NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Clarke, Arthur C. - "2010: Odyseja kosmiczna"

Reynolds, Alastair - "Migotliwa wstęga" (wyd. 2)

Ukazały się

Jarosiński, Radosław - "Księgi niezwykłe, pisarze niesamowici"


 antologia - "Sny umarłych 2022. Polski rocznik weird fiction"

 Reynolds, Alastair - "Migotliwa wstęga" (wyd. 2)

 Kiernan, Caitlín R. - "Domy na dnie morza"

 Ballingrud, Nathan - "Potwory północnoamerykańskich jezior"

 Currie, Evan - "Cesarski gambit"

 Ziemiański, Andrzej - "Virion. Legion"

 Johnston, Emily Kate - "Star Wars. Cień Królowej"

Linki

Artykuł jest częścią serii Krucze ostrze.
Zobacz całą serię

Ryan, Anthony - dylogia "Krucze ostrze"

„Zew Wilka” i „Czarna Pieśń” to dylogia, która kontynuuje opowieść o Vaelinie al Sornie, bohaterze innej trylogii Anthony’ego Ryana „Kruczy Cień” („Pieśń Krwi”, „Lord Wieży”, „Królowa Ognia”). Od razu przyznaję się, że tamtej trylogii nie czytałem. Jednak musiała stanowić zamkniętą całość, gdyż fabuła „Zewu Wilka” nie sprawiała wrażenia kontynuacji. Można przyjąć, że to nowa fabuła osadzona w tamtym świecie, której bohaterem jest ta sama osoba. Pomaga w tym również to, że akcja stosunkowo szybko przenosi się na inny kontynent.

Zaletą nieznajomości trylogii „Kruczy Cień” było to, że – jak mniemam – ominęły mnie przygody kształtujące głównego bohatera. W tej dylogii Vaelin jest już postacią dojrzałą, ukształtowaną, znajdującą się u szczytu możliwości: wpływowa, ważna, potężna postać w Zjednoczonych Królestwach. Jednak od razu pewne zastrzeżenia budziło to, jak szybko i bez głębszej refleksji Vaelin decyduje się porzucić obowiązki Lorda Wieży, żeby ruszyć niemal na drugi koniec świata. Owszem, chodzi o Wielkie Zagrożenie, które nieuchronnie zbliża się i zapewne niesie zagładę. Ale co najmniej przesadą jest, aby od razu wychodzić mu naprzeciw. Zastrzeżenie to można złagodzić faktem, że Vaelina dodatkowo motywuje niebezpieczeństwo, mogące grozić za górami i morzami, jego niegdysiejszej ukochanej, która odeszła lub w inny sposób ją utracił. Jedynym niejasnym z powodu nieznajomości poprzedniej trylogii elementem fabuły było to bractwo czy zakon, do którego należał Vaelin. Jednak świadomie postanowiłem tego nie zgłębiać, nawet przez szukanie streszczeń tamtych fabuł, gdyż to był motyw mocno zniechęcający. Nie lubię go w fantasy i uznaję za infantylny w samym założeniu, że istnieje jakieś bractwo czy zakon, które broni magii/ludzi/potworów/cokolwiek by nie przyszło do głowy i trzeba się trenować, uczyć, zgłębiać arkana i wtajemniczać się. Zatem przechodziłem nad tymi kwestiami do porządku dziennego w trakcie czytania i nie wgłębiałem się.

Jak wspomniano wcześniej, fabuła szybko przenosi się z umownego średniowiecza do umownego Orientu, a raczej do umownych Chin. Jednak Ryan nie obarcza czytelnika szczegółowością tego świata. Choć przyznam, że sam Vaelin, jak i towarzysząca mu drużyna (bo to jasne, że nie może podróżować sam; przed wyruszeniem w drogę trzeba zebrać drużynę, a idzie to bardzo chwacko) mogliby się jednak nieco zadumać, zadziwić, zachwycić nową kulturą, odmiennymi zwyczajami. Tymczasem przyjmują to zderzenie cywilizacji na relatywnym luzie. Spotykają ich z racji tego zderzenia kłopoty, ale cechują ich opanowanie i niezamierzona flegmatyczność. Jakby postacie wiedziały, że autor wyprowadzi ich z każdych kłopotów. I tak się dzieje. W zasadzie już w trakcie lektury „Zewu Wilka” nie miałem większych wątpliwości, że Wszystko Dobrze Się Skończy. Bo Vaelin to nie byle kto, tylko wielki Lord Wieży, który jest wyskillowany niemal na maksa i nic mu nie jest straszne. I choć cieszyło mnie na początku, że mam do czynienia z postacią w pełni ukształtowaną, to nie zaszkodziłoby, gdyby autor dał mu szansę na nabranie pokory i nowych doświadczeń, na zmianę i głębszą refleksję płynącą z tejże. Niestety, pod tym względem są to powieści dosyć typowe, niemal tradycyjne w tym gatunku.

Nie znaczy to jednak, że mi się nie podobały. Wręcz przeciwnie. Obydwie są bardzo relaksujące i dobrze się je czyta. W zasadzie bez zgrzytania zębami z powodu głupoty fabuły i głównego bohatera i jego drużyny. Nie znam innej twórczości Ryana, ale sądzę, że zarówno „Zew Wilka”, jak i „Czarna Pieśń” to powieści pisarza już doświadczonego i rozumiejącego konwencję oraz akceptującego jej ograniczenia. Oczywiście, reklamowe zachwyty o tym, że w tych fabułach Joe Abercrombie spotyka Robin Hobb należy włożyć między bajki. Nie zmienia to faktu, że są to książki napisane bardzo sprawnie i interesująco. Fabuła nie jest rozwleczona. W zasadzie już chyba w połowie pierwszej części wiadomo co jest zagrożeniem, z czym się to wiąże i nie ma wątpliwości, że trzeba będzie wroga pokonać, żeby reszta świata mogła spać spokojnie nawet nie zdając sobie sprawy, że jej jakieś niebezpieczeństwo groziło. Jednak wróg ten jest ciekawy – żadne tam krwawe bóstwo, które chce bezrozumnie spustoszyć świat i rządzić na dymiących zgliszczach. Trochę pobrzmiewa w nim echo Czyngis-chana i jego armii. Ale nie ma tu chyba zamierzonych historycznych analogii. W tych powieściach sporo się dzieje, a bohaterowie cały czas pozostają w ruchu. Jest sporo intryg i ciekawych zwrotów akcji i można śmiało postawić tezę, że Ryan potrafi zadbać o czytelników, nawet jeśli finał jest przewidywalny (co nie odbiera przyjemności z lektury).

Po te powieści sięgną przede wszystkim fani poprzedzającej je trylogii. Mimo wszystko nie wiem, czy ryzykować polecanie lektury osobom bez znajomości „Kruczego Cienia”. Wprawdzie, jak wskazano wcześniej, jest to nowa przygoda, a nie kontynuacja starej, ale czasami wydawało mi się, że umyka mi kontekst np. relacji między niektórymi bohaterami. Niemniej, niech każdy ryzykuje na własny rachunek. Wybitnej fantasy jak na lekarstwo, co rozumie się samo przez się. Ale takiej po prostu inteligentnej, nie obrażającej czytelnika i nie zanudzającej infantylnymi romansami też nie ma dużo. Tym bardziej dylogia Anthony’ego Ryana może zasługiwać na uwagę.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2023-01-11 08:47:39
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 10:18 11-01-2023
"Zaletą nieznajomości trylogii „Kruczy Cień”..." - to nie była zaleta, z czego sam jej autor chyba zdaje sobie sprawę pisząc "...czy ryzykować polecanie lektury osobom bez znajomości „Kruczego Cienia”."

romulus - 17:14 12-01-2023
No mnie nie przeszkadzało to tak bardzo, jak może przeszkadzać innym więc disclaimer/dupochron zawsze na propsie. :lol:

Janusz S. - 14:20 13-01-2023
romulus pisze:No mnie nie przeszkadzało to tak bardzo, jak może przeszkadzać innym więc disclaimer/dupochron zawsze na propsie. :lol:

Twoja odpowiedź uświadamia mi przynajmniej jak bardzo jestem zacofany. Nic nie zrozumiałem z twej nowomowy :mrgreen:

historyk - 14:37 13-01-2023
Janusz S. pisze:Twoja odpowiedź uświadamia mi przynajmniej jak bardzo jestem zacofany. Nic nie zrozumiałem z twej nowomowy :mrgreen:

To osławiony język julczy, kreolski - mieszanka niepoprawnej polszczyzny z niepoprawnym angielskim.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

nosiwoda - 15:34 13-01-2023
Oczywiście, że zrozumiałeś, już się tak nie kryguj, że niby taki stary :D Stary to ja jestem, a wszystko zrozumiałem.

Janusz S. - 16:14 13-01-2023
nosiwoda pisze:Oczywiście, że zrozumiałeś, już się tak nie kryguj, że niby taki stary :D Stary to ja jestem, a wszystko zrozumiałem.

Chociaż raz mogę napisać, że nie masz racji :twisted:
Pojęcia nie mam o co biega z jakimś disklajmerem na jakimś propsie a szukać mi się nie chce. Wystarczy mi, że muszę czasem czytać/słuchać jak moi studenci i studentki okaleczają język polski.

A kto z nas jest starszy to trudno mi zgadnąć, ale nie sądzę by była to dyscyplina, w której zwycięstwo ma dla mnie jakąkolwiek wymierną wartość. :angel:

Komentuj


Artykuły

Wywiad z Anthonym Ryanem


 Pasje mojej miłości

 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

Recenzje

Parker-Chan, Shelley - "Ta, która stała się słońcem"


 Clark, P. Djèlí - "Ring Shout"

 Simmons, Dan - "Drood"

 Tolkien, J.R.R. - "Księga zaginionych opowieści", część 1

 Ryan, Anthony - dylogia "Krucze ostrze"

 Jemisin, N.K. - "Miasto, którym się staliśmy"

 Straub, Peter - "Koko"

 Duncan, Emily A. - "Bezlitośni bogowie"

Fragmenty

 Clarke, Arthur C. - "2010: Odyseja kosmiczna"

 Filimonowicz, Adrianna - "Taniec gór żywych"

 Walewska, Bożena - "Żmijowe gniazdo"

 Krajewska, Marta - "Dzień między żarem i lodem"

 Wyzga, Michał - "Jestem przy tobie"

 Strugaccy, Arkadij i Borys - "Wywrócony świat i inne utwory"

 Gilbert, Matthew J. - "Stranger Things. Hawkins Horrors"

 Asimov, Isaac - "Koniec wieczności"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2023 nast.pl     RSS      RSS