NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Diakow, Andriej - "Do światła"
Wydawnictwo: Insignis
Cykl: Diakow, Andriej - "Do światła"
Kolekcja: Uniwersum Metro 2033
Tytuł oryginału: К свету
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Data wydania: Czerwiec 2012
ISBN: 978-83-61428-69-5
Oprawa: miękka
Format: 140×210mm
Liczba stron: 328
Cena: 34,99 mm



Diakow, Andriej - "Do światła"

Nadzieja to dziwne uczucie.

Antypody zdrowego rozsądku.

Andriej Diakow, „Do światła”


Losy projektu „Metro 2033” dowodzą, że Głuchowski jest zdecydowanie lepszym przedsiębiorcą niż pisarzem. Pisarski debiut, który nie imponował raczej literackim wyrafinowaniem, przekuł w prężnie rozwijający się projekt.

I choć udało się już zrealizować osadzoną w świecie „Metra 2033” grę, a w planach jest ekranizacja, to trzonem projektu pozostają książki. Rzemiosło uprawiane pod tego rodzaju szyldami, na dzierżawionym pisarskim poletku, w ramach wymyślonego przez kogoś innego uniwersum, nie cieszy się szczególną estymą, ale – jeśli podejść do niego z właściwym dystansem – potrafi dostarczyć całkiem pozytywnych czytelniczych wrażeń.

Dokładnie tak ma się rzecz z powieścią Andrieja Diakowa. Kluczem do sukcesu są najpewniej niewygórowane oczekiwania. Diakow to literacki nowicjusz, który podjął się nieszczególnie ambitnego zadania uszczegóławiania cudzej literackiej wizji. Jako, że Głuchowski nie jest mistrzem pióra, a jego powieści nie były pozbawione wad, poprzeczka nie była zawieszona zbyt wysoko. Cóż się dziwić, że udało się ją przeskoczyć?

Diakow nie szukał szczególnie oryginalnej metody umiejscowienia swojej powieści w ramach projektu „Metro 2033” – po prostu przeniósł akcję z Moskwy do Sankt Petersburga, a bohaterów, wiedzionych misją poszukiwania źródła tajemniczego światła, wypchnął z metra na powierzchnię. Ot i całość innowacji.

„Do światła” to zapis wyprawy, w ramach której bohaterowie z wojskowym zacięciem kierują się do celu, pokonując po drodze – tak należałoby to określić, biorąc pod uwagę styl narracji – przeszkody o charakterze terenowym, chemicznym i biologicznym. Nie ma tu miejsca na właściwą Dostojewskiemu psychologiczną głębię ani na puszkinowską językową wirtuozerię. Owszem, niektóre rozdziały rozpoczynają dywagacje o naturze ludzkich uczuć i emocji (są wywody o nadziei, strachu czy rozpaczy), ale refleksje te mają raczej charakter kwiatka do kożucha.

Diakow serwuje prostą i lekką fabułę, podaną w sosie post-apo. Zawiedzie się ten, kto będzie tu szukał elementów survivalu, precyzyjnego opisu realiów życia w post-nuklearnym świecie albo składnej i realistycznej wizji przemian, jakie w owym świecie nastąpiły. Rozczarowani będą również amatorzy wzniosłych literackich wrażeń, którzy rozpływali się w zachwytach nad poruszającą i filozoficzną „Drogą”. Choć i McCarthy, i Diakow piszą o chłopcu przemierzającym post-apokaliptyczny świat pod opieką dorosłego mężczyzny, to jednak obie powieści leżą na dwóch różnych krańcach literackiego spektrum.

Nie ma więc pieczołowitego opisu post-nuklearnych realiów, nie ma spekulacji nad możliwymi ścieżkami rozwoju historii, brak ideologicznie zaangażowanych fragmentów, od których miejscami kipiała proza Głuchowskiego (to akurat bardzo dobra wiadomość, bo warstwa refleksji w powieściach inicjatora projektu – delikatnie rzecz ujmując – nie powalała błyskotliwością przemyśleń). Nie ma tu również pogłębionej psychologii, postaciom brak bogatej historii i złożonych motywacji.

Co więc zostaje? Powieść Diakowa estetyką przypomina grę komputerową albo hollywoodzką superprodukcję. Jest sporo pościgów, walk, strzelanin, jest ścielący się gęsto trup, paru twardych facetów imponujących siłą i odwagą, kilka ofiar losu wywołujących politowanie, jest w końcu garść zmutowanych potworów, wyskakujących zza zakrętu korytarza i parę groźnych monstrów kalibru pomniejszych bossów z gier typu „Resident Evil”. Jest nawet scena, w której czarny charakter wygłasza monolog, trzymając bohatera na muszce. Wszystko układa się w nieszczególnie skomplikowaną opowieść poprowadzoną w zawrotnym tempie, typowy produkt hollywoodzkiej wyobraźni. Trochę szkoda, że Diakow zrezygnował ze środków wyrazu właściwych literaturze, a skupił się na prozie kalkującej z ekranu.

Należy też jednak mieć świadomość, że cały katalog powyższych obiekcji to w zasadzie coś na kształt pretensji klienta, który, przyszedłszy do sklepu mięsnego, narzeka na brak żarówek. Niezależnie od wydumanych oczekiwań i obiekcji zrzędliwych recenzentów, Diakow oferuje bowiem solidny kawał rąbanki w wyśmienitej cenie.

„Do światła” to wciągające czytadło, które – skupiwszy się na dynamicznej akcji i filmowej estetyce – nie aspiruje do miana wybitnej literatury, ale też zwinnie omija mielizny i dłużyzny, od których roiło się w powieściach Głuchowskiego. W kategorii czysto eskapistycznej rozrywki Diakow wypada całkiem nieźle. Do ideału zabrakło odrobiny finezji – może chwili suspensu, zaskakującego zwrotu akcji, a może jakiegoś drobnego niebanalnego akcentu. Jak na tom pierwszy trylogii pisanej przez debiutanta – „Do światła” wypada jednak bardzo obiecująco.



Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2012-09-30 18:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS