NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Stephenson, Neal - "Peanatema" (2019)

Przybyłek, Marcin Sergiusz - "Gamedec. Czas silnych istot" (Rebis)

Ukazały się

Abercrombie, Joe - "Ostrze" (oprawa twarda)


 Komuda, Jacek - "Bohun" (wyd. 5)

 Larson, B.V. - "Rebelia"

 Lee, Edward - "Zgroza w Innswich" (wyd. 2)

 Lee, Edward - "Diabelskie nasienie"

 Klonowski, Jarosław - "Zimna fala"

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

 Saulski, Arkady - "Serce lodu"

Linki

Wegner, Robert M. - "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Data wydania: Wrzesień 2010
ISBN: 978-83-61187-16-5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 688
Cena: 34 zł
Seria: Fantastyka z plusem
Tom cyklu: 2



Wegner, Robert M. - "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód" #1

Najlepsze, jakie można kupić…

Kailean rozejrzała się. Kto? Kto, do cholery, dysponuje taką mocą? Zerknęła na Daghenę. Ta wzruszyła ramionami.
I wtedy Janne Newaryw, cwałujący obok, uniósł głowę i spojrzał jej w oczy. Jego przeraźliwie obnażony ból uderzył ją jak obuch. Janne mrugnął i przez chwilę wydawało jej się, że ma żółte tęczówki. Żółte jak oczy sokoła.
Za nimi kolejny ptak runął w dół.
A czaardan pędził już przed siebie, kolejny raz wyrwali się z pułapki, znów mieli cień szansy. Skotłowane, przerażone lewe skrzydło pościgu praktycznie stanęło, środek musiał je wyminąć, skrzydło prawe było ponad dwieście jardów za nimi, nadciągający z przeciwka a’keer dopiero zaczynał galopować, usiłując odciąć im drogę, ale był stanowczo za daleko. Mogli znów uciec.
Jakieś pół mili przed nimi, na samym skraju niecki, z trawy uniosły się szare smugi. Zakłębiły się, zatańczyły wbrew wiatrowi wiejącemu od wschodu i okrzepły.
A potem ruszyły ku nim, leniwie, powoli, zostawiając za sobą szerokie pasmo szarego pyłu. Mimo łomotu kopyt walących o step, słyszeli, jak przed nimi pęka ziemia, w mgnieniu oka zamieniając się w wieczną zmarzlinę. Szare kłęby nie snuły się już przy gruncie, lecz miały dobre dziesięć stóp wysokości, dość, by przykryć konia z jeźdźcem. Trawy przed nimi pokryły się szronem. Tym razem Źrebiarz użył całej swojej Mocy. Nie przejadą.
Lecz cwałowali przed siebie, posłuszni gwizdkowi Laskolnyka, który nawoływał: Naprzód! Naprzód! Naprzód!
Więc skulili się w siodłach i rwali wprost na sunące leniwie szare kłęby.
Byli czaardanem.
A ścigające ich a’keery połączyły się, wyrównały szyk i pędziły za nimi. Ale już niezbyt szybko, ledwo spokojnym galopem, a widząc, jak ściana czarów rozrasta się na boki i wygina w półkole, Kailean przestała się temu dziwić.
Galop!
Zwolnili nieco, wyrównali. Spojrzała w lewo, na Janne, potem w prawo, na Daghenę. Oboje siedzieli w siodłach wyprostowani, jakby wybrali się na przejażdżkę. Topór mężczyzny połyskiwał w słońcu, krótkie szable dziewczyny, przy których jelcach wisiały pióra i nanizane na rzemień kamyki, tkwiły jeszcze w pochwach, lecz Dag miała już ręce wolne.
Kłus!
Zwolnili znów. Usłyszała, że pościg zrobił to samo. Nie obejrzała się jednak. Przed nią Kocimiętka wsunął łuk w łubie, założył tarczę na ramię i wyciągnął szablę.
Jadąca obok niego Veria sięgnęła po krótką lancę. Obejrzała się i posłała Kailean szeroki uśmiech. I nagle przestało ją obchodzić to, że za plecami ma trzysta Błyskawic, a przed sobą mroźną falę. Byli czaardanem, rodziną, towarzyszami i kamratami, i dokonali czegoś, o czym długo będą opowiadać na Stepach. Przez pół dnia wodzili za nos kilkuset Jeźdźców Burzy i potrzeba było dopiero Źrebiarzy, żeby ich dopaść. A i teraz nie są jeszcze pokonani. Jeszcze mogą zawrócić konie i pocwałować wprost na Błyskawice, i na zimny uśmiech Laal, wielu koczowników pożałuje, że to nie ich konie padły po drodze. Odwzajemniła uśmiech.
Byli wolnym czaardanem, wojującym rodem, a ich kha-darem był sam Laskolnyk.
Podobnie jak Kocimiętka, wsunęła łuk w łubie i wyciągnęła szablę. I po raz pierwszy była szczerze zadowolona, że Berdeth znikł. Jeśli możesz oszczędzić przyjaciołom paskudnej śmierci, zrób to.
Zatrzymali się kilkadziesiąt kroków przed ścianą czarów i zawrócili konie.


Dodano: 2010-08-20 11:23:18
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Serce lodu"


Wygraj "Zabawki diabła"


Artykuły

Wywiad z Edem McDonaldem


 Polska fantastyka 2019 r. - co nas czeka?

 Nightflyers - książka i serial

 Naomi Novik o "Mocy srebra"

 Wywiad z Brandonem Sandersonem

Recenzje

Saulski, Arkady - "Serce lodu"


 Morgan, Richard - "Upadłe anioły" i "Zbudzone furie"

 Simmons, Dan - "Letnia noc"

 James, Marlon - "Diabeł Urubu"

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne"

 Saramago, José - "Rozterki śmierci"

 Vonnegut, Kurt - "Rzeźnia numer pięć"

 Cameron, Miles - "Plaga mieczy"

Fragmenty

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła"

 Lee, Yoon Ha - "Smocza perła"

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne" #2

 Kisiel, Marta - "Oczy uroczne" #1

 Malinowska, Marta - "Iluzja"

 Urbanowicz, Artur - "Inkub"

 Liu, Cixin - "Piorun kulisty"

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS