NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

Lewandowski, Radosław - "Australijskie piekło"

Ukazały się

Mortka, Marcin - "Morza Wszeteczne" (SQN)


 Krasowska, Maria - "Banda Szalonych Obozowiczów"

 King, Stephen - "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" (wydanie rozszerzone)

 Golden, Christie - "Podróż przez Azeroth. Wschodnie królestwa"

 Bardugo, Leigh - "Rządy wilków"

 Harkness, Deborah - "Przemiana"

 Islington, James - "Cień utraconego świata"

 Glukhovsky, Dmitry - "Tekst" (wyd. 2)

Linki

Hodder, Mark - "Wyprawa w Góry Księżycowe"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Hodder, Mark - "Burton & Swinburne"
Tytuł oryginału: Expedition to the Mountains of the Moon
Data wydania: Sierpień 2013
ISBN: 978-83-7574-898-7
Oprawa: zintegrowana
Format: 125 x 205 mm
Liczba stron: 580
Cena: 47,90 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Tom cyklu: 3



Hodder, Mark - "Wyprawa w Góry Księżycowe"

Rozgrywki z czasem


Mimo że „Wyprawa w Góry Księżycowe” jest chyba najsłabszą częścią cyklu, to nadal oferuje sporą dawkę świetnej rozrywki. Fani steampunka spod znaku żywiołowej akcji z pewnością nie poczują się rozczarowani lekturą.

Poprzednie tomy przygód Burtona i Swinburne’a oferowały to wszystko, czego czytelnicy oczekują po rozrywkowej fantastyce spod znaku steampunku: dynamiczną akcję z wieloma zwrotami akcji, à la wiktoriańskie realia i mnóstwo spektakularnych gadżetów. Czy „Wyprawa w Góry Księżycowe” kontynuuje ten trend? Niewątpliwie tak, bo mimo niewielkich potknięć nadal zapewnia przednią rozrywkę.
Podobnie jak w przypadku wcześniejszych tomów, tak i tutaj główną osią fabularną są zmiany wywołane w liniach czasowych poprzez udany zamach na królową Wiktorię. Chociaż nie ma już Skaczącego Jacka, to kamienie Nagów stanowią łakomy kąsek dla wielkich Hodderowego świata: tym razem rozpoczyna się wyścig między Imperium Brytyjskim a Prusami. Kto pierwszy dotrze do położonych w sercu Afryki Gór Księżycowych, ten będzie miał znaczącą przewagę.
Fabuła powieści rozgrywa się dwutorowo. Z jednej strony śledzi się losy wyprawy Burtona, która mimo przewagi militarnej Prusaków i prób sabotażu z ich strony, dzielnie zmierza ku celowi wyprawy. Drugi wątek dzieje się kilkadziesiąt lat później – pozbawiony pamięci Burton znajduje się w zupełnie obcych realiach: Brytyjczycy z kretesem przegrali wojnę z Prusami, a ich ostatni bastion znajduje się w Afryce. Pętla Prusaków się zaciska, w czym wydatnie pomagają im bazujące na roślinach bronie.
Jak łatwo się domyślić, w finale oba wątki się zazębiają i odsłaniają przed czytelnikiem wielką tajemnicę, którą Hodder budował przez trzy tomy, a szczególnie w „Wyprawie w Góry Księżycowe”. I właśnie tutaj leży pies pogrzebany. Autor, chcąc spiąć jedną klamrą wątki rozrzucone po trzech – niecienkich zresztą – tomach, chyba posunął się za daleko. Nie zagłębiając się w szczegóły, wszak mimo wszystko odkrycie serca intrygi będzie stanowiło dla czytelników przyjemność, można zaryzykować stwierdzenie, że Hodder dał się porwać żywiołowi pisarskiemu, a następnie chciał – już nieco na siłę – złączyć wszystko w jedną, spójną całość. Przy wielu wątkach nie zawsze jest to proste, a gdy jeszcze zamieszane w to są różne linie czasowe (nie zabrakło w książce prób analizy struktury czasu), sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Efekt jest taki, że na myśl o finałowym rozwiązaniu przychodzi do głowy tylko jedno wyrażenie: deus ex machina. I jeśli nawet w warunkach nakreślonych przez autora jest to jedyne możliwe rozwiązanie, to drobne poczucie rozczarowania pozostaje.
Rozrywkowy steampunk nie byłby sobą, gdyby zabrakło w nim spektakularnych gadżetów. Co prawda wydawać by się mogło, że po „Zdumiewającej sprawie Nakręcanego Człowieka” wiele nowego nie da się wymyślić. Nic bardziej mylnego! Hodder znalazł kolejną, niezbyt eksploatowaną do tej pory w cyklu niszę. Tym razem cała para poszła w kreowanie zabójczych, zmodyfikowanych roślin: chociaż już na samym początku powieści dochodzi do incydentu z ich udziałem, to dopiero prusacka armia z przyszłości (z punktu widzenia bohaterów) opiera się na krwiożerczych, zabójczych przedstawicielach królestwa Plantae. W rezultacie otrzymuje się obraz konfliktu między dwoma potęgami, z jednej strony przypominający I wojnę światową, a z drugiej jednak wojnę zupełnie inną... i bliżej jej do rozwiązań obecnych w końcu II wojny światowej.
Przenosiny w czasie pozwalają również na wykorzystanie innego popularnego w steampunku elementu: osadzanie postaci historycznych w nietypowych dla nich rolach. Hodder oczywiście korzystał z tego rozwiązania namiętnie już wcześniej, ale przeskok o kilkadziesiąt lat do przodu pozwolił mu rozszerzyć paletę postaci: zdarzają się znacznie postarzone odpowiedniki z Burtonowskich czasów, ale większość z nich to zupełnie nowi gracze. Na zachętę można przytoczyć przykład Alastaira Crowleya, który tutaj pełni rolę szefa wywiadu (oczywiście nadnaturalnego) armii brytyjskiej.
W trzecim tomie cyklu Hodder w zasadzie niczym nie zaskakuje. Nadal jest to powieść pełna akcji i zwrotów fabularnych, spektakularna w wizji, wciągająca i dająca wiele przyjemności z lektury. Drobne problemy zaczynają się, gdy chce wkroczyć poziom wyżej i stworzyć szersze ramy dla opowiadanej historii, ale jest to potknięcie na tyle małe, że nie wpływa na ocenę całości. Podobnie jak fakt, że podróż przez serce Czarnego Lądu dalekie jest od klimatów z najlepszych powieści podróżniczych – u brytyjskiego autora tytułowa wyprawa była jednak jedynie środkiem, a nie celem. Natomiast to, co było założeniem powieści, zostało osiągnięte niemal w stu procentach.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2013-09-10 09:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Weir, Andy - "Projekt Hail Mary"


 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd

 Palmer, Ada - "Zdecydowani na walkę"

 Alt, Matt - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"

 Gunia, Wojciech - "Dom wszystkich snów"

 Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"

 Jadowska, Aneta - "Cud, miód, Malina"

 Komuda, Jacek - "Zawisza. Czarne krzyże"

Fragmenty

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma"

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Kubasiewicz, Magdalena - "Wszystko pochłonie morze"

 Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Króla Demonów"

 Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS