NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Migawka"


 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Bielawski, Jakub - "Dunkel"

 Weeks, Brent - "Gorejąca biel", część 2

 Pullman, Philip - "Tajemna wspólnota"

 Flanagan, John - "Zaginiony książę"

 Kańtoch, Anna - "Wiosna zaginionych"

 Gaughen, A.C. - "Berło ziemi"

Linki

Szyda, Wojciech - "Sicco"
Wydawnictwo: NCK
Cykl: Zwrotnice czasu. Historie alternatywne
Data wydania: Grudzień 2014
ISBN: 978-83-7982-039-9
Oprawa: twarda
Liczba stron: 252
Cena: 42,00 zł



Szyda, Wojciech - "Sicco" #2

997

Wiezie głowę w sakwie. Okropny, skrwawiony łeb, odrąbany u nasady szyi, której postrzępione kawałki zwisają w splotach mięśni i skóry, wśród resztek gardła i tchawicy. Sama twarz zabitego jest poważna i spokojna. Przez dwie noce, gdy głowa sterczała na żerdzi, wykrwawiła się nieco, więc lniany wór, w którym tkwi (owinięta dodatkowo w płócienną chustę), tylko trochę nasiąknął wybroczynami. Przesyłkę dawali mu w pośpiechu, pod osłoną nocy, w pobliżu jeziora, znad którego brzegu głowa została wykradziona – by wyruszył przed świtem, póki kradzież nie wyjdzie na jaw…
Zapłata miała być godziwa, więc Pomorzanin się podjął. Teraz ma sakwę przytroczoną do drewnianego łęku siodła; pakunek obija się lekko o koński bok, w rytmie wymuszanym przez wyboistą drogę. Powiadali, że był to ktoś znaczny, wielmoża lub biskup, którego zamordowali pruscy kapłani. Co jednak tam robił – nie wiadomo… Może chciał objąć tamtejsze ziemie w panowanie? Pono działał z poruczenia księcia piastowskiego, w grodzie zwanym Gniezdnem mającego swoją siedzibę. To właśnie tam Pomorzanin wiózł pakunek. Za wszystkim stali towarzysze zabitego. Jeden był chyba jego bratem…
Dla bezpieczeństwa dostał od nadawców żelazny pierścień. Gdyby coś się stało – Pomorzanin miał go okazać wraz z uciętą głową. I podać imiona tych, z poruczenia których działał: Sobiebór, Radzim, Bogusza… Dzięki temu uniknie podejrzeń i książęcego gniewu. Jeszcze dwa dni jazdy. Żeby głowa zabitego aż tak cenna była? Ma to coś wspólnego, Pomorzanin się domyśla, z nową wiarą, która dociera w coraz to nowe miejsca, a ów zgładzony był chyba jej orędownikiem, kapłanem Jezu Krysta. Ale żeby aż biskup? Z Gniezdna wyruszył, tak mówili. Więc jego łeb wraca poniekąd tam, skąd przybywał. Choć to nie Polak był, a chyba Czech, jego brat tak jakoś mówił…

Wieczorem, przy ognisku, głowa opowiada baśnie. Tak mu się zdaje, gdy siedząc na kamieniu, przysypia ze zwieszoną brodą. A gdy już na dobre zapada w sen, wtedy nawiedza go majak. Najpierw dociera do bram Gniezdna. Ale wtedy coś go powstrzymuje. Biegnie, uciekając przed nieznanym zagrożeniem, czającym się za murami grodu, aż dociera na pole pokryte przez żelazne sztachety. Są to jakby długie drabiny ułożone na płask. Ciągną się aż po horyzont… Czarne żelazne drabiny. Nagle koń ucieka spłoszony i Pomorzanin zostaje sam z sakwą. Czy jest jeszcze w obszarze podgrodzia, czy już poza nim? Rozgląda się niespokojnie… Nagle po jednej z leżących drabin przemyka z łoskotem wielki wóz żelazny, jakby machina bojowa, bez konia, pchana niewidzialną siłą. Od góry dotyka wielkich rozwieszonych pajęczyn, jakby stalowych łańcuchów. Jedzie wprost na niego. Pomorzanin nie może się ruszyć. Za chwilę nastąpi zderzenie.
Zamyka oczy, krzyczy, oczekując najgorszego… Wóz zaraz go zmiażdży. Jednak zamiast zgonu, odnajduje się nagle wewnątrz wehikułu – jedzie nim teraz w okropnym hałasie, z powrotem w swoje rodzinne okolice, do osady Gdanzc; skądś to wie… I tylko sakwa z głową ściskana w dłoni nie pozwala mu zapomnieć, że nie dostarczył przesyłki. A przecież miał to zrobić, po to wyruszył w daleką podróż. Został zawrócony, gdy był już prawie u celu. Nagle coś skłania go, by otworzyć sakwę i odwinąć chustę. Dłonie szarpią za brzegi – i wtedy Pomorzanin spostrzega, że głowa dziwnie zmalała i stała się cała srebrna.
Z okien dziwnego wozu widać groźne krajobrazy i budowle. A on wciąż cofa się tam, skąd wyruszył, cofa się, cofa się, cofa…

Obudził się o świcie. Zimna wilgoć zraszała trawę, na której leżał przykryty chustą. Pora było ruszać w dalszą drogę. Przed sobą miał przeprawę przez płycizny Brdy, koń przejdzie tam z łatwością, sporo już czasu minęło od wiosennych roztopów... A dalej szlak powiedzie go na południe – wprost do Gniezdna.




Dodano: 2014-09-15 12:47:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS