Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Obłęd » czw 16.05.2024 17:00

Janusz S. pisze:Zupełnie inaczej odebrałem zamiary AMa w tej kwestii.

A to z ciekawości pytając, jak zrozumiałeś te komunikaty?
Link do profilu Goodreads: https://www.goodreads.com/user/show/16204414-maciej-sz
Link do tekstu o twórczości Anny Marii Wybraniec: https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-172/ar ... -wybraniec
Obłęd
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 692
Rejestracja: czw 09.02.2012 22:57

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Janusz S. » pt 17.05.2024 7:52

Jako zbiór współczesnych i interesujących książek z gatunków dark fantasy i horroru oraz pokrewnych. Bez szczególnych ambicji, co oczywiście w ramach różnorodności nie wyklucza książek ambitniejszych. A już z pewnością już nie odebrałem zapowiedzi AMa jako próby budowy czegokolwiek na poziomie UW.
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 6100
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Sośnicowice / Kraków

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Obłęd » pt 17.05.2024 9:25

Janusz S. pisze:Jako zbiór współczesnych i interesujących książek z gatunków dark fantasy i horroru oraz pokrewnych. Bez szczególnych ambicji, co oczywiście w ramach różnorodności nie wyklucza książek ambitniejszych. A już z pewnością już nie odebrałem zapowiedzi AMa jako próby budowy czegokolwiek na poziomie UW.


Przy takiej interpretacji, zastanawiający były cel takiej inicjatywy. Po co wydawać książki niszowe ale mało ambitne? Zwrotu kasy z tego nie ma i poletka literackiego też raczej nie ubogacamy.
Niemniej, niezależnie od rozstrzygnięcia, od zdobywcy Stokera i Shirley Jackson Award wymagam zdecydowanie więcej. Ale to już mój problem :D
Link do profilu Goodreads: https://www.goodreads.com/user/show/16204414-maciej-sz
Link do tekstu o twórczości Anny Marii Wybraniec: https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-172/ar ... -wybraniec
Obłęd
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 692
Rejestracja: czw 09.02.2012 22:57

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Janusz S. » pt 17.05.2024 12:11

Na ZB jest podany przez AMa wykaz tytułów z (nie tylko) tej serii jakie nie osiągnęły sprzedaży na poziomie 2000 szt. Trochę ich jest, więc z niszowością pewnie muszę się zgodzić, ale mam wrażenie, że to po prostu eksperyment sprawdzający możliwe kierunki działania. AM nazywa tamże Artefakty "Wypadkiem przy pracy" i deklaruje, ze interesuje go współczesna fantastyka. I ta seria chyba do tego nawiązuje.
Może AM to przeczyta i wyjaśni mi jak bardzo się mylę co do celu. :mrgreen:
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 6100
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Sośnicowice / Kraków

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » sob 18.05.2024 9:17

Mężczyzna na dnie - Iva Procházková

Prowincjonalny policjant zostaje odnaleziony w aucie na dnie jeziorka. Okazuje się, że to menda, bydlę i psychol. Tak wielu ludziom zaszedł porządnie za skórę, że trzeba się zapisywać w kolejce do ukatrupienia go.

Powieść zaczyna się głupawo, bo w poszukiwaniu oryginalności autorka postanawia do roboty policyjnej na poważnie zaimplementować astrologię. Chyba wie, że to głupie, bo wije się i próbuje przekonać czytelnika, że ta astrologia to tak naprawdę żadna magia, tylko taka tam, domorosła psychologia, niemniej w pewnym momencie wrzuca te horoskopy na pełnych prawach do konstruowania profilu przestępcy i na rozsądnego do tej pory inspektora patrzymy jak na debila. Skądinąd do niczego to nie jest potrzebne, bo sama intryga, dość zawiła, jest dobrze, logicznie skomponowana i rzetelnie poprowadzona (oprócz samej końcówki, gdzie robi się głupawo, żenująco i bez sensu, jakbyśmy nagle zaczęli czytać brudnopis scenariusza serialu typu Klan). Nie wiem po co to, może chodziło o wzrost sprzedaży w segmencie starszych pań drugiej kategorii intelektualnej?

Postacie skonstruowane typowo dla kryminału. Tło społeczne również. Działania policji organizacyjnie perfekcyjne, co znów typowe dla procedurali, a niewiele mające wspólnego z rzeczywistością. Czeski humor w dawkach niemal homeopatycznych (ale wysokiej próby), to kryminał "na poważnie". Warsztat literacki sprawny, gładka narracja. Niemniej, mimo dość zgrabnego mylenia tropów, w miarę wcześnie udało mi się poprawnie wytypować "kto zabił".

Sumując, to typowy, nieźle skonstruowany kryminał, co prawda nie pozbawiony wad, ale mimo to wciągający zgrabnym piórem i przyzwoitą zagadką.
7/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 21.05.2024 15:20

Księga Krótkiego Słońca
Na wodach błękitu / W dżunglach zieleni / Powrót na Whorla - Gene Wolfe

O KDS pisałem tak: Księga Długiego Słońca to opowieść znacznie bardziej... normalna od Księgi Nowego Słońca. I to jej największa wada. Mózg mi nie zapłonął, nie snuję żadnych teorii bo i właściwie nie ma o czym.

Odnoszę wrażenie, że sporo czytelników onegdaj miało takie wrażenia i przy pisaniu KKS Wolfe wziął sobie je do serca. Albo po prostu taki był zamysł: uśpić czujność fanów. W sumie, znając autora, wybieram tę drugą opcję - w tak misternie skonstruowanej łamigłówce nie ma miejsca na przypadkowość i zmiany pod wpływem oczekiwań innych. Bowiem KKS to rzecz tak poplątana, skomplikowana, nieliniowa i pełna niedomówień, że czapką przykrywa nie tylko inne powieści Wolfe'a. Przemyślałem sobie tę kwestię i czuję się komfortowo mówiąc, że ta trylogia to najtrudniejsze książki jakie czytałem. Niczego nie można być w nich pewnym, autor raz po raz wywraca do góry nogami to, co wiemy o toczącej się akcji, do punktu w którym nie jesteśmy nawet pewni czy narrator jest tą osobą za którą się podaje. A potem przestaje się podawać i przybiera nowe imię. A potem... trzeba sobie owijać mózg taśmą klejącą żeby nie eksplodował. Ustaliliśmy zatem, że narrator jest mocno nierzetelny, co już samo w sobie wprowadza ogromny element chaosu. Do tego - opowieść prowadzona jest nieliniowo, czasami miałem problem z ułożeniem sobie chronologii wydarzeń.

Obecnie łatwo jest mieć wrażenie, że jesteśmy zasypywani książkami których autorzy mają czytelnika za idiotę. Prowadzą go za rączkę, starają się żeby ich książki były jak najbardziej przystępne. W niejednym przypadku wynika to pewnie nie (tylko) z chęci dotarcia do jak najszerszego grona czytelników, ale z faktu że sam autor do najbardziej światłych nie należy. Tu mamy dokładną odwrotność tego trendu. Wolfe zakłada, że jesteś inteligentny i że będzie ci się chciało myśleć podczas lektury i po jej skończeniu też. A raczej, nie tyle że będziesz myślał, co: twoja mózgownica będzie pracowała na pełnych obrotach.

Bez żadnego wstydu przyznaję, że to lektura która mnie przerosła, w tym względzie że obowiązkowym potem było doczytanie w opiniach i teoriach innych rzeczy które sam przegapiłem. Jest tego mnogość, a wyłaniający się końcowo obraz daje nam mozaikę którą określić "imponującą" byłoby niedomówieniem. Księga Krótkiego Słońca to tak misterna konstrukcja, że nigdy już nie zwątpię słysząc jak Gene Wolfe nazywany jest mistrzem pióra. Zdecydowanie - jest. Tak wielowarstwowo i bogato interpretacyjnie nie pisze praktycznie nikt.

Lyżka dziegciu - książki momentami bywały po prostu... nudne. Zdarzały im się męczące dłużyzny, szczególnie w drugim tomie (wątek Inclito). To książki o których lepiej myśli się po lekturze niż podczas niej.

Podsumowując, Księga Nowego Słońca pozostaje moim faworytem. To po prostu arcydzieło. Krótkie Słońce również określiłbym tym mianem, ale Nowe było po prostu lepiej zbalansowane; jednak przystępniejsze i tam nie miałem ani chwili nudy.
KKS w przeciwieństwie do KDS mocniej dba o nawiązania do KNS, nadając jej kolejnej intrygującej warstwy. Myślałem, że już wyobrażam sobie wszystko co mogę wyobrażać na jej temat. Wolfe znów udowodnił mi, że się mylę :)

To była podróż niełatwa, ale nadzwyczaj nagradzająca. Są to powieści zdecydowanie warte uwagi fana jakościowej fantastyki, a sama KNS to lektura obowiązkowa, choć może nie na samym początku przygody :)
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3856
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 28.05.2024 10:15

A Chapter Guide for the Long Sun & the Short Sun - Michael Andre-Driussi

Chapter guide Andre-Driussiego do Nowego Słońca to według mnie niezbędny dodatek do lektury tegoż; wnosi wiele. Tymczasem ten do Długiego i Krótkiego Słońca - nie. Nie umiem otrząsnąć się z wrażenia, że jest to książka napisana na odpier...l. Andre-Driussi streszcza nam poszczególne rozdziały, czasem dorzuca wytłumaczenie poszczególnych trudniejszych wyrazów i... tyle. Brakuje mi tu prób interpretacji, rozwiązywania zagadek, zaglądania za kurtynę tajemnic. To było w przewodniku do Nowego Słońca, a tu - zabrakło. A przydałoby się, szczególnie przy Krótkim Słońcu, które miało wiele niejasności, niedopowiedzeń, bywały takie momenty kiedy sięgałem po tę książkę żeby mi rozjaśniła jakąś kwestię, a ta... tego nie robiła. Trzeba było szukać na necie.

Są też plusy: chronologiczna rozpiska wydarzeń z każdej książki i potem jedna wielka rozpiska łącząca wydarzenia z wszystkich tomów. To rzecz przydatna. Ale oczekiwałem więcej.

Hellraiser: The Toll - Mark Alan Miller

O ile seria filmowa Hellraiser rozrosła się znacznie bardziej niż powinna była, a marka odcisnęła swoje piętno również np. w komiksach, to książkowo mieliśmy tylko "The Hellbound Heart" Barkera, nowelkę która zapoczątkowała całą franczyzę. W 2015 roku, a więc prawie 30 lat po jej premierze, Barker napisał kontynuację - "The Scarlet Gospels". A w 2018 roku wyszło "Hellraiser: The Toll", również niezbyt wielkiej objętości opowieść osadzona fabularnie pomiędzy dwoma dziełami Barkera. Jej autorem został Mark Alan Miller, opierając się na opowiadaniu przerobionym później na scenariusz do filmu który nie powstał (xD), autorstwa Barkera. Zatem nie jest to fanciftion, tylko nowela powstała pod okiem i na szkielecie opowieści ojca uniwersum Hellraisera. Tyle w ramach kontekstu.

Bohaterką "The Toll" jest Kirsty Singer, główna bohaterka "The Hellbount Heart". Teraz trzydzieści lat starsza, wciąż prześladowana przez wydarzenia z przeszłości. Pinhead oczywiście o niej nie zapomniał. Więcej pisał nie będę, bo z racji niewielkiej objętości tekstu musiałbym już zapuszczać się na terytoria spoilerowe. Jest to w każdym razie udana kontynuacja pierwszej noweli i interesujące wprowadzenie do "The Scarlet Gospels". Warto było.
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3856
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » śr 29.05.2024 8:28

Wyjście z cienia - Janusz A. Zajdel

Zaatakowali nas obcy, ale przylecieli inni obcy i nas uratowali. Są tacy mili, że zostali i pomagają nam w rządzeniu nami samymi. Właściwie to nawet nie muszą robić za wiele, ludzie sami ich wyręczają w dyscyplinowaniu elementów problematycznych.

Kolejna siermiężna krytyka systemów totalitarnych. Na szczęście krótka - lekko ponad 100 stron. Gdyby było więcej, porzuciłbym w trakcie. Tak, reżimy są złe; tak, da się je obalić, tak, sprytni ludzie zawsze znajdą sposób żeby się wyzwolić. Nie traćcie nadziei, komuna kiedyś upadnie. Hura. Współczesnemu czytelnikowi książka nie ma nic do zaoferowania; przekaz jest zmaltretowany do maksimum, a w innych aspektach (fabuła, postacie) autor chyba nawet nie próbował. Męcząca nuda.

2/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3856
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 29.05.2024 8:32

To jest książka dziecięco-młodzieżowa.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shadowmage » śr 29.05.2024 8:49

Ja mam duży sentyment - pierwszy Zajdel, jakiego przeczytałem, gdzieś na początku przygody z fantastyką. Ale potem nie wracałem :)
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 20855
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 29.05.2024 10:18

Podobnie. Przeczytałem wtedy chyba hurtem ze cztery jego pozycje. Wyjście z cienia przeczytałem jako ostatnią i odebrałem jako najsłabszą, ale też przy przesycie podobnej tematyki mogłem się odrobinę znudzić, acz wtedy raczej niewiele mnie nudziło, łykałem wszystko jak pelikan.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Obłęd » pt 31.05.2024 18:53

Wypalić chrom - William Gibson

Wiele lat temu nie poznałem się na prozie Gibsona. Dzisiaj, retrospektywnie, podejrzewam że na tym “odbiciu” zaważyły trzy kluczowe powody: 1) niewystarczające narzędzia poznawcze; 2) brak kontekstu i znajomości autorów, utworów, założeń Nowej Fali; 3) zupełnie inna wrażliwość, która na przestrzeni lat uległa zmianie. Nadrabiam więc te czytelnicze braki i robię to z niekłamaną przyjemnością, bo obecnie, tuż po lekturze “Wypalić chrom”, ciężko mi Gibsona nie docenić. Na dwie rzeczy chciałbym zwrócić szczególną uwagę.

Pierwsza wiąże się z tym, że bliżej Gibsonowi do literata wśród naukowców, niż naukowca wśród literatów. To jeden z tych pisarzy – obok Sheparda, Brunnera czy Ellisona – przełamujących gatunkowe ramy. Lem o Asimovie napisał kiedyś, że “Asimov biochemik wie znacznie więcej niż Asimov pisarz”, czego raczej o Gibsonie powiedzieć nie sposób.

Gibson starzeje się znakomicie, ponieważ konserwują go język i świat (cyberpunkowa estetyka). Nikt chyba nie pisze cyberpunka tak, jak robił to Gibson – rwanie, szybko, dynamicznie, ale przede wszystkim w oparciu o metafory. Te ostatnie są jego znakiem rozpoznawczym i jednym z ważniejszych literackich oręży. Większość pewnie kojarzy otwarcie “Neuromancera”, z ikonicznym już zdaniem: "Niebo nad portem miało barwę ekranu monitora nastrojonego na nieistniejący kanał" – ale to przecież nie jest wyjątek! W jego opowiadaniach znajdujemy równie interesujące perełki: "Mury lodu przemykają jak naddźwiękowe motyle cienia. Za nimi czeka matrycowa iluzja nieskończoności" albo "Pędzimy szybko, bardzo szybko. Wrażenie, jakbyśmy mknęli na grzebiecie fali inwazyjnego programu, zawieszeni nad zmiennym blaskiem matujących systemów defekcyjnych. Jesteśmy świadomymi plamami oleju, spływającymi wzdłuż korytarzy mroku".

Metafory i sposób prowadzenie narracji nadają tej prozie indywidualny rys. Dzięki niemu Gibson osiąga coś, o czym inni mogą tylko marzyć – skutecznie spełnia artystyczne aspiracje. Nie mamy bowiem do czynienia wyłącznie z intrygującymi intelektualnie fabułami, które mainstreamowy krytyk mógłby wrzucić w jakąś kategorię literatury użytkowo-zabawowej. Tu faktycznie rodzi się Literatura. Pomyślenie tego co pomyślał Gibson na pewno nie było łatwe. Ale zamknięcie tego w spójną – na poziomie formy i treści – estetyczną wizję, naznaczenie jej własną językową pieczątką, to dopiero wymagało wysiłku i talentu. Chciałbym zobaczyć miny krytyków, którym Gibson w 1984 funduje takie otwarcie, jak to z opowiadania “Zimowy targ”.

Sprawa druga dotyczy wspomnianego już świata i jego przedstawienia. Gibsona rzadko czyta się chyba dla samej fabuły czy dramatycznych losów bohaterów. Kultowość w tym wypadku polega na czym innym. Czytamy, bo chcemy raz jeszcze znaleźć się w tym świecie, doświadczyć settingu i sposobu opowiadania. Lgniemy niekoniecznie do konkretnego tekstu, a do reprezentacji, która jest w jego tle. Z poziomu postaci można by zastosować niekiedy prostą redukcję: ukradł, przemycił, wpadł w sidła korporacji, uciekł, walczył. Istotne jest jednak GDZIE to wszystko się dzieje, jakimi środkami jest opowiedziane i w jak specyficzny sposób angażuje wyobraźnie (szczególnie na płaszczyźnie tekstu, bo Gibson wydaje się nieprzekładalny na inne medium).

Cieszę się, że tyle dobra jeszcze przede mną.

7,5/10
Link do profilu Goodreads: https://www.goodreads.com/user/show/16204414-maciej-sz
Link do tekstu o twórczości Anny Marii Wybraniec: https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-172/ar ... -wybraniec
Obłęd
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 692
Rejestracja: czw 09.02.2012 22:57

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » sob 01.06.2024 7:33

Obłęd pisze:Wiele lat temu nie poznałem się na prozie Gibsona.
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » ndz 02.06.2024 10:32

Obłęd pisze:Wypalić chrom - William Gibson


7,5/10

+1.
Z tym, że dla mnie u Gibsona przede wszystkim liczy się nie świat, ile fraza, opisy, styl. Czasem Gibsonowi udaje się napisać takie zdanie, które ubiera w słowa to, co u mnie w słowa nie zostało ubrane, a jedynie gdzieś przemknęło. Dlatego zgadzam się, że starzeje się dobrze - także te post-cyberpunkowe powieści. Bo fabuły są faktycznie dość sztampowe i zapominalne, a zakończenia - niekoniecznie w pełni satysfakcjonujące. Nie pamiętam specjalnie, o czym było Pattern recognition czy Agency, ale pamiętam, że czytało się bardzo dobrze.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
Awatar użytkownika
nosiwoda
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5093
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pn 03.06.2024 7:14

Projekt Hail Mary - Andy Weir

Potrzebowałem lekkiego, niewymagającego czytadła, sięgnąłem, sprawdziło się.

Układ słoneczny nawiedza obcy, mikrob, który pożera Słońce. Katastrofa cywilizacyjna spodziewana jest w ciągu kilku dekad. Wypadałoby znaleźć jakieś rozwiązanie.

Do zalet należy zaliczyć główny pomysł, kilka pomysłów pobocznych, pewną dynamikę pierwszej połowy opowieści, gdzie czytelnik informowany jest o sytuacji, a ludzkość rzuca się w wir walki.

Do aspektów neutralnych niewymagający język, przeciętny warsztat literacki, uproszczenia i komiksowość w konstrukcji postaci, scen, rozwiązań.

Zaś do wad, męczące "rozwiązywanie" kolejnych problemów w drugiej części lektury, gdzie czytelnik zarzucany jest masą detali naukowych i pseudonaukowych w połączeniu z z opisem najdrobniejszej nawet czynności dokonywanych przez bohatera. Jedna tak scena jest ok, druga też, ale uczynienie z tego metody podcina pęciny. Kolejną wadą jest bezsensowne epatowanie ową nauką w sytuacji gdzie autor dość często sadzi babole, nawet w prostych sprawach, np. mierzy objętość w metrach kwadratowych. Na ignorancie fizyczno-astrofizyczno-matematycznym taka maniera może robić jakieś wrażenie, człowiek obeznany z tą sferą nauki często będzie zgrzytał zębami. I jeszcze naiwność wielu aspektów, czasem porażająca.

Ogólnie rzecz biorąc średniak, który coś tam by chciał, ma jakiś pomysł, nie do końca ogarnia i potrafi, ale się postarał na ile mógł, wyszła w sumie nawet smaczna parówka, którą każdy od czasu do czasu wciągnie bez zachwytu, ale i bez uczucia odrazy. Polecać nie polecam, ale też i nie odradzam jeśli świadomie chcemy sięgnąć po fastfood.
6/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Obłęd » wt 04.06.2024 7:15

nosiwoda pisze:
Z tym, że dla mnie u Gibsona przede wszystkim liczy się nie świat, ile fraza, opisy, styl. Czasem Gibsonowi udaje się napisać takie zdanie, które ubiera w słowa to, co u mnie w słowa nie zostało ubrane, a jedynie gdzieś przemknęło. Dlatego zgadzam się, że starzeje się dobrze - także te post-cyberpunkowe powieści. Bo fabuły są faktycznie dość sztampowe i zapominalne, a zakończenia - niekoniecznie w pełni satysfakcjonujące. Nie pamiętam specjalnie, o czym było Pattern recognition czy Agency, ale pamiętam, że czytało się bardzo dobrze.


Tak, z tym że teraz zaczynam czytać "Neuromancera" i powiedziałby, że w opowiadaniach ten język lepiej widać. Tam wchodzi Gibson na pełnej od pierwszych akapitów, wrzuca czytelnika na głęboką wodę i zmusza go do rozkodowywania tych metafor. W "Neuromancerze" jest jednak dużo więcej takiego lajtowego wprowadzenia, przerywników, które tej gęstości frazy nie mają. Opowiadana to ekstrakt.
Link do profilu Goodreads: https://www.goodreads.com/user/show/16204414-maciej-sz
Link do tekstu o twórczości Anny Marii Wybraniec: https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-172/ar ... -wybraniec
Obłęd
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 692
Rejestracja: czw 09.02.2012 22:57

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » wt 04.06.2024 8:32

Pewnie tak, ale moim ulubionym opowiadaniem Gibsona jest zupełnie niecyberpunkowe Kontinuum Gernsbacka.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
Awatar użytkownika
nosiwoda
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5093
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 04.06.2024 9:05

The Scarlet Gospels - Clive Barker

Kontynuacja "The Hellbound Heart". Wprawdzie nie wraca Kirsty, ale w zamian mamy Harry'ego D'Amoura, czyli detektywa przewijającego się już przez wcześniejsze dzieła Barkera. I to biedny Harry będzie miał tym razem do czynienia z piekielnymi intrygami Pinheada. A te są w zupełnie innym klimacie i z innym rozmachem niż w "The Hellbound Heart". Tam było mocno kameralnie; tu mamy akcję z grubej rury, podróże przez Piekło i odkrywanie całego panteonu piekielnego od pomniejszych demonów po samego Lucyfera. Interesująca zmiana. Widzimy jakie miejsce w całej układance zajmuje Pinhead i obserwujemy jego działania mające zmienić to miejsce na lepsze ;). Jest jak zawsze u Barkera, czyli brutalnie i bardzo ciekawie. To dobra kontynuacja i dobre zamknięcie historii Pinheada i D'Amoura. Fajnie by było gdyby ktoś to u nas wydał.

5/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3856
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 05.06.2024 9:41

Okręg Sinistra - Ádám Bodor

Gdzieś w Karpatach, na pograniczu Ukrainy, Rumunii i Węgier, zamknięta administracyjnie, nie wiadomo dlaczego (można się domyślać, że chodzi o wydobywanie uranu), enklawa, rodzaj obozu pracy, gdzie ludzie żyją w skrajnie prymitywnych warunkach, zresztą dominującym przesłaniem jest tu sprowadzenie człowieka do poziomu zwierzęcych instynktów i odruchów. Bo rzecz traktuje o totalitaryzmie, dystopijnej rzeczywistości z absurdem, groteską i irracjonalnym postrzeganiem jako formą narracji. Człowiek z zewnątrz nie pojmuje logiki rozmaitych mechanizmów, które dla bohaterów są jak najbardziej naturalne i zrozumiałe.

Konstrukcyjnie to zbiór jako tako powiązanych scenek, które na impresjonistyczną modłę tworzą z oddalenia spójny kształt. Kształt upiorny. Ponury i przerażający. Niemniej owe scenki, traktowane oddzielnie, toczą się monotonnie, nudno, w kolejnych iteracjach schematycznie. Sam proces poznawania lektury nie obfituje w emocje, wręcz nuży, dopiero zrozumienia całości daje intelektualną satysfakcję.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 06.06.2024 9:02

Wolny jak Hamilton - Romuald Pawlak

A tu prywatna porażka, bo bardzo chciałem przeczytać tę książkę, ale się nie udało. "Podarować niebo" bardzo mi się podobało, "Pusty ogród" też był ok, a tu nie dałem rady. Przeczytałem dwa rozdziały, jakieś dwadzieścia procent tekstu i nie mogłem zmusić się do dalszej lektury. Odczekałem kilka tygodni i nic się nie zmieniło, po prostu nie mam chęci, a wręcz opór. W nic autorowi nie wierzę. Koncepcja, postacie, motywacje, zachowania, itp., w nic z tego nie wierzę. Co pół strony miałem: ale, że jak? WTF? Nie wiem, może to był jakiś zły czas, może kiedyś moralniak skłoni mnie do kolejnej próby. Ale nie teraz.

Nie oceniam, bo wydaje mi się, że chyba czegoś nie ogarnąłem.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Martha Wells - Wiedźmi Król

Postautor: Janusz S. » pn 10.06.2024 18:50

Niestety rozczarowanie. Po miłym początku przez chwilę łudziłem się, że to będzie coś więcej niż typowo rozrywkowe czytadło bez jakichkolwiek ambicji, ale tak nie jest. A i jako czytadło ma trochę wad.
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 6100
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Sośnicowice / Kraków

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 11.06.2024 8:06

Podmajordomus Minor - Patrick deWitt

Wygląda na Europę XIX w./początek XX w. (jedyny objaw cywilizacji technicznej to kolej), ale to nie Europa lecz jakaś niejasna nibylandia. Nastoletni Lucien Minor dostaje fuchę podmajordomusa w jakimś zamku, u jakiegoś barona. Początkowo zapowiada się coś na kształt powieści gotyckiej pomieszanej z obyczajówką z angielskiego manor, mogą się pojawiać asocjacje z Draculą, z Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Ale to wszystko żarty z czytelnika i wpuszczanie w maliny. I w zasadzie cała książka wydaje się żartem, trochę sowizdrzalskim, trochę dekonstrukcyjnym. Główny bohater to taki diderotowski Kubuś fatalista zmieszany z werterowskim cierpientnikiem. Rzecz nie wydaje się opierać na fabule, która jest w dużej mierze od czapy, wydarzenia są mocno odcięte od tła i otaczającego świata, lecz na grze z czytelnikiem, a ten im bardziej oczytany, im bardziej obyty w kulturze, tym więcej w tej powieści odnajdzie (nawet tolkienowskiego Golluma).

Warsztat autora bez zarzutu, tak w warstwie językowej jak i konstrukcyjnej.

Bardzo przyjemna lektura, która po zakończeniu pozostaje, na chwilę, gdzieś z tyłu głowy.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 11.06.2024 10:23

The Number of the Beast - Robert A. Heinlein

Czwórka głównych bohaterów podróżuje po światach równoległych. Heinlein napakował tu odniesień od innych dzieł, jak np. Oz czy Barsoom. W ogóle - ta książka to taki list miłosny do twórczości Edgara Rice Burroughsa. Pomysł niezły, wykonanie znacznie gorsze - książka przynudza, jest zdecydowanie za długa. Na czytniku było to 510 stron - gdyby było 150 to by było całkiem spoko :) A tak... mocno przegadane, czasami przelatywałem wzrokiem całe paragrafy pier...nia o niczym. Przyjacielskie przekomarzanie się bohaterów, tak charakterystyczne dla Heinleina, jest fajne, ale nie w tak wielkiej ilości.

Gdzieś w 2/3 zaczyna robić się ciekawiej. Pojawia się Lazarus Long (znany z innych powieści Heinleina) ze swoją obstawą, a później autor naprawdę idzie na całość i spotykamy postacie z jeszcze innych jego książek: m.in. "The Rolling Stones", "Podkayne of Mars", "Obcy w obcym kraju". Fajnie, ale jednak wcześniej na tyle mnie lektura umęczyła, że nie do końca umiałem to docenić, bardziej ze zniecierpliwieniem spoglądałem na ilość pozostąlych do końca stron. Byłoby znacznie lepiej, gdyby Heinlein był tu zwięźlejszy wzorem większości swoich wcześniejszych dzieł.

2,5/6

Limes inferior - Janusz A. Zajdel

Ależ ten Zajdel to sinusoida. Na pożegnanie z jego twórczością trafiłem na jedną z lepszych jego książek. Ciekawa konstrukcja świata, niezłe pomysły. Nie powiem, żebym czytał z zapartym tchem, ale wizja świata Limes inferior spodobała mi się, a postawione przez Zajdla pytania ruszyły trochę moją mózgownicę.

4/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3856
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 20.06.2024 6:51

Noc Księżycowa - Stanisław Lem

Zbiór opowiadań rozważających problem świadomości, jaźni, inteligencji, w tym sztucznej, itp. Oprócz "Pamiętnika", który jest opowiadaniem pisanym bardzo serio (mimo pewnej wolty pod koniec, acz nie drastycznej), pozostała zawartość tomu to rzeczy napisane w tonie humorystycznym, co oczywiście nijak nie obniża wartości intelektualnej. A tutaj oczywiście jest świetnie, każde opowiadanie to problem filozoficzny. I te tematy do dziś pozostają aktualne, jeśli nie stają się coraz bardziej istotne. Za minus mam zaś fakt, że Lem chcąc opisać pewne aspekty, bo to go akurat interesuje, świadomie zbywa własności czy szczególności, które kontrują przedstawione rozwiązania.
10/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 28.06.2024 12:21

Maska - Stanisław Lem (1976)

Rzecz bardzo podobna (kilka opowiadań się powtarza) do "Nocy księżycowej". Podobna tematyka - świadomość, jaźń, inteligencji (w tym sztucznej), formy życia. Każde opowiadanie to jakiś problem ontologiczny.
10/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 10.07.2024 8:35

Adam, jeden z nas - Konrad Fiałkowski

Jak już w szkole zainstalowali obowiązkową religię (a zbiegło się to akurat z moją prywatną rezygnacją z tej formy rozrywki), robiło się z klechy balona kiedy i jak się dało. Kiedyś wymyśliłem, że Jezus to ufok i wyłożyłem całą koncepcję. Sługa boży był bezradny. Aż tu okazuje się, że kilka lat przed tą moją facecją, ktoś wpadł na podobny pomysł i zrobił z tego nowelę. Oczywiście, ani ja, ani Fiałkowski nie wymyśliliśmy niczego oryginalnego, wcześniej byli m.in. Zelazny, Däniken, Mostowicz&Górny&Polch, czy nawet Bułhakow. To były czasy gdy tego typu koncepcje były modne.

Akcja powieści - wydarzenia doprowadzające do ukrzyżowania mesjasza - ma miejsce w nibylandii ale uderzająco podobnej geograficznie i geopolitycznie do Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Autor opierając się na biblijnych przekazach (ale nie tylko, są tu ślady i innych tradycji) tworzy fabułę, w której mesjasz jest przedstawicielem wysoko rozwiniętej cywilizacji. Odwrotnie niż w biblii wszystko tu się ładnie zazębia logicznie, mamy niezłą konstrukcję postaci, psychologicznie koherentną, choć trochę szwankuje koncepcja motywacji działania tej obcej cywilizacji, no ale biblia jest tak absurdalnie bezrozumnym bzdetem, że autor "Adama..." i tak wykonał tytaniczną pracę prostując te głupoty. Oczywiście mamy tu również rozważania na temat dobra/zła i rozmaitych pochodnych, które niczego specjalnie nie urywają, ale też nie obrażają intelektu.

Warsztatowo nie można niczego specjalnie zarzucić, czyta się swobodnie, bez oporów, choć nie jest to styl artystyczny, raczej rzeczowy, lekko szorstkawy.

Nie jest to dzieło wybitne, ale zupełnie niegłupie i pod wieloma względami przetrwało znacznie lepiej niż rówieśnicy. Można je wciąż czytać bez zniesmaczenia.
7/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 12.07.2024 13:42

Małe zielone ludziki - Krzysztof Boruń

Fantastyka bliskiego zasięgu. Gdzieś w Afryce pojawia się anomalia, Vortex P. Zjawisko nieznanego pochodzenia (obcy?, natura?, ktoś z Ziemi?), wykazuje spore podobieństwo do Zony z "Pikniku...". Oddziałuje silnie na ludzką świadomość i rzeczywistość fizyczną. Z miejsca staje się ośrodkiem zainteresowania rozmaitych podmiotów życia geopolitycznego - lokalne państewka, agencje wywiadu, terroryści, naukowcy, religijni nawiedzeńcy, itp. Na tym tle mamy sensacyjną fabułę. Napisane to wszystko dość sprawnie (choć jest tu kilka mielizn, gdy autor przy pomocy bohaterów rozwlekle teoretyzuje na temat ekologii, dynamiki społeczeństw, teorii władzy i państwa, geopolityki i rozmaitych aspektów parapsychologii (dziś to śmieszy, ówcześnie był to temat modny) tudzież należałoby głębiej pomyśleć nad konstrukcja postaci), na bogato, z rozmachem. Rzecz jest dość kompleksowa, uwikłanych tu mamy wiele aspektów współczesnej rzeczywistości, i wbrew pozorom, powieść niespecjalnie się zestarzała. I choć autor nie ustrzega się chwilami banału, to nie raz i nie dwa bywa interesujący w spostrzeżeniach i celny w przewidywaniach.

Ciekawe też jest uczynienie główną postacią kobiety i prowadzenie narracji z tej perspektywy. Sytuacja dość niecodzienna w zaangażowanej fantastyce tamtych czasów.

Gdyby ktoś skłonił autora do pewnych skrótów i poddał tekst solidnej redakcji, mogłaby ta powieść być zaliczana do jednych z najważniejszych w dorobku polskiej fantastyki. Bo takiego np. Zajdla bije na łeb w każdym, w zasadzie, aspekcie. Zajdel jednak był o wiele prostszy w interpretacji i prostszy w ogóle, każdy łatwo odkrywał przesłanie (ten zły totalitarny ZSRR). W efekcie jego popularność była znacznie szersza. Mimo wszystko dziwi mnie nadzwyczaj niska recepcja tej pozycji w świecie miłośników fantastyki.

Wysłuchałem w interpretacji Katarzyny Tokarczyk. W pierwszych chwilach jej wykonanie wydało mi się trudne do przyjęcia, jednak po krótkiej chwili przyzwyczaiłem się i słuchałem z przyjemnościa. Finalnie uważam, że to była zupełnie niezła robota.

Może trochę zawyżam, ale uważam, że to powieść którą warto poznać.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3521
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Poprzednia

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron