NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Ukazały się

Schwartz, Alvin - "Kolejne upiorne opowieści po zmroku. Historie, które mrożą krew w żyłach"


 Radecki, Łukasz - "Odium"

 Mammay, Michael - "Przestrzeń"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Rumin, Aleksandra - "Zbrodnia na blokowisku"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

Linki

Kochański, Krzysztof - "Zabójca czarownic"
Wydawnictwo: Runa
Data wydania: Lipiec 2009
ISBN: 978-83-89595-52-2
Oprawa: miękka
Format: 125×195 mm
Liczba stron: 304
Cena: 29,50



Kochański, Krzysztof - "Zabójca czarownic" #2

Dom spotyka chłopca
(fragment – początek opowiadania)

Było już po wszystkim, kiedy Dom zorientował się, że został sam. Wokół dymiły zgliszcza, a w miejscu lasu – dotąd wabiącego zielenią zaledwie kilka kilometrów od miasta – widniał czarny horyzont.
Uszkodzenia nie wyglądały na poważne. Zaskakujące, zważywszy na pożogę wokół; widać zamanifestowały się pewne statystyczne prawidła. Remont potrwał zaledwie kilkanaście godzin. Dom naprawił dach, wstawił szyby w oknach i załatał elewację – wschodnia część wymagała dodatkowych zabiegów, pochłaniając w dodatku cały zapas tynkowej zaprawy. Dom nie przejmował się wnętrzem. Przejrzał tylko generator prądu i instalację elektryczną (nie były uszkodzone), wyrzucił połamane meble. Nie miało sensu robienie czegoś więcej. Dopóki brakuje Mieszkańców, niewiele rzeczy ma sens.
A potem czekał.
Ale nikt nie nadchodził.
W zasadzie Dom był obiektem stacjonarnym. Jednakże pewne niuanse konstrukcyjne pozwalały ten stan rzeczy zmienić, co Dom uczynił, uznawszy, że wobec pustki i kompletnej ciszy wokół dalsze pozostawanie w takim miejscu jest bezcelowe. Na wszelki wypadek odczekał osiem miesięcy, a gdy wciąż nic się nie zmieniało – ruszył w drogę.
Początki były trudne. Dopiero uczył się chodzić, a w dodatku musiał przebrnąć przez zgliszcza miasta. Dzielnica, w której miał zaszczyt być postawiony przed sześcioma laty, znajdowała się na peryferiach. Gdyby na przykład ruszał z handlowego centrum, pewnie nie poradziłby sobie z tym zadaniem i ugrzązł wśród szczątków licznych wieżowców. Na szczęście stał gdzie stał, skromny jednorodzinny domek z werandą i dwoma garażami, zatem problem nie wydawał się poważny. Po wydostaniu się ze zniszczonego miasta ruszył na zachód, w stronę spopielonej równiny będącej niegdyś lasem. Uznał, iż skoro wschodnia elewacja doznała największych uszkodzeń, to szczęścia należy szukać w przeciwnej stronie świata.
Idąc przez teren pokryty warstwą węgla drzewnego, stwardniałego w mrozach minionej zimy i zbitego w quasi-asfaltowy dywan, dostrzegał – tu i ówdzie – nieśmiały mech, pojedyncze zielone pędy traw, a nawet coś, co wyglądało na witkę młodego drzewka. To dodawało otuchy.
Trzy tygodnie później dotarł do granic innego miasta. Nie różniło się specjalnie od tego, z którego wyruszył. A raczej nie różniły się jego szczątki. Niestety, statystyka nie ujawniła tu swej mocy. Wszystko zostało zrównane z ziemią. Na wszelki wypadek Dom okrążył miasto. Może jednak jakiś ocalały budynek wyruszył w drogę, jak on? Ale nie znalazł żadnych śladów potwierdzających taką hipotezę.
Dwa dni później natknął się na szczury. Siedem sztuk. Drobnostka – doskonale umiał sobie radzić ze szczurami, podobnie jak z innymi stworzeniami, zakwalifikowanymi jako szkodniki. Wszystkie Domy umiały sobie radzić. Cóż to byłby za Dom, gdyby było inaczej? Nigdy dotąd nie musiał demonstrować tej umiejętności; nie widywał szczurów, może dlatego, że sąsiednie obiekty, również te z większymi śmietnikami, skutecznie je tępiły. Albo może inteligentne gryzonie doskonale poznały możliwości Domów i nauczyły się ich unikać.
Pomimo obecności szczurów Dom nie uruchomił procedur deratyzacyjnych. Już miał to zrobić, kiedy zwrócił uwagę na wyraźną radość siódemki zwierzaków (pięcioro z nich było mniejszych rozmiarów, prawdopodobnie potomstwo), gdy biegały po werandzie, myszkując po wszystkich kątach i usiłując dostać się do środka przez nieistniejące szpary przy framugach okien i drzwi. Dom powstrzymał się od działania, ponieważ rozważał sytuację, w której szczury stałyby się Mieszkańcami. Nie byłaby to sytuacja typowa, wręcz sprzeczna z zasadami higieny i bezpieczeństwa, jednak czasy nie były typowe. O, z pewnością dalekie od projektowych założeń, w myśl których konstruowano Domy.
Strasznie ciężko jest funkcjonować bez Mieszkańców.
Ostatecznie wpuścił szczury. Otworzył drzwi – postukał klamką, zwracając uwagę na swój bezprecedensowy uczynek – i zatrzasnął je z hukiem, gdy ostatni szary kształt przemknął się przez próg, zgrzytając nerwowo pazurkami w drewnianą podłogę.
Jeszcze tego samego dnia Dom odmalował wszystkie ściany, odkurzył, pozamiatał, wytrzepał dywany, umył okna i powiesił czyste firanki. Nie wiedział, co dokładnie jedzą szczury. Z grubsza orientował się, że resztki ze śmietników. Ugotował więc obiad, posiłek wymieszał ze starymi gazetami i wrzucił całość do kubła na śmieci – odcinając uprzednio wlot utylizatora. Nie czekał długo. Gryzonie zbiegły się jak do jadalni.
Do wieczora było bardzo przyjemnie. Szczury bawiły się. Dom dbał o ich bezpieczeństwo i miłą atmosferę. Nawet puścił muzykę, zauważając, iż Allegro non troppo Brahmsa z IV Symfonii e-moll op.98 szczególnie przypada im do gustu. Potem szczury poszły spać, a Dom przełączył się w stan oczekiwania, oszczędzając energię.
Rano okazało się, że wszędzie panuje straszliwy smród. Dom sprzątnął odchody, umył podłogę środkiem dezynfekującym i sytuacja została opanowana. Kolejny wieczór (Allegro energico e passionato, z tej samej symfonii Brahmsa) należał do najbardziej udanych od wielu miesięcy.
Jednakże kolejny ranek zmusił Dom do weryfikacji decyzji o przyjęciu nowych Mieszkańców. Mimo systematycznego usuwania odchodów szczurzy fetor był coraz większy, wgryzał się w każdy zakamarek. Co będzie, jeśli wszystko nim przesiąknie w stopniu niemożliwym do usunięcia, a potem pojawi się człowiek? Czy człowiek w ogóle będzie chciał zamieszkać w czymś takim? Goryczy dopełnił nieprzyjemny incydent z ogryzioną tapicerką foteli w salonie, najbardziej reprezentacyjnym pomieszczeniu domu. Po uważnej lustracji okazało się, że i w innych pokojach poobgryzane są nogi od krzeseł i stołów.
Tak dłużej być nie mogło! Wszak zakup nowych mebli nie był możliwy. A i materiały remontowe w końcu się wyczerpią...
Trudno.
Dom uruchomił procedury deratyzacyjne.
Siedem zesztywniałych ciał zapakował do spalarki. O wschodzie słońca rozrzucił popiół na cztery strony świata i ruszył na zachód.



Dodano: 2009-07-13 11:39:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS