NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sullivan, Michael J. - "Epoka śmierci"

Sullivan, Michael J. - "Epoka imperium"

Ukazały się

Niziołek, Olga - "Dzieci jednej pajęczycy"


 Kubasiewicz, Magdalena - "Cienie z Donlonu"

 Lindqvist, John Ajvide - Życzliwość"

 Komorowski, Daniel - "Wybraniec Odyna"

 Masterton, Graham - "Dom kości" (barwiony)

 Alanson, Craig - "Reperkusje"

 Dębski, Rafał - "Wilkozacy. Krew z krwi" (Drageus)

 Jadowska, Aneta - "Dziewczyna z przeklętej wyspy"

Linki

Clarke, Susanna - "Jonathan Strange i Pan Norrell" (2023)
Wydawnictwo: MAG
Tytuł oryginału: Jonathan Strange & Mr Norrell
Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Data wydania: Listopad 2023
ISBN: 978-83-67793-49-0
Oprawa: Twarda
Format: 22x14
Liczba stron: 912
Cena: 89,00 zł
Rok wydania oryginału: 2004
Wydawca oryginału: Bloomsbury



Clarke, Susanna - "Jonathan Strange i Pan Norrell"

Trzecie polskie wydanie powieści Susanny Clarke było dla mnie dobrą okazją do powrotu. I to długo po ponad dekadzie, od kiedy miałem okazję przeczytać ją pierwszy raz. W międzyczasie zdążyłem obejrzeć serial na podstawie książki. Powtórna lektura powieści, którą się kiedyś czytało i lubiło, dla mnie często kończy się rozczarowaniem i usunięciem kolejnego tytułu z półek. Czytanie na chłodno pozwala dostrzec wady niedostrzegane wcześniej lub zyskać odporność wobec fabularnych „świecidełek”, które wcześniej mamiły wyobraźnię.

W przypadku tego wydania powieści Clarke wzrok przede wszystkim przyciąga staranne, eleganckie wydanie, zdecydowanie ładniejsze od poprzedniego. Jeśli chodzi o tłumaczenie Justyny Gardzińskiej, nie jestem kompetentny do jego oceniania. Ale lektura pod względem językowym sprawiła mi przyjemność. Być może również za jego sprawą była to przyjemność większa niż poprzednio. A może to kwestia tego, że podszedłem do powieści na chłodno. Dzięki temu jestem w stanie docenić ją bardziej niż za pierwszym razem. Choć nie bez przymykania oczu na pewne mankamenty.

Przede wszystkim, jest to powieść ogromna. Liczy prawie dziewięćset stron i ma to swoje konsekwencje. Fabuła jest rozpięta między 1806 a 1817 r., a jej streszczenie wydaje mi się niemożliwe. Książka skazuje recenzenta na ogólniki nie tylko ze względu na możliwe spoilery (które w tym przypadku nie są żadnym problemem), ale przede wszystkim z powodu stylizacji. Susanna Clarke napisała w 2004 r. powieść, która równie dobrze mogłaby powstać na początku XIX wieku. Drukowana w odcinkach, jak powieści Charlesa Dickensa, zapewniłaby pisarce miejsce w kanonie literackim. Zresztą pamiętam, że z okazji pierwszego wydania właśnie tak ją pozycjonowano. Niemniej w XXI wieku w takich określeniach jest zazwyczaj więcej marketingowego spinu niż prawdy. Jednocześnie, w przypadku tej powieści, z całą pewnością mamy już do czynienia z klasyką szeroko rozumianej fantasy.

Akcja rozgrywa się głównie w alternatywnej Anglii, którą to alternatywność wyznacza przede wszystkim istnienie magii. Magia istnieje jednak tylko w teorii, ponieważ nikt jej już nie praktykuje. Wielu jej teoretyków i nie tylko zadaje sobie pytanie, dlaczego tak jest. Dlaczego magia zniknęła i czy na pewno już jej nie ma. Na początku powieści na scenę wkracza tytułowy Gilbert Norrell, który nie jest tylko magiem-teoretykiem. Szybko udowadnia, że magia wciąż istnieje i działa. I to prowadzi czytelników i bohaterów w kierunku poszukiwań kolejnych odpowiedzi, gdyż – jak zwykle – odkrycie jednej tajemnicy rodzi wątpliwości, pytania, prowadzi do dalszych dociekań. Z czasem na scenę wkracza tytułowy Jonathan Strange, kolejny mag praktyk. Pojawiają się nowe tajemnice i pytania związane choćby z Kruczym Królem. Rozkwitają spiski, intrygi wśród śmietanki towarzyskiej (co oznacza także polityczną). Na dodatek nad Anglią wisi widmo napoleońskiej inwazji, w walce z którą magia może okazać się pomocna i uczynić z tytułowych gentlemanów bohaterów. To krótkie streszczenie zaledwie jednej trzeciej(?) powieści w żaden sposób nie oddaje tego, o czym ona opowiada.

Niedługo przed sięgnięciem po powieść, zacząłem grać w „Baldur’s Gate 3”, gdzie na początku pokonała mnie nielinearność fabuły i jej złożoność. I trochę trwało zanim do tego przywykłem i oswoiłem. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Należy od razu przestrzec czytelników szukających romansów, szybkiej i emocjonującej akcji – to nie tego typu fabuła. Weźcie Dickensa, dodajcie trochę humoru (także czarnego), fantastyki i nieograniczonej wyobraźni, której nieobce są szczegóły, meandrowanie i trochę zwodzenie czytelnika. Będziecie mieli przedsmak tego, co was czeka w trakcie lektury. Co może nie tylko prowadzić do zagubienia w fabule, ale i zniechęcać czy męczyć. To nie jest powieść dla każdego. Choć jest bardzo przystępna mimo wspomnianej stylizacji, potrafi przytłoczyć. Czytanie przypisów, czasami obszernych, może nie jest niezbędne, ale z pewnością ich omijanie powoduje, że czytelnik ma wrażenie, że nie czyta całej powieści tylko jej wyrywki. Jednak nawet mimo skrupulatnego czytania każdej adnotacji (przy okazji: potrafią skutecznie wybić z rytmu zasadniczej fabuły) nie mogę z całą szczerością stwierdzić, że rozumiem wszystkie metafory czy odniesienia. Niektóre są z założenia niezrozumiałe – wszak wszystkie te przypisy odnoszą się do fikcyjnych konceptów, zdarzeń i postaci. Inne mogą wymagać po prostu dodatkowej wiedzy lub znajomości choćby XIX-wiecznej prozy, obyczajowości itp.

Krótko pisząc, Susanna Clarke napisała powieść, którą można określić mianem totalnej – to jest, chciała zmieścić w niej wszystko, cały wykreowany świat. Pozostawiła trochę dla wyobraźni czytelników (na przykład Kruczego Króla), ale mimo wszystko w połowie powieści zacząłem się zastanawiać, o czym ona tak naprawdę jest. A kiedy dotarłem do końca, nadal tego nie wiedziałem. Nie towarzyszył temu zawód. Bogactwo tego świata i niewątpliwy kunszt pisarki sprawił, że to nie miało ostatecznie większego znaczenia. Fascynująca była sama droga, a nie cel. Choć czytelnik spragniony zdecydowanych, wyraźnych konkluzji fabularnych może odczuć zawód, gdy to zakończenie nie wybrzmiewa tak zdecydowanie. Zwłaszcza że wydaje się, że taka konkluzja powinna nastąpić i do tego wniosku skłania lektura całej powieści. To żaden literacki eksperyment, tylko klasyczna powieść, nawet pomimo wspomnianych przypisów, które często „żyją własnym życiem”, niezależne od fabuły. Z tego powodu takie „otwarte” czy „niezdecydowane” zakończenie może być wadą niezależnie od czytelniczych preferencji. W moim przypadku po prostu niezbyt mnie ten finał poruszył, ponieważ zanim do niego dotarłem, straciłem zainteresowanie zasadniczą osią. I nawet tego nie żałuję, bo to, co było po drodze, okazało się ciekawsze.

Atutem fabuły są bohaterowie i interakcje między nimi. Począwszy od tytułowych, niejednoznacznych, ale mimo wszystko pozytywnych gentlemanów. Gilbert Norrell jest egoistyczny, łasy na pochlebstwa i zazdrosny. Z kolei Jonathan Strange jest magiem z przypadku – zajął się magią, ponieważ nic innego go nie interesowało. Nie ma tu żadnego wielkiego przeznaczenia, misyjności i mesjanizmu postaci. To ludzie będący dziećmi swojej epoki i klasy społecznej. Jest jeszcze drugi i trzeci szereg, nie mniej ciekawy od pierwszego: Childermass, lady Poole, John Segundus, Lacelles. Wszyscy ci bohaterowie są interesujący, żywi i gdyby nie przyjęta przez Clarke stylizacja (która te postaci nieco formalizuje w „kostiumie” właściwym dla epoki) byłaby z nich naprawde fascynująca galeria (ale i inna powieść). Fabuła nie należy do porywających. Jest za to wysmakowana, meandruje, pełna fascynujących szczegółów, nieoczekiwanych wydarzeń, opisów zwyczajów tak klimatycznych, jak i przerażających (zrzucanie dzieci z wieży) oraz pozornie absurdalnych, gdyby je oderwać od fabuły (poszukiwanie imienia). Jeśli szukacie czegoś, co was naprawdę wprowadzi do innego świata, to ta powieść jest idealna. Imponuje i zachwyca kreacją. Pamiętać jednak należy, że jest to literatura koneserska i wymagająca od czytelnika cierpliwości. Ta się opłaci.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2024-10-15 18:33:02
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wywiad z Nealem Shustermanem


 Plaża skamielin

 Zimny odczyt

 Wywiad z Anthonym Ryanem

 Pasje mojej miłości

Recenzje

Heinlein, Robert A. - "Luna to surowa pani"


 Sullivan, Michael J. - "Epoka wojny"

 Clarke, Susanna - "Jonathan Strange i Pan Norrell"

 Holdstock, Robert - "Lavondyss"

 McDonald, Ian - "Hopelandia"

 antologia - "PoznAI przyszłość"

 Chambers, Becky - dylogia "Mnich i robot"

 Pohl, Frederik - "Gateway. Za błękitnym horyzontem zdarzeń"

Fragmenty

 Scalzi, John - "Towarzystwo Ochrony Kaiju" #2

 Golden, Christopher - "Obcy. Rzeka cierpień" #1

 Vance, Jack - "Kroniki Umierającej Ziemi"

 White, Alex - "Obcy. Zimna kuźnia"

 Silverberg, Robert - "Człowiek w labiryncie"

 Golden, Christopher - "Obcy. Rzeka cierpień" #2

 Scalzi, John - "Towarzystwo Ochrony Kaiju" #1

 Bielawski, Jakub - "Tam, gdzie najlepiej się umiera"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2024 nast.pl     RSS      RSS