NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Martin, George R.R.; Tuttle, Lisa - "Przystań wiatrów" (2019)

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

antologia - "Science Fiction"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Listopad 2011
Redaktor: Michał Cetnarowski
ISBN: 978-83-61187-22-6
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 832
Cena: 49,00 zł
Seria: Science Fiction z plusem



antologia - "Science Fiction"

Science-Fiction po kolei:

  • Cezary Zbierzchowski, "Smutek parseków"
W tym miejscu kończę pisać recenzję – "Smutek parseków" był bowiem opowiadaniem, które sprawiło mi największy problem jako recenzentowi, przez co zabrałem się do jego oceny na końcu. Historia statku kolonizacyjnego, odlatującego z zżeranej przez zdziczałą nanotechnologię Ziemi. Tekst ma wszystko to, w czym gustuję – ciężką, pełną niepokoju atmosferę, odizolowane od świata miejsce akcji, nieco dziwaczną estetykę scenografii. Jest i wielki eksperyment społeczny, i czysto jednostkowe zwątpienie we własne jestestwo. Z drugiej strony może za dużo tu dobrego? W tym sensie, że wiele – wydaje mi się – istotnych dla tej historii wątków np.: nowy sklerykalizowany porządek umierającego świata, relacje między członkami załogi, wątek miłosny, zrealizowanych jest pobieżnie, szkicowo, a narracji zdarza się kluczyć między tą wielością. Trudno mi bardziej precyzować zarzut, bo rzecz w rozłożeniu akcentów. Tym niemniej – tekst mocny, kontrowersyjny, zapadający w pamięć.
  • Rafał Kosik, "A pierwsi będą ostatnimi"
Ponownie motyw kolonizacji innej planety. Tym razem klimat lżejszy, z problemami bardziej praktycznymi, spod znaku „Robbinsonowie na innej planecie”. Dużo dzieci, mało dorosłych. Obserwując powieści, opowiadania i publicystykę Rafała Kosika utwierdzam się w przekonaniu, że wychodzą mu fenomenalnie obserwacje na poziomie mikro (konkretny problem fabularny – np. niedostępny pokład statku) i mezo (np. wynalazek i jego otoczenie społeczne – np. w omawianym implanty/komplanty), ale na poziomie makro (generalizacje, długotrwałe trendy, filozofowanie) ociera się często o uproszczenia typu: „Nic tak nie napędza rozwoju, jak wojna”. Choć może tak należałoby rozumieć postawę głównego bohatera – który, chcąc zafundować dzieciom „Władcę Much II”, w niczym nie jest lepszy od swojej kuzynki, przedstawionej jako nielicząca się z rzeczywistością utopistka. Opowiadanie kończy się klarowną, prostą konkluzją i dobrze się je wspomina.
  • Paweł Majka, "Pseudaki"
Przy trzecim opowiadaniu zdarzyła się rzecz ciekawa. Andre Norton popełniła kiedyś powiastkę „Koci Miot” przedstawiającą postapokaliptyczną Ziemię, opuszczoną przez ludzi, na której szczepy rozwiniętych kotów, psów i szczurów rywalizują ze sobą na pozostałościach cywilizacji, a wszystko obserwuje ludzki zwiad z orbity. Ciekawe to było, lekkie i przygodowe. Takie było moje pierwsze bardzo pozytywne skojarzenie z pseudakami stworzonymi przez Pawła Majkę, które – posiadając zwierzęce, miejscami kocie cechy – żerują (żerowanie 2.0, fizyczno-sieciowe) w bezludnych, ale nie pustych miastach. Kolejne przygody pseudaków przedziela cięższa w odbiorze posthumanistyczna narracja. Trochę może nawet zbyt ciężka (autorowi brak tej systematyki i precyzji wynikania, jaka np. cechuje zabiegi na stylu, neologizmy Jacka Dukaja) i dłużąca się, bo koniec końców sedno sprawy wychodzi w prostym dialogu. Tekst zostawił mnie z zagwozdką, czy aby taka wizja relacji pseudaków, postludzi i ludzi, szczególnie rozpatrując ją przez zakończenie utworu, nie ociera się o naiwność. W każdym razie opowiadanie Pawła Majki było tekstem, który przyswoiłem w zawrotnym tempie. Tak trzymać.
  • Michał Protasiuk, "Trzeci Adam"
Od jakieś czasu, w kręgach osób zainteresowanych polską fikcją naukową, mówi się sporo o twórczości Michała Protasiuka. Że thrillery korporcyjne, cyberpunki, bliska przyszłość. Mam sobie trochę do zarzucenia, że nie sięgnąłem dotychczas po omawiane i nagradzane pozycje. Ale przyszła góra do Mahometa. Pretekstem opowiadania jest AI rozwinięta w systemie kierowania ruchem ulicznym. Przede wszystkim atutem opowiadania jest pomysł i jego rozwinięcie – do pewnego momentu każdy następny fragment tekstu jest wzbogacany o nowy kontekst (prawny, naukowy, ekonomiczny, przemysłowo-szpiegowski, w końcu religijny). Przy końcu ten progres niestety hamuje. Czasem zdarza się moment cięższego pióra, zwłaszcza przy używaniu natchnionych porównań i przeżywaniu uniesień przez głównego bohatera – który, na przykład myślący podczas seksu o relacji Boga z matematyką, nie jest szczególnie wiarygodny. Ogółem, tekst mimo paru wyżej wspomnianych mankamentów, bardzo dobry.
  • Alexander Gütsche, "Ciśnienie ewolucyjne"
Następny tekst to proza Aleksandra Gütsche, który dał mi się poznać już w „Głosie Lema”, poprzedniej, niedawnej antologii Powergraphu, jaką miałem przyjemność recenzować. Tam zamieszczona „Lalka” zupełnie mnie nie przekonała. Tymczasem znajdujące się w antologii SF "Ciśnienie ewolucyjne" – przeciwnie. Swoboda, z jaką Gütsche kreśli sylwetki niemal współczesnych bohaterów, ich ambicje i priorytety, angażuje czytającego, czasem bawi jakąś aluzją popkulturową. To fantastyka mocno zamocowana w ekonomii, przejaskrawiająca współczesne tendencje mikroekonomiczne (brak etatowej pracy, przebranżowienia się, działalność start-upowa), jak i makroekonomiczne (globalne przepływy finansowe). Choć sam autor na spotkaniu z okazji wydania antologii stwierdził, że Strossa nie czytuje, to czytelnicze skojarzenia z „Accelerando” będą zapewne czymś naturalnymi1). Sama fabuła opowiadania jawi się jako historia stosunkowo niezawiła, co uznaję za zaletę. Konkretny, dobrze przemyślany i zrealizowany tekst.
  • Andrzej Miszczak, "Impneurium"
"Impneurium" Andrzeja Miszczaka otagowałbym jako: techno-thriller, polityka, religia, medycyna. Po lekturze byłem umiarkowanie usatysfakcjonowany – zbliżony pomysł widziałem jakiś czas temu u Petera Wattsa2). Jednak to, co wnosi względem tamtego opowiadania Andrzej Miszczak (o rywalizacji poszczególnych „impneuriów”), to trochę zbyt mało, żeby zapalić się całkowicie tą wizją. Ciekawa jest sytuacja i dylemat protagonisty, choć opowiadanie nieco cierpi na brak wyrazistych postaci na pozostałych planach – zespołu dr House’a się nie spodziewajcie. Mimo wszystko skoncentrowanie się na bliskiej przyszłości, poruszenie istotnych i bieżących kwestii, jaką są np. nieasymilujący się imigranci, pokazanie społeczeństwa strachu, w którym terroryzm jest wydarzeniem cyklicznym, stanowi o zaletach opowiadania. Umiarkowanie dobry tekst.
  • Błażej Jaworowski, "Otchłań ptaków"
"Otchłań ptaków" to opowieść prowadzona niezależnie z punktu widzenia przedstawiciela ekstendów (pierwszy schodek w drodze do postludzkości) i przedstawiciela standardowych homo sapiens, zwanych płaszczakami (aluzja do zdaje się „Flatlandii” Abbotta). Tekst Błażeja Jaworowskiego ujmuje erudycją i swobodą w przeskokach między tematami. Ale chyba ważniejsze, że widać w tym pewną celowość – autor widząc nieubłagane konsekwencje rozwoju technologicznego próbuje odnaleźć w tym świecie sens istnienia z perspektywy chrześcijańskiej. Zamiast jednak, tak jak Jacek Dukaj, który w swojej twórczości sugerował Boga-progres („Perfekcyjna Niedoskonałość”) czy Boga-zmienność („Linia Oporu”) zakładając, że w zależności od kondycji ludzkiej musi się zmieniać teologia, Jaworowski woli przypominać o pewnych uniwersalnych ograniczeniach dotyczących zarówno ludzi, jak i postludzi – u niego Bóg jest cały czas niepoznaną tajemnicą, niezależnie od możliwości percepcyjnych podmiotu. Ciekawe podejście i świetne opowiadanie.
  • Marcin Przybyłek, "Wymiar wewnętrzny"
„Wymiar wewnętrzny” to tekst krótki i specyficzny. Marcin Przybyłek każe swoim bohaterom epatować nieustannym wzruszeniem nad pięknem i zawiłością wszechświata w mniej więcej takim stylu: „Zapłakał, a razem z nim płakało jego wewnętrzne dziecko, a z nimi płakał cały świat”. W podobnej egzaltowanej tonacji utrzymany jest cały tekst. I ja niemal zapłakałem czytając – przykro mi, to zupełnie nie moja estetyka i wrażliwość, a treści prezentowane za jej pomocą, czyli refleksje, również nie oszałamiają. Jestem na nie.
  • Wojciech Szyda, "Królestwo myśli"
Nie wiem, ile powstało opowiadań SF korzystających z formy stylizowanej na reportaż/film dokumentalny, to znaczy zapis wypowiedzi różnych osób, prezentujących swoje zdanie o pewnym zjawisku, gdy pod spodem widać ich imię oraz rolę (uczestnik wydarzenia, specjalista bądź autorytet). Ja znam na pewno jedno – „Co ma cieszyć oczy. Reportaż”, Teda Chianga. Rewelacyjny tekst. „Królestwo Myśli” opiera się na identycznej konstrukcji. I tak, jak u Chianga problemem było modyfikowanie układu nerwowego, by znieczulić się na estetyczny wymiar wyglądu innych, u Szydy chodzi o specyficzny rodzaj MMORPG/VR, gdzie można zrealizować każdą myśl wobec innych graczy. Opowiadanie przyzwoite, wnioski ciekawe, ale bez szaleństw – formą nie zaskoczyło a fabuła to posucha – Chiang mimo wszystko przemycał w reportażu dość ciekawą historię. Podsumowując – średnio.
  • Michał Cetnarowski, "Godzina nadawania"
Samotny człowiek krąży nad apokaliptyczną Ziemią, nadając przez radio. To jednak nie „Doktor Bluthgeld”, bo ktoś mu odpowiada. Cetnarowski rezygnuje w opowiadaniu z prób naukowej analizy katastrofy – koncentruje się na malowaniu estetyki upadku. Z jednej strony obraz zimnej, klaustrofobicznej przestrzeni stacji kosmicznej, wypełnionej pedantyczną egzystencją samotnego astronauty, a z drugiej – widok planety pełnej szalejącego, gargantuicznego ekosystemu o niekontrolowanym rozroście. I właśnie tak przyjmuję to opowiadanie – jako przybijającą, zatrważającą panoramę. Być może nie każdy kawałek tekstu jest tu niezbędny i opowiadanie spokojnie broniłoby się po skrótach.
  • Jakub Nowak, "Amnezjak"
To jedno z tych opowiadań, gdzie już po kilku stronach wiesz, że czegoś takiego jeszcze nie widziałeś. Ani w prozie polskiej, ani w zagranicznej. „Rychu” w „Głosie Lema” był sympatyczny. Ale „Amnezjak”… może was nawet początkowo trochę odrzucać tak, że z niedowierzaniem zapytacie: „This is madness!?”. A wtedy autor kopnie was, krzycząc: „This is Amnezjak!” i przepadliście. Ja przepadałem. Naprawdę błyskotliwy kawałek prozy, o niebanalnym settingu, wyrazistych postaciach, a przede wszystkim – pomyśle. Świat, w którym wymiar fizyczny i dyskursywny są nieodłącznie przemieszane. Fantastycznonaukowa fantasmagoria, w której spotykają się elementy narracji przeszłościowej, futurystycznej, a nawet… kibolskiej. To tekst, który w momencie zakończenia lektury, każe się przeczytać od początku. Trudno dodać coś więcej – dla mnie murowany kandydat do nagrody Zajdla za opowiadanie w przyszłym roku, a twórczość Kuby Nowaka trafia na listę twórczości autorów bieżąco obserwowanych. Naprawdę coś.
  • Jacek Dukaj, "Science fiction"
Wszyscy znamy kawał o Dukaju, który chciał napisać haiku. Tutaj mamy opowiadanie-powieść na stron dwieście parę – ale tak naprawdę pomnóżcie to sobie co najmniej przez dwa, bo tyle razy należy przeczytać ten tekst, żeby pojąć go w pełni. To historia fikcyjnego pisarza science fiction z bliskiej przyszłości (nieco w stylu „Linii Oporu”) i jego powieści hard SF, w której „Mars napada”. Jacek Dukaj zrobił opowiadanie w formacie .rar albo .zip – do jego rozpakowania potrzebny jest nie tylko specyficzny rodzaj zafiksowania się na problemach filozofii nauki (tutaj przede wszystkim oryginalne podejście do odwiecznego dylematu czy matematyka jest konstruktem, czy bytem odkrywanym), ale również specyficzny rodzaj wrażliwości. Bo jeśli macie taką wrażliwość, czujecie te problemy, to i znajdziecie cierpliwość, żeby rozpracować tę szkatułkową konstrukcję literacką. Ze względu na wielopoziomowość narracji autor pozwala sobie na małą radykalność – np. drugi poziom „marsjański”, szczególnie z początku, jest czymś, na co język angielski znalazłby piękny, ścisły termin – mindfuck (pamiętacie końcówkę „Innych Pieśni”?). Ale czy na pewno jest to konstrukcja szkatułkowa? Czy poziomy tej historii aby na pewno są zależne od siebie w sposób hierarchiczny? Utwór zmusza właśnie do takich przemyśleń, podając tylko poszlaki, nic bezpośrednio. Oprócz tego znajdziecie tam masę samoistnie cennych refleksji, soczystych cytatów typu: Na salonach różnica między „pisarzem” i „pisarzem science fiction” odpowiada różnicy między „aktorem” i „aktorem porno” i innych perełek. Jacek Dukaj udowadnia, że cały czas podnosi sobie i nam poprzeczkę. Niesamowity, pełen erudycji tekst – którego największą wadą może być wspomniany „format”, wymagający dużej czytelniczej cierpliwości. Przyznaję, że choć jestem Dukaj-geekiem, znającym prawie całą jego dotychczas wydaną twórczość, to w wielu momentach łamałem sobie głowę. Ale było warto. „Science Fiction” można też odczytywać jako swoisty manifest pisania fantastyczno-naukowego, przez co w kontekście i kompozycji całej antologii, utwór ten nabiera kolejnego znaczenia. W przypadku „Amnezjaka” wyraziłem nadzieję na nagrodzenie i docenienie tego tekstu – ciekawi mnie, czy „Science fiction” nie okaże się zbyt radykalne, zbyt ezoteryczne w powszechnym odbiorze, by zostać docenione. Czy wygra, albo czy przegra z efektem snoba, jaki towarzyszy społecznemu odbiorowi prozy Dukaja od jakiegoś czasu. Ale to kwestia poboczna – istotne jest osobiste wrażenie, jakie wywarł na mnie ten tekst. Wielkie wrażenie.
  • Posłowie
Całość antologii kończy zgrabne posłowie Tomasza Kołodziejczaka omawiające od podstaw, czym jest fikcja naukowa. I ja na koniec pozwolę sobie na kilka ogólnych uwag. Antologia „Science Fiction” jest z całą pewnością jedną z lepszych antologii, jakie ukazały się w ostatnich latach w Polsce. Poziom tekstów jest zróżnicowany – ale to ten rodzaj przyjemnego rozstrzału dla czytelnika: od utworów przyzwoitych, do genialnych. Czego można dowiedzieć się o polskiej fantastyce naukowej z tej ponad 800-stronnicowej cegiełki? Przede wszystkim, że nie zostaje w tyle – stara się śledzić i podążać za trendami światowymi, bo istotnie perspektywa tekstów jest światowa. Że w pewnej części jest również inkubatorem własnych oryginalnych rozwiązań. Bardzo fajną sprawą jest to, że antologia oprócz rozpoznawalnych, sprawdzonych nazwisk i jednej lokomotywy znanej już szeroko poza nurtem, pozwala zabłysnąć też twórcom mniej znanym. Ponadto, „Science Fiction” w twardej oprawie prezentuje się nadzwyczaj solidnie i estetycznie3). Moja rekomendacja tej pozycji wiąże się ze strukturą recenzji – polecam gorąco antologię „Science Fiction” jako całość i każdy tekst z osobna. Zdecydowanie jedna z pozycji, z jakimi będzie kojarzony po latach rok 2011.


1) Za blurbem ”Accelerando”: „Stross przedstawił wizję przyszłości człowieka wygenerowaną w oparciu o ekstrapolację nie tylko poziomu nauki, ale przede wszystkim rozwoju ekonomii, co dotychczas pomijano w klasycznej fantastyce naukowej. Stross mocno opiera się na prawach ekonomii, czyniąc z głównego bohatera międzynarodowego przedsiębiorcę. Ewolucja ekonomiczna w ujęciu Strossa doprowadza w przyszłości do uzyskania świadomości przez korporacje. „Accelerando” Charlesa Strossa jest doskonałym przykładem poważnej spekulacji na temat przyszłości człowieka i cywilizacji, co dawno porzuciła polska fantastyka.”

2) „Wyobrażam sobie żyłę magnetycznej rudy we wzgórzach Synaju. Wyobrażam sobie, jak przemawia ona do pielgrzymów Konstantyna tak, jak szesnaście stuleci wcześniej przemówiła do Mojżesza. Obserwuję, jak zapoczątkowuje ona renesans w neuroteologii – i konsekwentnie we wszystkich dziedzinach fizyki elektromagnetycznej – a następnie skaczę tysiąc lat w przód i opowiadam wam historię…” – Peter Watts „Tylko słowo” [za:] http://ksiazki.polter.pl/Tylko-slowo-c21210

3) Pozostają dwie uwagi na temat wyglądu – napis na grzbiecie powinien być adekwatnie większy, dostosowany do grubości antologii (tak, jak np. robi Wydawnictwo Literackie, które drukuje wielkie „DUKAJ” na grzbietach swoich edycji jego książek), a samemu wirowi nazwisk na okładce przydałoby się stonowanie, bo najzwyczajniej w świecie – szumi.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2011-12-03 22:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

CezarIXen - 16:53 05-12-2011
Recenzja twoja wyraźnie mi mówi: ,,ta książka ci się spodoba". Niestety jest tyle książek które chciałbym kupić (kroki w nieznane, głos Lema, Rozgwiazda i wiele innych...),a że ostatnio nie kupiłem jak miałem możliwość, tak trochę na nią poczekam... Czym bardziej, że ostatnio nakupiłem się literatury ambitnej, tak teraz dla odmiany, wezmę się za lżejszą, żebym miał na święta dobry humor. CO Nie zmienia faktu, że chciałbym tą książkę mieć, ale niestety portfel mocno mnie ogranicza. I parę słów o recenzji, wyraźnie dowiaduje się tego co chce się dowiedzieć o antologii, więc gratulacje za bardzo dobrą recenzje.

nosiwoda - 11:01 03-01-2012
"Wszyscy znamy kawał o Dukaju, który chciał napisać haiku" - dobrze zatem, że nie wspomniałem o nim w swojej recenzji, a korciło mnie :D

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS