NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (2021)

Erikson, Steven - "Dom Łańcuchów" (wyd. 3)

Ukazały się

King, Stephen - "Podpalaczka" (2021)


 Marillier, Juliet - "Syn cieni"

 Tidhar, Lavie - "Ziemia nieświęta"

 Oszubski, Tadeusz - "Sfora"

 Szyda, Wojciech - "Sajens fikcje"

 Warszawski, Ilja - "Ostatni wieloryb" (Klasycy radzieckiej sf)

 Briggs, Patricia - "Ślad dymu"

 Kres, Feliks, W. - "Grombelardzka legenda. Serce Gór" (Fabryka Słów)

Linki

Scalzi, John - "Upadające imperium"
Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Cykl: Interdependency
Tytuł oryginału: The Collapsing Empire
Tłumaczenie: Paweł Grysztar
Data wydania: Marzec 2019
ISBN: 978-83-7889-837-5
Oprawa: miękka
Format: 140×200mm
Liczba stron: 340
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2017
Tom cyklu: 1



Scalzi, John - "Upadające imperium"

Niestety, nowa powieść Johna Sclaziego (i zarazem początek cyklu) jest powieścią dobrą, wręcz bardzo dobrą. Żal z tego powodu jest mocno uzasadniony. Powieści tego pisarza nie mają szczęścia na polskim rynku. Z niewytłumaczalnych dla recenzenta powodów, najwidoczniej nie opłaca się ich wydawać, czego przykładem „Wojna starego człowieka”. Dwa wydania na przestrzeni kilku lat, dwóch różnych wydawców. I nic. Cykl zawieszany po maksymalnie dwóch tomach. Dla bardziej zdesperowanych i ogarniętych językowo pozostaje czytanie w oryginale.

Mam nadzieję, że tak nie będzie z cyklem otwieranym przez „Upadające Imperium”. Choć początkowo styl autora nieco mnie dystansował do fabuły. Wydawało mi się, że pisarz tym razem pójdzie w stronę jakiegoś pastiszu lub tym podobnej zgrywy (czegoś w stylu „Czerwonych koszul”). Na szczęście, to tylko pierwsze wrażenie. Powieść jest jak najbardziej serio. Ale autor często w jej trakcie potrafi rozbawić w sposób niewymuszony.

Zaczyna się niepozornie, jak przygodowa space opera. Od próby pirackiego przejęcia statku kosmicznego połączonej z buntem załogi. Nic jednak nie przebiega typowo. A część ta sygnalizuje pojawienie się problemu w ludzkiej przestrzeni kosmicznej. Potem fabuła szybko nabiera galaktycznej perspektywy i wprowadza do gry najważniejszych graczy. Przynajmniej tak to wygląda w pierwszym tomie. Ponieważ nie można przewidzieć, jak rozwinie się fabuła w kolejnych częściach. Zwłaszcza że autor potrafi skupić się na jakiejś drugorzędnej postaci i szybko zmienić jej status (Ghreni). Póki co, w części pierwszej czytelnik będzie śledził akcję z punktu widzenia świeżo upieczonej cesarzowej ludzkiego kosmosu, naukowca i kapitana statku kosmicznego. Postaci te są dobrze stworzone, a autor dba o to, aby nie wpadać w koleiny i schematy. Na pewno nie w sposób bolesny i nużący. Choć wydaje mi się, że żadna z nich jednak już nie zaskoczy czytelników. W tym sensie, że są to postacie, którym czytelnik będzie kibicował przez czas ich obecności w fabule. Może uda się je jeszcze pocieniować, ale zasadniczo chyba już „zamarzły” w przydanej im formie charakterologicznej. To nic złego. Ponieważ to powieść rozrywkowa i nie o psychologiczne zamęczanie czytelników w niej chodzi.

Wykreowany wszechświat prezentuje się bardzo ciekawie. Fizyka jest u Scalziego granicą. Nie da się podróżować z prędkością światła, nie ma super-fajnych napędów, które swoim działaniem do łamania praw fizycznych się zbliżają. Jest za to pewne zjawisko, które ludzkość uczy się wykorzystywać i na którym opiera się cała koncepcja związana z podróżami między gwiazdami. Zjawisko to nazywane jest w powieści Nurtem i nazwa jest tu bardzo zgodna z jej powszechnie pojmowanym desygnatem. Po szczegóły odsyłam do powieści. Rzecz w tym, że z Nurtem zaczyna się dziać coś złego. I zanosi się na jego zmianę, co może doprowadzić do zagłady rozsianą w kosmosie ludzkość, która jest od Nurtu uzależniona w swoich podróżach. Do tego wszechświat ten jest urządzony w specyficzny sposób. Wynikający częściowo z naturalnej ekspansji ludzkości, a częściowo ze sprytnego powiązania gospodarek nowych światów. Wszechświatem tym rządzą monopole. Jeden świat dostarcza jakieś konkretne zasoby, kolejny jeszcze inne i tak dalej. Wynika to z tego, że żaden nie jest samowystarczalny, gdyż nie na każdym istnieją warunki do samodzielnej egzystencji. Tworzy to skomplikowany system naczyń połączonych wsparty militarną siłą, handlowymi powiązaniami. „Szlachectwo” (wszak na czele ludzkiej Wspólnoty stoi imperoks) wynika nie z urodzenia, ale z położenia łapy na jakiejś gałęzi zmonopolizowanej wymiany dóbr. Tak się to ogólnie przedstawia i jak to bywa w tego typu powieściach, czy cyklach (wszech)świat ten stoi na krawędzi zmiany.

W zasadzie można sobie wyobrazić prawdopodobne scenariusze dalszego rozwoju fabuły, ale zaletą tej powieści jest jej pewna nieprzewidywalność. Zatem bardzo czekam na część drugą, która ukazała się w USA w 2018 r. Na szczęście, autor nie kończy jej dramatycznym zawieszeniem akcji, ale i tak po dotarciu do finału pozostaje żal, że to już ostatnia strona. Dlatego „niestety”, którym rozpoczęła się ta recenzja, jest bardzo uzasadnione. Chyba że polscy czytelnicy wreszcie przełamią się i zaczną doceniać twórczość Johna Scalziego.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2019-04-17 08:17:31
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kompan - 11:33 17-04-2019
Jak to wyglada jakby to porownac do Hamiltona?

raistand - 11:44 17-04-2019
Też trzymam kciuki, żeby konsekwentnie wydawano.

romulus - 12:41 18-04-2019
kompan pisze:Jak to wyglada jakby to porownac do Hamiltona?

Hamilton pisze fabuły, które potrafią być bardzo epickie i wielowątkowe. W cyklu Scalziego, na razie, tego nie ma. Jest mniej. Co nie znaczy, że ubożej.

Janusz S. - 14:49 18-04-2019
Przeczytałem dopiero połowę i w wielu sprawach zgadzam się z recenzentem co do mocnych stron Scalziego, ale powiedzmy sobie szczerze - jest to sztampowa opowieść o zagrożonym gwiezdnym imperium (dość kieszonkowym) z równie schematycznymi bohaterami. Czy w powieści występuje Nurt czy Głębia czy hiperprzestrzeń to naprawdę jeden pies.

Shedao Shai - 16:20 22-06-2021
Będzie o całej trylogii, bo to książki jakościowo spójne, z tymi samymi zaletami i wadami. Nie ma co się rozdrabniać.

W "Czerwonych koszulach" urzekł mnie lekki i humorystyczny styl Scalziego oraz oryginalny pomysł na powieść. Tutaj pomysł jest mniej oryginalny, a choć humoru jest również mniej, to dalej jest go bardzo dużo, zdecydowanie powyżej średniej. No i jest lekko. Bardzo lekko. Tak lekko, że książka wlatuje jednym okiem, a drugim wylatuje i właściwie człowiek się zastanawia, po co to czytał.

Postacie są wyraziste, niektóre nawet ciekawe (Kiva i... no, Kiva). Chyba przesadziłem z tym "niektóre" :D Większość jest sztampowa (Cardenia, Nadashe, Mar, eee... Marcus? Ten ukochany Cardenii - to też o czymś świadczy, że ok. tydzień po zakończeniu lektury już nie pamiętam jego imienia). A więc postacie są wyraziste, ale sztampowe. Czyli coś klasycznego dla prostych czytadełek. I w sumie tak chyba najprościej podsumować trylogię Interdependency - proste czytadełka. Lekkie, przyjemne jeśli ktoś takie lubi. Ja nie, dość się męczyłem przy lekturze, na szczęście zwięzłość i krótkość książek dały mi wystarczająco motywacji, żeby je dokończyć. Drugi raz tego bym nie czytał.

Owej lekkości nie pomaga dość sztampowa fabuła przetkana kilkoma niesztampowymi pomysłami na świat i niezłymi twistami akcji. Z drugiej strony, Scalzi jest odważny w tym co robi i ma swoje pomysły, którymi częściowo nadrabia tam, gdzie pomysłów nie ma, albo gdzie powtarza utarte schematy. Podsumowując, nie powiem, że to zła trylogia, ale też nie polecam i zapytany o Scalziego powiedziałbym, że lepiej poprzestać na "Czerwonych koszulach".

3/6

Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"


 Pettersen, Siri - "Żelazny wilk"

 Onyebuchi, Tochi - "Riot Baby"

 Maguire, Gregory - "Wicked. Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu"

 Crowley, John - "Małe, duże"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Haldeman, Joe - "Wieczna wolność"

 Cameron, Miles - "Upadek smoków"

Fragmenty

 Masterton, Graham - "Susza"

 Maciewicz, Monika - "Wiedma"

 Shusterman, Neal & Shusterman, Jarrod - "Susza"

 Marillier, Juliet - "Syn cieni"

 Marillier, Juliet - "Córka lasu"

 Liu, Cixin - "O mrówkach i dinozaurach"

 Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"

 Enríquez, Mariana - "Nasza część nocy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS