NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Glukhovsky, Dmitry - "Outpost"

Abercrombie, Joe - "Kłopotliwy pokój" (oprawa twarda)

Ukazały się

Andrews, Ilona - "Magia triumfuje"


 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (2021)

 Małecki, Jakub - "Dygot" (2021)

 Siudmak, Wojciech - "Siudmak. Fantastyczne światy"

 Mortka, Marcin - "Morza Wszeteczne" (SQN)

 Krasowska, Maria - "Banda Szalonych Obozowiczów"

 King, Stephen - "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" (wydanie rozszerzone)

 Golden, Christie - "Podróż przez Azeroth. Wschodnie królestwa"

Linki

King, Stephen - "Później" (twarda okładka)
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Later
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Data wydania: Marzec 2021
ISBN: 978-83-8215-363-7
Oprawa: twarda
Format: 130 x 200 mm
Liczba stron: 384
Cena: 47,90 zł
Rok wydania oryginału: 2021



King, Stephen - "Później"

Dwudziestodwuletni Jamie Conklin jest jednocześnie narratorem i głównym bohaterem najnowszej powieści Stephena Kinga. Jego życie zdecydowanie odbiega od tego, co przeżywają jego rówieśnicy, problemy również wykraczają daleko poza „normalność”. Cała historia opowiedziana jest w formie retrospekcji, czy też może raczej lawiny wspomnień, opisujących jego dzieciństwo i okres nastoletni, którymi bohater dzieli się z czytelnikami. Ja zacząłem go słuchać, wciągnąłem się i polecam wam także sięgnąć po najnowszą książkę „króla horroru”, bo grozy tu nie brakuje, choć mam wrażenie, że mimo jej ilości i znaczenia, jakie pełni w powieści, musi podzielić najwyższy stopień podium z innymi literackimi gatunkami.

Jamiego poznajemy jako sześciolatka, nie do końca rozumiejącego jeszcze otaczający go świat, ale przyjmującego wszystko z naiwnością i łatwowiernością małego dziecka. Chłopak ma bowiem wyjątkowy dar – widzi zmarłych. Nie byłoby to jeszcze może jakoś specjalnie dziwne, gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze: zmarli pamiętają swoje życia, doświadczenia, mają wspomnienia. Przynajmniej do pewnego czasu, bo już kilka godzin lub najdalej dni po swej śmierci znikają, robią się coraz mniej widoczni, ich głosy stają się coraz słabsze, aż w końcu Jamie przestaje ich słyszeć i widzieć. Po drugie: mogą odpowiadać na pytania chłopca, i nie mogą w nich skłamać.

Życie Jamiego Conklina nie jest łatwe, wychowuje się bez ojca i dziadków, jest przy nim jedynie matka. I mimo, że chłopiec jest jej oczkiem w głowie, nie może poświęcać mu tyle czasu, ile by chciała. Prowadzi bowiem agencję wydawniczą, zaczytuje się w maszynopisach, jeździ na spotkania i stara się jakoś powiązać koniec z końcem. Z różnym skutkiem. Jamie jest zdany na siebie. Mimo unikatowego daru, chłopak próbuje żyć normalnie. Zmarli przeważnie ograniczają kontakty z nim do machnięcia ręką lub jedynie smutnego spojrzenia. Aż do pewnego dnia, w którym życie Jamiego powoli zacznie zamieniać się w piekło. A udział będzie miał w tym oczywiście pewien zmarły – Bombiarz…
Podczas lektury często budzą się zupełnie naturalne skojarzenia z „Szóstym zmysłem” Shyamalana. Ale są też inne. Momenty, kiedy pojawiali się zmarli, najbardziej kojarzyły mi się z filmem „Coś za mną chodzi”. Inny przykład to scena na cmentarzu, kiedy Liz pierwszy raz zabrała Jamiego na „przejażdżkę”, i kiedy chłopak widział zmarłego spokojnie patrzącego na swój grób, nieruchomego i jakby zamyślonego – jak w niektórych scenach z filmów o zombie. Właściwie wszystkie momenty, kiedy nasz bohater styka się ze świeżo umarłymi ludźmi, przywodzą na myśl właśnie zombiaki. Żywi chodzą, biegają, jedzą, rozmawiają, a trupy czy też to co po nich zostało, stoją lub siedzą bez ruchu, zapatrzeni gdzieś w przestrzeń, często z makabrycznymi ranami, które są pamiątką po rodzaju śmierci, jaka ich spotkała. Z kolei samo „trupie światło” przebijające się przez skórę, od pierwszej chwili skojarzyło mi się z Pennywisem i formami jakie przybierał, objawiając się bohaterom powieści „TO”. Poza tym najważniejsza kwestia, jaka pada z ust czegoś, z czym walczy Jamie: „Zagwiżdż, a przyjdę do ciebie” – nie może nie kojarzyć się z innym klasycznym tekstem grozy M.R. Jamesa – „Przyjdę na twoje wezwanie, mój chłopcze”. To tylko część asocjacji, które mogą się pojawić podczas lektury.

Oprócz niewątpliwie pierwszoplanowej grozy, King pokazał, że dobrze czuje się także w kryminale, bo spora część „Później” to doskonały przykład powieści kryminalnej, momentami nawet sensacyjnej. Cała rola Liz – policjantki, z którą związana była matka Jamiego – to nic innego jak porcja solidnego, klasycznego kryminału: narkotyki, uwikłane gliny, śledztwa, bomby i zwroty akcji, powodujące co najmniej solidne podwyższenie pulsu. Dodałbym jeszcze do tego kociołka szczyptę powieści obyczajowej. We wspomnieniach chłopaka, często możemy dostrzec jego delikatność, momentami subtelność. Szacunek wobec matki czy chociażby emerytowanego profesora Burketta, który odegrał w życiu małego Conklina niezwykle ważną rolę. Przemyślenia, decyzje, jakie podejmował, dobitnie pokazują, że nie jest to typowy nastolatek, którego myśli kręcą się jedynie wokół dziewczyn, gry na konsoli czy sportu. Oczywiście nie stronił od tego, ale jego „dar” ukształtował nie tylko jego dzieciństwo, ale i psychikę. Czy pozytywnie czy nie, to już inna sprawa. King bardzo mocno podkreśla i uwypukla wszelkie uczucia, jakie targają Jamiem – od miłości do matki, poprzez strach związany z całą sytuacją Bombiarza, w jaką wplątuje go Elizabeth, aż po smutek, którego w tym dzieciaku jest zdecydowanie zbyt dużo.

Nie jestem wielkim fanem Kinga. Chociaż może to trochę krzywdzące… w sumie jestem fanem, ale wybiórczym. Uważam, że dużo lepiej niż horrory, wychodzą mu książki obyczajowe, w które wplata wątki horrorowe lub nadnaturalne. Taki miszmasz mamy też w tym przypadku, i moim zdaniem czyni to z „Później” solidne czytadło. Krótkie jak na możliwości Kinga 380 stron w papierze – do tego mocno napompowane edytorsko. Widać od razu, kiedy autor rezygnuje z tego, z czego niewątpliwie jest najbardziej znany – wielowątkowości, mnogości bohaterów oraz soczystych i obfitych opisów wszystkiego wokół. Książkę pochłania się jednak bardzo szybko i przyjemnie – jest jak opowieść przyjaciela, usadowionego wygodnie przy buzującym ogniem kominku, jak reportaż z wojennego frontu – wciąga od pierwszego zdania i wypuszcza dopiero kawałek za epilogiem.
Chociaż sama końcówka rozczarowuje, bo spodziewałem się czegoś więcej, może nawet finału rodem z „Łowcy Snów”, to generalnie jestem zadowolony i mam nieodparte wrażenie, że to nie są ostatnie przygody Jamiego, jakie dano nam poznać…

______________

Autor recenzji prowadzi fanpage i grupę Fani Grozy.


Autor: Erich Zann
Dodano: 2021-04-14 20:22:40
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj ilustrowane "Autostopem przez galaktykę"


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"


 Simmons, Dan - "Pieśń Bogini Kali"

 Weir, Andy - "Projekt Hail Mary"

 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd

 Palmer, Ada - "Zdecydowani na walkę"

 Alt, Matt - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"

 Gunia, Wojciech - "Dom wszystkich snów"

 Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"

Fragmenty

 Szczubełek, Kamila - "Droga do wyraju"

 Pettersen, Siri - "Żelazny wilk"

 Haldeman, Joe - "Wieczna wolność"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS