NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hamilton, Peter F. - "Pustka: Czas" (wyd. 2)

Corey, James S.A. - "Wojna Kalibana"

Ukazały się

Grabowska, Katarzyna - "Las Potępionych"


 Andrews, Ilona - "Magia zabija" (wyd. 2)

 Piekara, Jacek - "Rycerz Kielichów" (Fabryka Słów)

 Masterton, Graham - "Infekcja" (Albatros)

 Simmons, Dan - "Triumf Endymiona" (Artefakty)

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Pol, Erick - "Immersja"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

Imprezy

Sabat Fiction-Fest 2018
Od: 2018-08-17
Do: 2018-08-19

Linki



Krajewski, Marek - "Liczby Charona" (twarda)
Wydawnictwo: Znak
Cykl: Krajewski, Marek - "Edward Popielski"
Data wydania: Maj 2011
ISBN: 978-83-240-1610-5
Oprawa: twarda
Format: 144 x 205 mm
Liczba stron: 248
Cena: 39,90 zł
Tom cyklu: 2



Krajewski, Marek - "Liczby Charona"

Lwów, matematyka i zbrodnia


Marek Krajewski to bez wątpienia numer jeden pośród krajowych twórców kryminału. Świadczą o tym liczne wznowienia, przekłady na języki obce, a także ciepłe przyjęcie kolejnych powieści przez krytyków i czytelników. Taka pozycja ma swoje prawa; kilka lat temu Krajewski zrezygnował z pracy na uczelni i został pełnoetatowym pisarzem. Zdecydował się również na krok dużo bardziej radykalny: sztandarową do tej pory postać Eberharda Mocka zastąpił Edward Popielski, a miejsce Breslau zajął Lwów. Efekt był co najmniej dyskusyjny; o ile trudno jest coś zarzucić "Głowie Minotaura", to już kolejna powieść, "Erynie", została, zdaniem wielu osób, uznana za najsłabszą powieść w dorobku pisarza. Przed "Liczbami Charona" stanęło zatem niełatwe zadanie.
Czytając dotychczasowe powieści Krajewskiego nigdy nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że tak naprawdę cała fabuła podporządkowana jest dwóm celom: drobiazgowemu opisowi miejsca akcji oraz prezentacji głównego bohatera. Reszta, w tym zagadka kryminalna, zdawały się być jedynie dodatkowymi elementami – istotnymi, ale nie najważniejszymi. Nie inaczej jest w "Liczbach Charona". Pisarz wplótł w fabułę książki mnóstwo informacji na temat przedwojennego Lwowa. Robimy zakupy w znanych sklepach oraz na bazarach, kosztujemy menu wykwintnych restauracji i najgorszych knajp, zwiedzamy obskurne kamienice, ale i szlacheckie dworki. A to dopiero początek. W efekcie opisywane miasto zyskuje na autentyzmie stając się ważnym elementem książki. Nie sposób nie docenić żmudnej pracy pisarza, ale mimo wszystko podtrzymam opinie zawartą w recenzji "Głowy Minotaura" – Krajewski lepiej "czuje" Breslau, a Lwów to wciąż dla niego zagadka. Opisuje ludzi, budynki, ale nadal brakuje tu ducha.
Trudno jest natomiast coś zarzucić kreacji Edwarda Popielskiego. Jego początkowy wizerunek zaprzecza temu, do czego przywykliśmy. Zamiast pewnego siebie mężczyzny umiejącego czerpać z życia pełnymi garściami otrzymujemy portret człowieka przegranego. Pozbawiony pracy, ponoszący porażki na polu naukowym, nie jest nawet w stanie sprostać ani roli kochanka, ani głowy rodziny. Klęską kończy się także próba pomocy dawnej uczennicy. Paradoksalnie dopiero seria zagadkowych zabójstw staje się dla niego szansą na wskrzeszenie dawnego trybu życia. Tylko, że wybory postawione przed bohaterem nie są proste, a przez to jego czyny tracą na jednoznaczności. Może i Popielski staje się przez to nieco odpychający, ale jednocześnie bardziej ludzki.
Wyzwanie, które przygotował dla niego pisarz jest specyficzne. Nie jest zagadką, kto zabija, wiemy to prawie od początku śledztwa, pozostaje za to kwestia odkrycia motywu zbrodni oraz odnalezienie samego zabójcy. Krajewski prawie w każdej powieści wprowadzał motyw tajemniczej sekty połączony z mistyką lub okultyzmem. Wprawdzie w "Liczbach Charona" mamy do czynienia z jednym szaleńcem, za to drugiego elementu mamy aż w nadmiarze. Jest w tym jednak pewien haczyk, aby w pełni zrozumieć ten wątek przydatna jest znajomość hebrajskiego, a przede wszystkim wyższej matematyki. Przyznam się, że scena, w której Popielski wprowadza swoich współpracowników w arkana macierzy była dla mnie całkowicie niezrozumiała. Przy czym nie jest to wina pisarza, a raczej mojego stricte humanistycznego wykształcenia, osoby obyte z królową nauk nie powinny mieć kłopotów z tym elementem. Na szczęście dla laików nieznajomość omawianych pojęć nie ma decydującego wpływu na zrozumienie motywów postępowania mordercy; wystarczy "wychwycić" podstawowe zasady oraz wynikające z nich konkluzje. Inna sprawa, że cała zagadka jest tak ułożona, aby główny bohater miał szansę na zabłyśniecie wiedzą, a w dalszej perspektywie umożliwić mu odzyskanie dawnej funkcji.
O ile ową nietypową zagadkę kryminalną należy zapisać na plus książki to zawodzi równolegle rozwijający się wątek romantyczny. Przede wszystkim nie przekonał mnie nagły afekt, jakim zapałał Popielski do swojej dawnej uczennicy. Chyba, że zrzucimy to na karby "seksualnego wyposzczenia" głównego bohatera; w dodatku na podstawie poprzednich książek znamy finał romansu. Po drugie jego wprowadzenie stanowi często stosowane w kryminałach rozwiązanie, kiedy początkowo odrębne wydarzenia nagle stają się integralną częścią układanki.
Miłośnikom Krajewskiego do gustu przypaść powinny za to tak charakterystyczne dla jego prozy sceny spinające książkę. Może i nie są one zbyt odkrywcze, przypominają te z "Erynii", ale umiejscowienie ich w Szwecji ma swój "smaczek". W końcu to właśnie Skandynawia ostatnimi czasy jest uznawana za Mekkę najlepszych kryminałów.
Czy "Liczby Charona" odbudowały nieco nadwątloną wiarę w pisarski talent Marka Krajewskiego? Wydaje mi się, że tak. Pisarz wrócił w niezłym stylu, a jego najnowsza książka przypomina starego, dobrego Mocka. Patrząc z optymizmem w przyszłość zastanawiam się tylko co dalej? Część czytelników nadal wierzy w możliwość powrotu do Breslau, inni oczekują na śledztwo Popielskiego w okresie II wojny światowej. A może zostaniemy zaskoczeni jeszcze innym pomysłem?


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz
Dodano: 2011-08-14 21:07:51
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Domenic Jordan do wygrania


Artykuły

Modyfikowany Węgiel - powieść a serial


 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

Recenzje

antologia - "Inne światy"


 O'Malley, Daniel - "Wieża"

 Corey, James S.A. - "Wojna Kalibana"

 Wójtowicz, Milena - "Post Scriptum"

 Kristoff, Jay - "Głosząca kres"

 Lindsay, Joan - "Piknik pod Wiszącą Skałą"

 Liu, Cixin - "Koniec śmierci"

 Corey, James S. A. - "Przebudzenie Lewiatana"

Fragmenty

 Hearne, Kevin - "Plaga olbrzymów"

 Arnopp, Jason - "Ostatnie dni Jacka Sparksa"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Chodorowska, Krystyna - "Triskel. Gwardia"

 Finney, Jack - "Inwazja porywaczy ciał"

 Wroczek, Szymun - "Piter. Wojna"

 Ruda, Aleksandra - "Sztylet ślubny"

 Kańtoch, Anna - "Tajemnica godziny trzynastej"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS