NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem" (Wehikuł czasu)

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

antologia - "Księga strachu", część 2
Wydawnictwo: Runa
Cykl: antologia - "Księga strachu"
Data wydania: Listopad 2007
ISBN: 978-83-89595-40-9
Oprawa: miękka
Format: 160×240 mm
Liczba stron: 488
Cena: 37,50 zł
Ilustracja na okładce: Jakub Jabłoński



antologia - "Księga strachu", część 2 #1

Eugeniusz Dębski - "...a szczyt, normalnie, rozpieprzony!"

Po śniadaniu Wojtek wyszedł z namiotu—jadalni, potem wrócił, odchylił połę i wywołał mnie na zewnątrz ruchem głowy. I tak miałem wyjść, Jolka popisywała się wiedzą o życiu intymnym Ibisza i wróżyła rychły rozpad związku Dody z bramkarzem Majdanem.
— Coś się stało?
— Słuchaj, mamy trupa! — szepnął Wojtek, rozglądając się nerwowo dokoła.
— Zwariowałeś?!
Wyglądał kiepsko, oczy zapadnięte, czerwone, zapuchnięte, jakby w ogóle nie spał albo miał kacora jak stąd do Nairobi i z powrotem.
— Obudziłem się w nocy, na siku, rozumiesz? Musiałem wyjść, bo mi moja butelka pękła i wyrzuciłem. W namiocie potterów coś się działo, nie chciało mi się podglądać, ale usłyszałem jakieś muczenie, jakby ktoś krzyczał przez zatkane usta. Wychyliłem się zza kamienia, tam, wiesz? I widziałem, przez szczelinę, jak dwaj trzymali jednego, a trzeci go kilka razy uderzył, albo pięścią, albo miał w niej nóż, o tak... — Pokazał pięść, z której między środkowym i serdecznym palcem wystawał kawałek patyka.
— Przestań! Głupi jesteś? To w filmach... się dzie... je...
— Kurwa, mówię ci, co widziałem. — Oddychał chwilę przez nos. — Nie położyłem się już. Widziałem, jak pakowali ciało do wora. Podobnego do tego, jaki my mamy. Czarny, tylko bez logo. Zobaczysz dziś...
— Co zobaczę?
— Jedenaście worów. — Chwycił mnie za ramię i potrząsnął. — Nie kapujesz? Tu nie mogą go zostawić, gdzie ukryją ciało? Zabiorą go w tobołku. Ani nie wiemy, ilu Murzynów z nami idzie, ani ile jest wszystkich worów. Ale ja się im przyglądałem od pierwszej chwili i wiem, jakie mają bagaże. Takich dużych worów zawsze było tylko dziesięć. A dziś, jak będą nas wyprzedzali, licz! I założę się, o nie wiem co, że będzie jedenaście!
Milczałem. Zimne ciarki spłynęły mi od karku do lędźwi. Wojtek albo zwariował, albo miał rację. Tertium non datur...
— Jeśli masz rację, to co możemy zrobić?
— Nie wiem, nic. — Rzucił kolejne spojrzenie w niebo, splunął. — Nas jest dziesięcioro białasów, a ich czternastu, teraz trzynastu. Znają góry, ścieżki, a my nawet nie wiemy, gdzie jest ten szlak do schodzenia...
— Stop! — syknąłem. Zastanawiałem się chwilę. — Na początku trasy Sandra rozmawiała z Paulem o strażnikach, rangersach, chyba w ostatnim obozie...
— Barafu Camp?
— Tak, tam podobno mają swój posterunek?
— Tak. Dobra, ja ją zapytam, tak niezobowiązująco.
— Tylko uważaj, bo to bystra dziewucha, a ty masz gały, jakbyś wchłonął nimi kilo octu.
— Kurwa, stary, przepraszam, ale pierwszy raz w życiu widziałem morderstwo na własne oczy, z odległości czterech metrów!
— No rozumiem... O co im poszło?
— A kij ich wie! — Nerwowo oblizał wargi, kolejny raz przeleciał wzrokiem przestrzeń za mną. — Przecież wiesz, tu bida jest, wystarczy, że ten miał chody w parku i powiedział, że ci inni już nie pójdą na Kili, bo on ma innych, lepszych kumpli, nie?
— No tak...
— A jakby zatelefonować do Arushy czy do którejś z bram do parku?
— A masz numer? Przecież, jeśli zapytasz Gilberta czy któregoś innego o taki numer, to może coś zwęszyć i... — Wymownie zamilkł. Po chwili dodał: — Albo ci z bramy są ze wsi tych, co zabili.
Wydawało mi się, że uczestniczymy w jakimś amatorskim i kiepskim przedstawieniu ze sztampowymi, banalnymi tekstami. Możliwość zamordowania kogoś o sześć czy siedem metrów od mojego namiotu, podczas gdy ja... Gdy ja pieściłem swoją świeżo upieczoną żonę?! Absurd.
Ale Wojtek, a raczej jego stan, nie napawał optymizmem: albo coś naprawdę widział, albo to on jest psycholem. I trzeba będzie na niego uważać jak na bohatera „Psychozy 3”.
Jeśli jednak rzeczywiście stało się coś, co zawsze dzieje się gdzieś daleko od nas, a tym razem stało się tuż obok, i kilku miejscowych zabiło swojaka... Mogą wyrżnąć całą naszą wycieczkę, wytruć, zrzucić gdzieś... Przecież są całe połacie Kilimandżaro, na których stopa ludzka nie staje. Podpisy w księgach są składane z taką nonszalancją, że trzeba by naprawdę silnego sygnału, żeby ktokolwiek zaczął je sprawdzać. A tu mamy wycieczkę dziesięciu osób z egzotycznej Polski, wszystkie formalności załatwiane na pysk, na e—maile z Gilbertem, i nikt w Polsce nie wie o nas nic poza tym, że jesteśmy na Kili. Żadnych papierów i namiarów.
Co tu się dzieje? Ptaki, Rosjanie, morderstwo... I Iwonka dziwnieje.
— Powiemy komuś?
Zastanawiam się chwilę. Nie, to niedobry pomysł. Im więcej osób będzie wiedziało, tym większa szansa, że mordercy się połapią. Z kolei im więcej będzie wiedziało, tym łatwiej będzie się wzajemnie chronić. Ale jak baby wytrzymają taką presję? Przecież durna Jolka od razu poleci z ryjem do Gilberta, albo będzie wytrzeszczała gały na każdego Murzyna, albo dygotała ze strachu, albo odskakiwała od nich. I jeszcze spadnie.
— Słuchaj, a jeśli oni... — Z widocznym wysiłkiem przełknął ślinę. — Jeśli oni będą chcieli się pozbyć świadków?
Kurwa, a ja skąd mam wiedzieć?! Co to ja, pozbywałem się kiedyś?
— Nie, to wykluczone — mówię.
W każdym filmie jest zawsze taki twardziel, który działa dla dobra grupy. Sam ma wątpliwości, sam się boi, ale szlachetnie walczy ze swoimi słabościami. Ja taki będę.
— Musieliby usunąć ślady po dziesięciu osobach, chłopie. I wiesz, bagaże, hotel, bilety...
— Bagaże rozkradną w mig, nawet sprzączka nie zostanie!
Ma, chłop, świętą rację.
— Gówno prawda — mówię z przekonaniem. — Widziała nas masa ludzi na szlaku, rozmawialiśmy z Australijczykami, Angolami, z Ruskimi nawet. Są kwity w hotelach, wpisy do ksiąg na bramie parku Kilimandżaro.
Najpierw widziałem w jego spojrzeniu politowanie, potem ulgę. Kupił to.
— Ale patrz, ostatni dzień, szturm na wierzchołek. — Jednak nie kupił! — Wyruszamy o północy. Skąd wiesz, dokąd nas poprowadzą?
— Nie świruj. Podobno idzie nieustający pochód świecących mrówek. W końcu wszyscy chcą się znaleźć na Uhuru o świcie. Po pierwsze, bo widoki bajońskie, po drugie, bo trzeba jeszcze zejść na trzy tysiące metrów, to daje siedem—osiem godzin wejścia, zejście do obozu — pięć, i dalej znowu pięć albo i sześć, niemal bez przerwy. Przerwa to tylko sam szczyt, zdjęcia, niedźwiadki i karpie.
— A jak nam powie, że idziemy inną trasą?
— Nie pójdziemy inną i już. Zresztą jest tylko jedna i oni wiedzą, że my wiemy, że jest jedna. I wszędzie tłumy ludzi. Tylko nie możemy się zdradzić, że wiemy. I pilnować worów.
Chciałem powiedzieć, że muszę sprawdzić liczbę czarnych tobołów.
A jak poćwiartują ciało? Mogą... kurwa, mogą nam dać coś do żarcia! Ja i tak mało co smaku czuję...
Poczułem, że krew pulsuje mi w skroniach.
— Co się stało, skarbie?
Odwracam się, żeby się uśmiechnąć do Iwony.
Nie, no nie mogę jej nic powiedzieć! Nic!
Pamiętać! Policzyć toboły, kiedy będą nas wyprzedzali pottersi.


Dodano: 2007-11-01 11:53:11
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS