NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hamilton, Peter F. - "Pustka: Ewolucja"

Kirby, Matthew J. - "Assassins Creed. Przeznaczenie bogów"

Ukazały się

Schwartz, Richard - "Drugi Legion"


 Krajewska, Marta - "Świt między dobrym a złym"

 Valente, Catherynne M. - "Domostwo błogosławionych"

 Dembski-Bowden, Aaron - "Pierwszy Heretyk"

 Pilipiuk, Andrzej - "Aparatus" (2018)

 Harrison, Kim - "Za kilka demonów więcej"

 Piekara, Jacek - "Płomień i krzyż", tom 2

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

Linki


2018-10-02 11:07:20 Twóca Wiedźmina vs CD Projekt

W Internecie pojawiła się informacja o roszczeniach Andrzeja Sapkowskiego w stosunku do firmy CD Projekt.

Dodał: Tigana

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Thuringwethil - 12:28 02-10-2018
ehhh... już zpaomniał co mówił o grach? jak to dzieło cdp "nie jest jego wiedźminem", dość długo pieski wieszał na twórcach i odcinał się od ich produktu. Pewnie PRowo lepiej dla cdp będzie panu coś odpalić, ale może nie koniecznie te "skormniutkie" 60mln (do czego chyba nakłaniają prawnicy Sapka, chyba sami nie wierza w powodzenie procesu). Sam przyznaje że w sukces gry nie wierzył, stąd konkretną kwotę zarządał a nie % od zysków. Nie wiem czy tu paragraf o rażacej dysporporcji ma rację bytu, bo w 2002 to cdp poniosło ryzyko, raczej nikt nie spodziewal się milionowej franczyzy. Sapek tego ryzyka nie chciał na siebie brać, a teraz żale. Rozumiem, że teraz może go ściskać i pluć sobie w brodę... ale no risk no fun. Swoją droga może cdp pozwie go o udział w zyskach ze sprzedaży książek na rynkach, które by się za wiedźminem nie obejrzały gdyby nie gra. Serialu raczej też netflix by nie robił.

drwalrabarbar - 12:59 02-10-2018
To przypomina mi słowa Bogusława Polcha o okładkach, które robił do serii, parafrazując chodziło o to, że Sapkowski miał przy sobie jakąś nawiedzoną graficzkę, która twierdziła, że jeśli w tytule jest Wieża Jaskółki to na okładce też ma być wieża i Sapkowski wchodził w spór, bo jej zdanie było dla niego najważniejsze. Mam wrażenie, że to jest spór w tym typie. Ktoś przyszedł do Sapkowskiego i powiedział, jakie może mieć korzyści finansowe. Jeśli założymy sprawę to pewnie CD pójdzie na ugodę, bo to spółka akcyjna i traci, kiedy w prasie ma złe notowania. O Wiedźminie jest znowu głośno ze względu na serial i pewnie ten szum medialny Sapkowski a zwłaszcza prawnicy chcą wykorzystać.

nosiwoda - 13:29 02-10-2018
Wg mnie ma sporo racji i sporo szans na wygraną.

Beatrycze - 15:35 02-10-2018
Gdyby on był biedną emerytką z Małej Dolnej, to jeszcze może bym i mu życzyła sukcesu. Ale sam się chwalił, że on ekonomista i handlowiec. Kto, jak kto, ale on powinien wiedzieć, co podpisuje i co z tego będzie mieć.
Nie wierzył w sukces gier - jego strata.
I tak, jak zauważono powyżej - dzięki grze lepiej sprzedają się książki i serial powstaje (rozumiem, że twórcy serialu podpisywali umowę o prawa autorskie z ASem, nie z CDP)

Janusz S. - 15:41 02-10-2018
nosiwoda pisze:Wg mnie ma sporo racji i sporo szans na wygraną.

Naprawdę tak myślisz? Nie znam się specjalnie na prawie, ale myślałem, że umowa to umowa. Podpisał ją z CDProjekt. Teraz twierdzi, ze nie wiedział co ona znaczyła? Przeciez doskonale wiedział i nie chciał ponosić ryzyka, że gra będzie nieudana. Wypadałoby się do tej umowy stosować skoro wybrał taką wersję opłaty a nie procent od zysków, który firma mu proponowała. Firma, która całe ryzyko finansowe wzięła na siebie. Popularność gry pozwoliła też Sapkowskiemu na sprzedanie książek do wielu krajów i na sprzedanie praw do Wiedźmina Netflixowi. Nie byłoby tego bez sukcesu gry i to Sapkowski na tym zyskał a nie CD Projekt, który robił mu promocję popularnością gry. Mogli jednak po wielkim sukcesie coś Sapkowskiemu dodatkowo zaproponować. Mnie się wydaje, że formalnie firma ma racje, ale nawet jeśli wygrają z Sapkowskim w sądzie to poniosą straty wizerunkowe a są przecież spółką giełdową. I tak źle i tak niedobrze. A teksty prawnicze o nielegalności drugiej i trzeciej części gry to jakieś zupełne kuriozum.

nosiwoda - 16:24 02-10-2018
Już się wywnętrzałem na fejsie, więc tu skrócona wersja: co kto zrobił dla sukcesu marki "Witcher" to może będzie mieć dla sądu jakieś znaczenie, a może niekoniecznie. Ważne są (IMO) takie fakty: firma przed CDP (bo CDP kupił bodajże firmę, która nabyła licencję od Sapkowskiego) zapłaciła śmieszne pieniądze za prawa do gry na podstawie Wiedźmina. Sapkowski wolał wziąć kasę, a nie procent, bo nie wierzył w powodzenie inicjatywy (a kto wierzył). Przyznaje teraz, że to był błąd (więc nieprawda, że "Teraz twierdzi, ze nie wiedział co ona znaczyła?"). Kasa była na tyle mała, że (IMO) można mówić o rażącej dysproporcji między nią a zarobkami firmy, osiągniętymi wskutek użycia twórczości ASa. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych daje możliwość żądania podwyższenia wynagrodzenia. Sapkowski korzysta z tej możliwości. Zapewne sprawa skończy się ugodą pozasądową, w wyniku której AS dostanie kilka baniek - zaś kwota 60 mln to po prostu kwota, z której może spuszczać.

I to, ile kto już ma kasy, a ile nie, nie ma znaczenia. Tym bardziej nie ma znaczenia, że na innych polach eksploatacji zarabia. Jest twórca, są olbrzymie korzyści nabywcy - które wciąż się zwiększają - jest prawo do żądania podwyższenia wynagrodzenia.

Fidel-F2 - 16:52 02-10-2018
nosiwoda +2.73

Janusz S. - 17:36 02-10-2018
nosiwoda pisze:Już się wywnętrzałem na fejsie, więc tu skrócona wersja: co kto zrobił dla sukcesu marki "Witcher" to może będzie mieć dla sądu jakieś znaczenie, a może niekoniecznie. Ważne są (IMO) takie fakty: firma przed CDP (bo CDP kupił bodajże firmę, która nabyła licencję od Sapkowskiego) zapłaciła śmieszne pieniądze za prawa do gry na podstawie Wiedźmina. Sapkowski wolał wziąć kasę, a nie procent, bo nie wierzył w powodzenie inicjatywy (a kto wierzył). Przyznaje teraz, że to był błąd (więc nieprawda, że "Teraz twierdzi, ze nie wiedział co ona znaczyła?"). Kasa była na tyle mała, że (IMO) można mówić o rażącej dysproporcji między nią a zarobkami firmy, osiągniętymi wskutek użycia twórczości ASa. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych daje możliwość żądania podwyższenia wynagrodzenia. Sapkowski korzysta z tej możliwości. Zapewne sprawa skończy się ugodą pozasądową, w wyniku której AS dostanie kilka baniek - zaś kwota 60 mln to po prostu kwota, z której może spuszczać.

I to, ile kto już ma kasy, a ile nie, nie ma znaczenia. Tym bardziej nie ma znaczenia, że na innych polach eksploatacji zarabia. Jest twórca, są olbrzymie korzyści nabywcy - które wciąż się zwiększają - jest prawo do żądania podwyższenia wynagrodzenia.

Ja wcale nie twierdzę, że nie jest tak jak napisałeś, ale mam wrażenie, że w tym wywodzie omijasz z lekka fakty psujące nieco obraz pokrzywdzonego twórcy. Przecież Sapkowski odniósł ewidentne (nie mam pojęcia czy duże, ale sądzę że tak) korzyści z sukcesu gry. Konkretne zyski, których by nie było, gdyby CDProjekt zawalił sprawę. I chyba jednak nie rozumiem w jaki sposób funkcjonuje prawo, które pozwala podważyć istniejącą umowę i jej ustalenia. Żadna umowa z "twórcą" nie jest więc ostateczna? Moim zdaniem tak nie powinno być. Jak kupię od kogoś obraz a ten ktoś odniesie po roku gigantyczny sukces rynkowy i jego prace podrożeją 50000 razy to też mam mu dopłacić, bo za tanio mi sprzedał? Jeśli rzeczywiście tak u nas funkcjonuje ta ustawa to jest ona zupełnie chora.

PS. Powinno to też działać w drugą stronę, prawda? Kupiłem prawa do wykorzystania czyjejś twórczości i na tym przedsięwzięciu straciłem 10 milionów, bo pomimo moich gigantycznych wysiłków ludzie nie polubili mojej gry i jej bohatera. Pozywam twórcę za swoje straty, bo występuje rażąca dysproporcja między moimi stratami a wynagrodzeniem twórcy i powinien on mi to wyrównać.

adalbert69 - 18:15 02-10-2018
Proponuje kontr-pozew bo teraz to on sprzedaje książki bo ktoś zagrał

Fidel-F2 - 20:06 02-10-2018
Nie ma żadnego znaczenia, czy dodatkowo zarabia w innych aspektach z powodu powodzenia gry. Istotny jest tylko fakt rażącej dysproporcji sumy jaką uzyskał ze sprzedaży praw do sum jakie cdp zarobił na wykorzystaniu tych praw. W większości cywilizowanych państw jest to podobnie rozwiązane.

adalbert69 - 20:32 02-10-2018
gdyby to był film na podstawie książek to rozumiem . Ale to są gry , powiązania z uniwersum z książek bardzo odległe . I upieram się ,ze teraz to Sapkowski powinien odpalić tantiemy ,że ktoś kupuje jego książki bo teraz to jest efekt gry .

Fidel-F2 - 01:55 03-10-2018
:-|

historyk - 02:27 03-10-2018
Swoją drogą, ciekawe jak wyglądają zarobki Spaka z książek. Bo umowę z SuperNową podpisywał wieki temu, kiedy nikt nie chciał wydawać polskiej fantastyki, więc SuperNowa była swego rodzaju monopolistą. I wykorzystywała to narzucając autorom zbójeckie umowy (niektórzy z nich później opowiadali o tym w wywiadach, także na Katedrze) - zbójeckość dotyczyła i finansów, i praw autorskich (np. kiedy Białołęcka chciała zmienić wydawcę, okazało się, że nie ma praw autorskich do własnej książki).

Zastanawiam się też czy właśnie owa umowa Sapka z SuperNową nie jest przyczyną tego, że Prószyński - doświadczony wydawca i organizator konkursu wiedźmińskiego - nie wydał samodzielnie antologii, tylko sygnuje ją SuperNowa.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shedao Shai - 09:14 03-10-2018
"Istotny jest tylko fakt rażącej dysproporcji sumy jaką uzyskał ze sprzedaży praw do sum jakie cdp zarobił na wykorzystaniu tych praw." - tylko, że sam sobie tę dysproporcję załatwił; nikt go nie oszukał, sam się zdecydował na takie rozwiązanie, a że popularność gier przekroczyła najśmielsze oczekiwania to nagle mamy kwii kwii rażąca dysproporcja xD jakie to przykre, jakie to biedne. Ten człowiek najlepiej by zrobił, gdyby zafundował sobie emeryturę - nie tylko od pisania, ale też od wypowiadania się publicznie. Tylko sobie szkodzi.

Fidel-F2 - 09:26 03-10-2018
Ale to bez znaczenia. Na czyje życzenie, jaki miał stosunek do sprawy, co mówił prywatnie czy publicznie, jaki był kształt umowy którą podpisał, ile zarobił w innych aspektach - to wszystko bez znaczenia. Teraz ma prawo do dodatkowego wynagrodzenia i tyle. Szkodzi sobie? A niby jak? Co to za szkoda przygarnąć kilka albo kilkadziesiąt milionów? Bo parę memów powstanie? Bo się asiks obrazi? No ja cię proszę.

I zastanawia mnie czemu tak dużej grupie ludzi przeszkadza, że Sapkowski po prostu korzysta z należnych mu praw.

Cymrean - 09:46 03-10-2018
Bo nikt sobie przed tym pozwem nie wyobrażał, że jest tak idiotyczny paragraf w polskim prawie, który pozwala podważać legalnie zawarte umowy, gdzie żadna ze stron nie była zmuszana do podpisania ani nie była w trakcie podpisywania "czasowo niepoczytalna".

Janusz S. - 09:46 03-10-2018
Shedao Shai pisze:"Istotny jest tylko fakt rażącej dysproporcji sumy jaką uzyskał ze sprzedaży praw do sum jakie cdp zarobił na wykorzystaniu tych praw." - tylko, że sam sobie tę dysproporcję załatwił; nikt go nie oszukał, sam się zdecydował na takie rozwiązanie, a że popularność gier przekroczyła najśmielsze oczekiwania to nagle mamy kwii kwii rażąca dysproporcja xD jakie to przykre, jakie to biedne. Ten człowiek najlepiej by zrobił, gdyby zafundował sobie emeryturę - nie tylko od pisania, ale też od wypowiadania się publicznie. Tylko sobie szkodzi.

Przesadzasz. Nie dziwię się Sapkowskiemu, że przykro mu patrzeć jak inni zarabiają na jego pomyśle miliony. Sam sobie zażyczył takiej umowy i to był jego błąd. Uważam, że Sapkowski nie ma racji, bo zasada "pacta sunt servanda powinna być nadrzędna w prawie. To, że nasze prawo autorskie narusza tę zasadę, źle świadczy o tym prawie, ale robienie ASowi zarzutów za to, że chce skorzystać z opcji, która w prawie najwyraźniej istnieje jest bez sensu. CDProjekt jak już zarobił miliony, mógł dla przyzwoitość zaproponować Sapkowskiemu jakiś aneks do umowy, odpalić trochę kasy i nie byłoby żadnej sprawy. Jeśli się nie dogadają i będą procesy, to może się okazać, że Sapkowski sam odrzucił propozycję otrzymania udziałów w zyskach (i przyznał to publicznie) ma jednak znaczenie dla sprawy. A przynajmniej tak twierdzą prawnicy, którzy się na ten temat wypowiadali, np. https://www.rp.pl/Prawo-autorskie/310029946-Andrzej-Sapkowski-domaga-sie-od-CD-Projektu-pieniedzy-za-Wiedzmina---rozmowa-z-adwokatem-Krzysztofem-Czyzewskim.html

nosiwoda - 10:05 03-10-2018
Fidel +3,28.

w tym wywodzie omijasz z lekka fakty psujące nieco obraz pokrzywdzonego twórcy

Nie omijam, bo po prostu uważam, że
ile kto już ma kasy, a ile nie, nie ma znaczenia. Tym bardziej nie ma znaczenia, że na innych polach eksploatacji zarabia


prawo, które pozwala podważyć istniejącą umowę i jej ustalenia

Ależ takich praw jest wiele i to (chyba) wszędzie, w każdym systemie prawnym. Na szczęście nie ma systemu prawnego, który jest w pełni korwinoidalny i w pełni wciela w życie zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda". Istniejącą umowę można podważyć z uwagi na (i tu lecimy przepisami Kodeksu cywilnego): sprzeczność z prawem (a także z zasadami współżycia społecznego), obejście prawa, brak zdolności do czynności prawnych, stan wyłączający świadome albo swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli, błąd, pozorność, podstęp, groźba, a pewnie dałoby się znaleźć i inne, w tym takie, które obowiązują w konkretnych gałęziach prawa - jak tutaj art. 44. Przepis ten ma za zadanie unikanie/łagodzenie sytuacji możliwego wyzysku.

Proponuje kontr-pozew bo teraz to on sprzedaje książki bo ktoś zagrał

Znajdź podstawę prawną i do ataku, husarzu.
to są gry , powiązania z uniwersum z książek bardzo odległe

Ale może jednak bez pieprzenia takich bzdur.
popularność gier przekroczyła najśmielsze oczekiwania to nagle mamy kwii kwii rażąca dysproporcja

No właśnie tak. Czego nie rozumiesz?
Tylko sobie szkodzi.

Smutek z powodu utraty Twego szacunku jakoś sobie chyba osłodzi. Chociaż banknoty trochę kiepsko wchłaniają łzy, których niewątpliwie wyleje niemało, gdy tylko uświadomi sobie, cóż Ci poczynił.

nikt sobie przed tym pozwem nie wyobrażał, że jest tak idiotyczny paragraf w polskim prawie

Rany, to, że Ty czegoś nie wiesz, nie oznacza, że wszyscy żyją w ignorancji. Wyobrażało sobie multum ludzi, w tym wszyscy, którzy mają cokolwiek do czynienia z prawami autorskimi. I nie jest ten przepis idiotyczny, ma bardzo konkretne zadanie.

Fidel-F2 - 10:19 03-10-2018
Cymrean pisze:Bo nikt sobie przed tym pozwem nie wyobrażał, że jest tak idiotyczny paragraf w polskim prawie, który pozwala podważać legalnie zawarte umowy, gdzie żadna ze stron nie była zmuszana do podpisania ani nie była w trakcie podpisywania "czasowo niepoczytalna".


To, że nasze prawo autorskie narusza tę zasadę, źle świadczy o tym prawie,

Ale nie tylko w polskim prawie. Prawo autorskie w większości cywilizowanych krajów zawiera takie lub podobne zapisy.

nosiwoda - 10:26 03-10-2018
Skoro nie wszyscy tu korzystają z fejsa, no i nie każdy trafi, wklejam pastę z fanpejcza Wiedźminopochodnego:
Krystian Glukhovsky pisze:Polska, rok 2002. Słowiański klimat w rozkwicie. Na zapadłych popegeerowskich wsiach psy szczekają dupami, wystawiając je przez dziury w drewnianych płotach. Dziury w płotach powstają przy wyrywaniu sztachet, nieodłącznego elementu weselnej zabawy. Weselna zabawa w rytmie discopolo trwa w najlepsze, dzięki szerokim strumieniom radośnie szmuglowanej kokainy. Kokainę radośnie szmuglują mafie i gangi, których członkowie lubią się czasem postrzelać z policją. Ludzie biorą przykład z gangów, entuzjastycznie napadają na banki. Lata dziewięćdziesiąte skończyły się tylko nominalnie.
Szesnaście lat wcześniej napisałeś jedno opowiadanie. Potem jeszcze kilka. I cykl książek. Dopiero co go skończyłeś. W kurwę dużo pisania. Ale dobrze wyszło, opowiadania siadły. Stać cię na opłacenie rachunków, bochenek wczorajszego chleba i wiadro na deszczówkę. Bo jest, kurwa, 2002 rok, w Polsce. Tygodnik Wprost przyznaje Leszkowi Millerowi tytuł człowieka roku (zeszłego). Dzieci jedzą azbest, palą papierosy i zlizują wilgoć ze ścian.
Rok wcześniej do kin wchodzi film Wiedźmin. Zrobili film na podstawie twoich książek. Niby zajebiście, gdyby nie to, że jest, kurwa, 2002 rok, w Polsce. Na mównicy szaleje Lepper, po polach biegają szalone krowy i złote smoki latały też.
Nagle, pukanie do drzwi i jakiś dzieciak w koszulce z nastroszonym wróblem mówi "Panie Panżeju, bo my jesteśmy pana fanami i mamy z kolegami taki pomysł, żeby zrobić grę o Wiedźminie Geraldzie, jak się budzi i nic nie pamięta, a potem Ker Moren atakuje wielka modliszka... i chcielibyśmy od pana kupić, te, no... prawa autorskie, żeby móc tą grę zrobić, co nie? I możemy się umówić, że dostanie pan procent z zysków, albo kasę z góry"
Patrzysz na tego dzieciaka i myślisz: "Kurwa, jeden koleś też mi pięć lat temu mówił, że grę by zrobił i nie dostałem ani gry, ani nawet "pocałuj mnie w dupę" nie mówiąc już o pieniądzach. To jakieś kpiny są. Co oni tam mogą zrobić na tych komputerach z kurzu i pająków na ślinę posklejanych... w tym tygodniu trzy razy nie było prądu, tylko idiota by chciał grać w ten komputer. Procent z zysków jak nie będzie zysków to żaden biznes jest". I pytasz: "a ile tam tego kieszonkowego na zakup tych moich praw z góry uzbieraliście?"
"A trzydzieści pięć tysięcy mamy" odpowiada chłopak.
Trzydzieści pięć to więcej niż piętnaście, myślisz, więc idziesz, wyciągasz ze szuflady prawa autorskie, inkasujesz pieniądze...

Jest rok 2018. Samochody latają w kosmos, Jesteś już raczej emerytowanym autorem ksiazek dzięki której powstały znane na cały świat gry z serii łiczer a dzieciaki w koszulkach z nastroszonym wróblem wstają z legowisk wymoszczonych w górach pieniędzy, tylko po to, żeby siedząc na fotelach z pieniędzy przy biurkach z pieniędzy liczyć nowe pieniądze.

A wtedy fani mówią, że to nieładnie, że chciałbyś jednak trochę więcej pieniędzy.


asymon - 10:45 03-10-2018
Jedno trzeba Andrzejowi przyznać - dobry z niego herbatnik.
Polski internet kolejny raz płonie.

historyk - 11:15 03-10-2018
Janusz S. pisze:
Shedao Shai pisze:Jeśli się nie dogadają i będą procesy, to może się okazać, że Sapkowski sam odrzucił propozycję otrzymania udziałów w zyskach (i przyznał to publicznie) ma jednak znaczenie dla sprawy.

I z tym się zgadzam - przecież producent nie jest od tego, żeby siłowo wciskać twórcy umowę. Ale nie zapominajmy o jednym: tu jest Polska, wyroki sądów niekoniecznie są zgodne ze zdrowym rozsądkiem, a nawet z obowiązującym prawem (nie, żebym popierał pisią deformę, bo co to, to nie :D ) Proces mógłby być interesujący, ale sądzę, że do niego nie dojdzie - ot producent rzuci Endrju jakiś milionowy ochłap i tyle.

Tak co do polskiego prawa, to mamy jeszcze ciekawy zapis w Kodeksie Karnym o doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia czyimś majątkiem. Mój znajomy sześć czy siedem lat temu kupił gospodarstwo rolne. Teraz je sprzedał, a że ceny gruntu przez te lata się zmieniły, to dostał więcej, niż wyłożył. Jak się o tym dowiedział pierwotny właściciel, to poleciał do prokuratury. I prokuratura wszczęła postępowanie własnie z owego paragrafu - że niby mój znajomy kupując gospodarstwo doprowadził sprzedającego do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shedao Shai - 11:35 03-10-2018
nosiwoda, co ty taki rozsierdzony tą tematyką, brzmisz tak że jakby to nie była dyskusja internetowa to byś bił rozmówców. Andrzej to jakaś rodzina?

Fidel, Janusz: ja rozumiem że jest mu przykro, że smuci wspominanie tych 40 tysi kiedy patrzy na wyniki CDP, ja rozumiem że kiedy sprzedawał te prawa to realia były inne i myślał że wybrał dobrze - ale to wszystko nie zmienia faktu, że osobiście i w pełni władz umysłowych podjął decyzję, opierając się na ówczesnych realiach rynkowych i przewidywanych perspektywach, i powinien jej skutki wziąć na klatę, a nie robić tak, że po ptokach się obudził, jakiś prawnik-pijawka mu pewnie podrzucił artykuł prawny i podpowiedział że za procencik z ugody pomoże mu zdobyć grube i NALEŻNE milioony, więc Sapek bierze widły i rusza na wojnę.

CD Projekt zapracował uczciwie na swój sukces, budując w mediach anglojęzycznych markę praktycznie od zera, a teraz Sapek jak klasyczny polak-nosacz chce odkroić z tego tortu kawałek dla siebie, bo ktoś mu pokazał przepis z którego wynika, że może i może. Grzeje mnie, w jakich okolicznościach czy realiach podpisywał umowę - nie został wówczas oszukany. Nie naciskali go na taką formę wynagrodzenia; było chyba wręcz odwrotnie. Tak samo jak i on, tak samo ludzie z CD Projekt nie mają zmysłu przewidywania przyszłości i nie mogli w tym 2002 stwierdzić, że Wiedźmin 3 to będzie światowy fenomen. Równie dobrze mogło wykoleić się na jedynce, to firma byłaby stratna te 40 tysi i kaplica, Wiedźmin w 2018 to dalej nisza dla krajów słowiańskich a nie komputerowy bestseller i serial Netfilxa z Supermanem w roli głównej. Każda ze stron coś ryzykowała, a teraz, po faktach, ta która straciła (na tym, że mogła zyskać więcej), nie umie się z tym pogodzić. No boo hoo, cry me a river.

Ja też popełniłem w życiu trochę błędów, co nie znaczy że teraz robię wokół nich burzę i próbuję je odkręcić używając pokątnych (bo za taki uważam czepianie się wadliwego przepisu) metod. Godność może niewielką, ale mam, a Sapek zachowując się tak - dla mnie (i z tego co widzę, większości dyskutantów, przynajmniej takich spoza nerdowskiego getta) nie ma wcale. No i dobra, jak wspomniał Rozsierdzony - banknoty pewnie w końcu wchłoną łzy wynikłe z tego utraconego szacunku, jest to jego wybór (zakładając, że te banknoty uzyska, bo jeśli tę burzę rozpętał i nic z tego nie będzie miał, to ani mi go nie żal). Ale spuściznę pozostawi po sobie taką a nie inną - kiedyś wspominało się po prostu o ogromnym sukcesie jego twórczości w fandomie fantastycznym Polski i krajów sąsiadujących, teraz nie sposób przy okazji nie napomknąć o tym jak w późniejszych latach stał się piaskowym dziadkiem szukającym sposobu do nakręcenia sobie atencji i pieniędzy.

Fidel-F2 - 11:57 03-10-2018
Shedao Shai, już mi się nie chce. Z całego Twojego gadania wynika tylko tyle - że fajnie, że mamy prawo ale jeśli jakiś przepis nie zgadza się z moim chłopsko-roztropkowym rozumowaniem to nie powinno się go stosować. Serio, nie bardzo jest z kim/z czym dyskutować. I serio mam nadzieję, że AS wyszarpie jak najwięcej. Chociaż to gbur i cham. Ale inteligentny.

Janusz S. - 12:09 03-10-2018
nosiwoda pisze:Skoro nie wszyscy tu korzystają z fejsa, no i nie każdy trafi, wklejam pastę z fanpejcza Wiedźminopochodnego: ...

Wywód pikny i fajnie napisany, zwłaszcza fragmenty o szczekaniu tyłem. Tylko ponownie brakuje w nim tego kawałka, opisującego lata, w których Sapkowski DZIĘKI popularności gier sprzedawał swoje ksiażki gdzie się dało za granicą i Netflixowi. Tak, wiem, że uważasz, że to bez znaczenia:
nosiwoda pisze:ile kto już ma kasy, a ile nie, nie ma znaczenia. Tym bardziej nie ma znaczenia, że na innych polach eksploatacji zarabia

ale przestaje być bez znaczenia, gdy ludzie zaczynają oceniać postawę Sapkowskiego. A pierwszy Twój wpis głosił, że Sapkowski ma sporo racji i zrozumiałem, że nie odnosisz się do możliwości prawnych i istniejących przepisów, tylko do wspomnianej słuszności roszczeń. Ja uważam, że AS racji nie ma, ale zgadzam się, że ma możliwości wynikające z przepisów prawa i nawet mu się niespecjalnie dziwię. Daleki też jestem od negatywnych ocen jego postawy.

nosiwoda - 12:31 03-10-2018
Shedao Shai pisze:nosiwoda, co ty taki rozsierdzony tą tematyką, brzmisz tak że jakby to nie była dyskusja internetowa to byś bił rozmówców. Andrzej to jakaś rodzina?

Pffff. Byłoby fajnie, coś by z tych milijonów skapnęło. Tylko że nie. Po prostu jak czytam po raz enty te same bzdurne "argumenty", to nie zdzierżam. Pisałem przecież, że już na feju dyskutowałem. Polski fandom, kereira, w łyżce wody by utopił.

A po ludzku, jak ktoś A stworzył dzieło, z którego korzysta ktoś B i zarabia górę pinionca, a ten A dostał śmieszne grosze, tak, sam się na to godząc, to czy nie jest normalne poczucie, że temu A należy się jednak coś więcej, mimo że tak, sam to podpisał i się zgodził? Naprawdę nie?

Shedao Shai - 13:52 03-10-2018
Należy? NALEŻY? Serio? Lol. Nie, nie należy się. Zasady umowy były jasne, ryzyko dla każdej ze stron było jasne, umówili się tak jak chcieli. A że CDP się przyłożył do tego lepiej niż by się można spodziewać i odniósł sukces większy niż można by się spodziewać, to ich własna zasługa i ich własna śmietanka do spicia. Sapkowi się za ich zasługi nie należy nic ponad to, co zostało uzgodnione. I oczywiście szacunek, który ludzie z CDP mu zawsze okazywali (w drugą stronę to sam wiesz jak z tym bywało). I tyle jeśli chodzi o jakieś należności. Dupal może piec i boleć, ale co zrobisz, jak pisałem, nietrafionym decyzjom trzeba stawiać czoła, a nie czepiać się po latach kontrahenta, że mu poszło lepiej niż się myślało.
Poza tym ma jeszcze profity uboczne, czyli zwiększona sprzedaż książek, popularyzacja sagi na najważniejszym rynku - anglojęzycznym, umowa na wysokobudżetowy serial, za którą sobie też pewnie nieźle zgarnął - to wszystko dzięki sukcesowi gier CDP. Z moralnego punktu widzenia do Sapek powinien CDP całować po nogach za to, co zrobili z jego marką. No ale że prawo przebija moralność to mamy na odwrót i pozywa ich o piniądz xD i jak widać znajdują się też ludzie, którzy mu przyklaskują.

PS. Rozumiem twoje zmęczenie, mimo że zapewne przeczytałem na ten temat znacznie mniej niż ty. W ogóle te około-wiedźmińskie dysputy są strasznie męczące/drażniące, czy to dotyczące Sapkowskiego, CD Projekt czy Netflixa. Masakra.

nosiwoda - 14:01 03-10-2018
Według mnie tak, należy mu się, także moralnie. Bez niego nie byłoby tych gór pieniędzy, bo nie byłoby na czym ich oprzeć. Ale skoro po ludzku nie przechodzi, to po prawniczemu widzę to tak: ma podstawy, ma argumenty, reszta w rękach sądu. (I tak uważam, że CDP pójdzie na ugodę i szczegółów nie poznamy nigdy).

BTW aż mnie dziwi, że nigdzie do tej pory nie napotkałem na argumentację odwołującą się do Lucasa i jego ryzykownej decyzji, żeby wziąć procent od zysku z merchandisingu zamiast 100 tys. $ (czy ile to tam było proponowane).

kwx747 - 14:30 03-10-2018
Shedao Shai pisze:Należy? NALEŻY? Serio? Lol. Nie, nie należy się. Zasady umowy były jasne, ryzyko dla każdej ze stron było jasne, umówili się tak jak chcieli. A że CDP się przyłożył do tego lepiej niż by się można spodziewać i odniósł sukces większy niż można by się spodziewać, to ich własna zasługa i ich własna śmietanka do spicia. Sapkowi się za ich zasługi nie należy nic ponad to, co zostało uzgodnione. I oczywiście szacunek, który ludzie z CDP mu zawsze okazywali (w drugą stronę to sam wiesz jak z tym bywało). I tyle jeśli chodzi o jakieś należności. Dupal może piec i boleć, ale co zrobisz, jak pisałem, nietrafionym decyzjom trzeba stawiać czoła, a nie czepiać się po latach kontrahenta, że mu poszło lepiej niż się myślało.
Poza tym ma jeszcze profity uboczne, czyli zwiększona sprzedaż książek, popularyzacja sagi na najważniejszym rynku - anglojęzycznym, umowa na wysokobudżetowy serial, za którą sobie też pewnie nieźle zgarnął - to wszystko dzięki sukcesowi gier CDP. Z moralnego punktu widzenia do Sapek powinien CDP całować po nogach za to, co zrobili z jego marką. No ale że prawo przebija moralność to mamy na odwrót i pozywa ich o piniądz xD i jak widać znajdują się też ludzie, którzy mu przyklaskują.


Miałem napisać jakiś swój komentarz, ale właściwie z tymi słowami zgadzam się w 100% :D. Jakby sąd przyznał rację Sapkowskiemu to byłby dramat, pewnie uruchomiłby falę kolejnych pozwów pod tym znakiem.
Chyba że znajdą się twarde dowody, że Iwiński ma dar przepowiadania przyszłości i podpisując umowę kilkanaście lat temu wiedział, że będzie miliarderem w 2017, to wtedy pozew jest słuszny :)

Thuringwethil - 15:13 03-10-2018
To ja tylko wrzucę
Dlaczego? Na jakiej podstawie tak uważacie?(ze roszczenia są bezpodstawne)

Spółka w sposób ważny i zgodnie z obowiązującymi przepisami nabyła prawa do utworów pana Sapkowskiego w zakresie niezbędnym do wykorzystania tychże utworów w tworzonych przez spółkę grach. Oczywiście uregulowaliśmy wszystkie wynagrodzenia wynikające z tych umów. Dodam, że umów było kilka i były zawierane od 2002 roku do 2016 roku.
Więcej: http://next.gazeta.pl/next/7,151003,23996514,sapkowski-chce-milionow-za-wiedzmina-prezes-cd-projekt-my.html#s=BoxOpMT

kilka umów do 2016 -naprawde wcześniej się nie zorientował?

historyk - 16:53 03-10-2018
kwx747 pisze:akby sąd przyznał rację Sapkowskiemu to byłby dramat, pewnie uruchomiłby falę kolejnych pozwów pod tym znakiem.

Nie będzie żadnej sprawy. Już spółka dała głos:

Oczywistym jest, że z takich ludzkich względów należy dążyć do zgody.
Fundamentalnie nie zgadzamy się z roszczeniami pana Sapkowskiego. Stoimy na stanowisku, że umowy już podpisane powinny być uszanowane. Natomiast na pewno będziemy dążyli do tego, aby wypracować satysfakcjonujące dla obu stron rozwiązania na przyszłość.

_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shadowmage - 17:23 03-10-2018
Od początku obstawiałem, że się dogadają bez sądu. To nikomu nie jest na rękę.

romulus - 18:55 03-10-2018
Shedao Shai pisze:nosiwoda, co ty taki rozsierdzony tą tematyką, brzmisz tak że jakby to nie była dyskusja internetowa to byś bił rozmówców. Andrzej to jakaś rodzina?

Fidel, Janusz: ja rozumiem że jest mu przykro, że smuci wspominanie tych 40 tysi kiedy patrzy na wyniki CDP, ja rozumiem że kiedy sprzedawał te prawa to realia były inne i myślał że wybrał dobrze - ale to wszystko nie zmienia faktu, że osobiście i w pełni władz umysłowych podjął decyzję, opierając się na ówczesnych realiach rynkowych i przewidywanych perspektywach, i powinien jej skutki wziąć na klatę, a nie robić tak, że po ptokach się obudził, jakiś prawnik-pijawka mu pewnie podrzucił artykuł prawny i podpowiedział że za procencik z ugody pomoże mu zdobyć grube i NALEŻNE milioony, więc Sapek bierze widły i rusza na wojnę.

CD Projekt zapracował uczciwie na swój sukces, budując w mediach anglojęzycznych markę praktycznie od zera, a teraz Sapek jak klasyczny polak-nosacz chce odkroić z tego tortu kawałek dla siebie, bo ktoś mu pokazał przepis z którego wynika, że może i może. Grzeje mnie, w jakich okolicznościach czy realiach podpisywał umowę - nie został wówczas oszukany. Nie naciskali go na taką formę wynagrodzenia; było chyba wręcz odwrotnie. Tak samo jak i on, tak samo ludzie z CD Projekt nie mają zmysłu przewidywania przyszłości i nie mogli w tym 2002 stwierdzić, że Wiedźmin 3 to będzie światowy fenomen. Równie dobrze mogło wykoleić się na jedynce, to firma byłaby stratna te 40 tysi i kaplica, Wiedźmin w 2018 to dalej nisza dla krajów słowiańskich a nie komputerowy bestseller i serial Netfilxa z Supermanem w roli głównej. Każda ze stron coś ryzykowała, a teraz, po faktach, ta która straciła (na tym, że mogła zyskać więcej), nie umie się z tym pogodzić. No boo hoo, cry me a river.

Ja też popełniłem w życiu trochę błędów, co nie znaczy że teraz robię wokół nich burzę i próbuję je odkręcić używając pokątnych (bo za taki uważam czepianie się wadliwego przepisu) metod. Godność może niewielką, ale mam, a Sapek zachowując się tak - dla mnie (i z tego co widzę, większości dyskutantów, przynajmniej takich spoza nerdowskiego getta) nie ma wcale. No i dobra, jak wspomniał Rozsierdzony - banknoty pewnie w końcu wchłoną łzy wynikłe z tego utraconego szacunku, jest to jego wybór (zakładając, że te banknoty uzyska, bo jeśli tę burzę rozpętał i nic z tego nie będzie miał, to ani mi go nie żal). Ale spuściznę pozostawi po sobie taką a nie inną - kiedyś wspominało się po prostu o ogromnym sukcesie jego twórczości w fandomie fantastycznym Polski i krajów sąsiadujących, teraz nie sposób przy okazji nie napomknąć o tym jak w późniejszych latach stał się piaskowym dziadkiem szukającym sposobu do nakręcenia sobie atencji i pieniędzy.

Pozew ma podstawy prawne i to solidne. Da się go uargumentować. Procesu zapewne nikt nie chce. Bo trzeba być niespełna rozumu, aby chcieć procesu - długa walka, najpierw w pierwszej instancji, potem w drugiej, a może i w Sądzie Najwyższym (jeśli przetrwa to upartyjnienie na modłę rosyjską). Do tego zły PR - głównie dla spółki, bo autor może i zapewne ma to gdzieś. A kasę CD i tak będzie musiało zapłacić. Kwestią do rozstrzygnięcia jest tylko ile tego będzie. Przepis, na którym opiera się pozew jest dosyć jasny. Po rozstrzygnięciu jego zasadności trzeba będzie zastosować jakieś kryteria wyceny.

Moim zdaniem, w tej sprawie kwestia nie dotyczy tego "czy Sapkowski dostanie pieniądze", ale "ile ich dostanie".

I nie ma znaczenia, że kiedyś podpisał umowę, zrezygnował z procentu, itp. To zasadniczo będzie poza zainteresowaniem sądu. Nie będę przeklejał komentarzy, bo nie ma sensu. Na ZB wrzucono taki oto wywiad z ekspertem: https://www.prawo.pl/biznes/andrzej-sap ... ium=social

Hassin - 21:14 03-10-2018
Na pewno AS ma efekt natychmiastowy w sprawie chyba najbardziej go tak naprawdę uwierającej (poza kasą): teraz cały świat wie, że ani książki, ani serial nie są na podstawie gry. I to chyba tyle dobrego dla wszystkich (?).

historyk - 22:14 03-10-2018
Spółka opublikowała cały pozew. Wynika z niego, że AS nie tylko uważa, że należy mu się więcej kasy, ale też twierdzi, że spółka kupiła prawa wyłącznie na potrzeby pierwszej gry:

https://www.cdprojekt.com/pl/wp-content ... zwanie.pdf

Umów nie widzieliśmy, więc możemy sobie tylko gdybać. Ale ciekawe, że w piśmie prawnika AS-a jest zawoalowany szantażyk - że ujawnienie sporu zaszkodzi spółce,a spółka w odpowiedzi sama ujawnia sprawę.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

0lukasz0 - 23:51 03-10-2018
"CDProjekt jak już zarobił miliony, mógł dla przyzwoitość zaproponować Sapkowskiemu jakiś aneks do umowy, odpalić trochę kasy i nie byłoby żadnej sprawy. "
Serio? Świat biznesu tak nie działa. Deal is deal.

Jeśli AS nie zadbał o to, żeby w umowie ograniczyć w czasie wykorzystanie praw autorskich, tylko je sprzedał (UWAGA: nie oddał, tylko właśnie sprzedał) to użyję mocnego słowa, ale jest idiotą.

Nie rozumiem też, tych socjalistycznych punktów widzenia, że komuś się coś należy, niech AS za grubą kasę nakupi akcji CD Projektu i może ciągąć zyski na tych samych zasadach jak reszta.

Janusz S. - 08:38 04-10-2018
romulus pisze:Moim zdaniem, w tej sprawie kwestia nie dotyczy tego "czy Sapkowski dostanie pieniądze", ale "ile ich dostanie".

I nie ma znaczenia, że kiedyś podpisał umowę, zrezygnował z procentu, itp. To zasadniczo będzie poza zainteresowaniem sądu. Nie będę przeklejał komentarzy, bo nie ma sensu. Na ZB wrzucono taki oto wywiad z ekspertem: https://www.prawo.pl/biznes/andrzej-sap ... ium=social

Z tego wywiadu bynajmniej nie wynika, że ASowi coś się na pewno należy. A tutaj kontrwywiad z prawnikiem twierdzącym, że zapewne nic mu się nie należy. I te argumenty wyglądają mi na całkiem trafne. http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24000218,sapkowski-zada-60-milionow-od-cd-projekt-mecenas-schramm-wiedzmin.html#a=90&c=145&t=2&g=x&s=BoxBizCzol1

Thuringwethil - 09:55 04-10-2018
Co nie zmienia faktu, że wizerunkowo dla CDPR bedzie lepiej załatwić to pozaprocesowo. Dość "tricky"ten artykuł 44, bardzo ogólny i nie rozumiem czemu nie ma w nim choćby ograniczenia czasowego- umowa podpisna xx lat temu i raptem bum? Nie wiem jak takie przepisy prawa wglądają za granicą. Bazujac na przytaczanych artykułach - bardzo dużo zależy od interpretacji sądu. Dość nieciekawa sytuacja prawna.
Rozumiem jakie pobudki za artykułem stoją, ale też w tej sytuacji nie jest to proste przeniesienie dzieła Sapka do gry. Za całym dziełem (grą) stoi sztab ludzi, w tym scenarzystów, którzy sami ułożyli fabułę i to oni imho są przede wszytkim twórcami gry.

Inna sytuacjami chodzi po głowie - gdyby ktoś napisał fanfik w świecie Wiedźmina i odniósłby on sukces, który np potem by się przełożył np na zysk autora fanfika (np z reklam na stronie, albo i wydania książki) - Sapek też mógłby sie dopominać kasy? Za czyjeś dzieło, czerpiące z jego świata? Nie wiem czy i jakie umowy/zyski ma AS z wydanych zbiorów opowiadań- czy to autorów zza wschodniej granicy, czy tych napisanych przez polskich amatorów,wśród których też były osoby wypowiadając sie na katedrze. Ale załóżmy że dla takiego konkursowego zbioru została podpisana umowa bo autorzy używali jego świata, odnosi książka sukces - i co? AS może sobie odciąć kuponik za czyjąś twórczość?

Beatrycze - 10:55 04-10-2018
W pełni zgadzam się z tym, co pisał powyżej Shedao.

Można przecież było zawrzeć inną umowę, może nawet taką, że jeśli przychody z gry przekroczą jakąś kwotę, to procent od zysków powyżej.

A i to niefajne było, że Sapkowski się potem obelżywie odnosił do gier, choć przecież wiele im zawdzięczał.

Tyle z tego będzie, że następnym razem we wszelkich umowach dot. praw autorskich, znajdą się dodatkowe klauzule, mające zapobiegać takim pozwom w przyszłości.

Prawo jest, jakie jest. We mnie tylko niesmak pozostanie - że jak ktoś w tym kraju sukces odniesie, to zaraz tylko, jak z tego kasę udoić dla siebie.

Sapkowski, myślę też na tym wizerunkowo straci, choć straty wizerunkowe firmy przekładają się na ich dochody, a w jego przypadku konsekwencji nie będzie żadnych (raczej powątpiewam, by ktoś chciuał od niego kupować prawa autorskie na adaptację innych jego książek).

kwx747 - 11:12 04-10-2018
historyk pisze:Nie będzie żadnej sprawy. Już spółka dała głos:

Oczywistym jest, że z takich ludzkich względów należy dążyć do zgody.
Fundamentalnie nie zgadzamy się z roszczeniami pana Sapkowskiego. Stoimy na stanowisku, że umowy już podpisane powinny być uszanowane. Natomiast na pewno będziemy dążyli do tego, aby wypracować satysfakcjonujące dla obu stron rozwiązania na przyszłość.

Skoro nie to pewnie przemyślana decyzja CD Projektu, aczkolwiek jestem ciekawy reakcji giełdy, gdyby postanowili się procesować i udowodnić swoją rację. Mimo wszystko też, jeśli Sapkowski dostanie nawet nie po procesie, tylko ugodowo, konkretną kwotę czy zmianę warunków starych umów, może to zachęcić innych do podobnych działań, żeby też liczyć na jakieś pieniądze czy bonusy z porozumienia.

Thuringwethil pisze:Nie wiem czy i jakie umowy/zyski ma AS z wydanych zbiorów opowiadań- czy to autorów zza wschodniej granicy, czy tych napisanych przez polskich amatorów,wśród których też były osoby wypowiadając sie na katedrze. Ale załóżmy że dla takiego konkursowego zbioru została podpisana umowa bo autorzy używali jego świata, odnosi książka sukces - i co? AS może sobie odciąć kuponik za czyjąś twórczość?

Na pewno ma procent (albo też znowu "wziął pieniądze z góry"), tylko że te książki milionów nie zarobiły, więc nie ma o co się pozywać :)

asymon - 11:46 04-10-2018
Beatrycze pisze:Tyle z tego będzie, że następnym razem we wszelkich umowach dot. praw autorskich, znajdą się dodatkowe klauzule, mające zapobiegać takim pozwom w przyszłości.


Ale jeśli dobrze rozumiem prawo (nie jestem prawnikiem), to ustawa o prawie autorskim jest nadrzędna w stosunku do umów zawieranych między autorem a wydawcą, czy też między twórcą IP a firmą chcącą je wykorzystać. To znaczy, że nie możesz tak po prostu w umowie zrzec się ewentualnych roszczeń w przyszłości, będzie to klauzula niedozwolona.

Inna sprawa, że jest już odpowiedź CDP, podobno było kilka umów z Sapkowskim, ostatnia w 2016 r. a firma "nie komentuje" kwoty 35 tys.

nosiwoda - 11:48 04-10-2018
Beatrycze pisze:Tyle z tego będzie, że następnym razem we wszelkich umowach dot. praw autorskich, znajdą się dodatkowe klauzule, mające zapobiegać takim pozwom w przyszłości.

:lol: :lol: :lol:
Kodeks cywilny pisze:art. 353(1) Strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
art. 58. § 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
§ 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
§ 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.


Beata - 13:36 04-10-2018
Opamiętajcie się, ludziska. Tak samo jak AS ma prawo żądać podwyższenia wynagrodzenia, tak samo CDP ma prawo się z tym nie zgadzać. Obie strony mają swoje racje i obie mają do tego prawo. Rzeczony zapis w prawie autorskim (i nie tylko - w prawie własności przemysłowej także) ma służyć ochronie twórców (taka ochrona jest potrzebna, bo na ogół już na wejściu jest dysproporcja: z jednej strony osamotniony twórca/autor, często z niewystarczającą znajomością prawa, a z drugiej - przedsiębiorca/korporacja ze sztabem prawników). Dodatkowo: świat się zmienia, zmieniają się różne techniczne rozwiązania, powstają nowe gadżety, wchodzą w powszechne użycie nowe technologie i czasem zdarza się, że strony umowy nijak nie były w stanie przewidzieć rozwoju sytuacji. Istotą tego przepisu jest zapewnienie twórcy godziwego wynagrodzenia w nowych okolicznościach przyrody (godziwe wynagrodzenie według intencji ustawodawcy to takie, które dobrowolnie akceptują obie strony - czyli zachęta do zawierania ugody). Celowo przepis ten nie jest ograniczony czasowo i celowo jest tak ogólnie sformułowany.
Ba, ten przepis może także być wykorzystany, aby ochronić twórcę/autora przed nim samym, np. w sytuacji, gdy nieporadny w kwestiach prawnych lub zdezorientowany lub wręcz wprowadzony w błąd twórca/autor dąży do zawarcia umowy niekorzystnej dla siebie.

kwx747 :arrow: ostrzegasz, że może to zachęcić innych do podobnych działań. - I bardzo dobrze, skoro prawo daje taką możliwość, to niby dlaczego z niej nie korzystać? Jeśli tylko da się uzasadnić/udokumentować roszczenie, ofc.

Beatrycze :arrow: ws. umownych klauzul, które mają zapobiegać takim pozwom. - Takie zapisy w umowie będą nieważne z mocy prawa, jako że są niezgodne z aktami prawnymi wyższego rzędu (ustawa).

Turingwethil :arrow: zapisy, o które pytasz są takie same (lub zbliżone) co do zasady we wszystkich krajach sygnatariuszach konwencji paryskiej z 1883 r., do której Polska przystąpiła w 1919 r. i konwencji berneńskiej z 1886 r., ratyfikowanej przez Polskę w 1934 r.

Obstawiam ugodę. Być może negocjowaną publicznie, skoro strony już zaczęły ujawniać dokumenty. I bardzo dobrze, będę się przyglądać. I mam nadzieję, że się czegoś nowego nauczę. :)

kwx747 - 15:30 04-10-2018
Beata pisze:kwx747 :arrow: ostrzegasz, że może to zachęcić innych do podobnych działań. - I bardzo dobrze, skoro prawo daje taką możliwość, to niby dlaczego z niej nie korzystać? Jeśli tylko da się uzasadnić/udokumentować roszczenie, ofc.

Oczywiście, jeśli jest takie prawo, to mogą z niego skorzystać. Nie krytykuję ich, tylko takie absurdalne zapisy prawne, przez które można podważyć prawie każdą umowę.

A poza tym, nie zdziwiłbym się, jakby to wyglądało w taki sposób :) (przeklejam z internetów)

Myślałem nad tym cały dzień i całą noc, ale w końcu rozmkiniłem. Otóż to nie może być tak, że Sapek sam z siebie wymyślił, że zgłosi się do CD Projektu po 60 baniek. To się po prostu kupy nie trzyma. 3 lata minęły od premiery ostatniego Wieśka. Przynajmniej od dwóch lat wiadomo, że CDP zarobił na grze ponad miliard złotych. I nic. Zero roszczeń. Baa pan Andrzej na pewno poczuł w tym czasie przypływ gotówki, bo gra rozkręciła na maksa wiedźminską koniunkturę. Teraz jeszcze doszedł Netflix z serialem, czyli kolejny pieniażek wpadł do sakwy. I że niby w takich okolicznościach, nagle go wzięło na refleksję, że lata temu klepnał gówniany dil? Nie wierze.
Jak dla mnie dorwali się do niego śliscy doradcy. Wiecie, tacy, co jak zaliczysz dzwona na rondzie pod Arkadią, to po sekundzie pojawiaj się nie wiadomo skąd i wsuwają wizytówkę za pazuchę, z tekstem, że jak cuś, to mogą pomóc przy wywalczeniu odszkodowania. Wymieniasz uścisk z takim i w natępnej scenie siedzisz przed sądem, z lipnym kołnierzem ortopedycznym na szyi, laseczką w ręce i psem przewodnikiem przy boku, po czym ze łazmi w oczach opwiadasz, że w wyniku kolizji z Deawoo Tico, doznałeś 99% uszczerbku na zdrowiu.
Załozę się, że właśnie taki cwaniaczek podbił na jakimś konwencie do Sapka i szepnął do ucha:
- Pani Andrzeju, a wie Pan ile CD Projekt zarobił na trzecim Wieśku?
A że Sapek jest trochę gburem, to na bank odpiwedział:
- Nie wiem i nie chce wiedzieć. Gry sa głupie i gówno mnie obchodzą.
a co Śliski:
- Miliard złotych zarobili. A panu co dali? Marny ochłap w wysokości 35 tysięcy. 35 tysięscy za dzieło pana życia. I oni teraz wożą się w tych Teslach, a Pan się wyciera na konwentach w jakiś pipidówach i użera z pryszczatymi dzieciakami. Nie dość, że pana okradli, to jeszcze upokorzyli.
- Ile? Miliard? Za mojego Geralta? Wydymali mnie Ci cholerni jajogłowi. Jakbym spotkał to urwałbym łeb jak Kurioliszkowi
- Panie Andrzej spokojnie, mogę pomóc. Jest taki przepis, na który może się pan powołać i jako twórca uzyskać dodatkow pieniadze z tytułu niedoszacowania umowy. Wystarczy, że się pan tutaj podpisze, a ja już resztą się zajme. Ile chciałby pan dostać od CD Projektu odszkodowania? Proszę rzucić kwotą
- Hmm, a bo ja wiem? Biorac pod uwagę, że gry są głupie, to im dowalę i zażądam 2 tysiące złotych. A co, niech bulą!
- Ehhh lata lecą, a pan nadal niczego się nie nauczył. Powiemy, że chcemy 60 milionów, to w drodze ugody dadzą 10 i wszyscy będą hepi. Niestety proces i ewentualne negocjacje ugody mogą ciągnac się latami, w związku z czym pytanie, czy chce pan czekać aż tak długo na rozstrzygniecie sporu, czy może wolałby pan, żebym wypłacił panu teraz gwarantowane 500 zł w gotówce i resztą zajął się już sam, ale wtedy zrzeka się pan ewentualnego odszkodowania. Możliwe, że nic nie ugram, więc to 500 zł wydaje się całkiem rozsądne. To jak?
- Procesy są głupie i czekanie też jest głupie. Dawaj pan 500 złotych i spadaj. Gówno mnie to obchodzi.

Beata - 17:50 04-10-2018
kwx747 :arrow: Te zapisy prawne nie są absurdalne. Po prostu mają na celu ochronę praw twórców/autorów. Ich celem nie jest podważenie każdej umowy, a jedynie tej, w wyniku realizacji której dochodzi do rażącej dysproporcji w osiąganych korzyściach. I jeszcze, żeby nie było za łatwo, na wejściu należy wykazać zasadność roszczenia.

nosiwoda - 09:20 05-10-2018
Beata +3,5.
Nie krytykuję ich, tylko takie absurdalne zapisy prawne, przez które można podważyć prawie każdą umowę.


Ogólnie mówiąc, wychodzi na to, że świadomość prawna w naszym społeczeństwie jest nadal na tyle niska, że przebijają się co najwyżej paremie w stylu pacta sunt servanda, a nie przebijają się niuanse w postaci wyłączeń, ograniczeń i wyjątków od tej czy innej zasady. Owszem, prawie każdą umowę można podważyć - tylko trzeba mieć do tego podstawy prawne. A tych jest sporo, wymieniałem niektóre wcześniej. A dodatkowo np. taka - w myśl polskiego prawa (art. 358(1) KC) można zmienić cenę, choćby była określona w umowie między stronami czy nawet orzeczeniu sądowym. Sąd może to zrobić z uwagi na istotną zmianę wartości nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, biorąc pod uwagę interesy stron i zasady współżycia społecznego. No i co? No i dobrze. Dzięki temu strona otrzymująca powiedzmy 35 tys., których wartość nabywcza wskutek inflacji jest warta tyle, co 3,5 tys. w chwili zawierania umowy, ma szanse na otrzymanie realnego, godziwego wynagrodzenia za swoje spełnione świadczenie.

kwx747 - 12:29 05-10-2018
Spróbuję zwięźle odpowiedzieć: krytykuję podejście i sytuację prawną w tej konkretnej sprawie Sapkowskiego. To że ogólnie są takie przepisy, że można podważać różne umowy, kiedy występowała np. asymetria informacji (kredyty we frankach chociażby) to dobrze. Natomiast w tej sprawie:
1. Żadna ze stron nie dysponowała większą wiedzą od drugiej, CD Projekt w żaden sposób nie mógł przewidzieć aż tak dobrego sukcesu Wiedźmina.
2. Owszem, istnieje ryzyko inflacji, ale Sapkowski na własne życzenie nie skorzystał z wyjątkowego prawa autorów, czyli możliwości wzięcia procentu od przychodów/zysków (jako zabezpieczenia się przed tym ryzykiem) zamiast konkretnej kwoty. W wielu branżach takie umowy (wzięcie %) nie wchodzą w grę z różnych względów i możliwość sądowej zmiany umowy może być słuszna. Gdyby CD Projekt go przymusił groźbą do obecnej umowy to pozew też byłby słuszny, ale nic takiego się nie wydarzyło (chyba że o czymś nie wiadomo).
3. Z powodów wymienionych w punkcie drugim trudno mówić o rażącej dysproporcji w zarobkach, tym bardziej, że Sapkowski odniósł wiele korzyści z wydania gry, dzięki zwiększonej sprzedaży książek. Wystarczy poczytać komentarze w jakimś anglojęzycznym medium i znajdą się takie, w których ludzie piszą, że po zagraniu w komputerowego Wiedźmina sięgnęli po książki. No i kto będzie zarabiał (albo już zarobił) na serialu Netflixa?
4. Nie chcę już robić bałaganu wklejając kolejną pastę, ale jest jeszcze jedna, która porównuje Sapkowskiego do Głuchowskiego. On też pochodzi z biednego kraju, gdzie kilkanaście lat temu psy szczekały dupami, ale jakoś ma % od każdej książki i gry, która wyszła spod szyldu jego uniwersum. REDzi to już miliarderzy, gdzie odpalenie paru milionów Sapkowskiemu nie robiłoby wielkiego problemu (pod czysto finansowymi względami), ale już w innym analogicznym przypadku, mogłoby się okazać, że zmiana takich warunków umowy będzie decydowało czy firma jest na plusie czy na minusie. Robienie precedensu ("bo oni są bogaci, więc ich stać") nie jest wskazane.
5. Przepisy w założeniu powinny chronić poszkodowanych, kiedy ktoś rażąco się wzbogaci czyimś kosztem. Tymczasem tutaj sukces Wiedźmina to kilkanaście lat pracy setek ludzi (polecam poczytać historię CD Projektu). Powiedziałbym nawet, że gdyby Sapkowski wziął ten %, który mu pierwotnie oferowali to byłaby rażąca dysproporcja w jego zarobku co do poniesionych nakładów. Czy ktoś wtedy kazałby mu oddać pieniądze? Nie, wszyscy by mu zazdrościli pieniędzy i dobrej decyzji... i słusznie. To dlaczego w drugą stronę zmieniać umowę? "Bo byłem głupim januszem, dejcie mi pieniądze"? No właśnie.

Jedyna kwestia mogąca przechylić szalę na korzyść Sapkowskiego to treści umów (bo jeśli dobrze czytałem, było ich kilka) z CD Projektem. Jeśli się okaże, że są w nich jakieś nieprecyzyjne zapisy to wtedy kto wie jak to może wyglądać.

Beata - 13:34 05-10-2018
To, co napisałeś powyżej, to IMHO argumenty już na salę sądową są, a nie za lub przeciw korzystania z tego przepisu; w szczególności, to, co napisałeś w p. 1, to wręcz modelowe uzasadnienie celowości istnienia art. 44 p.a. lub art. 23 p.w.p.: sytuacja zewnętrzna się zmieniła, nie interesuje nas szukanie winnych, interesuje nas sprostanie/znalezienie się w nowej sytuacji tak, aby obie strony były zadowolone.
Ad. 3. Jeśli sprawa trafi do sądu, IMHO podstawową rzeczą stanie się określenie, w jakim stopniu gry można traktować jako utwory zależne. A może są to utwory inspirowane? (Nie wiem, nie znam się, nie jestem graczem).
Widziałam też opinie, że po publikacji gier wzrosła sprzedaż książek ASa, zatem CDP działał pośrednio (bardzo pośrednio i w sumie chyba niechcący, ale jeśli namaluje się ładne wykresy, to może da się z nich tę pośredniość wywieść) na rzecz zwiększenia jego dochodów. Pewnie taki argument też zostanie użyty.
Zobaczymy. Jeśli dojdzie do rozprawy, to będzie bardzo ciekawie.

Janusz S. - 14:08 05-10-2018
kwx747 pisze:S...To dlaczego w drugą stronę zmieniać umowę? "Bo byłem głupim januszem, dejcie mi pieniądze"? No właśnie....

Chciałbym wyrazić stanowczy protest przeciwko szarganiu mojego dobrego imienia. Pismo przedprocesowe z kwotą odszkodowania prześlę wkrótce.

nosiwoda - 22:31 05-10-2018
Przykład inflacji miał tylko pokazać inne, poza art. 44, mechanizmy "słusznościowe" w prawie, nie ma zastosowania do kazusu ASa.
Z powodów wymienionych w punkcie drugim trudno mówić o rażącej dysproporcji w zarobkach
No i tu mi zgrzyta. Punkt drugi nijak nie powoduje IMO, by nie można było mówić o rażącej dysproporcji. Bo tu nie chodzi o winę tego czy tamtego, czy życzenia, czy wiedzę jednej i drugiej strony.
Ponownie IMO, kwestia winy, nakłaniania czy zmuszania do jakiegoś rozwiązania miałaby znaczenie, gdyby AS poszedł w przepisy ogólne, czyli Kodeks cywilny, i oparł się na instytucji wyzysku (art. bodajże 388 KC). Wtedy musiałby wykazywać więcej. Ale nie musi, bo właśnie art. 44 ust. o pr. aut. daje twórcom prostszą opcję. Więc kwestie przymuszania czy niedoświadczenia nie są przesłankami żądania podwyższenia wynagrodzenia.

Janusz S. - 12:57 08-10-2018
W zabawnym lub niemiłym (w zależności od wspieranej strony konfliktu) kontraście do postawy naszego ASa, Brandon Sanderson ogłosił, ze rozważa projekt przekazania firmie CDProjekt praw do zrobienia gry na podstawie cyklu "Z mgły zrodzony" ZA DARMO. Uzasadnienie stawia ASa w niezbyt fajnym świetle.
http://thewertzone.blogspot.com/2018/10/brandon-sanderson-suggests-hed-give-cd.html
https://www.reddit.com/r/gaming/comments/9kxeb8/cd_project_red_is_getting_sued_by_the_author_of/e743lm3/

nosiwoda - 13:27 08-10-2018
Post Sandersona stawia Sapkowskiego w złym świetle? Nie widzę tego. Chce, to niech oddaje. Nie ma to odniesienia do sytuacji sprzed kilkunastu lat.

Thuringwethil - 11:38 09-10-2018
Tak czy inaczej uniwersum Cosmere dałoby świetne podwaliny pod grę (i swiat, i system magii w mistborn, i bohaterowie/możliwe frakcje). Kupiłabym chyba nawet w ciemno w preorderze :wink: (i byłby to pierwszy raz w historii mojego giercowania)

nosiwoda - 14:25 09-10-2018
Ja i tak nie mam czasu grać. Fallout New Vegas nie skończyłem chyba od 3 lat? (inna sprawa, że to świetna gra i wcale nie spieszy mi się, by ją całkiem skończyć). Więc żadne preordery, co najwyżej promocje w PSStore (teraz wskutek promo męczę Mass Effect 2).

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Księżną Jeleń"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

Recenzje

Lisicki, Paweł - "Epoka Antychrysta"


 Simmons, Dan - "Triumf Endymiona"

 Raduchowska, Martyna - "Spektrum"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i tajemnica Niebożątka"

 El Akkad, Omar - "Ameryka w ogniu"

 Podlewski, Marcin - "Bezkres"

 Gromyko, Olga - "Wierni wrogowie"

 Dick, Philip K. - "Cudowna broń"

Fragmenty

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

 Lewandowska, Magdalena i Małgorzata - "Drzewo wspomnień"

 Dworakowski, Witold - "Pani Czterdziestu Żywiołów"

 Kiszela, Marcin - "Ostatni prorok"

 Sudomir, Agnieszka - "Szablon"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS