NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

Masterton, Graham - "Czerwona maska"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Masteron, Graham - "Sissy Sawyer"
Tytuł oryginału: The Painted Man
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Data wydania: Luty 2008
ISBN: 978-83-7510-014-3
Oprawa: miękka
Liczba stron: 276
Cena: 27,90
Rok wydania oryginału: 2008
Seria: Thriller
Tom cyklu: 2



Masterton, Graham - "Czerwona maska"

Zacznę niejako od końca – „Czerwona maska” to kolejny „produkcyjniak” ze stajni Grahama Mastertona i koronny dowód na to, że czas tego pana bezpowrotnie przeminął. Papierowe, i to dosłownie, postaci, drewniane dialogi i fabuła będąca jedynie pretekstem do zamieszczenia opisów szatkowania ludzkich ciał to główne części składowe tego dzieła. Zabrakło jedynie firmowych „pikantnych kawałków”. Jak na dłoni widać, że brytyjskiemu pisarzowi kończą się mniej lub bardziej oryginalne pomysły, które wielokrotnie ratowały jego powieści przed całkowitą katastrofą. Wprowadzenie do akcji indiańskiej magii, klubu kanibali czy przeklętego lustra często stanowiło miłą odmianę od wampirów, duchów albo zombie. Niestety „Czerwona maska” dobitnie pokazuje, że autor zaczyna gonić w piętkę. Po raz kolejny mamy do czynienia z magią obrazów, z tym że o ile w „Wizerunku zła” bohaterzy mogli wchodzić „między ramy”, tutaj schodzą z płótna w realny świat. Ot, taki odpowiednik czeskiego serialu animowanego „Chłopak z plakatu”. I nie pomoże tu wzmianka o Vincencie van Goghu czy Aleksandrze Dumasie, których nazwiska przemykają na kartach książki.

Drażnią bohaterzy. Na pierwszy plan wysuwają się dwie kobiety, Sissy Sawyer oraz jej synowa Molly. Pierwsza, 72-latka, to medium, druga – malarka dorabiająca, jako policyjny ekspert od portretów pamięciowych. Pech chciał, że w ręce malarki wpadł magiczny wisior, dzięki któremu ożywają narysowane przez nią osoby czy przedmioty. I od razu jest weselej – w końcu co dwóch namalowanych psychopatów z nożami to nie jeden. Najzabawniejsze, że Molly nie ma jakichś specjalnych wyrzutów, iż stworzony przez nią morderca wyżyna pół miasta. Cóż, stało się. Gorzej z Sawyer – ta cały czas biadoli, że pomimo użycia talii magicznych kart DeVane (coś a’la Tarot) nie jest w stanie powstrzymać mordercy. Zresztą z tymi kartami też się Masterton nie popisał.

W treści książki wielokrotnie zaznaczono, jak długo znajdują się one w posiadaniu medium. Tymczasem można odnieść wrażenie, że w czasie każdej wróżby Sawyer widzi je pierwszy raz na oczy. Nagle na jednej z kart zauważa postać nieżyjącego męża albo noże czy nożyczki, których wcześniej nie dostrzegała. Śmiech u czytelnika wywołuje dokładność przepowiedni – nie tylko można z nich odczytać datę i miejsce kolejnej rzezi, a nawet i liczbę ofiar. Jest tylko jeden problem – większość tych proroctw staje się „jasna” dopiero po fakcie. No i mam pytanie – czy taka dosłowność wróżby oznacza, że za każdym razem, gdy dana karta zostaje odkryta, musi umrzeć dokładnie siedemnaście osób? Bałbym się brać je do rąk. Masterton nie zapomniał również o swoim ulubionym „mięsie armatnim”, czyli dzielnym i prawym policjancie, który, jak zwykle, ginie w wyjątkowo paskudny sposób. O reszcie postaci nie da się powiedzieć nic więcej oprócz tego, że są.

Czy warto czytać „Czerwoną maskę”? Nie warto – bardziej zaskakujące i emocjonujące są kolejne odcinki „Mody na sukces” lub „M jak miłość”. Inna sprawa, że tych ostatnich też nie polecam. Idzie wiosna – może więc lepiej umyć okna lub wytrzepać dywany? Zajmie to niewiele więcej czasu, a pożytek zdecydowanie większy.



Ocena: 2/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2008-03-14 19:36:16
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

krmp1985 - 23:28 24-02-2010
Nie zgadzam się z autorem tej recenzji... Warto przeczytać tę książkę, tak jak warto przeczytać każdą inną książkę Mastertona. Faktycznie muszę przyznać, że nie jest to jedna z jego najlepszych książek ale nie jest tak zła jak ją przedstawia autor tego tekstu...

Tigana - 12:57 25-02-2010
Twoje prawo - dla mnie jedna ze słabszych pozycji Mastertona powielająca znane już schematy z innych jego książek.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS