NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Protasiuk, Michał - "Anatomia pęknięcia"

Glukhovsky, Dmitry - "Outpost"

Ukazały się

Andrews, Ilona - "Magia triumfuje"


 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (2021)

 Małecki, Jakub - "Dygot" (2021)

 Siudmak, Wojciech - "Siudmak. Fantastyczne światy"

 Mortka, Marcin - "Morza Wszeteczne" (SQN)

 Krasowska, Maria - "Banda Szalonych Obozowiczów"

 King, Stephen - "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" (wydanie rozszerzone)

 Golden, Christie - "Podróż przez Azeroth. Wschodnie królestwa"

Linki

Alt, Matt - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"
Wydawnictwo: Znak
Tytuł oryginału: Pure Invention: How Japan's Pop Culture Conquered the World
Tłumaczenie: Dariusz Latoś
Data wydania: Luty 2021
ISBN: 978-83-240-7293-4
Oprawa: twarda
Format: 135x207mm
Liczba stron: 368
Cena: 49,99 zł
Rok wydania oryginału: 2020



Alt, Matt - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"

Czy w jednym słowie można zawrzeć sekret, sens lub treść siły oddziaływania japońskiej popkultury na resztę świata? Czy istnieje w ogóle takie słowo w odniesieniu do jakiejkolwiek wpływowej kultury na świecie, które zawiera w sobie tyle znaczeń, obciążone jest ogromnym bagażem kulturowym, konotacjami, znaczeniami, że samo w sobie stanowi klucz, odpowiedź? Matt Alt w „Czystym wymyśle” zajmuje się wyłącznie Japonią i jej wpływem na światową popkulturę. W odniesieniu do tego kraju i jego wpływu słowem-kluczem jest (było?) „kawaii”, które znaczy „słodki, przyjemny, sympatyczny, uroczy, czarujący, milutki. Słowo „kawaii” odnosi się do znaczeń i estetyki, znajdującej odbicie w całej japońskiej gospodarce i kulturze. I być może stanowi punkt wyjścia do napisania całej nowożytnej historii kulturalnej czy gospodarczej Japonii.

Matt Alt skupia się wyłącznie na popkulturze czy kulturze, w przeciwnym wypadku książka musiałaby być znacznie obszerniejsza, po uwzględnieniu choćby różnych gałęzi przemysłu: motoryzacyjnego, stereofonicznego, muzycznego itd. Nawet na tym polu autor musiał dalej się ograniczać i wybrać te, wydawałoby się, najbardziej emblematyczne produkty, czy dzieła lub gatunki (manga, anime). Dzięki temu „Czysty wymysł” to książka bardzo esencjonalna, treściwa i pozbawiona dygresji. I nie czyni jej to bynajmniej ubogą. Wręcz przeciwnie. Autor odwołuje się do historii Japonii, twierdząc w sposób oczywisty, że bez jej znajomości nie sposób zrozumieć, dlaczego jakiś produkt zawładnął wyobraźnią milionów Japończyków. Odniesienia do historii i społeczeństwa potrafią czytelnikowi pomóc zrozumieć sukces i znaczenie np. „Hello Kitty”, mangi czy karaoke dla Japończyków. Mimo to nie sposób na tej podstawie zrozumieć, dlaczego dzieła i produkty japońskiej kultury zawładnęły wyobraźnią ludzi poza tym kręgiem. Matt Alt stara się również zrozumieć ich fenomen w odniesieniu do Ameryki, która zawsze najsilniej rezonowała tym, co działo się w Japonii. Choć przecież nie tylko, jeśli spojrzeć np. na wpływ brytyjskiej muzyki w USA. Zastanawiałem się w trakcie lektury, czy nie jest właśnie tak, że Stany Zjednoczone stawały się naturalnym pasem transmisyjnym dla japońskiej kultury. Z przeróżnych powodów: począwszy od wielokulturowości tego kraju, przez historię (rzucenie Japonii na kolana w trakcie II wojny światowej, okupacja), gospodarkę i konkurencyjność, która budziła wrogość w USA, szczególnie w latach 80-tych. Z kolei tylko ta wrogość, nieufność, zazdrość wywarły niezatarte piętno na amerykańskiej (pop)kulturze: w cyberpunku (od literatury, poprzez filmy, po gry). To wszakże w dziełach z tego nurtu japońskie korporacje rządziły światem, często symbolizowały wszelkie negatywne przejawy globalizacji czy korporacyjnej bezduszności. Trochę ryzykowna jest teza, że o ile brytyjska kultura „promieniowała” na świat i dawała sobie radę bez amerykańskiej „pomocy”, tak japońska – aby „pójść” w świat – musiała zostać przefiltrowana przez amerykańską, wzbudzając uczucia od fascynacji po strach. Nawet teraz, kiedy piszę tę recenzję w tle towarzyszy mi synthwave (Nina, Timecop1983), czyli muzyka elektroniczna, która korzeniami wyrasta z muzyki z gier elektronicznych z lat 80-tych, inspirowana jest retro-futuryzmem i cyberpunkiem. Być może bez japońskich „macek” nie byłoby jej w ogóle. Lub byłaby czymś innym.

Pisząc o korzeniach, pochodzeniu zjawisk, czy dzieł (pop)kulturowych Matt Alt zagłębia się również w biografie ich twórców, uzmysławiając czytelnikom pewną oczywistość: nie da się zrozumieć przyczyn powołania do życia „Hello Kitty” czy karaoke bez ich znajomości. A zapewne tylko tym, którzy Japonią interesują się zawodowo lub są pasjonatami, znane jest np. pojęcie hiki – katari, grający śpiewak. Byli to muzyczni wolni strzelcy „specjalizujący się we wspólnym śpiewaniu z publicznością, w locie dostosowujący swój występ do umiejętności i poziomu upojenia płacących im klientów” (str. 92). Trudno znaleźć jakąś polską analogię do tego wymarłego już zajęcia. Uliczny grajek to za mało, wodzirej to za dużo. To odmienność kulturowa, która wydawałoby się nie miała żadnego wpływu na kulturę Zachodu. Ale tylko pozornie, ponieważ to z niej wywodziły się idee śpiewania w barach oraz tworzenia maszyn pozwalających na wspólne śpiewanie; później „ewoluowały” w dzisiejsze karaoke, z barami rozsianymi od Moskwy po Los Angeles. Z kolei to, skąd się wzięło śpiewanie w barach – pozwala zrozumieć japońska kultura korporacyjna. A jej korzenie tkwią zaś w powojennym szoku i wykształceniu się etyki pracy w silnie patriarchalnym społeczeństwie. Podrzędna rola kobiet natomiast to punkt wyjścia do opowieści o sukcesie „Hello Kitty” czy japońskiego komiksu. I tak dalej.

Skoro znowu przywołuję „Hello Kitty”, to nie sposób nie zauważyć, na gruncie polskim, jak ta japońska odmienność kulturowa, mimo „nasączenia” jej zachodnim merkantylizmem (ale zapewne i wrażliwością) wzbudzała, czy nadal wzbudza strach w „konserwatywnych” kręgach naszego kraju. Wszak to urocze stworzenie jest dla wielu symbolem szatana, obok kucyków Pony, klocków Lego (i co tam jeszcze znajduje się aktualnie „na indeksie”). Zagłębiając się w genezę jego powstania i „opanowywania” świata (to chyba nadal jedna z najbardziej wartościowych marek na świecie), nie da się znaleźć tam czegokolwiek, co mogłoby budzić takie idiotyczne skojarzenia i lęki. Myślę, że historia recepcji produktów, czy trendów kulturowych, szczególnie tak odmiennych, to temat na inną opowieść. Po przeczytaniu tej książki zacząłem odczuwać głód takich analiz. W „Czystym wymyśle” nie ma na nie dużo miejsca, ale to nie zarzut, bo byłaby to już książka o czymś innym niż założony temat.

Oczywiście, Japonia nie tylko „produkowała” (pop)kulturę z własnej tradycji czy z odrębności historycznej, społecznej i kulturowej. Wręcz przeciwnie, od II wojny światowej właśnie wchłaniając zachodnie wzorce, także technologiczne, przekształcała je na swój sposób, „oddając” je następnie światu w formie gotowych produktów, na pozór nieróżniących się od tych zachodnich. Przykładem tego są zabawki produkowane w Japonii, a szczególnie model amerykańskiego jeepa, który podbił najpierw serca japońskich dzieci (i nie tylko), by potem stać się trampoliną do sukcesu tego rodzaju japońskich produktów na świecie. Nie zawsze recepcja zachodnich produktów kończyła się sukcesem. Przykładem tego były początkowe trudności Apple w podbijaniu japońskiego rynku pierwszymi modelami iPhone’a. Obojętność z jaką przyjęli je tamtejsi nastoletni konsumenci wynikała z faktu, że telefony te nie miały funkcji popularnego w japońskiej kulturze „języka” emoji. Bez emotikonów były to tylko aparaty telefoniczne, które nie robiły większego wrażenia – zwłaszcza że Steve Jobs i jego zespół w projektowaniu iPhone'ów kierowali się japońską stylistyką. Właśnie powszechność emotikonów, zanim te stały się modne na świecie, podsunęła mi myśl o tym, czym jest japońska popkultura lub czym być może.

Wydaje mi się, że poza wszystkim o czym pisze Alt w tej książce, jest ona także efektem przepracowywania lęków i problemów związanych z wysokim poziomem technicyzacji japońskiego życia, w każdej jego dziedzinie. Od maksymalizowanego poziomu urbanizacji, po korporacjonizm i – współczesne zagubienie w technologicznym świecie, który zapewnia niesamowite możliwości kontaktu, „otwierania się” na innego człowieka, paradoksalnie prowadząc do jeszcze większej samotności i wyobcowania. Przykładem na to jest „zjawisko” otaku, samotnego japońskiego mężczyzny, wyobcowanego, zamkniętego we własnym pokoju, mieszkającego z rodzicami i fantazjującego o kobietach o twarzach nastoletnich dziewczyn. Upraszczam nieco, ale dlatego, że właśnie taki obraz zaczął być zauważany również na Zachodzie – popularność różnych „kanałów” 2chan, 4chan, czy najbardziej obrzydliwy 8chan, na których zachodni mężczyźni mogą wyżywać się w swoich uprzedzeniach, nierzadko zboczonych fantazjach czy ogólnie – lękach. Głównie przed kobietami. W przypadku japońskiego otaku również mamy do czynienia z przefiltrowaną przez „nasze” kultury wersją tym razem białego mężczyzny, ciemiężonego przez kobiety czy jakieś polityczne poprawności, które go pętają w strachu przed światem i w niezdolności do konkurowania czy korzystania z wolności, której często (paradoksalnie) jest piewcą. To samo dotyczy wspomnianego „języka” emoji, często przywoływanego przez tradycjonalistów jako dowód cofania się czy przekształcania języka w kierunku kultury obrazkowej. Gdzie słowa i emocje zapisywane są za pomocą piktogramów a ludzkość wpatrzona w ekrany smartfonów zatraca własne wartości. Można napisać na koniec, że to, co my teraz przerabiamy w odniesieniu do wyzwań cywilizacji o wysokim stopniu technicyzacji, Japończycy przerobili we własnej kulturze już jakieś dwadzieścia lat temu. Może dlatego warto było patrzeć na to, co dzieje się w Japonii. Dlatego „Czysty wymysł” Matta Alta to książka, którą warto przeczytać. Również po to, aby – być może – nabrać dystansu do rzeczywistości.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2021-04-24 09:27:35
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj ilustrowane "Autostopem przez galaktykę"


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"


 Simmons, Dan - "Pieśń Bogini Kali"

 Weir, Andy - "Projekt Hail Mary"

 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd

 Palmer, Ada - "Zdecydowani na walkę"

 Alt, Matt - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"

 Gunia, Wojciech - "Dom wszystkich snów"

 Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"

Fragmenty

 Szczubełek, Kamila - "Droga do wyraju"

 Pettersen, Siri - "Żelazny wilk"

 Haldeman, Joe - "Wieczna wolność"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS