NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

Ukazały się

Jones, Diana Wynne - "Ruchomy zamek Hauru"


 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Adeyemi, Tomi - "Dzieci prawdy i zemsty"

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Riggs, Ransom - "Konferencja ptaków"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi", tom 2

 Ćwiek, Jakub - "Topiel"

 Holmberg, Charlie N. - "Papierowy mag"

Linki

Clare, Cassandra - "Miasto Kości"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Dary Anioła
Tytuł oryginału: City of Bones
Tłumaczenie: Anna Reszka
Data wydania: Czerwiec 2009
ISBN: 978-83-7480-130-0
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 528
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 2007
Tom cyklu: 1



Clare, Cassandra - "Miasto Kości"

Młodzieżowo, romansowo, znośnie


Od dłuższego czasu w fantastyce przybiera na sile nurt, w którym elementy paranormalne, fantastyczne mieszają się z otaczającą nas rzeczywistością, a całość doprawiona jest więcej niż szczyptą romansu (czasem przechodzącego w erotykę lub niemal pornografię, jak na przykład powieści Laurell K. Hamilton). Sztandarową postacią tego nurtu jest chociażby Anne Rice, ale znalazła ona licznych naśladowców. Nazwy w zależności od rozłożenia akcentów i klasyfikatora są różne: urban fantasy, paranormal romance, horror. Niezależnie jednak od przypisania subgatunkowego, chyba każdy wie, o jaki typ literatury chodzi.
Natomiast stosunkowo nowym – a przynajmniej dopiero od niedawna zauważalnym na szeroką skalę – zjawiskiem jest przenoszenie tej tematyki na literaturę młodzieżową; dostosowywanie książki do wymagań i problemów młodszego czytelnika. Być może zaczęło się to od innych mediów; jak na przykład serii telewizyjnej z Buffy. Niemniej jednak książka Stephanie Meyer „Zmierzch” zyskała wielki rozgłos i chyba właśnie jej premiera jest punktem, od którego można mówić o popularności tego typu literatury w naszym kraju. Nic więc dziwnego, że inne wydawnictwa również postanowiły zaoferować książki z tego nurtu. Jedną z takich pozycji – oceniając chociażby po okładce i otoczce towarzyszącej książce – powinno być „Miasto Kości” Cassandry Clare. Ale czy tak jest w istocie?

Patrząc na wspominaną już powyżej okładkę, można się spodziewać najgorszego, czyli młodzieżowy romans dla emo-gotów z wątkiem fantastycznym w tle. Pierwsze strony wydają się to potwierdzać. Na szczęście powyższy fragment nie jest w pełni reprezentatywny dla całości. Autorka co prawda ma tendencję do zbyt szczegółowego rozwodzenia się nad strojami bohaterów, a od czasu do czasu pojawiają się rozdziały równie przesłodzone jak ten początkowy, ale większość książki jest po prostu w miarę poprawną fantasy bez aspiracji1). W zasadzie odniosłem nawet wrażenie, że Clare dała się porwać konstruowaniu, a później pisaniu fabuły, jedynie czasem przypominając sobie o założonej konwencji powieści. Pejzaż uzupełniają pojawiające się z zadziwiającą regularnością tkliwe scenki z udziałem miłosnego pięciokąta bohaterów. Ach te miłostki nastolatków, wyolbrzymiające najmniejsze problemy i widzące przeszkody tam, gdzie ich nie ma. Nie wątpię, że dla postaci są one niezwykle ważne, ale czytając o nich czułem się nieco zażenowany. Być może autorce nie starczyło umiejętności, by przedstawić je w sposób wiarygodny, a nie błahy i sztuczny? W każdym razie ten element należy do najsłabszych elementów powieści.
Clare popychając fabułę cały czas do przodu, nie koncentruje się na zbędnych ozdobnikach czy pobocznych wątkach2). Dzięki temu w zasadzie w powieści nie ma dłużyzn, a wydarzenia szybko następują jedne po drugich. Czyta się prędko, akcja powoduje umiarkowane zainteresowanie i tylko od czasu do czasu przychodzi refleksja, że choć autorka przygotowała kilka zwrotów akcji, które miały zaskoczyć czytelnika, to w rzeczywistości są one jasne już na kilkadziesiąt stron przed ich zaistnieniem na kartach powieści. W związku z tym tylko dla wyjątkowo nieuważnego czytelnika mogą się one okazać równie niespodziewane, co dla samych bohaterów książki. Nie obyło się również bez pewnych charakterystycznych dla fantasy manier i szablonów, które może i nie przeszkadzają, ale wywołują czasem uśmiech – jak choćby nazwiska postaci typu Bane, Lightwood czy Morgenstern – a to najmniejsza z przywar „Miasta Kości”.

Główny problem, jaki miałem z oceną „Miasta Kości”, wynika z tego, że nie jestem typem czytelnika, do którego adresowana jest książka; nie wiem też, czy kiedykolwiek nim byłem. Jeśli nawet tak, to ciężko byłoby mi wczuć ponownie w tamten stan umysłu. Przykładając normalnie stosowane przeze mnie miary do powieści Clare nie obyłoby się bez ostrej krytyki. Pojawia się więc pytanie, czy należy stosować jednolite kategorie niezależnie od kontekstu, w jakim powstał dany tekst literacki? Z jeden strony tego wymaga recenzencka uczciwość, a z drugiej może zniechęcić czytelnika, który akurat w danej książce odnalazłby poszukiwane przez siebie cechy. To rzecz jasna jest temat na osobną obszerną dyskusję, ale stanowi dobry przykład, z jakimi dylematami recenzent musi się czasami borykać. Zdecydowałem się na przedstawienie subiektywnego zdania – tak, jak dzisiaj odbieram „Miasto Kości”. Jednakże na pewno są osoby, które będą miały zupełnie odmienne zdanie od mojego.


1) Ot, taki przysłowiowy „fabryczny” poziom. Zresztą skojarzenia z lubelskim wydawnictwem budzi również forma wydania książki, czyli pokaźnych rozmiarów czcionka i interlinia, które sztucznie powiększają objętość powieści. Zdaje się, że powoli taki sposób wydawania książek staje się standardem.


2) Fabuła ma bardzo linearny, można by wręcz powiedzieć „questowy” charakter: informacje zdobyte w miejscu A, prowadzą do osoby B, która kieruje bohaterów do punktu C, gdzie muszą wypełnić zadanie D... wiecie o co chodzi.




Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-06-16 17:31:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 11:35 26-12-2014
Następne tomy są już znacznie gorsze, z tendencją spadkową :)

HarryJohon - 08:32 26-12-2014
Dla mnie z recenzji wynika, że to fajne, niewymagające czytadło. Beer ja na pewno tego nie kupię, bo alergicznie reaguję na młodzieżową literaturę o wampirach. Jak chcę coś mnej ambitnego poczytać to mam ponad 120 książek z SW. A recenzja mi się podoba, Shadow w większości recenzuje pozycjie co najmniej dobre, a bardzo często wybitne. Tym razem trafiło coś takiego i też :lol: :lol:
_____________________________
We provide guarantee to pass HP2-K38 with online exam training Pass4sure 1Y0-250 and Nova Southeastern University you can also get coloradotech.edu along with pba for your guaranteed success.

Trolliszcze - 23:24 16-06-2009
Ja życzę takiej samej wyrozumiałości podczas recenzowania książek wszystkich wydawnictw. Może wtedy te emocje będą pozytywne, kto wie.

Shadowmage - 22:25 16-06-2009
To w zasadzie - wbrew bannerowi - o wampirach nie jest.

Asturas - 22:24 16-06-2009
Dla mnie z recenzji wynika, że to fajne, niewymagające czytadło. Ale ja na pewno tego nie kupię, bo alergicznie reaguję na młodzieżową literaturę o wampirach. Jak chcę coś mnej ambitnego poczytać to mam ponad 120 książek z SW.
A recenzja mi się podoba, Shadow w większości recenzuje pozycjie co najmniej dobre, a bardzo często wybitne. Tym razem trafiło coś takiego i też wybrnął z tego dobrze :)

Shadowmage - 22:02 16-06-2009
Gdyby ta książka była pisana dla dorosłego czytelnika, nie dodałbym ostatniego akapitu. Jednakże są pewne kwestie, których przeskoczyć się nie da.
Życzę kolejnych emocji przy czytaniu naszych recenzji i komentarzy :)

Trolliszcze - 21:52 16-06-2009
Och, jakże dyplomatyczne podsumowanie! Recenzent Katedry wreszcie dostrzegł oczywistość, brawo. Czyżby dlatego, że książkę wydał Mag? Z miesiąca na miesiąc podupada wiarygodność tego serwisu. Trzymajcie tak dalej, ja trzymam za Was kciuki.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Baoshu - "Odzyskanie czasu"


 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS