NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Wraight, Chris - "Bitwa o Kieł"


 Krzywik, Tomasz - "Zacisze"

 Domagalski, Dariusz - "Bunt"

 Chokshi, Roshani - "Aru Shah i pieśń śmierci"

 Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Bonowicz, Karina - "Gdzie Diabeł mówi dobranoc"

 Armentrout, Jennifer L. - "Czyste serce"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Lewandowski, Konrad T. - "Bogini z labradoru"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Lewandowski, Konrad T. - "Jerzy Drwęcki"
Data wydania: Maj 2007
ISBN: 978-8373-84-655-5
Oprawa: broszurowa
Format: 125x195
Liczba stron: ok. 240
Cena: 19,90 zł



Lewandowski, Konrad T. - "Bogini z labradoru"

XX-lecie międzywojenne wciąż pozostaje w naszej literaturze popularnej prawdziwą terra incognita. Niestety zawirowania historyczne spowodowały, że przez lata o tamtych czasach pisano mało, a jeśli już – to z reguły źle. Owszem, mamy jeszcze przedwojenne powieści chociażby Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, ale to ciut za mało. Szkoda, bo barwne lata 20. i 30. ubiegłego wieku, to wręcz wymarzona sceneria dla kryminałów, melodramatów czy horrorów. Bujne życie towarzyskie i kulturalne, piękne damy, wszechobecni oficerowie, pełne przepychu nocne lokale – ech, to był świat. Tym milej było mi sięgnąć po książkę Konrada Lewandowskiego „Bogini z labradoru”, która jest już drugim po „Magnetyzerze” spotkaniem z komisarzem Jerzym Drwęckim, stróżem prawa i porządku w sanacyjnej Warszawie
Nasz bohater wraca właśnie z podróży poślubnej, aby z marszu zająć się sprawą najwyższej wagi państwowej. A nie będzie to zwykłe śledztwo – wysoko postawieni wyznawcy okultyzmu i spirytyzmu są podejrzani o przygotowywanie zamachu na życie samego Józefa Piłsudskiego. Dochodzenie szybko zaczyna nabierać rozpędu – są pierwsze ofiary, gdzieś w tle przemyka tajemniczy angielski detektyw, a Drwęcki musi stawić czoła byłym towarzyszom broni z Lwowa.
Czytając kolejną część cyklu recenzent często zastanawia się, czy autor wziął sobie do serca głosy krytyki i zmienił coś w swoim stylu pisania, czy też z uporem maniaka trzyma się własnych ścieżek. Śpieszę więc z zapewnieniem, że w wypadku najnowszej powieści Lewandowskiego widać znaczną poprawę.
Po pierwsze w końcu dowiadujemy się czegoś więcej o głównym bohaterze. Przestaje być on postacią anonimową – poznajemy losy jego rodziny, a także wydarzenia, które sprowadziły go do Warszawy. Warto także zauważyć, że autor porzucił dwutorowość narracji. W „Bogini z labradoru” mamy tylko jedną retrospekcję opowiadającą o walkach o Lwów w 1918 roku, reszta wydarzeń rozgrywa się w 1928 roku. Autor zrezygnował również z wprowadzania do powieści, czasami wręcz na siłę, autentycznych postaci z okresu XX-lecia międzywojennego. Owszem, na kartach książki przewijają się postaci Witkacego, Gombrowicza czy Wieniawy-Długoszewskiego, ale ma to swe uzasadnienie dla fabuy powieści. Szkoda jedynie, że zredukowana została (fikcyjna) postać dzielnego dziadka Hiacyntusa. Ale umarł król, niech żyje król. Jego miejsce zajęła nie mniej barwna postać prawdziwego lwowskiego baciara Adama Platona Płachetko z typową, kresową gwarą i obyczajami.
Podobnie jak w „Magnetyzerze”, Lewandowski dużo miejsca poświęcił samej przedwojennej Warszawie, przy czym zamiast kamienic na Pradze koncentruje się on na życiu i domostwach wyższych warstw – salonach, seansach spirytystycznych, wykładach, proszonych kolacjach – otrzymujemy w ten sposób barwny obraz życia sanacyjnej elity. Chciałbym w tym miejscu pochwalić autora za jeszcze jedno – opisy stolicy są dobrze wkomponowane w treść powieści i stanowią jej integralną część.
Kryminał jednak przede wszystkim zagadką stoi, a ta w „Bogini z labradoru” zbyt ciekawa nie jest. Owszem akcja dzieje się wartko – mamy kilka trupów, strzelanin, a nawet pościg samochodowy, ale specjalnych emocji to nie wywołuje. Zresztą nie jest to zarzut tylko w stosunku do Lewandowskiego – podobne wrażenie odniosłem w trakcie lektury powieści Marka Krajewskiego z cyklu o Mocku. Tam jeszcze mocniej czuje się, że sama fabuła jest jedynie pretekstem, a główny bohater to miasto Breslau.
A na koniec słów parę o seksie. Nie jestem broń Boże purystą, ale do opisywania scen erotycznych trzeba mieć talent – w innym wypadku wychodzą one śmiesznie albo wulgarnie. Niestety artystyczne dokonania Lewandowskiego w tym zakresie klasyfikują go bliżej tej drugiej kategorii. Na szczęście opisowi miłosnych karesów Drwęckiego i jego żony Marysi daleko do niesławnej „Misji Ramzesa Wielkiego”, ale do „Ksina” już blisko. Chyba lepiej byłoby dla powieści, gdyby kończyły się one na pocałunkach i zgaszeniu światła.

„Bogini z labradoru” to krok w dobrym kierunku. Widać, że autor nie spoczął na laurach, ale postanowił coś zmienić i to trzeba docenić. Dla mnie, jako miłośnika kryminałów, w dalszym ciągu brakuje jednak ciekawej intrygi oraz klimatu rodem z Chandlera. „Lata 20., lata 30. zostaną dla nas miłym pretekstem” – mówiły słowa znanej piosenki. Podobnie ma się rzecz z najnowszą powieścią Lewandowskiego. Jest ona nie tylko kryminałem i ciekawym uzupełnieniem wiedzy o tamtej epoce, ale też zachętą do samodzielnego podjęcia poszukiwań i pogłębienia własnych informacji. Być może pomoże nam w nich sam autor – w przygotowaniu znajdują się kolejne dwa tomy przygód komisarza Drwęckiego.



Ocena: 6/10
Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2007-07-15 19:17:50
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Yans - 16:31 17-07-2007
Tigana ====> Chyba jednak nie czujesz tych klimatów ;) Osobiście o wiele pozytywniej oceniłbym BOGINIĘ Z LABLADORU, a czepainie się Krajewskiego zakrawa już na małą herezję :D

Tigana - 18:16 17-07-2007
Yans pisze:Tigana ====> Chyba jednak nie czujesz tych klimatów ;) Osobiście o wiele pozytywniej oceniłbym BOGINIĘ Z LABLADORU, a czepainie się Krajewskiego zakrawa już na małą herezję :D

Uwielbiam "czarny kryminał" i raczej czuje klimat. Niestety Lewandowski musi się jeszcze sporo nauczyć. Krajewskiego bardzo sobie cenię, ale tak jak napisałem niekiedy śledztwo jest mniej ważne od samego Mocka.
A jakie Ty widzisz pozytywy w "Bogini" ?

Yans - 09:27 18-07-2007
Genaralnie wydaje mi się, że u Krajewskiego główne ikony, to właśnie Mock, Wrocław i "filozofia" ;)
Co do BOGINI Z LABLADORU, to uważam, że jest to dobre czytadło w sosie retro-patriotyczno-warszawskim jakiego chyba nikt inny nie pisze ostatnio tak sprawnie (poza Krajewskim ale tu mamy wariant wrocławski). Nie oszukujmy się drugiego Chandlera z Lewandowskiego nie będzie, a i wydaje mi się, że on sam nie aspiruje. No może Lewandowski próbuje przemycić trochę "logiki wyższej" ale generalnie jakiś bardzo głębokich treści bym się nie doszukiwał ;) Mogę się zgodzić, że sceny erotyczne nie są tu najmocniejszą stroną i bardziej śmieszą ale w końcu nie ma ich tak wiele. Kończąc dodam tylko, że mi zawsze podchodziła twórczość Przewodasa, który ma dosyć lekkie pióro i z przyjemnością czytałem zarówno przygody Kotołaka, Misję Ramzesa, Joannę D'Arc jak i inne jego pozycje. Może właśnie róznica naszych opinii na temat BOGINI leży w tym jak odbieramy i jak nam podchodzi styl pana L ?? :)

Tigana - 10:42 18-07-2007
O scenach erotycznych napisałem, bo zauwważyłem ewolucje - w "Magnetyzerze" w ogóle ich nie było. Co do logiki i filozofii - niby Drwęcki taki zdolniacha,nadzieja polskiej nauki a często sprawia wrażenie zaginionego w akcji. Ogólnie tak jak pisałem w recce - przyjemne czytadło, ale nic więcej.
A Przewodasa najbardziejl ubię za "Notekę"

Yans - 11:30 18-07-2007
O NOTECE nie wspominałe, bo miałem nadzieję, że akurat to opowiadanie nie podlega jakiejkolwiek krytyce i jego jakość jest oczywista :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Szczęki"


Wygraj "Upiora południa"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e02)

Recenzje

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"


 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

 Zelazny, Roger - "Aleja Potępienia"

 Jadowska, Aneta - "Dzikie dziecko miłości"

 Majka, Paweł - "Jedyne: Ścieżki krwi"

 Barnhill, Kelly - "Syn wiedźmy"

 Corey, James S.A. - "Gry Nemezis"

 Piekara, Jacek - "Płomień i krzyż", tom 3

Fragmenty

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Bonowicz, Karina - "Gdzie Diabeł mówi dobranoc"

 Strickland, Adrianne; Miller, Michael - "Cień" #2

 Strickland, Adrianne; Miller, Michael - "Cień" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS