NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa" (2019)

Ukazały się

Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 antologia - "Jednookie walety"

 Pindel, Tomasz - "Historie fandomowe"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana" (2019)

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza"

 Briggs, Patricia - "Dotyk ognia"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (wyd. 3)

Linki

Herbert, Frank - "Diuna"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Kroniki Diuny
Tytuł oryginału: Dune
Tłumaczenie: Marek Marszał
Data wydania: Marzec 2007
ISBN: 83-7301-723-2
Oprawa: twarda
Format: 150 x 225 mm
Liczba stron: 672
Cena: 55,00 zł
Rok wydania oryginału: 1965
Tom cyklu: 1



Herbert, Frank - "Diuna"
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

Literatura jest podróżą. A literacki główny nurt tak się ma do fantastyki, jak weekend w Ciechocinku do lotu na Księżyc. Gdy twórca mainstreamu zaledwie wędruje po naszym świecie – pisarz tworzący fantastykę staje się demiurgiem, tworzy światy i rzuca w nie bohaterów. Ogrom tej różnicy zobaczy każdy, kto uda się w podróż na Diunę.

„Diuna”, wydana po raz pierwszy w 1965 roku, doczekała się wielu wznowień, tłumaczeń i interpretacji, stała się inspiracją dla filmu, twórców grafiki i gier komputerowych. Dziś jest dziełem kultowym i należy do ścisłego kanonu literatury science fiction.
Na kartach powieści Herbert zabiera czytelnika na pustynną planetę Arrakis, zwaną Diuną. W uderzającą odmienność tego świata wprowadza łagodnie i zręcznie. Czytelnik dowiaduje się o planecie i ląduje na niej wraz z bohaterami, dla których piaski Arrakis są tak samo obce. Tajemnice Diuny, ujawniane stopniowo wraz z biegiem fabuły, są sensem tej powieści, śmiem twierdzić – w większym nawet stopniu niż fabuła i bohaterowie.
W pierwszym kontakcie powieść jest przede wszystkim podróżą; z fascynującym celem, przygotowaniami, niecierpliwym oczekiwaniem i entuzjazmem lądowania w nieznanym świecie. Nim przyjdzie nam stanąć na powierzchni Diuny, zdąży nas ona urzec swoim pięknem i majestatem, zaniepokoić grozą i potęgą, zafascynować egzotyką nieosiągalną dla żadnego z zakątków Ziemi.
Chciałoby się powiedzieć – pustynia to kupa piasku, cóż może być fascynującego w pustyni? Frank Herbert na tym z pozoru literacko jałowym gruncie buduje świat tętniący życiem: potężne burze piaskowe, niebezpieczne czerwie pustyni, a i piasek piaskowi nierówny – są grające piaski, żyjące pyłopływy, skalne wyspy...

Już na wstępie Herbert doskonale buduje napięcie, by potem przyspieszyć i – generalnie – utrzymać tempo już do końca. Często ten zawrotny bieg akcji utrzymuje się nawet wówczas, gdy na scenie zamiera wszelki ruch – chwile psychologicznej walki, dworskich intryg, balansowania wśród niuansów gestów i słów bywają równie emocjonujące, co potyczki, pościgi i stawianie czoła niebezpieczeństwom.
Ale na ponad sześciuset stronach są i chwile spokojniejszej narracji. „Diuna” jest bardzo długą opowieścią, to stanowczo nie jest książka na jeden wieczór. Czytana w pośpiechu może momentami wydać się nużąca. Choć trudno to uznać za poważną wadę – takie są prawa opowieści tętniących gąszczem wątków i postaci.

Przemknąć nad „Diuną” bez chwili refleksji byłoby równie głupio, co nazwać Arrakis kulą piasku, bez zrozumienia bogactwa, które skrywa się pod powierzchnią pustyni. „Diuna” to opowieść o przeznaczeniu i poświęceniu. Herbert, ciągnąc fabularną nitkę, skłania do refleksji nad sensem władzy jako odpowiedzialności, polityki jako sztuki szukania sprawiedliwości, jako zadaniu przekształcania świata. Pisze też Herbert o wierze i tradycji, ale w sensie głębszym niż zwykła prezentacja egzotycznych obyczajów – pokazuje narodziny mitów, proces wykuwania dziedzictwa tradycji, narodziny legendy.
„Diuna” bywa porównywana do „Władcy Pierścieni”, mówi się, że jest dla fantastyki naukowej tym, czym trylogia Tolkiena dla fantasy. Dzieła upodabnia osadzenie w światach wykreowanych z niezwykłą starannością, od głębokich pokładów mitologii, po przyprawiającą o zawrót głowy mnogość drobiazgów codziennego użytku. Ale obie powieści to przede wszystkim epopeje kreślące losy legendarnych postaci w przełomowych momentach historii. Rysy książęcego syna Paula i jego matki Jessiki są równie odległe rysom śmiertelników, co rysy Aragorna i Gandalfa.
Herbert bawi się puzzlami kultury. Miesza religijne i polityczne wzorce realnego świata kreując nową jakość – ultranowoczesne imperium zasadzające się na systemie monarchicznym. W konflikt arystokratycznych rodów wprowadza motyw nuklearnego szacha. Szkicuje coś, co można by nazwać patriotyzmem planetarnym i ekologiczną teleologią. Tworząc filozofię Fremenów, wolnych plemion pustyni, unika banału, by sformułować koncepcję mądrą i zajmującą.
A w piaskach „Diuny” kryje się zapewne jeszcze wiele innych znaczeń i idei.

Sposób, w jaki „Diunę” wydano, zasługuje na miano jednego z piękniejszych w historii polskiego rynku fantastyki. W poprawionym tłumaczeniu Marka Marszała, w twardej oprawie o złotej, niecodziennej fakturze, ilustrowana ręką Wojciecha Siudmaka, „Diuna” nabiera nowego blasku. Dom Wydawniczy Rebis stworzył coś zupełnie unikatowego na naszym rynku.
Ale oprawa jest tylko oprawą. Prawdziwą wartością tej książki jest świat, bez znajomości którego trudno zrozumieć science fiction. Cztery dekady od pierwszego wydania, w świecie, w którym opowiedziano już wszystkie niemal historie, „Diuna” ciągle intryguje i porywa.
Pięćdziesiąt złotych to dużo. Ale bilet do miejsca, które mogłoby zauroczyć w stopniu porównywalnym, z pewnością byłby droższy.



Ocena: 9/10
Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2007-03-15 13:20:15
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Burzyn - 15:16 15-03-2007
Najmocniej przepraszam, ale jeśli "Diuna" nie ma oceny 10, to ja się buntuję :) Tym bardziej mnie to razi, że recenzowana tuż poniżej pewna nasza antologia otrzymała 8. Ja wiem, że oceny są subiektywne i różne osoby je wystawiały, ale coś tu nie gra.

I jeszcze a propos pierwszego akapitu. Ładna metafora, ale - przy całej mojej sympatii do fantastyki - zupełnie niepotrzebnie antagonizująca i tak już wystarczająco podzielony świat, także ten literacki. A przy tym nie wydaje mi się, by była prawdziwa. Fascynujące podróże można odbywać nie tylko w przestrzeni międzygwiezdnej czy międzygalaktycznej, ale i tu, na realnej Ziemi. Przykładów jest zawstydzająco dużo, a jednym z ostatnich jest piękna książka Kapuścińskiego "Podróże z Herodotem" - notabene podróż i w czasie, i w przestrzeni. Zresztą, to chyba oczywistości i nie ma nawet sensu kruszyć o to kopii. A mój imiennik zdaje się, że sam już niejednokrotnie opisywał stworzone przez fantastów światy, na które żal było patrzeć (z powodów literackich).
Zadziwił więc mnie ten passus i prędzej dopuszczę myśl, że ja go opacznie zrozumiałem niż żeby dał się odczytać w przytoczony wyżej sposób.

A poza tym sądzę, że "Diunie" należy się 10 :P

ajsber - 21:20 11-04-2007
Takie dzieło musi otrzymać maksymalną notę. Nawet więcej jeśli to możliwe :)
Jeśli daje się coś poniżej to oznacza, iż recenzent ma chyba jakiś problem.
Polemizować nie ma potrzeby. Kto czytał - wie o czym mówię, kto nie - jest jak ślepy bez wyobraźni.

ASX76 - 10:00 12-04-2007
"Diuna" to dzieło wybitne w swoim gatunku, dlatego (również) uważam, że nie przyznanie jej maksymalnej oceny jest bluźnierstwem.
Stos już czeka... :P

Azirafal - 10:29 12-04-2007
Ja pewnie też bym dał 10 :) Ale spoko, 9/10 bluźnierstwem strasznym nie jest, jeśli autor odpowiednio potrafi uzasadnić taką decyzję, hmmm?

Z drugiej strony - kompletnie nie mam pojęcia kim jest ten recenzent i skąd sie wziął :D

Vampdey - 13:08 12-04-2007
Z drugiej strony - kompletnie nie mam pojęcia kim jest ten recenzent i skąd sie wziął Very Happy

Zadziwiasz mnie Azirafalu - przecież Krzysztof Pochmara już od dobrego miesiąca jest z nami, ukazało się co najmniej dziesięć jego tekstów - a pisze, IMO, naprawdę dobrze ;-)

Azirafal - 14:41 12-04-2007
U Was nie czytam każdej recenzji, jaka się ukazuje :P Czasem, jak mnie coś zainteresuje, czy lubiana seria, czy kontrowersyjna książka... ;)

Wiesz, jestem pewien, że Ty na Alei bywasz raz na ruski rok, jeśli wogóle. I na pewno nie czytasz recenzji :twisted:

Shadowmage - 15:09 12-04-2007
No tak, ale Vamp nie jest współpracownikiem Alei, a z naszej stopki wynika że ty pomagasz Katedrze :D

RaF - 15:19 12-04-2007
Z naszej stopki wynikają różne rzeczy, np. to, że ASX jest dalej w redakcji, albo to, że mnie w niej nie ma :D

Swoją drogą nie podoba mi się stwierdzenie ajsbera, że "recenzent ma chyba jakiś problem". Wolałbym, żeby dyskusja dotyczyła recenzji, a nie recenzentów - bo stąd do pyskówki tylko krok. Ja osobiście 'Diunę', owszem, bardzo lubię, ale nie przeżywałem orgazmów przy jej lekturze - i nie ma to nic wspólnego z moim brakiem podziwu dla kunsztu Herberta (bo ów kunszt jak najbardziej podziwiam). Czysty subiektywizm odczuć.

kurp - 17:46 12-04-2007
Że książka jest bardzo dobra, że była kamieniem milowym, że jest mądra i piękna - zgadzamy się całkowicie. Dlaczego "tylko" 9? Bardzo trudno mi racjonalnie uzasadnić tę ocenę. Może to kwestia niedosytu, jaki pozostawia, może nazbyt otwartego zakończenia (finis coronat opus)? Może chodzi o chwile przestojów, które się pojawiły na tych kilkuset stronach, o to, że "Diuna" ma słabsze fragmenty? Może nieco zbyt łatwo wyczuwalna granica między dobrem a złem, która spłaszcza psychologię powieści?

W swojej recenzji napisałem, że dzieło jest wybitne, że jest porywające, a wiele scen zostaje w pamięci na długo (z perspektywy czasu mogę to dziś potwierdzić). Wiele fragmentów czytałem z wypiekami na twarzy. Ale moim zdaniem zbarakło czegoś do perfekcji i - niech mnie kule biją - nie potrafię tego nazwać. Myślę, że w tej dyskusji pytanie nie powinno brzmieć "dlaczego nie 10?" tylko raczej "dlaczego właśnie 10?"...

Azirafal - 18:58 12-04-2007
A. Krzysztof to kurp. No dobra - trzeba tak było od razu, to bym człowieka skojarzył :D

kurp - 19:40 12-04-2007
Kłaniam się ;)

ajsber - 23:00 12-04-2007
Miło,m że kolega RaF tak sympatycznie określił moje emocje, gratuluję wyczucia w ogólności i wiedzy w szczególności.
Szanowny recenzencie, jeśli poczułeś się dotknięty to przepraszam Cię tysiąckrotnie, jednak wyrażając pewną spisaną opinię należy sie liczyć z reperkusjami. Myślę, iż Twój żarliwy obrońca pomyślał o tym co pomyślał, że myślę......
Skąd On jednak mógł to wiedzieć?
Widzę, po Twych odpowiedziach, że bardzo rozsądnie traktujesz to co napisano i forma Twych wypowiedzi przystaje do treści. Obrona własnej opinii jak najbardziej rzeczowa i nawet jeśli niezbyt się z nią zgadzam - przyjmuję do wiadomości.

RaF - 23:19 12-04-2007
Ależ ajsberze drogi, dziękuję Ci serdecznie za apologię mojej zdolności pojmowania Twoich wypowiedzi, niemniej pragnąłbym zwrócić Twą uwagę na fakt, iż broniłem nie tyle mojego redakcyjnego kolegi, a standardów dyskusji, o czym nie omieszkałem poinformować - jak mi się wydawało - jednoznacznie. Kolegę kurpia cenię na tyle, by przypuszczać, że obronić potrafi się w razie potrzeby samodzielnie. Widzę jednakowoż, że będę musiał postarać się o jaśniejsze artykułowanie moich myśli, szczególnie że między wierszami wyczytane zostało również, jakobym chełpił się poznaniem Twoich emocji - co miejsca, niestety, nie miało. A ja tylko zwracałem uwagę na potencjalny punkt zapalny. Wybacz mi więc, proszę, mój brak precyzji i nieporozumienie z tego wynikłe.

kurp - 00:08 13-04-2007
:shock: Ależ się narobiło :) W razie czego zgłaszam gotowość stanięcia do pojedynku i - jeśli będzie taka potrzeba - zastrzelenia obu Panów ;)

Jednakowoż zalecałbym Panom zgodę i rozsądną konstatację, że nie ma to jak nasz fantastyczny grajdołek - emocjonalne starcia czytelników nie zdarzają się wokoł Pilcha, a u nas nawet stareńki Herbert potrafi jeszcze takie spory rozpalić. To po prostu piękne (bez cienia ironii)! :)

ajsber - 22:51 13-04-2007
Hej RaF
Przecież :
- to Ty miałeś uwagi co do ewentualnej eskalacji pyskówek po moim poście. Inaczej mówiąc sam je wywołałeś. Autor recenzji nie zgłaszał zastrzeżeń więc nie potrzebował adwokata.
- jeśli komentarze maja być tak wygładzone i ulizane jak, najwyraźniej, byś chciał to może prościej załóżmy kółko wzajemnej adoracji albo szkółkę niedzielną. Wszyscy będę wszystkim kadzili i będzie ogólne samozadowolenie. Można też wprowadzić listę słów i wyrażeń dozwolonych do opublikowania. Wtedy "polecimy" utartymi schematami a odstępstwa będą karane.....
- gwoli zacieśnienia pozytywnych relacji z osobami już tu widocznie zasiedziałymi i czującymi się dobrze na swym własnym dworze, gotów jestem uznać iż "dobro recenzji jest najwyższym prawem" :) i pierwszą rundę uznać za remisową.

RaF - 23:18 13-04-2007
ajsber: ech. Używasz argumentów zupełnie obok moich, i się w rezultacie rozmijamy. Napisałem, co napisałem: że dyskusja ma być ad rem, a nie ad personam - i tego będę się trzymał. Wiem z doświadczenia, że te drugie łatwo przeradzają się w pyskówki - o czym również napisałem. Użyłeś stwierdzenia "recenzent ma problem", co jest po pierwsze wyraźnie ad personam, a po drugie - kolokwializmem o pejoratywnym zabarwieniu - i stąd moja reakcja. Jeżeli masz jakieś zastrzeżenia co do mojej interpretacji twojej wypowiedzi, przedstaw mi je bez uciekania się do sarkazmu, jak we wczorajszym poście.

I, jak również napisałem, nie bawiłem się w niczyjego adwokata, a zwracałem uwagę na standard dyskusji. Czytaj uważniej moje posty, proszę cię bardzo, bo chyba nie ma sensu, żebym się powtarzał.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS