NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kiernan, Caitlín R. - "Domy na dnie morza"

Simmons, Dan - "Olimp" wyd. 2023

Ukazały się

Reynolds, Alastair - "Migotliwa wstęga" (wyd. 2)


 Kiernan, Caitlín R. - "Domy na dnie morza"

 Ballingrud, Nathan - "Potwory północnoamerykańskich jezior"

 Currie, Evan - "Cesarski gambit"

 Ziemiański, Andrzej - "Virion. Legion"

 Johnston, Emily Kate - "Star Wars. Cień Królowej"

 West, Jacqueline - "Tajemnica Lost Lake"

 Foryś, Robert - "Sztejer 3. Gdzie miecze poniosą"

Linki

Olde Heuvelt, Thomas - "Hex" (2022)
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Hex
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Data wydania: Wrzesień 2022
ISBN: 978-83-6742-622-0
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 14x20.5
Liczba stron: 448
Cena: 44,90 zł
Rok wydania oryginału: 2016



Olde Heuvelt, Thomas - "Hex"

„Powieść, którą zachwycili się Stephen King i George R.R. Martin” – jak głosi tekst na okładce nowego wydania „Heksa”. W zasadzie nie jest to czcza przechwałka marketingowa, ponieważ „Hex” otworzył Olde Heuveltowi drogę do sukcesu na rynku za oceanem. Do tego stopnia, że powieść ta została „przepisana” przez niego specjalnie na rynek angielski. Autor zmienił miejsce akcji z holenderskiego na amerykańskie, do tego dostosował fabułę do tamtejszych realiów. I odniósł sukces, co pewnie zasługuje na jakiś oddzielny tekst dotyczący recepcji europejskiej twórczości na rynku amerykańskim.

Skoro powieścią zachwycił się Stephen King, a do tego opis fabuły na pierwszy rzut oka przypominał kingowskie fabuły, z rozpędu można nabrać określonych skojarzeń, szukać podobieństw do twórczości tegoż. Ale to mylny trop. Podobieństwo do twórczości Kinga jest bardzo powierzchowne, ogólne. Fabuła jest osadzona w małym miasteczku. Wprawdzie położonym ze dwie godziny jazdy od Manhattanu i w pobliżu słynnej akademii West Point, ale otoczonym lasami; sprawiającym wrażenie odciętego, zagubionego. Takiego miasteczka, które łatwo przegapić w trakcie jazdy samochodem. W nim zamknięta społeczność, która staje w obliczu zagrożenia i musi się z nim uporać. Wreszcie, mamy grupę nastolatków, na których pozornie koncentruje się fabuła i która staje się katalizatorem dramatycznych wydarzeń. Niemniej, nie są oni postawieni sami przeciwko zagrożeniu, w które dorośli nie wierzą. W zasadzie wszystko jest w tej powieści nie tak, jakby to wymyślił Stephen King.

Od samego początku, od momentu zawiązania fabuły wiadomo, że w tym mieście coś jest nie tak. Pisząc wprost, jest ono terroryzowane przez zamordowaną w XVII wieku czarownicę. Nie przez jej ducha, ale przez nią samą, z krwi i kości, przechadzającą się po mieście z zaszytymi ustami i oczami, pojawiającą się znienacka w domach mieszkańców, stanowiącą element codzienności. I to jest zasadnicza różnica, która zabija wszystkie skojarzenia z prozą Stephena Kinga lub jej formalną konstrukcją. W jego powieściach zło przesączało się do codzienności powoli, niepostrzeżenie. Zaczynało działać niepozornie, niewinnie. A walczyły z nim jednostki, a nie cała społeczność. W „Heksie” nikt z czarownicą nie walczy. Stała się elementem codzienności od pierwszego pojawienia się ponad trzysta lat wcześniej. Mieszkańcy, kolejni potomkowie tychże dostosowali się do tej rzeczywistości. Chronią tajemnicę (także przy użyciu nowoczesnych technologii), zniechęcając potencjalnych nowych przybyszów. Powstał wręcz cały system maskowania rzeczywistości przed niewtajemniczonymi. Muszą to robić, ponieważ są skazani na czarownicę. Nie mogą bez niej żyć i to dosłownie – każde dłuższe opuszczenie miasteczka wiąże się z potęgowaniem się myśli samobójczych. A ona tylko jest. Nie wchodzi z nimi w interakcje, albo zdarza się to wyjątkowo i zawsze ma tragiczne skutki.

Na pierwszy rzut oka powyżej znajduje się mnóstwo spoilerów. Ale to tylko początek powieści. Olde Heuvelt postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, to trzeba mu przyznać. Wyłożył od razu wszystkie karty na stół i po kilku rozdziałach zacząłem się zastanawiać, na czym on zamierza zbudować resztę powieści, skoro od początku nie ma tu zbyt wielu tajemnic do ujawnienia. Autor skupił się na mieszkańcach, na ich postawach i rosnącym buncie wobec zastałej rzeczywistości, który ucieleśnia grupa nastolatków. Co akurat jest naturalnym odruchem w takim wieku. Tak samo, jak naturalny konflikt pokoleń. Sama konstrukcja rzeczywistości związanej z funkcjonowaniem z czarownicą jest ciekawa, jednak ciekawsze są postawy mieszkańców i to, jak ustalony porządek powoli się rozpada, prowadząc do tragedii. Olde Heuvelt chyba trochę się bawi z czytelnikiem w kotka i myszkę, burząc oczekiwania. Początkowo wydaje się, że to nastoletni bohaterowie będą motorem sprawczym fabuły, ale ci okazują się tylko katalizatorem wydarzeń, które szybko obejmują skutkami całe miasto. Ponadto naturalnym przeciwnikiem, którego należy pokonać wydaje się Zło uosabiane przez czarownicę, tyle że ona przecież nie robi nic złego, poza efektem ubocznym jej obecności w miasteczku i nieznanymi celami – jeśli martwi mogą takie mieć. Poza tym, jak tu się jej bać – od początku jest elementem krajobrazu, codziennego życia. Nie ma w tej powieści nieoświetlonych zaułków, piwnic, strasznych domów czy złowrogo szumiącego lasu. Ale zło istnieje, tyle że w samych ludziach, których Heuvelt stawia przed wyborami, a te wysuwają na światło dzienne wszystko co w nich najgorsze.

Jak na ogół nie mam nawet odrobiny gęsiej skórki w trakcie czytania horroru, tak przy tej powieści również intencją autora nie było straszenie czymkolwiek nadnaturalnym – potworem, straszną wiedźmą. Jeśli można się czegoś obawiać, to tego, co doprowadziło czarownicę do takiego stanu. A byli to ludzie i jeśli coś w tej powieści jest skrywane i straszne, to ludzka małość, podłość, lęki, traumy, głupota (dopiszcie więcej, jeśli chcecie). To z nimi będą musieli zmierzyć się wszyscy w tej powieści. I zapłacić cenę.

„Hex” jest bez wątpienia powieścią ciekawą, fabularnie nawet intrygującą. Nie jest pozbawiona wad, ale w trakcie czytania nie przywiązywałem do nich większej uwagi, ponieważ nie zakłócały mi przyjemności, jaką dawała lektura. Nie jest to dzieło filozoficzne, nie jest to ambitna proza – ale w ramach konwencjonalnej gatunkowej rozrywki proponuje ciekawe spojrzenie na grozę, wydobywając ją ze zwykłych ludzi i nie po to, aby straszyć czy pouczać. Jeśli coś mi się nie podobało, to zakończenie, ale każdemu przyjdzie to ocenić samodzielnie.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2022-11-30 09:41:25
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wywiad z Anthonym Ryanem


 Pasje mojej miłości

 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

Recenzje

Clark, P. Djèlí - "Ring Shout"


 Simmons, Dan - "Drood"

 Tolkien, J.R.R. - "Księga zaginionych opowieści", część 1

 Ryan, Anthony - dylogia "Krucze ostrze"

 Jemisin, N.K. - "Miasto, którym się staliśmy"

 Straub, Peter - "Koko"

 Duncan, Emily A. - "Bezlitośni bogowie"

 Jones, Stephen Graham - "Jedyni dobrzy Indianie"

Fragmenty

 Clarke, Arthur C. - "2010: Odyseja kosmiczna"

 Filimonowicz, Adrianna - "Taniec gór żywych"

 Walewska, Bożena - "Żmijowe gniazdo"

 Krajewska, Marta - "Dzień między żarem i lodem"

 Wyzga, Michał - "Jestem przy tobie"

 Strugaccy, Arkadij i Borys - "Wywrócony świat i inne utwory"

 Gilbert, Matthew J. - "Stranger Things. Hawkins Horrors"

 Asimov, Isaac - "Koniec wieczności"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2023 nast.pl     RSS      RSS