NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Ukazały się

Mammay, Michael - "Przestrzeń"


 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

Linki

Wójtowicz, Milena - "Załatwiaczka"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Maj 2007
ISBN: 978-83-60505-35-9
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 448
Cena: 29,95
Seria: Tryby fantazji



Wójtowicz, Milena - "Załatwiaczka"

„Załatwiaczkę” wydała – nomen omen – Fabryka Słów. I książka ta wygląda dokładnie tak, jakby zeszła z fabrycznej taśmy: dziewięć identycznych opowiadań ustawionych jedno za drugim, jak dziewięć puszek Coca-Coli.

„Załatwiaczka” była pierwotnie krótkim opowiadaniem, z którego wyrósł zbiór powiązanych ze sobą opowieści o tym samym tytule. Wszystkie osnute są wokół realizacji zadań, które Załatwiaczka – jakżeby inaczej – załatwia. Wszystkie łączy postać głównej bohaterki. By nie szukać daleko – ten rodzaj prozy uprawia z powodzeniem Anna Kańtoch, która zatrzymała się o krok od tworzenia powieści, poprzestając na powiązanych ze sobą krótszych epizodach.

Do stworzenia zbioru opowiadań potrzebna jest jednak garść pomysłów, którymi można by je obdzielić. Potrzeba, oprócz etatowej grupy głównych bohaterów, galerii ciekawych postaci i przedmiotów, które można wprowadzić w każde z opowiadań. Konieczna jest garść zagadek, śladem których podąży czytelnik.

Milena Wójtowicz zrobiła natomiast coś kuriozalnego – kilkakrotnie sklonowała „Załatwiaczkę”, nie siląc się na nowe pomysły i postacie. Dziewięć razy pod rząd opowiada od nowa tę samą historię. Nie ma żadnych nowych pomysłów ani niespodzianek. Nie dzieje się nic, co przerwałoby wrażenie zapętlonego déjà vu. Żaden z wątków nie wiedzie do rozsądnego finału, a żadna z tajemnic nie zostaje wyjaśniona. Ciągle za to słyszymy – jak z zaciętej płyty – o Załatwiaczce biegającej z telefonem przy uchu, o jej ogrodniczkach i trampkach, o włosach koloru oberżyny, o notesie spiętym gumkami recepturkami i o kontrakcie, przed którym nie ma ucieczki. Każdy z tych motywów powraca niczym namolnie brzęcząca mucha. I żaden z nich nie staje się kanwą ciekawej opowieści, choć niektóre – jak choćby problem ukrytych kosztów, jakie wiążą się z realizacją życzenia – intrygują i aż proszą się o wyjaśnienie.

Aby opowiadanie było opowiadaniem, musi zawierać unikalny pomysł, musi się sensownie zawiązać i wyraziście zakończyć. Tego wszystkiego „Załatwiaczce” brakuje. Niespełnienie tych wymogów mógłby jeszcze wynagrodzić jakiś sensowny finał wieńczący całość zbioru, ale i tego zabrakło. Kto przeczytał jedno opowiadanie z tego zbioru – przeczytał de facto wszystkie.

„Załatwiaczkę” pisała Wójtowicz, więc chciałoby się rzec – ostatnia nadzieja w dowcipie. Niestety, żarty pojawiają się rzadko i są zwykle bardzo delikatne, wtopione w przejrzystą narrację. Nie ma tu długich szaleńczych szarż à la Pratchett, a wobec braku wciągającej fabuły i wyraźnego niedoboru pomysłów, książka jest nużąco nijaka. Jeśli całość miała być satyrą na brytyjskie przywary albo na polską emigrację – zabrakło autorce przenikliwości, spostrzegawczości i humoru.

Po lekturze zbioru nietrudno odgadnąć jego genezę. Pcha się przed oczy obraz wydawcy, który – po przeczytaniu opowiadania, rokującego pewne literackie nadzieje – dzwoni do Mileny Wójtowicz z prośbą: „załatw mi tego trochę więcej, to się zrobi książkę”. Wójtowicz siada do klawiatury i raz-dwa, nie dbając o detale, realizuje zlecenie. Szkoda, że nie mam telefonu do Załatwiaczki, bo i ja miałbym skromną prośbę – „załatw mi, proszę, świat wolny od książek pisanych na siłę”.


Ocena: 3/10
Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2007-06-14 15:26:30
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 15:35 14-06-2007
Hyhy, ładnie :D

Nie żebym czuł jakąś satysfakcję na widok taiej oceny ale już po opowiadaniu zamieszczonym w "Niech żyje Polska: Hura" mozna było się domyśleć poziomu tej książki. Dlatego omijałem ją szerokim łukiem. Oczywiście inne portale dadzą jej ocenę w stylu 6/10 albo 4/6 bo inaczej nie wypada... Dlatego lubię Was - Katedrę za to, że czasami zjedziecie jakąś książkę. Bo przecież samych arcydzieł u nas nie wydają jakby to chcieli niektórzy recenzenci innych portali...

Shadowmage - 15:37 14-06-2007
Fajna recenzja, choć nie chciałbym być w skórze autorki...

Tylko jedna uwaga - wg Wójtowicz "Załatwiaczka" od samego początku miała być serią opowiadań, więc raczej nie można powiedzieć, że zbiorek wyewoluował od jednego opka w "TF".

PS: GeedieZ - "Załatwiaczka była w pierwszym tomie "Tempus Fugit", a nie "Niech żyje Polska. Hura!".
A poza tym tamto opko aż takie złe nie było - tyle, że pomnożone razy dziewięć faktycznie może spowodować reakcję taką jak kurpa.

GeedieZ - 15:41 14-06-2007
Co nie zmienia faktu, że to musi być cholernie nudne - jak napisał Krzysztof Pochmara - wszystko na jedno kopyto. Nie chcę oceniać "Załatwiaczki" bo nie czytałem (i nie będę) ale jeśli mam oceniać po jednym opowiadaniu z tego cyklu to jest to doprawdy nie moja literatura.

Zaczynam natomiast tracić wiarę w biblionetkę: średnia 4.56/6 przy 9 głosach :/ Toć to lepiej niż Bakker chociaż tam 3 razy więcej ludzi głosowało.

ASX76 - 20:01 14-06-2007
Biblionetka to niepewne źródło, zwłaszcza w przypadku gdy niewiele osób głosowało i nie znamy ich gustów. Zalecam Esensją i Katedrę. :P

P.S. O tym, że przeważająca większość autorów wydawanych pod szyldem FS prezentuje poziom daleki od dobrego wiadomo nie od dziś.

Spriggana - 08:36 15-06-2007
"[...] ten rodzaj prozy uprawia z powodzeniem Anna Kańtoch, która zatrzymała się o krok od tworzenia powieści, poprzestając na powiązanych ze sobą krótszych epizodach." - muszę przyznać że to zdanie nieco mnie zaskoczyło. W końcu Anna Kańtoch debiutowała powieścią, a niedługo ukaże się "13 anioł"... No ale cóż to jest wobec 2 zbiorów opowiadań o Domenicu ;)

kurp - 08:49 15-06-2007
"Miasto..." się nie liczy... :)
Albo i potwierdza teorię, że Kańtoch woli snuć krótsze opowieści, by nie nudzić dłuższą narracją.
Sformułowanie "tworzenia powieści" sugeruje więcej, niż jedną powieść :)

Shadowmage - 12:50 15-06-2007
W tym wypadku będziemy mądrzejsi za kilka tygodni, kiedy sobie "13 anioła" przeczytamy :)

GeedieZ - 20:58 15-06-2007
"Tempus fugit", "Niech żyje Polska" ... ten sam, bardzo średni poziom...

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS