NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szabałow, Denis - "Prawo do zemsty"

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Ukazały się

Brooks, Terry - "Obrońcy Shannary. Tom 1. Czarne ostrze"


 Crouch, Blake - "Mroczna materia" (wyd. 2)

 Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

 Larson, B.V. - "Podbój"

 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

Linki

Strugaccy, Arkadij i Borys - "Piknik na skraju drogi. S.T.A.L.K.E.R."
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Irena Lewandowska
Data wydania: Marzec 2007
ISBN: 978-83-7469-488-9
Oprawa: miękka
Format: 142 mm x 202 mm
Liczba stron: 176



Legenda Stalkera

Legenda Stalkera


Gdy umiera zasłużony twórca, do nieśmiertelności prowadzi go jego najsłynniejsze dzieło. Bracia Strugaccy, mimo swoich rozlicznych zasług dla fantastyki, za kilkadziesiąt będą zapewne pamiętani jako twórcy stalkera – postaci, która zaczęła żyć własnym życiem. Postapokaliptyczny banita, przemytnik, najemnik, pustelnik, szaleniec, święty – każdy kolejny autor widział go w swoim wydaniu nieco inaczej. I nie będzie lepszego przewodnika w drodze do nieśmiertelności dla Borysa Strugackiego. W końcu, pół wieku temu, wraz z bratem pisał: „stalkerów wpuszczają do nieba bez kolejki!".

Wszystko zaczęło się w roku 1972, kiedy w radzieckim magazynie literackim „Avrora” zaczęto publikować w częściach powieść braci Arkadija i Borysa Strugackich: „Piknik na skraju drogi”. Tytułowa metafora przyrównywała ludzi natrafiających na dzieła obcej cywilizacji do zwierząt leśnych zastających pozostałości po pikniku. Choć ptak może wykorzystać skrawek papieru przy budowie gniazda, to właściwie przeznaczenie przedmiotu znajduje się poza jego zdolnościami pojmowania. W świecie powieści znakiem interwencji obcych są strefy – obszary, w których z jednej strony zachodzą groźne anomalie naukowe (nazwane wymownie „wyżymaczką” czy „czarcim puddingiem”), a z drugiej można odnaleźć tu cenne artefakty o niezwykłych właściwościach. Mimo objęcia strefy ścisłą kwarantanną, wkrótce pojawiają się stalkerzy – subkultura ludzi gotowych zaryzykować życiem dla wspomnianych skarbów, wiele wartych na czarnym rynku. Jednym z nich jest Red „Rudy” Shoehart, powieściowy protagonista, który jak większość jego kolegów po fachu boryka się z konfliktami z prawem, z problemami rodzinnymi (dzieci stalkerów rodzą się potwornie odmienione), wreszcie z legendą kuszącą wizją spełniającej życzenia „złotej kuli” wewnątrz strefy. Strugaccy zaproponowali własną wizję scenerii postapokaliptycznej – zamiast wyniszczonych kontynentów zamknięty obszar, w którym dotarcie do celu w linii prostej jest niemożliwe, a każdy krok trzeba miarkować. Większość akcji powieści dzieje się jednak nie w samej strefie, ale wokoło niej. To apokalipsa stosunków międzyludzkich.

Pielgrzymka do wewnątrz

Mimo entuzjastycznego przyjęcia i wydań w innych krajach, „Piknik…”, boryka się problemami z cenzurą. W samym Związku Radzieckim jako samodzielna książka zaistnieje dopiero osiem lat od publikacji w prasie. W międzyczasie staje się jednak obiektem zainteresowania Andrieja Tarkowskiego, geniusza kina, mającego już na koncie ekranizacje innej słynnej powieści fantastycznonaukowej – „Solaris” Stanisława Lema. Polski autor zresztą Tarkowskiego mocno skrytykował za zbyt swobodne potraktowanie dzieła, z czego ten wyciągnął wnioski i w przypadku nowej produkcji postanowił zrobić bardziej film na motywach „Pikniku…” niż ekranizację. Scenariusz zaprezentowanego w 1979 roku filmu (nazwanego po prostu „Stalker”), napisany przy współautorstwie Strugackich, a poprawiany i zaakceptowany przez reżysera dopiero w którejś z kolei odsłonie, opisuje wyprawę do strefy trzech postaci – Profesora, Pisarza oraz ich przewodnika Stalkera. Każdy z nich reprezentuje inne podejście do świata, czemu wyraz dają dyskusje i spory, ale cel jest wspólny – to tajemnicza komnata spełniająca najskrytsze ludzkie pragnienia. Najbardziej intrygująca jest rola Stalkera, którego reżyser, poprzez liczne aluzje, cytaty, symbolikę zawartą w filmie, wpisuje w różnorodne klasyczne konteksty, tak że jawi się on spadkobiercą tradycji Jana Chrzciciela, Charona czy Anubisa. To przewodnik duchowy, nawiedzony, „boży głupiec”, dla którego „cały świat jest więzieniem”. I nie chodzi tu wyłącznie o wąski kontekst polityczny radzieckich realiów, chociaż nie do przeceniania było przełamanie przez „Stalkera” tabu opuszczonego obszaru (inspirowanego katastrofą kysztymską, największą przed Czarnobylem tragedią nuklearną w Rosji, utrzymywaną w tajemnicy kilkadziesiąt lat). Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do historii książkowej wydarzenia w strefie dominują obraz. Jeśli istnieje coś takiego jak słowiańska dusza, to film Tarkowskiego stanowi jej wyraz – tajemniczy, melancholijny, złożony, mający w perspektywie transcendencję, a nade wszystko samotniczy. Tarkowskiego najbardziej interesowała wewnętrzna przestrzeń każdego człowieka, dla której scenografia filmowej strefy jest tylko melancholijnym akompaniamentem.

Cień Czarnobyla

W roku 1986, historia zdawała się zasugerować scenariuszem Strugackich. Okolica wokół miejsca katastrofy elektrowni czarnobylskiej, wraz z miastem Prypeć i okolicznymi wsiami zostaje obszarem zamkniętym. Wkrótce zaczynają tam ściągać amatorzy porzuconego dobytku, szabrownicy i złomiarze nazwani przez narzucającą się analogię do dzieła Strugackich, „stalkerami”. Na kanwie tej zbieżności, ponad dwadzieścia lat później powstaje gra komputerowa „S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla” umieszczająca motywy „Pikniku…” i filmu „Stalker” właśnie w odwzorowanej czarnobylskiej „Zonie”. Produkcja wraz z następującymi po niej rozszerzeniami odnosi sukces, sprzedając się w milionach kopii i przywracając legendę nowemu pokoleniu, choć w całkiem nowym wydaniu. „S.T.A.L.K.E.R.” jako gra skoncentrowana na walce, mimo swej nieliniowości, narzucała paramilitarną perspektywę patrzenia na Strefę – stalkerzy podzieleni na rywalizujące stronnictwa nierzadko prowadzą między sobą krwawe walki o dominację w terenie. Te nowe wcielenie stalkera-żołnierza tworzy spory kontrast z powieścią, a szczególnie z filmem, w którym przewodnik, widząc wniesioną do strefy broń, reagował niemal nabożnym lękiem. Zachowano jednak zarówno klimat miejsca, jak i wiele nawiązań do wcześniejszych dzieł. Obecnie, mimo licznych komplikacji, trwają prace nad kolejną częścią gry i serialem telewizyjnym na jej podstawie.

Dzieci Strefy

Istnieje jeszcze wiele wartościowych tytułów inspirowanych w większym lub mniejszym stopniu „legendą stalkera”. Przykładem bardzo bezpośrednim może być komiks „Suka” autorstwa rosyjsko-ukraińskiego duetu Jeleny Woronowicz i Andrija Tkalenko. Akcja ma miejsce w moskiewskiej Strefie, gdzie główna bohaterka, której wdzięczna ksywka zawarta jest w tytule, przeżywa szereg dynamicznych przygód i potyczek, przywodzących na myśl raczej grę niż film. Inne podejście prezentuje John M. Harrison w powieści „Nova Swing”. Mimo że rzecz dzieje się na odległej planecie, wśród scenografii mieszającej space operę z kryminałem noir, a wkraczający do „strefy zdarzenia” zwą się „entradzistami”, to wypalenie i zagubienie bohaterów stanowią jednoznaczny hołd dla dzieła Strugackich. Dmitry Glukhovsky, tworząc postapokaliptyczne „Metro 2033”, rozrastające się obecnie w całe uniwersum, również mocno nawiązywał do twórczości rodaków, choć u niego stalkerami są ci, którzy wychodzą poza metro w poszukiwaniu potrzebnych społeczności rzeczy. Jacek Dukaj, spojrzał natomiast na kwestię istnienia „stref” z szerszej perspektywy. W quasi-szkatułkowym utworze „Science Fiction” przedstawił wizję Ziemi opanowanej i trawionej przez zjawisko zwane „Matematyką”, stanowiącą obszar, z którego technologie i informacje wydobywają Marsjanie – potomkowie grupki ziemskich kolonistów. Legenda stalkera nie ogranicza się tylko do fikcji naukowej i z powodzeniem da się wytropić jej wpływy również w konwencji fantasy. Feliks W. Kres tworząc świat „Księgi Całości”, umieścił w nim krainę Romogo-Koor zwaną również „Nienazwanym Obszarem” lub „Zły Krajem”. To miejsce, gdzie Szerń, tajemniczy żywioł unoszący się nad kontynentem, jest szczególnie obecna – czas płynie tu inaczej, pojawiają się cenne artefakty i monstra, a jednocześnie żyją tu Przyjęci, ludzie wtajemniczeni. Poza nimi zapuszczają się tu tylko śmiałkowie, dla których często jest to misja samobójcza.

Legenda żyje

Bracia Strugaccy dali początek prawdziwej multimedialnej legendzie. Poza wyżej opisaną triadą powieść-film-gra, w której każde z wymienionych dzieł odniosło na swojej płaszczyźnie sukces, i poza mnóstwem dzieł inspirowanych w większym lub mniejszym stopniu wątkami powieści radzieckiego duetu, kwitną produkcje fanowskie. Wszak o charakteryzacje czy adekwatną scenografię nietrudno, szczególnie jeśli żyje się w kraju byłego bloku wschodniego. Wątek stalkerskiej profesji często pojawia się na konwentach postapokaliptycznych, a jeśli chodzi o czarnobylską zonę, możemy mówić o prawdziwej stalk-turystyce – mimo formalnych zakazów wcale nie trudno się tam dostać i odwiedzić martwe miasto Prypeć, w którym czas zatrzymał się dwadzieścia pięć lat temu. Z pewnością wiele razy jeszcze usłyszymy słowo „stalker” w nowych kontekstach, odmieniane przez wszelkie przypadki, tłumaczone na nowe języki fikcji i fantastyki, a może i prozę rzeczywistości. Mimo iż twórcy tacy jak Borys Strugacki odchodzą, to pewne tęsknoty są przecież nieśmiertelne. Jak śpiewał Jacek Kaczmarski:

„A przecież wciąż przyciąga strefa ogrodzona
I ogrodzona – nie bez celu – chcemy wierzyć;
To-nie-my w Zonie – to nam odebrana Zona
Nam ją niepewnym, ale własnym krokiem mierzyć
Póki nadziei gorycz wreszcie nie pokona.

Dlatego – mimo druty, wieże i strażnice
Tam chcemy dotrzeć, gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tęsknot płonąć
Nim podmuch jakiś strzepnie chwiejne potylice”




Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2013-09-14 11:49:53
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

Recenzje

Whitehead, Colson - "Kolej podziemna"


 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Shannon, Samantha - "Pieśń jutra"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS