Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 15.02.2022 9:35

A tym razem dwa niedoczytane zbuki.

Reguła zakonu - Piotr Górski
Chodziła za mną ta książka od jakiegoś, dość długiego, czasu. Czemuś ubrdało mi się, że to musi być świetna rzecz i z czasem coraz bardziej sam siebie nakręcałem. No i w końcu przyszedł moment weryfikacji, zacząłem czytać. I zachwyt przeszedł jak ręka odjął.
Od samego początku jest lipa, znaczy jak kto się uprze to pewnie da się czytać, ale ja nie wiem po co.
Jest to generyczne fantasy, w zasadzie bez jakiejkolwiek inwencji (bo niby, że co? grobliny (sic!)?, serio?). Językowo jest to takie se, egzaltacja, napuszenie, sztuczne dialogi, schematyczne postacie, banalna fabuła (no dobra, tu się mogę mylić bo porzuciłem jakoś tak w 1/5). Do tego rzecz w klasie superhigh fantasy, czyli nic się kupy nie trzyma, bo niemal każdy pierd czy inny wypierdek są magiczne i cokolwiek można uzasadnić czymkolwiek.
Może to nie jest zła książka, a po prostu nie dla mnie. Tak czy siak, w pewnym momencie, zmuszenie się do dalszej lektury było ponad moje siły.
Na dodatek imiona bohaterów. Ja wiem, że czepianie się imion jest słabe, ale dawno już nie miałem takiego uczucia, że w tym aspekcie wszystko zgrzyta, trzeszczy i skrzypi. Mnie te imiona bolały fizycznie.

Zachwyty Cetnarowskiego w przedmowie kuriozalne.
3/10

Szalbierz. Powieść Awanturnicza z XIII wieku - Tomasz Łysiak
Sięgnąłem z pełną świadomością, że to ma być lekka awanturnicza przygodówka i że nie trzeba oczekiwać cudów. A jednak porzuciłem mniej więcej w 1/10 tekstu.
Po pierwsze, styl raczej bardziej średniej urody, ciężkawy raczej.
Po drugie, co i raz skrzypi logika oraz na wierzch wyłazi dwudziestowieczna mentalność.
Po trzecie, z każą kolejną stroną, autor coraz bardziej zrażał mnie mierną znajomości realiów opisywanego świata.
I po czwarte, zakończyłem w momencie w którym, bohater wydobywa się z opresji "nadludzkim wysiłkiem". W tym momencie zeszło ze mnie całe powietrze, spadło ciśnienie w oponach, opadły mi cycki i ogon smętnie zwisnął. Siłą inercji przeczytałem jeszcze dwa zdania, informacje dotarły do mózgu i wpadłem w chwilowy stupor. Stałem po osie w błocie, i nijak nie mogłem ruszyć tego wozu. Po chwili zrozumiałem, że nie będę w stanie dotrzymać kroku stwórcy tego uniwersum. Porzuciłem, w sumie całkiem nową, brykę i z ulgą zamknąłem okładki. Tym sposobem, definitywnie zakończyliśmy z panem Łysiakiem współpracę. Czego i wam życzę.
2/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 22.02.2022 10:54

The Devil in a Forest - Gene Wolfe

Średniowiecze. Europa, mała wioska na niesprecyzowanym zadupiu, otoczona lasami. Nastoletni chłopak-sierota przyuczający się na tkacza, lawirujący między zagrożeniami takimi jak groźny bandyta grasujący w okolicach, wiedźma i toczący się w tle konflikt między Chrześcijanami z wioski a pogańskimi węglarzami obozującymi w lesie. No i właściwie tyle. Książka jest na tyle krótka, że nie zdąży znudzić swoją niezbyt porywającą czy zaskakującą fabułą. Czyta się szybko i sprawnie, ale też niewiele po tej lekturze w czytelniku zostaje. Właściwie nie jestem w stanie powiedzieć, po co to czytać.
2,5/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 22.02.2022 11:20

Czyli Wolfe w normie.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 22.02.2022 11:39

Fidel-F2 pisze:Czyli Wolfe w normie.


Już nie wytrzymałeś?
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » wt 22.02.2022 11:53

Przyznam, że od dawna mnie korci Castle of Days: Short Fiction and Essays Wolfe'a, zwłaszcza że ponoć wypowiada się tam o Pokoju.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4313
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Virgo C. » wt 22.02.2022 20:13

Gideon the Ninth - Tamsyn Muir
Aka Lesbian necromancer in space. Podchodziłem do tego tekstu jak pies do jeża. Nawet nie bardzo wiem gdzie to przypisać. YA chyba najbliżej, chociaż jedyna dwójka nastolatków (13-14) jest tam traktowana jako irytujące dzieciaki.
Akcja książki toczy się w świecie, w którym wyginęła cała ludzkość poza jedną osobą. Nie do końca jest wyjaśnione czy przeżył czy też powrócił z martwych, ale ów Bóg - Imperator wskrzesił ludzkość na wszystkich planetach układu gwiezdnego. Wśród wskrzeszonych pojawili się inni, którzy po powrocie z zaświatów zyskali zdolności nekromanty. Na każdej planecie powstał Dom, specjalizujący się w innej sztuce nekromanci, każdy też otrzymał inne zadanie od Imperatora. W momencie rozpoczęcia książki do każdego z dziewięciu Domów dotarło wezwanie od sług Imperatora. Każdy Dom ma wysłać parę (nekromanta i jego rycerz) do pałacu pierwszego Domu by na miejscu starać się sięgnąć po moc Lyctora (rodzaj półboga, najpotężniejsi słudzy Imperatora). Jednocześnie na miejscu przedstawiciele Domów otrzymują po kluczu do podziemi pałacu oraz informację, że Kapłani przebywający na miejscu nie mają pojęcia jak ową boskość osiagnąć. Rozpoczyna się rywalizacja, dodatkowo napędzana animozjami pomiędzy poszczególnym Domami.
Książce zdecydowanie przydałaby się lepszy redaktor, który usunąłbym wszystkie nieścisłości w przedstawieniu świata stworzonego przez autorkę (absolwentkę szkoły pisania Vandermeerów). Przykładowo na początku jest mowa, że papier jest niezwykle cenny i używany tylko w specjalnych okolicznościach. Nie przeszkadza to jednak Gideon mieć kolekcji świerszczyków (które, jak sama mówi, czyta dla artykułów), a innej postaci wytapetować ścian swojej komnaty notatkami. W innym miejscu mowa jest o tym, że wszyscy nekromanci mają nazwiska wywodzące się od numeru ich Domu (Deuteros, Sextus, Tridentarius) oprócz królewskiego domu piątego. Jednocześnie nekromantka z tego domu otrzymała nazwisko Pent.
Z nazwiskami wiąże się kolejna wada - bohaterów jest dużo, a autorka nie ułatwiła zorientowania się kto jest kim żonglując przy opisach a to imieniem, a to nazwiskiem, a to przydomkiem. Można to oczywiście zrzucić na mój brak uwagi w czasie czytania, ale jak wtedy określić to, że autorka w dwóch momentach pomieszała informacje o postaciach?
Dodatkowym smaczkiem jest to, że na martwym świecie bohaterowie jedzą świeże mięso, ryby, warzywa, piją kawę i herbatę (wszystko gotowane i serwowane przez szkielety - służących).
No i jest zakończenie. Zakończenie, w którym autorka dokonała brutalnego gwałtu na wiarygodności psychologicznej bohaterów. Największy chyba minus tej książki.
Książka pierwotnie miała być trylogią, już zapowiedziano że będą przynajmniej cztery tomy więc jakieś uznanie na zachodzie zdobyła. Przeczytałem bez bólu, jeśli kiedyś dostanę tom drugi to zapewne też przeczytam ale kupić bym raczej nie kupił.
Aha - homoseksualność głównej bohaterki jest deklaratywna (nie ma najmniejszego znaczenia dla fabuły). Momentami miałem wrażenie, że pierwotnie Gideon miał być mężczyzna, ale mu płeć zmieniono z potrzeb marketingowych.

Inne światy - antologia
Książka duża, ładnie się prezentuje na półce. Ale co z tego, jak chciałoby się jeszcze większy format i papier kredowy na tych stronach, gdzie wydrukowano obrazy Różalskiego.
Pod względem zawartości literackiej - jak to w antologii. Są pomyłki (Chutnik, Mróz), są opowiadania nijakie (Schmidt, Kańtoch), dobre (Zielińska, Jadowska), bardzo dobre (Małecki, Orbitowski, Żulczyk). I jest Dukaj - który kupił mnie od pierwszego zdania. Jeśli ktoś jeszcze po zbiór nie sięgnął - czytać, czytać bo naprawdę warto. I tylko szkoda, że bardziej oczu nacieszyć nie można.

Jeden na milion - Martin Reiner

Zbiór opowiadań czeskiego poety i prozaika. Zbiór, który nie ma żadnej myśli przewodniej, jedyne co je ze sobą łączy to miejsce akcji (Brno, rodzinne miasto autora). Jest rozpisana na dwa teksty (opowiadanie i dramat) historia toksycznej relacji matki z córką, jest opowiadanie o tworzeniu w więzieniu chóru , o kruchości życia, poszukiwaniu miłości na wyścigach. Przeczytałem dwa dni temu, połowy tekstów już nie pamiętam co chyba świadczy nie najlepiej o ich jakości.
Dodatkowy kopniak należy się wydawcy, który na ostatnich 19 stronach wrzucił reklamy innych swoich książek i w ebooku nie oznaczył tego jako osobny tekst tylko jako część ostatniego opowiadania. Które na dodatek kończy się niedopowiedzeniem.
Awatar użytkownika
Virgo C.
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 161
Rejestracja: pt 12.02.2010 1:01
Lokalizacja: Kraków

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 25.02.2022 10:40

Sztormowe ptaki - Einar Kárason

Nowela z życia marynarskiego na dalekiej północy, zbeletryzowana historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. W styczniu 1959 trawler Mewa wypływa na połów w okolicach Nowej Funlandii. Na początku lutego, wraz z pewną liczbą podobnych jednostek, dostaje się we władanie potężnego sztormu. By przeżyć, załoga jednostki musi stoczyć morderczą walkę z żywiołem. Bez jakiejkolwiek nadziei na pomoc. Albo sobie poradzą albo pójdą na dno. Walka ta wymaga sięgnięcia do granic ludzkich możliwości, zwalczenia słabości fizycznych, znoszenia potężnej presji psychicznej. Wszystko to kosztuje, w takiej albo innej monecie.

Sztormowe ptaki to, poczynając od tytułu, utwór naturalistycznie dosłowny i jednocześnie metaforyczny. Choć mamy tu mnóstwo morskości, począwszy od nomenklatury poprzez technikę, obrazy życia, po opisy żywiołu, to rzecz wykracza poza ten krąg i sięga myślą szerzej.

Dzieło Kárasona jest konstrukcją dość prostą, momentami szorstką, nie uświadczymy tu ekstazy językowej, barokowej ornamentyki. Autor w prostych słowach, jednak sugestywnie, obrazuje sytuacje, kreśli charaktery, pokazuje reakcje. Unika ocen, jednak jednoznacznie wyczuwamy sympatie.

W szerszym założeniu, Sztormowe ptaki przypominają Starego człowiek i morze Hemingwaya. Człowiek kontra żywioł, charakter kontra beznamiętna potęga.

Tytuł przede wszystkim dla miłośników morskich opowieści, jednak każdy kto poszukuje wartościowej literatury może spokojnie poń sięgnąć.
8/10

Poniżej dwa przesympatyczne fragmenty.

"Po chwili głowę w drzwi wsadził oficer, z którym chłopak rozmawiał na mostku, i oznajmił, że właśnie wnoszą na pokład ostatniego członka załogi i zaraz wypływają."

"Miał też jeszcze usłyszeć od jednego z majtków, że ich kapitan potrafi być bardzo hałaśliwy i często kiedy przebywają na lokalnych łowiskach wokół Islandii, gdzie nagminnie stoją statek przy statku a on huknie przez okno na mostku rozkaz, żeby zarzucić trał, trał natychmiast zarzuca dwadzieścia innych trawlerów."
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » pn 28.02.2022 9:23

Rycerz - Gene Wolfe

Źle zrobiłem, że się za tę książkę zabrałem. Zrobiłem to na siłę, nie miałem ochoty, ale jako że postanowiłem sobie, że luty będzie u mnie miesiącem Wolfe'a, to dopchnąłem ją kolanem i przeczytałem. Odrzucał mnie tytuł, odrzucała mnie okładka, odrzucał mnie zarys fabuły - wszystko to wskazywało mocno standardowe fantasy, czyli coś, do czego obecnie mnie niespecjalnie ciągnie. Podejrzewam, że gdybym nie poszedł wbrew sobie, tylko odłożył tę lekturę na za kilka miesięcy, to mój odbiór mógłby być lepszy. A tak - nie wyświadczyłem przysługi ani sobie, ani książce. Przyznaję się do błędu.

"Rycerz' to faktycznie standardowe fantasy. Główny bohater zostaje przeniesiony z naszego świata do świata olbrzymów, smoków, rycerzy i tak dalej. Niestety, fakt, że bohater pochodzi z innego świata nie ma żadnego znaczenia, nie daje mu żadnych przewag ani słabości. Ot, taka ciekawostka o nim, niewpływająca na nic. Słabo. Świat został skonstruowany w sposób interesujący, trochę może inspirowany kręgami piekła Dantego (albo jakimkolwiek innym dziełem, gdzie mamy coś w stylu kręgów rzeczywistości). Są jakieś rasy, coś a'la bogowie i tak dalej. Jest tu potencjał na zaangażowanie się w świat, którego ja niestety nie wykorzystałem. Narracja prowadzona jest jako: główny bohater relacjonujący swoje przeżycia bratu, dzięki czemu mamy wprowadzoną nutkę nierzetelności, niestety zbyt małą żeby zrobiło się interesująco z tego kąta. Poza tym - elementy klasyczne, czyli quest po magiczny miecz, wielka miłość, królowie, pojedynki... itd.

Książka ma kontynuację - "Czarnoksiężnika" - ja jednak już odpuszczam. Nie ma co się męczyć. Przeczytałem streszczenie fabuły i raz, że starczy, dwa - po streszczeniu tym bardziej nie chcę czytać xD

Oceny nie wystawiam, nie byłaby ona sprawiedliwa. Nie sugerujcie się do końca moimi wrażeniami, komuś może podejść, jest potencjał.

Operation ARES - Gene Wolfe

Debiutancka powieść Wolfe'a, nieciesząca się uznaniem ze strony praktycznie nikogo, nawet autora, który się jej praktycznie wyparł. Odróżnia się od jego późniejszej twórczości mniejszym poziomem skomplikowania oraz nieco topornym przekazem idei. Mamy zatem Stany Zjednoczone przyszłości, chylące się ku upadkowi przez rządy (praktycznie) totalitarnego reżimu, który krzywym okiem patrzy na naukę, odciął się od kolonii na Marsie, za to pompuje w coraz bardziej otępiałą populację resztki finansów poprzez rozbudowany system pomocy społecznej, zniechęcający do pracy. Naturalnie są ludzie pragnący zmienić ten stan rzeczy i jednym z nich jest nasz bohater - John Castle, nauczyciel. Z czasem John urasta na ważną osobę w ruchu Kontytucjonalistów pragnących powrotu do dawnych ideałów i wspieranych przez Marsjan. Gdzieś tam w tle czają się jeszcze dwa komunistyczne mocarstwa - ZSRR i Chiny, wzajemnie nieufne i próbujące uzyskać kontrolę nad Stanami. Ale to nie one są tu głównym wrogiem - tylko "oficjalny" rząd amerykański Pro Tem, jak każdy reżim, twardo trzymający się władzy do ostatku sil. Wskutek jego błędnych decyzji, Ameryka praktycznie wykańcza samą siebie - zaczyna brakować wszystkiego łącznie z jedzeniem i energią. Dalej mamy już próby zmiany tego stanu rzeczy, polityczne machinacje, walki itd. itp.

"Operation ARES" to dość standardowe sci-fi polityczne. Książkę czytało mi się całkiem przyjemnie i jeśli to jest Wolfe w najsłabszej formie, to myślę że nie ma się czego wstydzić. Przez większość czasu jest ciekawie, widać że autor ma coś do powiedzenia, nawet jeśli to produkt czasów w jakich żył i wpływ ówczesnego myślenia jest spory.

4/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 22.03.2022 10:00

Związek Żydowskich Policjantów - Michael Chabon

Świetnie napisany quasi-kryminał w alternatywnym świecie, w którym po wojnie, Żydzi otrzymują do zasiedlenia Alaskę. Niestety tylko w dzierżawę na określony czas. Opisywane wydarzenia mają miejsce mniej więcej na dwa miesiące przed końcem tego terminu.

Napisałem quasi-kryminał, bo choć mamy tu zupełnie zwyczajny i całkiem niekulawy wątek kryminalny i to w wersji noir, to aspekt ten jest w powieści, moim zdaniem, najmniej istotnym. Dla mnie to poemat o człowieku, można odnaleźć tu sporo konkretnych myśli - o przemijaniu, fanatyzmie, religii i jej strukturach, urządzeniu społeczno-politycznym, relacjach rodzinnych, motywacjach i priorytetach życiowych, i jakby podumał, to sporo różności można by tu jeszcze wymacać.

Co robi piorunujące wrażenie, to warsztat pisarski autora. Rzecz w dzisiejszym świecie literackim spotykana niezmiernie rzadko. Styl lekki, jędrny, bezpretensjonalny i jednocześnie gęsty, krwisty, pełen inteligencji, genialnego obrazowania, mniej lub bardziej ukrytych niuansów (np. Żydzi uniknęli holokaustu, ale potem przegrali z Arabami i wylądowali w roli okupanta ziem Indian), pulsujących metafor, bon motów, onelinerów, doskonałego, głównie (auto)ironicznego humoru. Mimo tej gęstwy, Chabon nie przesadza, pozostaje precyzyjnie wyważony. W zasadzie to samo można powiedzieć o każdym aspekcie - konstrukcji postaci, budowie świata przedstawionego (cały ten żydowski anturaż, to jakiś Everest), kreacji i utrzymywaniu klimatu. Mimo wielu aspektów tysiąckrotnie już granych, typowych dla mrocznego kryminału, Chabon pozostaje świeży. Zero infantylności, czerstwych dialogów, drętwego pitolenia.

Całość utrzymana jest w tonie melancholijnym, swojego rodzaju nastroju pogodzenia się z nieuniknionym. Takie typowo portugalskie saudade.

Rzecz doskonale przetłumaczona przez panią Barbarę Kopeć-Umiastowską.
10/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » wt 22.03.2022 13:40

This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4313
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 22.03.2022 18:31

Wyjący młynarz - Arto Paasilinna

Kolejna nowelka o podłości ludzkiej, nietolerancji inności, braku akceptacji środowiska a także o walce o swoje, itp. Nic szczególnego ni wybitnego, ale też żadna katastrofa.

Narracja umieszczona gdzieś pomiędzy historią realistyczną a przypowieścią. Postacie wyraźnie zadaniowe, scharakteryzowane głównie w płaszczyźnie w której autor ma zamiar ich użyć.

Styl dość prosty, miejscami chropawy ale bez większych ułomności. Czyta się. Tu i tam trafiają się perełki bardzo przyjemnego humoru.

" - Rok wcześniej jesienią umarła mi żona i zamyśliłem się przy robocie, jakby tu najlepiej spędzić wolny czas, no i zacier się przypalił."

Końcowa wolta wywraca ontologię świata przedstawionego, nie bardzo wiadomo po co. Pomysł zastosowany przez Paasilinna, sam w sobie nie jest niczym złym, ale miałby sens gdyby go pociągnąć i coś by z tego wynikło, a tak wygląda to jak siekiera zawieszona nad kominkiem w ostatniej scenie filmu. Być może autor uważał, że dzięki temu utwór zyska na głębi, tajemniczości? Nie mam pojęcia, bo nic takiego nie zachodzi, żadne nowe informacje czy możliwości się nie pojawiają. Dla mnie to błąd konstrukcyjny w strukturze utworu, pomysł który autorowi bardzo się spodobał, a że kompletnie nie pasuje do reszty utworu? No i co z tego?

Rzecz krótka, dość przyjemna, można przeczytać, ale specjalnej konieczności nie ma.
6/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 05.04.2022 13:56

Planeta - Michael Mammay

Miałem tu napisać elaborat, robiłem mnóstwo notatek, ale ostatecznie uznałem, że wystarczy kilka zdań bo ta powieść zmarnowała mi wystarczająco dużo czasu. Jedynie z towarzyskiego obowiązku, by bio wiedział dlaczego ginie.

Od końca zaczynając, trzeciorzędny tłumacz, ledwie posługujący się językiem polskim, śladowa redakcja.
Konstrukcja utworu prymitywna na wszystkich poziomach. Świat pozbawiony koherencji, poszczególne elementy, wrzucone od czapy, nie pasują, zgrzytaj. Fabuła rozwija się przypadkiem, budowa napięcia to jakiś żart, postacie, toczka w toczkę, drewniane kołki, a główny bohater to nieporadny debil nieustannie brandzlujący się swoją rzekomą zajebistością (autor chciał skrzyżować takiego, doświadczonego wojskowego supermana z solid rock cynikiem, typowym detektywem kryminałów noir i wyszedł mu hiperlabilny emocjonalnie kombajn do czereśni). Pomiędzy nawrzucane całe furmanki trywialnej, powtarzalnej, gadki o niczym.

Typowa literatura wydawana przez FS, wzorcowe fantastyczno-kryminalne disco-polo. Jedyna dobra strona tej sytuacji to fakt, że nie wydałem na to ani złotówki. Pozycje Fabryki Słów biorę tylko z chomika.

Z całym szacunkiem bio, ale w kategorii "koneser chujni" lądujesz teraz jeszcze dalej niż Romulus i Twoje polecanki przestają mieć dla mnie jakąkolwiek wartość.

Bezwartościowa sieczka.
1/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 27.04.2022 8:23

Azincourt (także jako Pieśń łuków) - Bernard Cornwell

Powieść historyczna z główną linią fabularną opartą na życiu jednego z łuczników biorących udział w owej słynnej bitwie. Powieść w mojej ocenie przeciętna. Z jednej strony starająca się wiernie trzymać prawdy historycznej, co dość sprawnie się udaje (acz bardziej podręcznikowo niż z wyczuciem), z drugiej narracja ma charakter silnie infantylny, momentami wychodzi na wierzch irytująca naiwność, do tego mamy silne dysonanse gdy w tym wszystkim trafiają się akty wyjątkowo brutalne. Zdarzają się akcje typowe dla Kina Nowej Przygody czyli lekkie traktowanie realiów fizycznych (Np. łucznik idzie do bitwy niosąc długi - dwumetrowy - łuk, dwuręczny topór, trzy kołczany, jakiś sztylet u pasa. Swobodnie zmienia broń w czasie walki, chowa się w ciasnych zagłębieniach terenu, wspina się na wały obronne, itp). I najgorszy zarzut, mimo iż zdarzają się rzeczy rozmaite, często bardzo dramatyczne, to brak w tym emocji, wszystko jest ewidentne, czarno-białe, nudne, sztampowe. Od pierwszej do ostatniej strony nuda.

Relacje z bitew, zwłaszcza tytułowej, przebiegałem wzrokiem - autor powtarzał wielokrotnie te same spostrzeżenia, frazy i opisy.

Główny bohater sprawia wrażenie upośledzonego - momentami pasuje do wieku XV a innym znów razem do XX. Reszta postaci wykrojona z jednego kawałka kartonu.

Nie wiem jak w oryginale, ale w polskiej wersji trafiają się tu i tam drobne nieścisłości. Tradycyjny błąd frazeologiczny "uniósł przyłbicę" czy "koksiak" przy którym grzeją się piętnastowieczni wojowie, coś tam jeszcze.

Sumując, powieść to niezgrabna, pozbawiona finezji i przede wszystkim nudna. Warsztat autora toporny.
5/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 05.05.2022 13:14

EXODUS VI - Janusz Mil, Sławomir Mil

Pierwszy raz czytałem w latach osiemdziesiątych, dzieciakiem będąc. Nie zapamiętałem niczego poza faktem, że mnie przytłoczyło. Powtórna lektura przyniosła inne odczucia.

Nie jest to utwór bez wad, ale moim zdaniem wart lektury. Przede wszystkim mamy tu koherentny, zgrabnie przeprowadzony pomysł, dla czytelnika nieoczywisty, w zasadzie, do samego końca. Kolejne strony zmuszają do nieustannej weryfikacji naszych wyobrażeń. Dzieje się to w sposób naturalny i logiczny.

Narracja, konstrukcja bohaterów, technikalia - stworzone są w sposób dość typowy dla swoich czasów, jednak na tle ówczesnej literatury SF całość wyróżniają się na plus przemyśleniem i spójnością. Gdyby rzecz powstała w USA, dostałaby na bank jakieś Hugo czy coś w podobie, a co najmniej kilka nominacji. Nie mam zastrzeżeń do strony konstrukcyjnej nowelki, ale trafia się kilka błędów natury fizycznej, kilka naciągań socjo- i psychologicznych (społeczeństwo rozwijające się dziesiątki milionów lat to grube założenie, również jednotorowość tego rozwoju). Część tych niedociągnięć jakoś tam się mimo wszystko tłumaczy, wynikają z założeń pomysłu.

Dobra, oldschoolowa fantastyka, która przetrwała próbę czasu znacznie lepiej niż wiele uznanych tytułów. Swoją drogą, interesujące jest czemu EXODUS VI jest pozycją tak bardzo zapomnianą.
7/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 06.05.2022 7:46

Cztery róże dla Lucienne - Roland Topor

Jednak rozczarowanie.

Nigdy dotąd Topora. Jakoś się nie składało. I żyłem w przekonaniu, że to taka gruba rura, że brzytwą podrzyna gardła i pęciny, że wali w ryj śmierdzącym karpiem. A tu dymek, prztyczek w nos, chichocik. Kilkadziesiąt opowiadań, bywa, że niezłe, ale w większości jednak rozczarowujące. Być może ze względu na stępienie receptorów z powodu nadmiernej masy? Być może należy czytać po jednym dziennie i cieszyć się tą odrobiną oryginalności? Być może. Cały tomik jednak nie zrobił specjalnego wrażenia. Jeszcze spróbuję kiedyś Toporów, zobaczymy czy coś się zmieni.

6/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Janoosh » pn 16.05.2022 22:16

Gniazdo światów - Hubert Harańczyk
Koncept zagnieżdżonych światów bardzo interesujący. Mniej interesujące były środki użyte do jego realizacji. Z początku jakby fantastyka socjologiczna, w kolejnym akcie sporo znęcania się nad bohaterami i katowanie czytelnika graficznymi opisami przemocy, śmierci i chaosu. Następnie skręcamy w stronę sensacji wymieszanej z dochodzeniem i wreszcie po mniej więcej 3/4 autor wreszcie rozwikłuje zagadkę, ujawnia koncept. Ciekawy, nawet bardzo. Można zrozumieć skąd nagrody, ochy i achy. Cóż z tego, skoro psychologia postaci zupełnie nieprawdopobna, język suchy, sprawozdawczy, w wielu miejscach miałem wrażenie, że narratorowi zwyczajnie brak empatii dla innych istot ludzkich. Tyle śmierci i strasznych rzeczy wokół, a główny bohater jak gdyby nigdy nic przekomarza się i droczy z szanowną małżonką.
6/10
Janoosh
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 18
Rejestracja: ndz 15.05.2022 9:20

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 19.05.2022 13:20

Ale z naszymi umarłymi - Jacek Dehnel

Pewnego dnia z grobów wyłażą trupy. Najpierw pojedynczo, potem coraz liczniej. I co ciekawe, jedynie w Polsce. Początkowo są niegroźne, ale z czasem się to zmieni. Będą, jak się w końcu okaże, mieć zamiary jako społeczność.

Powieść jest symboliczno-groteskową całką polskiego społeczeństwa. Autor prezentuje całą przaśność zburaczonego narodu. Prymitywizm i karłowatość warstwy politycznej, butę i znów prymitywizm aspektu religijnego, tępotę nacjonalistyczną, intelektualną lichotę. Zadufanie, zabobony, małość, bogoojczyźniany grajdoł, bezrozumne teorie i idee, discopolową ludyczność. Motłoch.

Strona warsztatowa dzieła zasługuje na najwyższe pochwały. Rzecz jest świetna w warstwie językowej, doskonale skonstruowana, pełna humoru wszelkiej klasy i gatunku, mnóstwo zabaw językiem i popkulturą. Gęsto tu od nawiązań, bywa, że bezpośrednich, bywa aluzyjnych na różne sposoby. Np. zombie to taki pisowski wyborca - "[Zombie] Stanął przed wystawą z telewizorami i wpatrywał się tępo w ich ekrany", a cały ten zombietime, to czasy pisowskiej degrengolady. Ale znajdziemy tu też Felliniego, Vonneguta, Gombrowicza czy Wyspiańskiego, a konstrukcja i dynamika utworu bardzo mocno kojarzy się z Inwazją Jaszczurów Čapka. Coś w podobie próbował kiedyś Orbitowski w Świętym Wrocławiu, ale marnie mu to wyszło. Plus mrowie rozmaitych drobiazgów. Każdy czytelnik prawdopodobnie będzie odkrywał własny zestaw.
Postacie skonstruowane są bez zarzutu, narracja płynna, wiarygodna.

Słabszą stroną powieści jest linia fabularna, raczej uboga. Jest to decyzja, w oczywisty sposób, świadoma. Autora zajmuje komentowanie rzeczywistości, znacznie mniej interesuje go sensacyjność opowieści.

Krótka, zgrabna powieść, przyjemna, bez zarzutu ze strony literackiej, niestety przekazu jaki ze sobą niesie, w żaden sposób nie można nazwać radosnym.

9/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: historyk » ndz 22.05.2022 2:47

Fidel-F2 pisze:Słabszą stroną powieści jest linia fabularna, raczej uboga.

Podsumowując: powieść do d..., ale super ideolo :D
_______________________
http://seczytam.blogspot.com
historyk
Książę
Książę
 
Posty: 2301
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 24.05.2022 7:30

Fantastyka i futurologia - Stanisław Lem

Lektura trochę mi zajęła, ze trzy, cztery miesiące z różnymi przerwami. Jest tego tych parę stron i nie jest to wiosenny spacerek. Lem po swojemu napakował tu mnóstwo teorii, trzy czwarte słownika wyrazów obcych, trochę filozofii rozmaitych i jako człowiek renesansu udaje na wycieczki w wielu kierunkach. Choć jak zwykle bezdyskusyjnie udowadnia potęgę swojego umysłu, tak tym razem, z mojej prywatnej perspektywy, lektura w sporej mierze była stratą czasu. Przede wszystkim praca jest z lat sześćdziesiątych i w dużej mierze to migawka chwili. Zawartość bardziej ponadczasowa jest akurat z przestrzeni teorii, która interesuje mnie najmniej. Dużo też o tym jaka fantastyka powinna być a nie jest. Również komentarze do konkretnych tytułów mało są interesujące, bo to komentarze do zdecydowanie przebrzmiałych już dziś ramotek. Np. Bradbury'ego ma za mistrza wizji, ale raczej infantylnego i niezbyt inteligentnego, który panuje nad swoimi utworami jak człowiek nad snami; 451 stopni Fahrenheita ma za książkę marną na wiele sposobów. Lekceważy również sporo innych "kamieni milowych" fantastyki. Moim zdaniem słusznie. Docenia natomiast mocno, zapomnianego już właściwie, Olafa Stapledona.

Poza wyjątkami, SF to gatunek, w opinii autora, zdecydowanie pośledni. Trudno się z tym spierać, choć dziś jest chyba odrobinę lepiej. Warte uwagi jest chyba ostatnie zdanie posłowia: "Co do Science Fiction, nie zabraknie jej czytelników, ponieważ miło jest nabywać tanim kosztem przeświadczenie uczestnictwa w największych prawdach bytu.".

Lem zauważa też, że fantaści to głównie prawacy (tu się do dziś niewiele zmieniło na polskim poletku), większość z nich ma za tumanów (to też by się u nas zgadzało).

Dziś to praca w zasadzie historyczna, choć oczywiście nie pozbawiona pewnych wartości uniwersalnych. Zabierając się za lekturę, czytelnik powinien mieć na względzie te fakty.
7/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 30.06.2022 9:19

Pierścień - Stephen Baxter

Zamknięcie pierwotnego cyklu o Xeelee, gdzie zbiegają się nici z poprzednich trzech tomów. Pierścień (jak w sumie cały cykl) to hiper ultra hard kosmiczna SF. Nie wydaje mi się, by istniało w literaturze fantastycznej cokolwiek, co przebije ten cykl pod względem "twardości SF". Mamy tu w miarę przyzwoitą fabułę - samodzielną, ale też wieńczącą cały cykl - jednak z pewnością nie pełni ona pierwszoplanowej roli, jest stelażem na którym autor rozwija wizję fizyki wszechświata. Sednem cyklu jest fizyka, z naciskiem na astrofizykę. Standardem jest tu atakowanie cywilizacji poprzez ciskanie galaktykami, superstrunami, projekty których masa liczy się w milionach mas galaktyk, odległości w jakich się poruszamy to miliony lat świetlnych, kampanie wojenne skracające życie gwiazd w całym wszechświecie o miliardy lat, postludzkie byty żyjące wewnątrz gwiazdy przez miliony lat, bawimy się czasem i przestrzenią, itp. Wydaje się, że fizyka którą posługuje się autor, w pewnym momencie odbiega od rzeczywistej. Jest to jednak tak napisane, że podczas lektury, przeciętny czytelnik w żaden sposób nie znajdzie tu dziury w rozumowaniu.

W warstwie literackiej nie jest to rzecz wyjątkowa, ale też trudno znaleźć jakieś specjalne niedociągnięcia. Poziom wprawnego rzemieślnika.

Pozycja dla szczególnego czytelnika.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 30.06.2022 13:14

Światło - Michael John Harrison

Przeczytałem sześćdziesiąt stron i to było sześćdziesiąt stron bełkotu. Pustosłowie, głupawe dialogi, wszyscy zachowują się jak pomyleni, brak jakiegokolwiek następstwa przyczynowo-skutkowego. Cokolwiek może być czymkolwiek i powodować cokolwiek. Na co drugiej stronie jakaś pornograficzna wstawka. Autor jawi się prostakiem na którym robi wrażenie byle blichtr i tym samym próbuje zainteresować czytelnika.

Wyjątkowa nędza.
1/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: FKJZ » pt 01.07.2022 11:47

Fidel znowu kusi, żeby czytać książki, które ciężko nabyć po rozsądnej cenie.
Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,
Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,
Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
Bóg przyobuty bywa godnie.
Awatar użytkownika
FKJZ
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 128
Rejestracja: sob 31.10.2020 13:13

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » pt 01.07.2022 11:48

FKJZ pisze:Fidel znowu kusi, żeby czytać książki, które ciężko nabyć po rozsądnej cenie.


Ja na szczęście mam na półce. Dotychczas dość się jej bałem, ale chyba czas dać jej szansę :)
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » pt 01.07.2022 13:29

Nie polecam.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4313
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » sob 02.07.2022 8:34

Daj spokój, dzieci muszą wsadzić palec w ogień żeby się przekonać czy aby rzeczywiście parzy.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » sob 02.07.2022 10:17

Nie, w tym przypadku to po prostu brak zaufania do człowieka, który zazwyczaj nazywa ogniem przyjemną, relaksująca kąpiel :D
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » sob 02.07.2022 10:50

Wsadzaj,wsadzaj.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2947
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: asymon » ndz 10.07.2022 18:34

The Murderbot Diaries - Martha Wells

#1 All Systems Red
#2 Artificial Condition
#3 Rogue Protocol
#4 Exit Strategy

Opiszę hurtem wszystkie cztery części, bo są krótkie, 150-170 stron każda, a czwarta część zgrabnie spina całość. Tytułowy Murderbot jest "zbuntowaną SI" czyli największym chyba koszmarem teoretyków sztucznej inteligencji, ale nie zabija masowo ludzi (poza sporadycznymi przypadkami) a raczej stara się ich chronić. Co więcej z niektórymi się zaprzyjaźnia, choć jest mocno "socially awkward", a poza tym neutralny płciowo i ciągami ogląda seriale. Wypisz-wymaluj medialny obraz współczesnego nastolatka, c'nie? Jest też oczywiście ponadprzeciętnie bystry i obdarzony specyficznym humorem, choć zwykle swoje przemyślenia zachowuje dla siebie (i dla czytelnika).

Nasz bohater jest czymś na kształt ochroniarza, w zasadzie przedmiotem który można wypożyczyć, nie człowiekiem którego się zatrudnia. Zdaje się że nie ma ludzkiego mózgu, a procesor, wyposażony jest za to w sporo organicznych części, jak ręce, twarz, chyba korpus. Jeśli chodzi o umiejętności, jest trochę przesadzony, OP jak mówią gracze, co jednak jest często przydatne w popychaniu fabuły do przodu (Autorka nie skupia się na technikaliach, rzeczy po prostu dzieją się). W sumie nie wiadomo po co mu organiczne części, bo i tak chodzi w pancerzu bojowym. Nie ma płci, ale będę pisał "on", bo "ono" jakoś nie oddaje angielskiego "it", zresztą chodzi też o podkreślenie jego przedmiotowości, nie podmiotowości.

Książki są niby o strzelaniu i hakowaniu systemów, ale nie oszukasz mnie Martho Wells... Bo w "Murderbot Diaries" chodzi o tajemniczy świat ludzkich uczuć i emocji, które pojawiają się tym częściej, im bardziej nasz bohater, jakoś tak mimochodem, z książki na książkę "staje się" człowiekiem, nie sprzętem przewożonym w firmowym cargo. I okazuje się, że taka forma całkiem mi pasuje, bo sama akcja jest średnia, choć z czasem się poprawia, w kolejnych książkach jest mniej strzelania, a więcej intryg, zagadek i mentalnej gimnastyki. Perypetie bohatera przypomina trochę załogę Rudego 102, która z każdego ambarasu wyjdzie cało, tyle że zamiast Niemców są bojowe oddziały korporacji, wsparte kontraktami, zabezpieczeniami finansowymi, armią prawników i w ogóle... Za to dla przemyśleń Murderbota, wewnętrznych monologów, nieporadnych interakcji z ludźmi, warto "Dzienniki" przeczytać.

Książeczki jak wspomniałem są krótkie, więc można by pokusić się o wydać w jednym zbiorze - nasi wydawcy lubią ostatnio takie omnibusiki...

7/10, takie lekko naciągane.
Ostatnio zmieniony ndz 10.07.2022 18:45 przez asymon, łącznie zmieniany 1 raz
The square root of three equals two for large values of three.
- found in a bathroom in the Cornell Physics department -
Awatar użytkownika
asymon
Lord
Lord
 
Posty: 1316
Rejestracja: ndz 10.05.2015 8:38

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » ndz 10.07.2022 18:45

Ej, chcę to!
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » śr 20.07.2022 7:53

Halo: Cryptum - Greg Bear

Świat Halo omijał mnie konsekwentnie aż do zeszłego roku, gdy na próbę ściągnąłem sobie pierwszą część gry. Jakieś trzy tygodnie później, mając już na koncie zaliczone wszystkie gry z głównej serii, dotarło do mnie, że chyba zostałem fanem :D Nie przełożyło się to jednak na moje zainteresowanie książkami, których jest sporo. Wszyscy chyba wiemy, jaką jakość prezentują książki poszerzające - bądź adaptujące - wydarzenia z gier komputerowych. Nie ciągnęło mnie. Plus, w Polsce wydana była chyba tylko jedna (z 40+), co oznaczałoby sporo kosztów i zachodu... jak na zapewne lichej jakości paperbacki.

Potem zdarzyły się trzy rzeczy. Po pierwsze, premiera Halo: Infinite, czyli najnowszej części gier, która weszła mi wybornie.
Po drugie, premiera serialu, który może i swoje wady miał (jako adaptacja oraz jako po prostu serial), ale były one dla mnie totalnie nieważne, podobał mi się bardzo, lata minęły odkąd ostatnio tak się ekscytowałem kolejnymi odcinkami jakiegoś serialu. To pobudziło mój entuzjazm do Halo na tyle, że zacząłem się interesować książkami które wcześniej ignorowałem.
W końcu: po trzecie, zdecydowałem się zrobić drugie podejście do ebooków i kupiłem sobie czytnik. Nie było już wymówek, trzeba było czytać :D

Na pierwszy ogień poszła trylogia Grega Beara o Forerunnerach, czyli coś dziejącego się tysiące lat przed akcją Halo i opowiadającego nam o czasach "obecnie" już legendarnych i słabo znanych. O twórczości Beara do tej pory miałem słabą opinię: dylogia "Radio/Dzieci Darwina" była bardzo nudna, "Prom kosmiczny 03" był bardzo nudny, a Star Warsową "Planetę życia" od zawsze zaliczałem do jednej z najsłabszych książek z uniwersum. A tu niespodzianka, w świecie Halo Bear się odnalazł. Nie nudził, czego się obawiałem. Narrację prowadził z punktu widzenia młodego Forerunnera, czas akcji osadzając blisko schyłku ich cywilizacji. Z jednej strony doceniam przybliżenie czasów, o których grając w gry dowiadywałem się niewiele (a ciekawiły mnie), z drugiej - to po prostu ciekawa opowieść, z dobrze zarysowanymi postaciami, światem, intrygą polityczną i zagrożeniem militarnym. Dobra space opera. Pojawiają się tu ludzie, ale są postaciami pobocznymi - takie odejście od humanocentryzmu to ciekawy zabieg, który nadał książce posmaku oryginalności.

4,5/6. Satysfakcjonująca lektura. Czytam już tom drugi i też jest dobrze. Budzi się we mnie potwór - potwór który mówi że chce je wszystkie, nie tylko kilka wybranych. Jeszcze walczę, ale nie wiem :D
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » śr 20.07.2022 11:51

Bo Beara to trzeba czytać dylogię Koncert nieskończoności/Wężomag plus Ciężki bój (Hardfought).
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4313
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Luc du Lac » sob 23.07.2022 11:23

Takie coś się pojawiło - chyba nie wpadło jeszcze na "główną" Katedry

https://www.facebook.com/10423869207850 ... 401062297/

Czytałem to ze 30+lat temu - wówczas podobało się i to bardzo :)
nie sądzem abym sięgnął ponownie - mimo zapowiedzianego zaktualizowania treści (ciekawy koncept - jak z rimejkami filmów) - ale to taki klasyczny motyw gwiezdnej wędrówki, że może warto polecać nowym/młodym :)
Luc du Lac
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 166
Rejestracja: czw 30.09.2021 23:18

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shedao Shai » wt 26.07.2022 11:07

Halo: Primordium - Greg Bear

Drugi tom to zmiana narratora - z młodego Forerunnera na człowieka, postać drugoplanową z tomu pierwszego. Interesujący zabieg, oferujący czytelnikowi inne spojrzenie na świat przedstawiony. Nie jest to klasyczna kontynuacja; wątki z poprzedniego tomu są częściowo poprowadzone, ale jednak autor poszedł nieco inną drogą, skupiając się na innym wątku. To też była dobra decyzja, dająca nam szerszą perspektywę na ostatnie lata cywilizacji Forerunnerów. Fabuła książki jest ciekawa, a ilość informacji o historii uniwersum Halo przekazana czytelnikowi - ogromna. Czytało mi się to świetnie.

4,5/6

Halo: Silentium - Greg Bear

Zakończenie trylogii łączy motywy z poprzednich dwóch powieści i ustawia wątki tak, jak zastajemy je w Halo 4. Bear sporo czasu poświęcił Ur-Didactowi, czyli głównemu przeciwnikowi z czwórki - przekonywująco pokazując, jak przeistoczył się z całkiem rozsądnego gościa z "Cryptum" w psychopatę który tak napsuł krwi Master Chiefowi. To wszystko stanowi tak zgrabną całość, że aż mnie kusi żeby jeszcze raz zainstalować grę. Na pierwszym planie fabularnym mamy tu istną apokalipsę zmierzającą ku nieuchronnemu końcowi znanemu z gier i ten klimat nadchodzącej zagłady bardzo mi się podobał.

5/6

Trylogia Beara była dla mnie bardzo satysfakcjonującą lekturą; zaskakuje mnie, jak bardzo. Jak odebrałaby ją osoba nieznająca gier, nierozpoznająca smaczków i połączeń fabularnych? Nie wiem. Dla fanów Halo to pozycja obowiązkowa.
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2739
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: FKJZ » sob 30.07.2022 10:17

Cykl "Koło Czasu" | tomy 1-3
"Oko Świata"
3/10
"Wielkie Polowanie" 3+/10
"Smok Odrodzony" 5/10
Robert Jordan

Strasznie głupie książki. Przepełnione zbędnymi, całoakapitowymi opisami, powtarzaniem już wcześniej podanych informacji (najlepiej to oddaje początek "Smoka Odrodzonego", gdzie Jordan poświęca akapit lub dwa każdemu z bohaterów, którego akurat teraz zobaczył protagonista, a których czytelnik zna od początku cyklu), naiwnością fabuły, prostymi/prostackimi porównaniami, bohaterami-ciajmadami, irytującymi postaciami kobiecymi, którym rzadko kiedy udaje się coś osiągnąć. Wszystkie te elementy sprawiają, że przez rozdziały trzeba się wlec niczym pod górkę (wyjątkiem jest perspektywa Mata, ale dopiero od 3-ego tomu). Dodatkowo autor zdaje się kurczowo trzymać taktyki "Dobra, napisałem 600 stron o niczym, to pasuje na tych ostatnich 200 opisać coś ciekawego, aby klient chciał kupić kolejną część".

Mimo wszystko z tomu na tom jest coraz lepiej.
"Oko Świata" było prościej napisaną "Drużyną Pierścienia" z pospiesznym finałem, jednak paroma zasadami magicznymi, których brak w Śródziemiu. "Wielkie Polowanie" porzuciło już wprost Tolkienowski schemat fabularny, jednak wciąż rozdzielając bohaterów i każąc im podróżować po świecie tylko po to, aby móc się zjednoczyć pod koniec książki. Z przeczytanych przeze mnie pozycji w cyklu najlepiej wypada "Smok Odrodzony", tutaj bowiem postaci mają wyznaczone konkretne cele swoich działań, aczkolwiek zakończenie nie różni się właściwie od tego z poprzedników (jest jednak naprawdę angażujące); dodatkowo pojawia się perspektywa Mata, którego rozdziały sprawiały mi niemałą frajdę w lekturze. Niemniej jednak, optymalnym podejściem do tych pozycji wydaje się speedrunowanie.

Ogólnie rzecz ujmując - nie polecam, chyba, że ktoś ma sporą tolerancję na czynniki wymienione w pierwszym akapicie. Ja sam prawdopodobnie przeczytam kiedyś przynajmniej jeszcze jeden tom, jednak wcale mi się do niego nie spieszy.

EDYCJA:
Dodatkowo książki przepełnione są błędami natury redakcyjno-edytorskiej: tu pominięcie imienia postaci, o której mowa / literówka / brak dywizu / jedynie pierwsza litera nazwy zapisana kursywą, kiedy wcześniej całe słowo było przekrzywione.
Zdarzają się również niespójności w tłumaczeniu - np. w jednym rozdziale postać figuruje pod mianem Artur Jastrzębie Skrzydło, by w innym być Arthurem Hawkwingiem. Niekiedy odnosiłem wrażenie, że tłumaczka nie do końca wiedziała, co tłumaczy i po prostu zastępowała słowo polskim odpowiednikiem, nie zastanawiając się nad kontekstem.
Ponadto uciążliwym jest fakt, jak często w zdaniach występuje podmiot domyślny, kiedy nie ma pewności, do kogo się odnosi (zazwyczaj chodzi o postać, z której punktu widzenia prowadzony jest rozdział, nie mniej jednak trzeba się przestawić, że np. domyślny "on" nie odnosi się zawsze do ostatnio użytego rzeczownika rodzaju męskiego).
Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,
Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,
Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
Bóg przyobuty bywa godnie.
Awatar użytkownika
FKJZ
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 128
Rejestracja: sob 31.10.2020 13:13

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Luc du Lac » sob 30.07.2022 18:38

czytałem to w '90tych
i powracać nie zamierzam - wówczas dotarłem do chyba 5 tomu (ten który przychodzi ze świtem). Zgodzę się z opinią że kolejne tomy coraz lepsze, poza tym klasyczny motyw, od zera do bohatera (aczkolwiek tu ma większy rozmach)
Luc du Lac
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 166
Rejestracja: czw 30.09.2021 23:18

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość