NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Ukazały się

antologia - "Tasowanie w Dżokerowie"


 Siwiec, Tomasz - "Muchy"

 Siwiec, Tomasz i Jakub - "Krwawy połów"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna: Nieugięty"

 Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

 Śmigiel, Łukasz - "Daemon"

 Black, Holly - "Królowa niczego"

Linki

Sullivan, Michael J. - "Królewska krew. Wieża elfów"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Odkrycia Riyrii
Tytuł oryginału: The Crown Conspiracy / Avempartha
Tłumaczenie: Edward Szmigiel
Data wydania: Październik 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7648-951-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 736
Cena: 45,00 zł
Rok wydania oryginału: 2008 / 2009
Tom cyklu: 1 i 2
Seria Nowej Fantastyki



Sullivan, Michael J. - "Królewska krew. Wieża elfów"

Łotrzykowie po liftingu


Ponad siedemdziesiąt lat temu Fritz Leiber stworzył Fafryda i Szarego Kocura – dwóch bohaterów różniących się fizjonomią i umiejętnościami, ale cechującymi się podobnie lekkim podejściem do prawa, awanturniczą żyłką oraz skłonnościami do nieco wisielczego humoru. Postaci te zostały jednymi z najbardziej nośnych archetypów w fantastyce: na wykreowanych przez Leibera postaciach wzorowali się liczni pisarze tworzący łotrzykowską fantasy. Do ich jakże licznego grona dołączył następny: Michael J. Sullivan. Stworzeni przez niego Royce i Hadrian z powieści „Królewska krew” i „Wieża elfów” idealnie pasują do wzorca.
Dwie powieści Sullivana wydane w jednym tomie w serii Nowej Fantastyki otwierają cykl „Odkrycia Riyrii”. Z pozoru jest to dosyć klasyczne fantasy... a nawet miejscami bardziej typowe od klasyki. Pseudośredniowieczne realia, questowa fabuła, typowe ujęcie ras (krasnoludy są mistrzami kamienia, elfy specjalizują się w magii, a ludzie jak zwykle są wojowniczy i rządni władzy, zdolni do wszystkiego, by osiągnąć swój cel). Jednakże, im dalej czytelnik zagłębia się w lekturę, okazuje się, iż nie wszystko jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. W sztampowym obrazie pojawiają się rysy i pęknięcia, a czytelnik dochodzi do wniosku, że autor dosyć lekko podchodzi do tematu i nie waha się dokonać wolty, gdy tylko zachodzi taka konieczność. Jednocześnie robione jest to w sposób naturalny, niepowodujący sprzeczności: odejścia od kanonicznego ujęcia tematu zdają się być naturalną konsekwencją wydarzeń.
Z pewnością wpływ na taki odbiór treści mają postaci: dosyć barwne i wyraziste, a zarazem nieszczególnie rozbudowane. Mimo że tak jak zostało to zaznaczone we wstępie – wzorowane na wiekowych już archetypach, Sullivan potrafi z nich jeszcze coś wycisnąć, mieszając i lekko modyfikując. Dotyczy to nie tylko Royce’a i Hadriana, ale także (a może przede wszystkim, bo akurat ta dwójka najściślej trzyma się wzorca) kilku innych, drugoplanowych bohaterów. Znane archetypy przedstawione są jakby przez odbicie w odrobinę krzywym zwierciadle, dzięki czemu w ich charakterystyce da się wyczuć powiew świeżości.
Nie bez znaczenia w odbiorze obu powieści jest też zawarty w nich humor. Nie ma go za wiele, ale od czasu do czasu któryś z bohaterów błyśnie ciętą ripostą lub w zabawny sposób skomentuje zaistniałą sytuację. W połączeniu z dosyć dynamiczną fabułą tworzy to wciągającą i dostarczającą niezłej rozrywki całość. Jednocześnie nie należy się oszukiwać: powieści Sullivana nie są wielką literaturą. Chociaż napisane sprawnie, mają pewne niedociągnięcia fabularne, a schematy – zanim zostaną zmodyfikowane przez autora – potrafią solidnie zirytować czytelnika. Chociaż w Nowej Fantastyce 12/2011 pojawiły się porady pisarskie Sullivana dotyczące prowadzenia fabuły i planowania powieści, to teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Co prawda nie można autorowi niczego specjalnego zarzucić, bo wykonuje całkiem solidną rzemieślniczą robotę... no właśnie, tylko rzemieślniczą. Jego proza jest poprawna, ale – poza nielicznymi momentami – brakuje w niej błysku.
Sullivan stworzył więc klasyczną łotrzykowską fantasy, odkurzył stare schematy i dostosował je do wymogów współczesnej fantasy przygodowej. Hadrian i Royce to Fafryd i Szary Kocur po liftingu (wszak mają już dobrych kilka krzyżyków na karku), a i przygody wcale nie odbiegają dalece od tego, co Leiberowa dwójka wyczyniała w Lankmarze. Paradoksalnie więc, mimo modyfikacji schematów, prozie Sullivana znacznie bliżej do klasycznego ujęcia fantasy łotrzykowskiej, niż nowych trendów wyznaczanych chociażby przez „Niecnych Dżentelmenów”.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2011-12-25 17:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść Žambocha


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"


 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

 Flint, Eric - "1632"

 Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

 Butcher, Jim - "Zmiany"

 Tolkien, J.R.R. - "Upadek Gondolinu"

 Cherezińska, Elżbieta - "Wojenna korona"

Fragmenty

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

 Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"

 Jensen, Danielle L. - "Królestwo Mostu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS