NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Lebbon, Tim - "Zmrok"
Wydawnictwo: Amber
Cykl: Lebbon, Tim - "Noreela"
Tytuł oryginału: Dusk
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Data wydania: Kwiecień 2010
ISBN: 978-83-241-3656-8
Oprawa: miękka
Format: 130 x 205 mm
Liczba stron: 368
Cena: 34,80 zł
Tom cyklu: 1



Lebbon, Tim - "Zmrok"

Umierający świat


Magia odeszła z Noreeli. Zagrożona przez tych, którzy chcieli nią zawładnąć, pozostawiła niegdyś kwitnący kraj, porzuciła go – wydawałoby się – bezpowrotnie. I dopiero gdy odeszła, wszyscy odczuli jej brak. Noreela umiera. Więzi społeczne rozpadają się, górę bierze cwaniactwo i bezmyślne okrucieństwo, przetrwanie za wszelką cenę staje się ważniejsze od empatii, życzliwości i współczucia. W niebo sterczą okaleczone kikuty dawniej wykorzystywanych maszyn, których dziś nie tylko nikt nie potrafi uruchomić, ale nawet stwierdzić czemu służyły; w miastach króluje występek i przemoc, wsie nie są już bezpieczne, na szlakach czyhają przerażające stwory. Sama ziemia zastawia na podróżnych pułapki, pojawiające się znikąd zabójcze jamy-połykacze, niczym kosmiczne czarne dziury, pochłaniają wszystko, co znajdzie się w ich zasięgu. Ten mroczny klimat, nastrój beznadziei i upadku jest wszechobecny i przytłaczający, wydaje się, że wszystkie działania bohaterów skazane są z góry na niepowodzenie.
Ale, jak zawsze, pozostaje nadzieja. Według jednej z przepowiedni magia ma wrócić dzięki chłopcu, któremu grozi – jakże by inaczej – śmiertelne niebezpieczeństwo. To już było? Owszem, i nie tylko to, bo autor świadomie wywołuje u czytelników skojarzenia z klasyką fantasy – towarzysze i obrońcy chłopca to – wypisz, wymaluj – Drużyna Pierścienia; nazywane sokołami stworzenia o błoniastych mackach pełniących rolę skrzydeł1), służące za środek transportu sługom Magów, z powodzeniem wypełniają rolę Nazguli, a zakapturzone postaci Czerwonych Mnichów mogą kojarzyć się z Upiorami Pierścienia. Ale to tylko punkt wyjścia, bo autor nawet nie stara się iść tropem Mistrza. Bazując na znanych schematach, przekształca je, wykorzystuje po swojemu, buduje nową konstrukcję: naczelnym celem jest ochrona chłopca, ale jakimi środkami osiągnąć cel? Wyprawa okazuje się ucieczką przed... w zasadzie przed wszystkim i wszystkimi, bo wrogiem w umierającej Noreeli może okazać się każdy.
Sam dobór towarzyszy chłopca – złodziej o stale krwawiących palcach, wiedźma-dziwka, górnik-narkoman, bibliotekarka, wojowniczka – nie wróży najlepiej powodzeniu wyprawy, przebiegającej od początku pod znakiem chaosu i przypadkowości poczynań (brak planu działania jest uzasadniony fabularnie) oraz sporów między członkami drużyny. Ich wcześniejsze losy przedstawione są początkowo w odrębnych wątkach, nie wolnych od retrospekcji i wyjaśnień narratora, co – choć może wywołać lekką dezorientację u czytelnika – pozwala ukazać motywację postaci i pogłębić ich wizerunek, bo każdy z członków drużyny dźwiga niemały psychiczny bagaż doświadczeń. Na szczęście Tim Lebbon panuje nad fabułą i zgrabnie splata wątki, nie gubiąc czy nie porzucając „niepotrzebnych” chwilowo bohaterów. Do niewątpliwych zalet powieści zaliczyć należy także nieratowanie postaci za wszelką cenę i mocne, dostosowane do klimatu całości, zakończenie. Zakończenie, wyjaśniające tylko niewielką część tajemnic powieściowego świata, jest klasycznym cliffhangerem zaostrzającym czytelniczy apetyt.
Do zastanowienia skłania mnie sposób przedstawienia w książce magii. Nie jej naukowo-przyrodniczej odmiany, wykorzystującej naturalne właściwości różnych substancji, którą posługuje się wiedźma, określając ją lekceważąco mianem „sztuczek”, a „prawdziwej” magii – siły przenikającej każdy element powieściowego świata, nadającej mu kształt i charakter. „Magia odeszła”... „magia powraca”... te zwroty powtarzają się w książce często, magia została potraktowana jak samoistny byt, obdarzony wolną wolą. Autor wprawdzie zarzeka się, że nie można przypisywać jej świadomości, jednak wielokrotnie czytelnik odnosi wrażenie, że magia w „Zmroku” jest spersonifikowana (choć bezcielesna), bowiem tak mocno determinuje postępowanie bohaterów, prowadzi ich, decyduje o ich losie. Jest jak drugie, niezależne „ja”, podszeptujące enigmatyczne sugestie, lecz nigdy nie oferujące kompletnych wyjaśnień. Tym większe współczucie budzi los postaci, nie znających celu, do którego zdążają, manipulowanych przez potężny żywioł, prawdziwych igraszek w „rękach” przeznaczenia.
Tim Lebbon jest uznanym autorem horrorów i przy wyborze lektury należy o tym pamiętać. W książce przeważają opisy przemocy, brutalnych, naturalistycznie przedstawionych starć, okrucieństw i perwersji; szczególnie uwypuklone przez dosadny język powieści. To wszystko jest fabularnie uzasadnione, w końcu akcja toczy się w upadającym świecie, którego mieszkańcy żyją w ruinach minionej cywilizacji. Jednak dla nieprzygotowanego czytelnika lektura „Zmroku” może okazać się ciężkim przeżyciem – nie tylko czasem wywołuje obrzydzenie lub odrazę, ale i rozwiewa mit człowieka jako istoty w gruncie rzeczy dobrej.


1) O przekład i ostateczny kształt opisu tego konkretnego magicznego stworzenia mam osobistą pretensję zarówno do tłumacza, jak i redaktora „Zmroku”. Nie dość, że jastrzębie z uporem nazywane są sokołami, to na dodatek lotność skrzydeł została zastąpiona lotnością szponów. I tak, na stronie 185 Tim Lebbon pisze: „She circled, her hawk spreading its webbed tentacles to catch the meager thermal rising up from the town below”. Polska wersja tego fragmentu brzmi: „Krążyła, a jej sokół rozpościerał połączone błoną szpony, aby pochwycić słabe prądy termiczne wznoszące się z miasta w dole”. Podobnie ma się sytuacja na stronie 241 – zdanie oryginalne: „The hawks mostly floated, needing only the occasional sweep of their webbed tentacles (...).” zostało przetłumaczone jako: „Sokoły głównie szybowały i jedynie od czasu do czasu machały połączonymi błoną szponami (…).”. Doprawdy, wizja szybującego drapieżcy, rozpościerającego szeroko szpony zamiast skrzydeł jest po prostu śmieszna.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2010-08-06 00:08:16
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Yans - 12:48 06-08-2010
A ja mam pytanie dodatkowe do autorki recenzji :) Czy ta książka podobała Ci się czy nie ? Recenzja mnie nawet zachęciła, klimat dark fantasy jeszcze bardziej ale jakoś nie czuję, co Ty tak naprawdę sądzisz o ZMROKu ?? :)

Beata - 14:30 06-08-2010
W sumie podobał mi się. Najbardziej dlatego, że nie rozgryzłam wszystkich zamysłów autora i czekam na "Świt", aby sobie parę rzeczy wyjaśnić (intrygują mnie niedopowiedzenia, powiedzmy, ontologicznej natury).
Podobało mi się wiele drobiazgów, które w sumie tworzą klimat książki, np. flora i fauna Noreeli, realistyczne traktowanie bohaterów (po wędrówce po pustkowiach nie są wypoczęci i uczesani), pomysł na Czerwonych Mnichów i wytłumaczenie, dlaczego są niemal niezwyciężeni.
Arcydzieło to nie jest (bo IMHO nie objawił się - jak dotąd - taki, który by Tolkienowi dorównał), ale całkiem solidna pozycja.

kompan - 15:08 06-08-2010
Imo, z calym szacunkiem, target tej ksiazki to nie sa milosnicy Tolkiena...

Yans - 15:11 06-08-2010
Tego mi brakowało, dzięki :) Pytanie dodatkowe nr 2 ;)
Czy oprócz podobieństw tolkienowskich w samej fabule, styl pisania LEBBONa byłabyś w stanie do kogoś porównać ?

Beata - 20:12 07-08-2010
kompan pisze:Imo, z calym szacunkiem, target tej ksiazki to nie sa milosnicy Tolkiena...

Wcale tego nie twierdzę. Po prostu echa twórczości Tolkiena pobrzmiewają w bardzo wielu książkach tego gatunku, świadomie, bądź nie, przywoływane przez autorów. A ponieważ dark fantasy to w jakiejś części fantasy, to dopatrywanie się skojarzeń z Tolkienem wydaje się uprawnione.

Yans pisze:(...) styl pisania LEBBONa byłabyś w stanie do kogoś porównać ?

Siłą Lebbona wydaje się być kreacja świata i umiejętność stworzenia dusznej, dołującej atmosfery; na literacką ucztę w stylu pisarstwa Valente nie liczyłabym.

Yans - 11:34 09-08-2010
Beata ====> "Who the f**k is Valente ???" :) Liczyłem bardziej na skojarzenia w stronę Eriksona, Martina, Lynch'a czy kogoś w tym stylu ale widzę, że muszę zastosować starą maksymę "veni, vidi, vici" i oby było vici :)

p.s
OK, już wiem kto ;)

Yans - 16:08 09-09-2010
Kupiłem (na szczęście w promocji -25%) i przeczytałem. Po pierwsze primo, faktycznie idea jest tylko lekko wygiętą kalką Władcy Pierścieni. Po drugie primo, autor mimo Tolkienowskiej osi, ma sporo ciekawych pomysłów, zarówno na sam świat, jak i bohaterów tyle tylko, że dosyć słabo niestety, to wszystko opowiada. Jak dla mnie brakuje mu lekkości pióra, do tego chyba jednak zbytnio i zupełnie niepotrzebnie stara się stworzyć wręcz miejscami gore fantasy. I największy grzech, częste, prawie dokładne powtórzenia, szczególnie pseudorozterek głównych bohaterów. Do czego TL zupełnie nie ma predyspozycji. Z jednej strony chciałbym wiedzieć jak dalej potoczą się losy bohaterów i całej Noreeli (szczególnie, że autor serwuje na koniec niezłego cliffhangera), a z drugiej szkoda mi kasy i czasu na brnięcie przez dosyć topornie napisaną powieść. Szczególnie, że kolejna pozycja po ZMROKU, to "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Wegnera, któremu Tim Lebbon nie dorasta do pięt ;) Amen :)

nosiwoda - 12:03 10-09-2010
Dzięki za tę opinię, Yans, bo zamierzałem kupić hurtem w oryginale. Teraz przesunę ten cykl niżej na liście zakupów, a może w ogóle zrezygnuję.

Yans - 09:52 13-09-2010
Polecam za to gorąco "naszeg" Wegnera, jeśli jeszcze nie czytałeś ??!!

nosiwoda - 14:47 15-09-2010
Mam oba tomy, pierwszy przeczytany, drugi niebawem.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS