NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem" (Wehikuł czasu)

Ukazały się

Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

 Wroczek, Szymun - "Piter. Bitwa bliźniaków"

Linki

Rothfuss, Patrick - "Imię wiatru"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Kroniki królobójcy
Tytuł oryginału: The Name of the Wind
Tłumaczenie: Jan Karłowski
Data wydania: Wrzesień 2008
ISBN: 978-83-7510-060-0
Oprawa: miękka
Format: 130 x 200 mm
Liczba stron: 888
Cena: 43,90
Rok wydania oryginału: 2007
Seria: Fantasy
Tom cyklu: 1



Rothfuss, Patrick - "Imię wiatru"

Recenzowanie debiutanckich powieści wiąże się dla mnie zawsze z pewnym dylematem. Z jednej strony bacznie przyglądam się książce, wyczekując jakiegoś powiewu świeżości. Nie musi być to „rewolucyjne” spojrzenie na fabułę jak u Hala Duncana, ale coś nowego. Z drugiej zaś, jako czytelnik zdaję sobie sprawę, że debiutantowi można więcej wybaczyć niż pisarzowi, który wyrobił sobie już pozycję na rynku. Dodatkowo sytuację może skomplikować fakt zachwytu nad książką. Takiego prawdziwego zachwytu, nie zaś wykreowanego przez wydawnictwo czy agencję reklamową. Tak właśnie jest z powieścią „Imię wiatru” Patricka Rothfussa, którego wymienia się wśród najlepszych debiutantów ostatnich lat. Obok na przykład Scotta Lyncha czy Joe’a Abercombiego.

„Imię wiatru” to klasyczne epickie fantasy stylizowane na opowieść, którą moglibyśmy usłyszeć przy ognisku czy w karczmie. Autorzy niekiedy uciekają się do tego wybiegu na początku ksiązki, aby bez większych przeszkód wprowadzić czytelnika w świat swojej powieści, przeważnie też przypominają sobie ponownie o zastosowanym tricku dopiero na końcu książki. Rothfuss nie zapomina, dzięki interludiom i zmianie narracji z pierwszoosobowej na trzecioosobową udaje mu się wytworzyć i zachować atmosferę przykuwającą czytelnika do książki od pierwszych do ostatnich stron. Gdy zaznajamiamy się z kolejnymi epizodami z życia młodego Kvothe, dzięki pierwszoosobowej narracji możemy lepiej wczuć się w klimat opowiadanej historii. Oczywiście ten sposób przedstawiania historii ma też swoje wady. Poznajemy tylko jedną wersję wydarzeń, nie możemy liczyć na inny punkt widzenia. Odniosłem też wrażenie, że część postaci istnieje tylko jako tło dla Kvothe. Są i tyle. Za kilkanaście stron możemy o nich zapomnieć. Dobrze jednak, że najważniejsi dla książki bohaterowie wyłamują się z tej przypadłości. Choćby piękna i tajemnicza Denna czy Elodin, jeden z mistrzów na Uniwersytecie.

Dobrze, ale o czym jest „Imię wiatru”? Z pozoru mogłoby się wydawać, że to kolejna opowieść o młodym człowieku, dotkniętym okrutnie przez los. Sztuką jest jednak na podstawie tak prostego i starego pomysłu napisać dobrą powieść. Rothfussowi się udaje. Nie nakazał głównemu bohaterowi ratowania świata przed kolejnym wielkim kataklizmem czy walki z potężnymi złymi siłami, których imienia nie wolno wymawiać. Kvothe zajmuje się głównie ratowaniem siebie samego z opresji, w które sam się wpakował. A poza tym stara się mieć co jeść i gdzie spać oraz zdać egzaminy. Oczywiście są też bardziej ambitne i zarazem ciekawsze dla czytelnika sprawy. Jednak autor dopiero je zarysowuje, czas na nie przyjdzie w kolejnych częściach „Kronik królobójcy”.

Częstym grzechem autorów fantastycznych jest przytłoczenie czytelnika już na samym początku ogromem informacji o wykreowanym świecie. „Imię wiatru” jest od tej usterki wolne, Rothfuss dawkuje wiedzę w taki sposób, aby nikt nie poczuł się zagubiony. Przykładem może być magia, której zasady działania poznajemy wraz ze wspinaniem się głównego bohatera na kolejne szczeble wtajemniczenia.

Oczywiście nie wszystko autorowi się udało. Na prawie dziewięciuset stronach zdarzają się co jakiś czas dłużyzny. Akcja się zatrzymuje, a powieść nie oferuje nic, co przykuwałoby czytelniczą uwagę. Jedynym ratunkiem wydaje się wówczas szybki skok do następnego rozdziału. Takich chwil jednak nie jest dużo, więc nie powinny stanowić problemu dla czytelnika.

„Imię wiatru” wśród innych książek fantasy wyróżnia się bardzo dobrym stylem, jakim zostało napisane, pozwalającym zatopić się w lekturze od pierwszych stron. Widać też wyraźnie, że Rothfuss ma pomysł na całą historię, co powinno pozytywnie odbić się na kolejnych tomach cyklu... Zatem jeśli ktoś czuje się spragniony dobrego klasycznego fantasy, nie powielającego jednak Tolkienowskich wzorców, bez zastanowienia może sięgnąć po „Imię wiatru”. Choć nie jest to debiut tak błyskotliwy jak „Kłamstwa Locke’a Lamory”, jako czytelnicy nie powinniśmy narzekać. Dostaliśmy dobrą książkę, która idealnie nadaje się na jesienne wieczory. Spodziewałem się wprawdzie, że będzie to powieść o nieco większym rozmachu, na miarę „Gry o tron” czy „Ogrodów księżyca”. Niemniej wydawać ostateczny werdykt o „Imieniu wiatru” teraz, to jak podsumować film, gdy obejrzało się dopiero jedną trzecią. Bez znajomości kolejnych części, ocena będzie niekompletna i może okazać się niesprawiedliwa.


Autor: Łukasz "Maeg" Najda


Dodano: 2008-09-26 19:44:08
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

elTadziko - 20:38 26-09-2008
Długo czekałem na jakieś opinie o tej książce :) Zapowiada się ciekawie. Dobrze, że ją wygrałem xD

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Balladę ptaków i węży"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS