NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Brennan, Marie - "W Sanktuarium Skrzydeł"

Erikson, Steven - "Dom Łańcuchów" (wyd. 3)

Ukazały się

Grzędowicz, Jarosław - "Pan Lodowego Ogrodu", tom 1 (2021)


 Biskup, Agnieszka; Adwentowska, Dagmary - "Mamidła"

 Shannon, Samantha - "Koniec maskarady"

 Clare, Cassandra - "Mechaniczna księżniczka" (twarda)

 Clare, Cassandra - "Mechaniczny książę" (twarda)

 Clare, Cassandra - "Mechaniczny anioł" (twarda)

 Hardinge, Frances - "Światło głębin"

 Hady, Sasza - "Zefiryna i księga uroków"

Linki

Lim, Elizabeth - "Tkając świt"
Wydawnictwo: We need YA
Cykl: Krew Gwiazd
Tytuł oryginału: Spin the Dawn
Tłumaczenie: Kaja Makowska
Data wydania: Marzec 2021
ISBN: 9788366657359
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2019



Lim, Elizabeth - "Tkając świt"

Na okładce wydawca umieścił stwierdzenie, że „Tkając Świt” jest czymś w rodzaju połączenia „Project Runway” z „Mulan”. O ile tego drugiego tytułu zasadniczo przedstawiać nie trzeba, o tyle pierwszy to nazwa programu z gatunku reality show, w którym uczestnicy biorą udział w zbiorowej konkurencji polegającej na projektowaniu i szyciu ubrań. Po każdym odcinku z programu odpada jedna osoba wskazana przez jury, a zwycięzca dostaje kontrakt ze znaną marką odzieżową.

Taki opis może zniechęcić do czytania powieści. Albo zaciekawić. Szczerze pisząc, w trakcie lektury miałem nadzieję, że będzie bardziej jak „Project Runway” niż „Mulan” (nie lubię tego filmu). Przez jakiś czas tak jest. Główna bohaterka, przebrana za mężczyznę bierze udział w konkursie na cesarskiego krawca. Wszystko po to, aby pomóc pognębionej biedą i nieszczęściem rodzinie. Musi mierzyć się z niesamowicie trudnymi (i niedorzecznymi) wymaganiami, wredną konkurencją itp. Fabuła osadzona jest w chińskim „klimacie” baśniowym. W ogóle sporo w niej z baśni, ale niestety, sporo w niej także z naiwności młodzieżowej literatury tworzonej w tym gatunku. Ten chińska baśniowość w dużej mierze została przefiltrowana przez zachodnią wrażliwość i komercyjne wymogi – powieść musiała się przecież sprzedać. Zaś autorka jest debiutantką. Dla takiej wschodniej, czy orientalnej tematyki dla mnie najlepszym punktem wyjścia do porównania pozostaje od dawna „Cesarz Ośmiu Wysp” i „Pan Ciemnego Lasu” Lian Hearn. Tam poziom „zanurzenia” fabuły jest niemal totalny. Bez umizgiwania się do czytelnika i dawania forów. Elizabeth Lim wykorzystała tylko kostium i ukryła pod nim typową młodzieżową fantastykę. Z koniecznym wątkiem romansowym – przewidywalnym, od kiedy kandydat na lubego głównej bohaterki wkroczył na scenę.

Muszę zastrzec od razu, że tego typu fantasy (dodatkowo mocno umagicznione), jest dla mnie konwencją archaiczną i na ogół nudną. Trzeba mistrzów pokroju George’a R. R. Martina, aby mnie do siebie przekonać. A Elizabeth Lim idzie po linii najmniejszego oporu. Choć muszę jej oddać, że powieść pozbawiona jest infantylizmu (albo występuje w strawnych dawkach) i bardzo przyjemnie się ją czyta. Wręcz odprężająco. Może za sprawą przewidywalności i „zabawy” w odhaczanie kolejnych punktów zwrotnych na drodze bohaterki, która z zahukanej dziewczyny przeradza się w obdarzoną mocami, zakochaną i pewną siebie kobietę chwytającą los w ręce. Ciekawą postacią jest jej wybranek, mag (to żaden spoiler, naprawdę), o którego Maia będzie musiała stoczyć walkę. W tle mroczne historie, przeznaczenia, sporo magii, momentami niedorzecznej i wymagającej sporo dobrej woli, aby przyjąć jej istnienie i funkcjonowanie. Do tego niejednoznaczny finał powieści, ale ten akurat wynika z zapowiedzianego ciągu dalszego. Nie muszę czytać konntynuacji, aby być pewnym, że wszystko skończy się dobrze i Maia znajdzie szczęście, sposób, aby pomóc ukochanemu, a pewnie także uratować świat. Po to została powołana do życia przez autorkę tej powieści i to przeznaczenie musi się dokonać.

„Tkając Świt” to bez wątpienia powieść fantasy dla nastoletniego czytelnika i można ją bez obrazy dla inteligencji właśnie takiemu czytelnikowi polecić. Z pewnością nie polecam jej czytelnikom gatunkowo bardziej zaawansowanym. Choć, powtórzę, nie jest to powieść zła. Jednak jej przewidywalność wymaga odpowiedniego podejścia polegającego głównie na obniżeniu oczekiwań.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2021-05-19 21:03:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Cameron, Miles - "Upadek smoków"


 Enríquez, Mariana - "Nasza część nocy"

 Stiefvater, Maggie - "Wezwij sokoła"

 Vonnegut, Kurt - "Slapstick, albo nigdy więcej samotności!"

 Lim, Elizabeth - "Tkając świt"

 Kucenty, Magdalena - "Zodiaki. Genokracja"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"

 Simmons, Dan - "Pieśń Bogini Kali"

Fragmenty

 Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"

 Enríquez, Mariana - "Nasza część nocy"

 Szczubełek, Kamila - "Droga do wyraju"

 Pettersen, Siri - "Żelazny wilk"

 Haldeman, Joe - "Wieczna wolność"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS