NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"

Kristoff, Jay - "Bezświt"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Gibson, William - "Trylogia Ciągu"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Trylogia Ciągu
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Neuromancer, Count Zero, Mona Lisa Overdrive
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Kwiecień 2015
ISBN: 978-83-7480-540-7
Oprawa: twarda
Format: 135x215
Liczba stron: 784
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1984, 1986, 1988



Gibson, William - "Trylogia Ciągu"

W drugim tomie serii Artefakty wydawnictwo MAG uraczyło nas reedycją całej „Trylogii Ciągu” napisanej przez Williama Gibsona. Sytuacja ta wymaga kilku wyjaśnień. W skład zbiorczego wydania wchodzą „Neuromancer”, „Graf Zero” oraz „Mona Liza Turbo”, jednak współczesny czytelnik może być nieco zwiedziony terminem "trylogia". Ciąg powstał w latach 80., kiedy rynek wydawniczy wyglądał trochę inaczej, a i pisarze bywali porządnymi ludźmi znacznie częściej. Dlatego „Trylogia Ciągu” nie jest jedną wlekącą się niepotrzebnie przez ponad 800 stron historią, którą niegdyś wydawano w trzech osobnych książkach, by więcej zarobić na czytelnikach. Nie. „Neuromancer”, „Graf Zero” i „Mona Liza Turbo” to w zasadzie trzy odrębne powieści, które śmiało można czytać osobno. To, że stanowią trylogię, bierze się z zakotwiczenia we wspólnym świecie przedstawionym oraz pewnej powtarzalności niektórych elementów i postaci (zwłaszcza w obrębie „Mona Lizy Turbo”, która rzeczywiście spaja dwa poprzednie tomy, lecz nadal może funkcjonować samodzielnie).

Z tego powodu zgłębianie zawiłości fabularnych nie ma tu większego sensu. Historie te opisuje się czasem jako neo-noir i jako takie czarne kryminały w upgreade'owanej wersji rzeczywiście funkcjonują. A to jakieś włamanie, a to kogoś porywają, ciągle jest niebezpiecznie, czasem ciężko powiedzieć, kto po czyjej jest stronie. Kobiety są przeważnie fatalne a mężczyźni piją (w wersji neo- częściej ćpają). Fabuła rozkręca się zwykle powoli, rozprężając na kilka wątków, które ostatecznie dynamicznie się zbiegają, dając piękny finał.

Świat, w którym wszystko to się rozgrywa, to stosunkowo niedaleka przyszłość (która w latach 80. musiała jednak wydawać się poważnie odleglejsza) zdominowana przez technologię. Ludzie funkcjonują na dwóch płaszczyznach: realnej codzienności i wirtualnej cyberprzestrzeni (zwanej w powieści matrycą). Ich relacje brutalizują się, związki międzyludzkie słabną - to taka teraźniejszość doprowadzona do konsekwencji, tyle że spisana jeszcze na maszynie do pisania. W zasadzie znamy wszystkie te elementy z całego szeregu filmów i książek: cyberimplanty, hackerzy, umysły podłączane do sieci, realne uśmiercanie osób przez cyberprzestrzeń, sztuczna inteligencja, bunt maszyn... No tak, nic w tym nowego, ale! znamy to tak dobrze właśnie dlatego, że większość tych rzeczy wprowadził Gibson w swoim „Neuromancerze”. I to właśnie dlatego pierwsza część trylogii, literacko wcale nie najlepsza, przyniosła mu największy rozgłos.

Spajającym całość, lecz jednocześnie stosunkowo słabym elementem trylogii jest jej język. Gibson z upodobaniem wprowadza neologizmy (tworzone według pewnego stałego wzorca), które unowocześniają - bądź udziwniają - opisywany przez niego świat. Problemem „Neuromancera”, który sprawia, że jest on faktycznie powieścią nieco słabszą od „Graf Zero” i „Mona Liza Turbo”, jest pozostawianie czytelnika z tymi neologizmami. W otwierającej trylogię powieści pojawiają się pojęcia, których nie znamy, i nie poznajemy - bo autor nie wprowadza nas we wszystkie tajniki opisywanego świata. Dopiero dwa późniejsze tomy nadrabiają zaległości, zwiększając przez to czytelność tak własną, jak i swojego poprzednika. Poza tym autor tworzy język, który ma dobrze komponować się z rzeczywistością „Ciągu”. Czy mu się to udaje - to kwestia dyskusyjna, na pewno jednak język taki traci na transparentności i utrudnia odbiór. Tylko od subiektywnej oceny czytelnika zależy, jak taki zabieg zostanie odebrany.

„Trylogia Ciągu” to klasyka założycielska cyberpunka i ważny element literatury fantastycznej. Jego obecność w serii Artefaktów jest jak najbardziej zasadna.


Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2015-11-04 09:05:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Fidel-F2 - 09:55 04-11-2015
To nie zabieg. To nieudolność.

nosiwoda - 13:29 04-11-2015
Przepraszam, ale "w zasadzie trzy odrębne powieści, które śmiało można czytać osobno" to właśnie jest definicja trylogii. Definicji trylogii NIE odpowiada powieść w trzech tomach (dlatego Władca Pierścieni NIE jest trylogią). A Ciąg jest.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS