NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gaiman, Neil - "Gwiezdny pył" (2016)

Chiang, Ted - "Historia twojego życia" (Zysk i S-ka)

Ukazały się

Ness, Patrick - "Siedem minut po północy" (filmowa)


 Onions, Oliver - "Na opak"

 Delaney, Joseph - "Rytuał"

 Martin, George R.R. - "Gra o tron" (wersja ilustrowana)

 antologia - "Brudne gry"

 Abnett, Dan - "Męczeństwo Sabbat"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna. Niezwyciężony"

 Szostak, Wit - "Zagroda zębów"

Linki

Przybyłek, Marcin - "Gamedec: Zabaweczki. Sztorm"
Wydawnictwo: SuperNowa
Cykl: Gamedec
Data wydania: Czerwiec 2010
ISBN: 978-83-7578-014-7
Oprawa: miękka
Liczba stron: 530
Tom cyklu: 4



Przybyłek, Marcin - "Gamedec: Zabaweczki. Sztorm"

Następny etap: korpokracja


„Gamedec. Zabaweczki. Sztorm” jest drugą częścią trzeciego tomu przygód Torkila, częścią powstałą przez sztuczny, wynikający jedynie ze względów edytorskich, podział bardzo obszernej powieści. Zatem, wcześniejsze zapoznanie się z „Gamedekiem. Zabaweczkami. Błyskami” jest nieodzowne dla zrozumienia całości intrygi i tak naprawdę lektura obu części „Zabaweczek” nie powinna być oddzielona długim interwałem czasowym. Pozwalam sobie na tę uwagę także dlatego, że niniejszy tekst jest pod pewnymi względami dokończeniem i podsumowaniem recenzji „Błysków”, której przeczytanie – by uniknąć powtarzania zawartych tam uwag – polecam. A teraz już do rzeczy.
Marcin Przybyłek przyzwyczaił mnie, że nie pisze książek błahych, których istotą są jedynie pojedynki, dynamiczne pościgi i śledztwa. Owszem, wątek przygodowy czy detektywistyczny jest podstawą powieści, ale autor się tym nie zadowala – w każdym utworze tkwi drugie dno. I kolejna odsłona losów Torkila Aymore pod tym względem nie zawodzi – poza szybką akcją i elegancką puentą, czytelnik otrzymuje niemały materiał do przemyśleń.
Na pierwszy plan wybija się w pełni wykorzystany fabularnie pomysł na wszechobecność głównego bohatera. Torkil znalazł sposób, aby w trzech miejscach jednocześnie prowadzić śledztwo. I tu wypada pochwalić autora – za sam pomysł, jego prezentację i wykonanie. Marcin Przybyłek przedstawia koncepcję „roztrojenia” Toriego w tak sugestywny sposób, że jedynym problemem, jaki dostrzega czytelnik, jest dzisiejszy brak możliwości technicznych wykonania takiego zabiegu. Ale za trzysta lat (tę liczbę należy traktować orientacyjnie – autor kolejny raz wykorzystuje krach temporalny do zamącenia wielbicielom chronologii w głowach), w stale rozwijającym się świecie gamedeka, rozwiązanie takie wydaje się prawdopodobne - wszak świat przyszłości wyprzedza naszą rzeczywistość aż o trzysta lat nieprzerwanego postępu. Ani przez moment czytelnik nie gubi się w poczynaniach kolejnych Torkilów, a na koniec, przy opisie powrotnego połączenia osobowości, otrzymuje dowód dbałości autora o szczegóły: Marcin Przybyłek nie pominął możliwości wystąpienia kłopotów neurofizjologicznych bohatera, uwiarygodniając pomysł pod względem medycznym.
„Zabaweczki” skłaniają do zastanowienia. Nie tylko z powodu dość „grubej” warstwy popularnonaukowej (tajniki funkcjonowania pamięci, granice wydolności organizmu – to tylko niektóre zagadnienia poruszane przez autora), sfabularyzowanej w całkiem satysfakcjonujący sposób, bez moralizowania i dydaktyzmu. Powieść robi wrażenie także z powodów socjologicznych: przedstawia świat, w którym dochodzi do fundamentalnej zmiany: rząd dusz przejmują wielkie koncerny. Politycy w świecie Torkila są wymierającym gatunkiem, nie mają praktycznie żadnego znaczenia, ich możliwości działania są marginalne, ich apele wywołują jedynie wzruszenie ramion słuchaczy, a ideały (o ile jakieś mają) – nie interesują już nikogo. Futurystyczna wizja społeczeństwa przyszłości jest bardzo sugestywna i – szczerze mówiąc – nie byłam w stanie odnaleźć w niej dziur, choć próbowałam (żeby sprawa była jasna, nie cierpię polityków i nie raz marzyłam o odesłaniu ich wszystkich hurtem w społeczny niebyt, ale myśl, że miałabym powierzyć – jako obywatelka – swoje losy korpokratom, przeraża mnie jeszcze bardziej, bo oznacza zgodę na całkowite zaniechanie obywatelskiego nadzoru i w konsekwencji – jeszcze większe uprzedmiotowienie jednostki). W pierwszej chwili przedstawione w książce monopolistyczne dążenia firm, sztuczne stwarzanie zapotrzebowania na gotowy produkt (nie tylko za pomocą reklamy, ale i przez niewprowadzanie do sprzedaży tanich remediów czy rozwiązań technicznych) wydają się być w całości wymysłem autora, chwytem mającym jedynie ubarwić powieść, nadać jej rys sensacyjno-spiskowy. To niemożliwe – tak właśnie w pierwszej chwili myśli sobie czytelnik. Ale już w drugiej – zastanawia się nad przykładami podanymi przez autora, a zaczerpniętymi z naszej rzeczywistości. I – odkrywając kulisy prac (a raczej ich braku) nad szczepionką przeciwko próchnicy1), przywołanym w książce przykładem produktu już opracowanego, który jakoś dziwnie nie może znaleźć finansowania niezbędnego do wprowadzenia na rynek – zaczyna, choćby częściowo, podzielać stanowisko autora: wszyscy jesteśmy manipulowani, a korporacje wznoszą mur oddzielający je od społeczeństwa, kumulując władzę.
Przedstawiona i bardzo zręcznie uwiarygodniona teoria powszechnej manipulacji wzmacnia wymowę zakończenia tej odsłony przygód Torkila: skoro całość jest grą, pozostaje jedynie zadbać o zachowania fair play w odniesieniu do wszystkich uczestników gry, zwłaszcza pionków. Należy „tylko” doprecyzować, co konkretnie fair play ma oznaczać w korpokratycznym świecie przyszłości. Zmiana reguł wydaje się nieuchronna, ale nadal istotne (przynajmniej dla niektórych) pozostają zasady, o które warto walczyć. Gamedec staje przed takim dylematem i wybiera jedyne możliwe dla niego rozwiązanie: ważne jest poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, poświęcenie, po prostu człowieczeństwo. Zaniechanie działania, nawet w sytuacji z pozoru beznadziejnej, nie wchodzi w grę. Tani chwyt? – Być może. Ale tak samo „tanie” było poświęcenie Leonidasa. Obaj – i Leonidas, i Torkil – walczyli o czas dla innych. To czas był priorytetem, a nie laurowy wieniec zwycięzcy. Torkil, w odróżnieniu od króla Sparty, przeżywa i to ma swój cel. Przeżywa po to, by móc każdemu powiedzieć: „Będę cię obserwował.” (s. 427). Przyznam, że czuję się dużo lepiej z myślą, że w bezdusznym, technokratycznym świecie przyszłości jakieś zasady będą obowiązywać i ktoś będzie pilnował ich przestrzegania.


1) Historię nieupowszechnienia tego produktu można znaleźć : tutaj.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-08-31 20:45:16
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Beata - 14:26 01-09-2010
Ja to mam pecha - pytasz o to, o czym trudno mi mówić, żeby nie zdradzać szczegółów zakończenia książki.

W przywołanych przez Ciebie książkach korporacje są dominujące, ale formalnie nie rządzą, sterują jedynie z tylnego siedzenia, chowają się za mniej lub bardziej skorumpowanymi politykami. Przybyłek poszedł dalej.

Shadowmage - 23:35 31-08-2010
A powiedz mi jak wizja korporacyjnej dominacji w tej książce ma się do książek Stephensona ("Diamentowy wiek", bardziej "Zamieć"), Protasiuka ("Struktura") czy Morgana ("Siły rynku") - to tylko przykłady, chciałbym umiejscowić wizję autora w różnych opcjach do tej pory prezentowanych w fantastyce.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Zagrodę zębów"


Wygraj album "Magiczne istoty"


Artykuły

Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin


 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

 Warcraft: Książki z pikseli

Recenzje

Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Klary B."


 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Stuoki potwór"

 Stephenson, Neal - "7Ew"

 Szostak, Wit - "Zagroda zębów"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Błazna"

 Piskorski, Krzysztof - "Czterdzieści i cztery"

 Cameron, Miles - "Okrutny miecz"

 Dick, Philip K. - "Raport mniejszości"

Fragmenty

 Ryan, Anthony - "Lord wieży"

 Saulski, Arkady - "Wilk"

 Jemisin, N.K. - "Piąta pora roku"

 Stephenson, Neal - "7Ew"

 Tremblay, Paul - "Głowa pełna duchów"

 Dennard, Susan - "Prawdodziejka"

 Sanderson, Brandon - "Elantris" #1

 Piskorski, Krzysztof - "Czterdzieści i cztery"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2016 nast.pl     RSS      RSS