NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

McCammon, Robert - "Królowa Bedlam"

Mrozińska, Marta - "Jeleni sztylet"

Ukazały się

Grimwood, Ken - "Powtórka" (wyd. 2024)


 Psuty, Danuta - "Ludzie bez dusz"

 Jordan, Robert; Sanderson , Brandon - "Pomruki burzy"

 Martin, George R. R. - "Gra o tron" (wyd. 2024)

 Wyrzykowski, Adam - "Klątwa Czarnoboga"

 Esslemont, Ian Cameron - "Kamienny wojownik"

 Kagawa, Julie - "Dusza miecza"

 Pupin, Andrzej - "Szepty ciemności"

Linki

Kay, Guy Gavriel - "Dawno temu blask"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: A Brightness Long Ago
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Data wydania: Październik 2023
ISBN: 9788383350158
Oprawa: twarda
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 552
Cena: 74,90 zł
Rok wydania oryginału: 2019



Kay, Guy Gavriel - "Dawno temu blask"

„Dawno temu blask” Guy Gavriel Kay wraca do świata znanego z „Sarantyńskiej mozaiki” i innych powieści umieszczonych w tym świecie. Poprzednią były wydane w 2021 r. (w Polsce) „Dzieci ziemi i nieba”. Tamta historia była dla mnie mimo wszystko rozczarowaniem. W „Dawno temu blask” akcja rozgrywa się w realiach odzwierciedlających renesansową Italię. Rzut okiem na mapę i grafiki na wewnętrznej stronie okładek nie pozostawia wątpliwości: Firenta to Firenze – Florencja, Bischio to Siena (zresztą to właśnie tam rozgrywa się w powieści wyścig stylizowany na słynne sienneńskie palio – gonitwę konną na głównym miejskim placu); Seressa to Serenissima – Wenecja. I tak dalej. Jednak nie trzeba być ekspertem od renesansowej Italii, aby się w tej historii odnaleźć. Kay nie wrzuca czytelnika w obcy i niezrozumiały świat. Dla kogoś nieobeznanego z uniwersum rozwijanym przez niego od 1995 r. znajomość poprzednich powieści nie jest do niczego potrzebna. Niezależne od siebie fabuły składają się na, nomem omen, mozaikę świata stylizowanego na Europę od wczesnego średniowiecza po renesans.

W podziękowaniach autor wymienia inspirujące go wątki i wydarzenia z rzeczywistej historii: słynną waśń między rodami Montefeltrów i Malatestów, losy kondotierów, słynnych najemniczych wojsk tworzonych przez biednych arystokratów, którzy w ten sposób zdobywali fundusze pozwalające na egzystencję w ich, jak sam autor zauważył, małych, pozbawionych znaczenia ekonomicznego miastach włoskich. Zatem fabuła powieści koncentruje się na podobnej waśni, która wciąga w wir wymienionych na okładce bohaterów: uzdrowicielkę, religijnego przywódcę, dwóch najemników walczących ze sobą. Jest i kobieta, która rozpala wyobraźnię jednego z bohaterów, Guidania, nazywanego Daniem. I w zasadzie można byłoby poprzestać na standardowej fabule i cieszyć się jej przebiegiem. Ale Kay postawił sobie chyba cel ambitniejszy niż kolejna wariacja historyczna w dekoracji fantasy.

Tak jak w „Dzieciach ziemi i nieba” autor stawia nacisk na nastrój. To już może na starcie zniechęcić część czytelników. Tak jak mnie zniechęciło do poprzedniej powieści. Jednak w tej zagrało to bardzo dobrze. Widocznie zmiana dekoracji przysłużyła się odbiorowi fabuły (choć i w „Dzieciach...” fabuła zahaczała o Seressę). „Dawno temu blask” odbieram jako powieść lepszą od poprzedniczki. Być może dlatego, że kwestia przemijania i pamięci właśnie w takiej dekoracji przestronnych pałaców, tajemniczych zaułków miast i przeszłości wybrzmiewa lepiej niż w spalonej słońcem krainie. Bohaterami mimo wszystko nie rządzi tu Wielka Historia (choć wciągnięci zostaną w jej tryby), bo większe znaczenie ma przypadek. U Dania jest nim spotkanie z Adrią, które zmienia jego życie; i ten splot ma rangę przeznaczenia. Zresztą, fabuła meandruje między bohaterami i zmienia się często czas akcji. Choć perspektywa Guidania wydaje mi się najważniejszą, to nie jest jedyna. Sam narrator wychodzi poza te perspektywy pod koniec każdej części.

Najważniejszą cechą charakterystyczną tej powieści (i skutkiem budowania nastroju) jest niespieszność fabuły. Jak wspomniano wcześniej, autor nie skupia się na szybkiej i dramatycznej akcji. Tej również nie zabraknie, ale ważniejszy staje się w powieści nastrój. Wydaje mi się, że Kay ustawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. I o ile w „Dzieciach ziemi i nieba” nie przemawiało to do mnie, tak w „Dawno temu blask” próba uchwycenia ulotności chwili, wspomnienia, nastroju przypominała mi melancholię niektórych japońskich haiku. Nad bohaterami i ich historią wisi jakieś fatum. Nie tyle wiążące się z tragedią ich życia, co ogólnie z przemijaniem. Śmierć któregoś z nich, choć jest tragedią, zostaje również wpisana w naturalną kolej rzeczy w czasach i miejscach, w których dzieje się akcja. Oni sami funkcjonują na obrzeżu Wielkiej Historii, ale to nie oni ją wykuwają, nie oni są jej głównymi bohaterami, więc pamięć po nich przeminie, nikt ich nie opisze, nie zapamięta, nie trafią nawet do przypisu tejże. A nawet jeśli pamięć pozostanie, to w zniekształconej wersji (czego symbolem staje się nagrobek jednej z postaci). Jednak nie czyni ich to nieważnymi, czy niewartymi zapamiętania – i to chyba próbuje powiedzieć Kay. Perspektywa czasu, z której czytelnikowi przyjdzie śledzić losy bohaterów, również sprzyja pewnemu zacieraniu różnic między bohaterami. To jest: trudniej postrzegać ich według standardowego podziału na dobrych i złych. I to także może psuć odbiór czytelnikom spragnionym jednoznaczności. Być może z perspektywy Guidania mamy tu także próbę zamanifestowania przez niego tego, że żył w takich a nie innych czasach i życie to miało znaczenie, wartość, choćby tylko dla niego. Wyrażałaby się także w tym, że przeżył je świadomie.

Tej powieści chyba nie można polecić każdemu. Mimo że jest do bólu standardowa, to jednak – jak na fantasy – nie jest ściśle gatunkowa. To powieść (pseudo)historyczna, bo czerpiąca wprost z „naszej” historii. Właściwie nie ma w niej magii, mocy, fantastycznej menażerii, a ontologia świata odpowiada „naszej”. Nie jestem ekspertem w dziedzinie, ale mając choćby na uwadze wspomniane podziękowania autora, można napisać, że bogato czerpie z prawdziwej historii, przenosząc ją w jej umowną wariację. Akurat to bardzo lubię, a im mniej ściśle pisarz trzyma się gatunkowych elementów fantasy tym lepiej. Nie potrafię jednak stwierdzić, na ile Kayowi udało się wykorzystać tę prawdziwą historię do opowiedzenia w wymyślonej tego, o czym niejednokrotnie pisze na jej kartach. Jednak z całą pewnością wyszło mu to lepiej niż w bardzo podobnych, jeśli chodzi o nastrój, „Dzieciach ziemi i nieba”.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2024-02-29 09:50:34
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 16:05 29-02-2024
Hm... chyba skutecznie mnie zniechęciłeś. I jeszcze zdołowałeś, twierdząc, że poprzednia jest gorsza a ją mam na półce. :(

romulus - 06:55 01-03-2024
Poprzednia jest słabsza, ponieważ scenografia mało atrakcyjna. Jednak Italia ma to do siebie, że nawet jako pseudoItalia potrafi uwieść.

Janusz S. - 14:39 01-03-2024
Boję się, że sama scenografia mi nie wystarczy, ale kiedyś wrócę do Kaya.

Komentuj


Artykuły

Plaża skamielin


 Zimny odczyt

 Wywiad z Anthonym Ryanem

 Pasje mojej miłości

 Ekshumacja aniołka

Recenzje

Fonstad, Karen Wynn - "Atlas śródziemia


 Fosse, Jon - "Białość"

 Hoyle, Fred - "Czarna chmura"

 Simmons, Dan - "Modlitwy do rozbitych kamieni. Czas wszystek, światy wszystkie. Miłość i śmierć"

 Brzezińska, Anna - "Mgła"

 Kay, Guy Gavriel - "Dawno temu blask"

 Lindgren, Torgny - "Legendy"

 Miles, Terry - "Rabbits"

Fragmenty

 Grimwood, Ken - "Powtórka"

 Lewandowski, Maciej - "Grzechòt"

 Howard, Robert E. - "Conan. Księga druga"

 Wagner, Karl Edward - "Kane. Bogowie w mroku" #2

 Sherriff, Robert Cedric - "Rękopis Hopkinsa"

 Howard, Robert E. - "Conan. Księga pierwsza"

 Howey, Hugh - "Silos" (wyd. 2024)

 Wagner, Karl Edward - "Kane. Bogowie w mroku" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2024 nast.pl     RSS      RSS