NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

Ukazały się

Sanderson, Brandon - "Żałobne opaski" (stara wersja)


 Sanderson, Brandon - "Cienie tożsamości" (stara wersja)

 Lem, Stanisław - "Człowiek z Marsa"

 Werber, Bernard - "Mikroludzie"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Parowski, Maciej - "Kukułka na koniu trojańskim. Małpy pana Boga 3. Retrospekcje"

 Wells, Herbert George - "W czwartym wymiarze"

Linki

Przybyłek, Marcin - "Gamedec: Zabaweczki. Sztorm"
Wydawnictwo: SuperNowa
Cykl: Gamedec
Data wydania: Czerwiec 2010
ISBN: 978-83-7578-014-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 530
Tom cyklu: 4



Przybyłek, Marcin - "Gamedec: Zabaweczki. Sztorm"

Następny etap: korpokracja


„Gamedec. Zabaweczki. Sztorm” jest drugą częścią trzeciego tomu przygód Torkila, częścią powstałą przez sztuczny, wynikający jedynie ze względów edytorskich, podział bardzo obszernej powieści. Zatem, wcześniejsze zapoznanie się z „Gamedekiem. Zabaweczkami. Błyskami” jest nieodzowne dla zrozumienia całości intrygi i tak naprawdę lektura obu części „Zabaweczek” nie powinna być oddzielona długim interwałem czasowym. Pozwalam sobie na tę uwagę także dlatego, że niniejszy tekst jest pod pewnymi względami dokończeniem i podsumowaniem recenzji „Błysków”, której przeczytanie – by uniknąć powtarzania zawartych tam uwag – polecam. A teraz już do rzeczy.
Marcin Przybyłek przyzwyczaił mnie, że nie pisze książek błahych, których istotą są jedynie pojedynki, dynamiczne pościgi i śledztwa. Owszem, wątek przygodowy czy detektywistyczny jest podstawą powieści, ale autor się tym nie zadowala – w każdym utworze tkwi drugie dno. I kolejna odsłona losów Torkila Aymore pod tym względem nie zawodzi – poza szybką akcją i elegancką puentą, czytelnik otrzymuje niemały materiał do przemyśleń.
Na pierwszy plan wybija się w pełni wykorzystany fabularnie pomysł na wszechobecność głównego bohatera. Torkil znalazł sposób, aby w trzech miejscach jednocześnie prowadzić śledztwo. I tu wypada pochwalić autora – za sam pomysł, jego prezentację i wykonanie. Marcin Przybyłek przedstawia koncepcję „roztrojenia” Toriego w tak sugestywny sposób, że jedynym problemem, jaki dostrzega czytelnik, jest dzisiejszy brak możliwości technicznych wykonania takiego zabiegu. Ale za trzysta lat (tę liczbę należy traktować orientacyjnie – autor kolejny raz wykorzystuje krach temporalny do zamącenia wielbicielom chronologii w głowach), w stale rozwijającym się świecie gamedeka, rozwiązanie takie wydaje się prawdopodobne - wszak świat przyszłości wyprzedza naszą rzeczywistość aż o trzysta lat nieprzerwanego postępu. Ani przez moment czytelnik nie gubi się w poczynaniach kolejnych Torkilów, a na koniec, przy opisie powrotnego połączenia osobowości, otrzymuje dowód dbałości autora o szczegóły: Marcin Przybyłek nie pominął możliwości wystąpienia kłopotów neurofizjologicznych bohatera, uwiarygodniając pomysł pod względem medycznym.
„Zabaweczki” skłaniają do zastanowienia. Nie tylko z powodu dość „grubej” warstwy popularnonaukowej (tajniki funkcjonowania pamięci, granice wydolności organizmu – to tylko niektóre zagadnienia poruszane przez autora), sfabularyzowanej w całkiem satysfakcjonujący sposób, bez moralizowania i dydaktyzmu. Powieść robi wrażenie także z powodów socjologicznych: przedstawia świat, w którym dochodzi do fundamentalnej zmiany: rząd dusz przejmują wielkie koncerny. Politycy w świecie Torkila są wymierającym gatunkiem, nie mają praktycznie żadnego znaczenia, ich możliwości działania są marginalne, ich apele wywołują jedynie wzruszenie ramion słuchaczy, a ideały (o ile jakieś mają) – nie interesują już nikogo. Futurystyczna wizja społeczeństwa przyszłości jest bardzo sugestywna i – szczerze mówiąc – nie byłam w stanie odnaleźć w niej dziur, choć próbowałam (żeby sprawa była jasna, nie cierpię polityków i nie raz marzyłam o odesłaniu ich wszystkich hurtem w społeczny niebyt, ale myśl, że miałabym powierzyć – jako obywatelka – swoje losy korpokratom, przeraża mnie jeszcze bardziej, bo oznacza zgodę na całkowite zaniechanie obywatelskiego nadzoru i w konsekwencji – jeszcze większe uprzedmiotowienie jednostki). W pierwszej chwili przedstawione w książce monopolistyczne dążenia firm, sztuczne stwarzanie zapotrzebowania na gotowy produkt (nie tylko za pomocą reklamy, ale i przez niewprowadzanie do sprzedaży tanich remediów czy rozwiązań technicznych) wydają się być w całości wymysłem autora, chwytem mającym jedynie ubarwić powieść, nadać jej rys sensacyjno-spiskowy. To niemożliwe – tak właśnie w pierwszej chwili myśli sobie czytelnik. Ale już w drugiej – zastanawia się nad przykładami podanymi przez autora, a zaczerpniętymi z naszej rzeczywistości. I – odkrywając kulisy prac (a raczej ich braku) nad szczepionką przeciwko próchnicy1), przywołanym w książce przykładem produktu już opracowanego, który jakoś dziwnie nie może znaleźć finansowania niezbędnego do wprowadzenia na rynek – zaczyna, choćby częściowo, podzielać stanowisko autora: wszyscy jesteśmy manipulowani, a korporacje wznoszą mur oddzielający je od społeczeństwa, kumulując władzę.
Przedstawiona i bardzo zręcznie uwiarygodniona teoria powszechnej manipulacji wzmacnia wymowę zakończenia tej odsłony przygód Torkila: skoro całość jest grą, pozostaje jedynie zadbać o zachowania fair play w odniesieniu do wszystkich uczestników gry, zwłaszcza pionków. Należy „tylko” doprecyzować, co konkretnie fair play ma oznaczać w korpokratycznym świecie przyszłości. Zmiana reguł wydaje się nieuchronna, ale nadal istotne (przynajmniej dla niektórych) pozostają zasady, o które warto walczyć. Gamedec staje przed takim dylematem i wybiera jedyne możliwe dla niego rozwiązanie: ważne jest poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, poświęcenie, po prostu człowieczeństwo. Zaniechanie działania, nawet w sytuacji z pozoru beznadziejnej, nie wchodzi w grę. Tani chwyt? – Być może. Ale tak samo „tanie” było poświęcenie Leonidasa. Obaj – i Leonidas, i Torkil – walczyli o czas dla innych. To czas był priorytetem, a nie laurowy wieniec zwycięzcy. Torkil, w odróżnieniu od króla Sparty, przeżywa i to ma swój cel. Przeżywa po to, by móc każdemu powiedzieć: „Będę cię obserwował.” (s. 427). Przyznam, że czuję się dużo lepiej z myślą, że w bezdusznym, technokratycznym świecie przyszłości jakieś zasady będą obowiązywać i ktoś będzie pilnował ich przestrzegania.


1) Historię nieupowszechnienia tego produktu można znaleźć : tutaj.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-08-31 20:45:16
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 23:35 31-08-2010
A powiedz mi jak wizja korporacyjnej dominacji w tej książce ma się do książek Stephensona ("Diamentowy wiek", bardziej "Zamieć"), Protasiuka ("Struktura") czy Morgana ("Siły rynku") - to tylko przykłady, chciałbym umiejscowić wizję autora w różnych opcjach do tej pory prezentowanych w fantastyce.

Beata - 14:26 01-09-2010
Ja to mam pecha - pytasz o to, o czym trudno mi mówić, żeby nie zdradzać szczegółów zakończenia książki.

W przywołanych przez Ciebie książkach korporacje są dominujące, ale formalnie nie rządzą, sterują jedynie z tylnego siedzenia, chowają się za mniej lub bardziej skorumpowanymi politykami. Przybyłek poszedł dalej.

Komentuj


Konkurs

"Wiara" i zbrodnia


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Grzędowicz, Jarosław - "Hel 3"


 Golden, Christie - "Narodziny hordy"

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Noc Kupały"

 Alexander, K. C. & Hough, Jason M. - "Mass Effect. Andromeda: Rebelia Nexusa"

 McGuire, Ian - "Na Wodach Północy"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

Fragmenty

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS