czerwień. Niemniej „Czerwień. Misja Brzask” to świetna powieść i w kolejnych częściach pokładam spore nadzieje. Nawet jeśli będą „tylko” na podobnym poziomie skomplikowania fabuły, to i tak przed nami kawał porządnej, „soczystej” rozrywki. Zastanawiałem się (nieco seksistowsko) przed lekturą, jak może wyglądać militarna fantastyka napisana przez kobietę. Teraz nie mam wątpliwości, że może być lepsza od tej pisanej przez mężczyzn.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-10-18 14:09:11
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 15:05 18-10-2016
"Udany początek"? "...świetna powieść"? Jak dla mnie "Czerwień" to przede wszystkim jedno wielkie rozczarowanie. Główny zonk opisał już (niezwykle taktownie i delikatnie) recenzent, więc napiszę bardziej wprost - w książce, oprócz tego co opisano na okładce, jest tylko jedna akcja na 30 ostatnich stronach. Resztę streszczono w blurbie, co jest niechybnie objawem głupoty, ale nie tylko polskiego wydawcy, bo w oryginale opis okładkowy był taki sam. Recenzent był też uprzejmy pominąć zadziwiający mechanizm budowania napięcia w fabule, polegający na tym, że go nie ma. Cudownym zrządzeniem losu główna zagadka rozwiązuje się sama. Nie ma podejrzeń, dziesiątek hipotez, nie ma śledztwa, obaw, nie ma fałszywych tropów, ot tak po prostu główny bohater usiadł sobie i wszystkiego się domyślił na którejś stronie. Było to boleśnie głupie. Kolejny zgrzyt to tenże główny bohater, głębią uczuć przypominający pralkę automatyczną Polar. Urwało mu nogi. Cóż, zdarza się. Wystrzelali mu pół oddziału - shit happens. Tajemnicza SI wysysa mu mózg i zsyła dziwne przeczucia. Ziewanko.
No i wreszcie tło ekonomiczne. Pani Nagata jest chyba pacyfistką, bo producenci uzbrojenia stanowią u niej litą masę żądnych zysku monstrów, czyhających tylko by kogoś wymordować lub rozpętać jakąś wojenkę. Być może w przerwach, któryś z nich pracuje nad obronnością kraju, ale o tym nikt się nawet w książce nie zająknął.

Spriggana - 15:15 18-10-2016
O ile pamiętam to jest powiedziane wprost że nie reaguje, bo wszczepka tłumi mu stres i inne niepożądane objawy.

Janusz S. - 17:27 18-10-2016
Wtedy jak nie ma wszczepki też nie reaguje. Albo inaczej, reaguje - pragnie wszczepki.

romulus - 18:25 20-10-2016
Trochę przesadzasz. Oczywiście, opis na okładce to spoilerowa wtopa, ale co do tła powieści nie ma jeszcze podstaw narzekać. Chyba że w drugiej części autorka nie pójdzie dalej i nie rozwinie nieco wątków politycznych. Ale chyba nie da się tego uniknąć, biorąc pod uwagę zakończenie. A odnośnie tych korporacji - iluż pisarzy robiło ze wszystkich wrogów publicznych? Dukaj ("Czarne oceany"), Morgan ("Modyfikowany węgiel"), tak na szybko mi przychodzą do głowy. Rozdrabnianie się, że niektóre wspomagają obronność nie ma sensu. Bo i tak żadna nie robi tego za darmo, ani z patriotyzmu. :) Tylko dla kasy i wpływów a walki o kontrakty rządowe to brudna gra od zawsze.

Janusz S. - 09:33 21-10-2016
To że nawzajem uważamy, że druga strona dyskusji "trochę przesadza" to zdaje się jest podstawa dyskusji, więc OK. Z Dukajem to zdaje się Ty nieco przesadzasz, bo u niego obraz korporacji i ich działań był znacznie bardziej skomplikowany niż u Nagaty i twierdzenie, że ze wszystkich robił wrogów publicznych akurat do "Czarnych oceanów" nie całkiem pasuje. Morgana pamiętam mgliście, więc się nie wypowiadam, ale wierzę na słowo. Nawet jednak gdyby to zjawisko było rzeczywiście powszechne, to chciałem zauważyć, że powszechność występku nie usprawiedliwia jego ohydy.
Fundamentalnie nie zgadzam się, że wspomniane "rozdrabnianie się" jest bez sensu. Wręcz jestem zdumiony, że szanowany przez mnie recenzent jest w stanie wygłaszać bez zawstydzenia tego typu opinie. Szczegółowość, drobiazgowość, dokładność przedstawiania zagadnienia świadczą zwykle o znajomości danego tematu i rzetelności przygotowania autora (już sobie wyobrażam jak wyglądałoby choćby takie "Ślepowidzenie" gdyby Watts nie był maniakalnie drobiazgowy). Jak autor na czymś się nie zna to zwykle stosuje uproszczenia takie jak Nagata. Inną rzeczą jest czy autor potrafi swoją wiedzę dobrze wmontować w fabułę, tak by wszyscy nie poumierali z nudów. Dukaj jakoś potrafi. Może Nagata też nie potrafi więc ucieka w uogólnienia? To, że każda firma działa przede wszystkim dla zysku z pewnością jest prawdą. Pogląd, że firmom nie zdarza się w czasie walki o zysk postępować przyzwoicie i mieć wyłącznie najniższe motywacje dziwnie mi przypomina obraz kapitalistycznych potworów malowany w czasach komunistycznej propagandy.

nosiwoda - 09:35 21-10-2016
Janusz S. pisze:Pogląd, że firmom nie zdarza się w czasie walki o zysk postępować przyzwoicie i mieć wyłącznie najniższe motywacje dziwnie mi przypomina obraz kapitalistycznych potworów malowany w czasach komunistycznej propagandy.

Firmom się nie zdarza. Ludziom w tych firmach się zdarza, ale zwykle są za to karani pod koniec roku obrachunkowego i już więcej tego nie robią. Np. dlatego, że już nie są w danej firmie.

Janusz S. - 12:05 21-10-2016
No to pozostaje nam czekać na kolejną rewolucję. Miejmy nadzieję, że nie komunistyczną.

romulus - 09:18 22-10-2016
Prawda, może i ja trochę przesadzam. :) Ale rzecz w tym, że autorka - sądząc po części pierwszej - w tej trylogii stawia na coś innego: akcję i przygodowość. Również wolałbym, aby autorka odpuściła trochę akcji, zmieniła perspektywę fabuły dając "głos" innym postaciom i rozbudowała świat. Przyjdzie się przekonać w części drugiej. Z oczywistych względów (druga część trylogii), zdefiniuje ona w znacznej części całość.

Janusz S. - 10:43 22-10-2016
Optymista. Z mojego doświadczenia wynika raczej, że drugie tomy to zwykle te części trylogii, w których autorki/autorzy nie wiedzą co począć i akcja rozłazi się bezsensownie we wszystkie strony a na pogłębienie czegokolwiek jest już za późno. W "Czerwieni" tak naprawdę najbardziej wkurzyło mnie to, że wszystko było od początku wiadomo. I nie tyle chodzi mi tylko o bezsensowny opis na okładce, ale także o nienaturalną łatwość z jaką główny bohater wszystkiego się domyślił. Zero napięcia, niewiele przyjemności z lektury.

Komentuj


Konkurs

Świąteczny konkurs z Warcraftem


Świąteczny konkurs z Rebisem i Szmidtem


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"


 Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS