NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Cetnarowski, Michał - "Bestia najgorsza"

Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

Ukazały się

Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"


 Mastai, Elan - "Inne dziś"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki

2017-07-13 11:09:55 Gaiman zapowiedziany

We wrześniu ukażą się "Chłopaki Anansiego" Neila Gaimana. Oto okładka i opis:



Czytelnicy z Ameryki i całego świata po raz pierwszy poznali pana Nancy’ego (Anansiego), pajęczego boga, w innej powieści Neila Gaimana pt. „Amerykańscy bogowie”. „Chłopaki Anansiego” to historia o jego dwóch synach, Grubym Charliem i Spiderze.

Gdy ojciec Grubego Charliego raz nadał czemuś nazwę, przyczepiała się na dobre. Na przykład, kiedy nazwał Grubego Charliego „Grubym Charliem”. Nawet teraz, dwadzieścia lat później, Gruby Charlie nie może uwolnić się od tego przydomku, krępującego prezentu od ojca – który tymczasem pada martwy podczas występu karaoke i rujnuje Grubemu Charliemu życie.

Pan Nancy pozostawił Grubemu Charliemu w spadku różne rzeczy. A wśród nich wysokiego, przystojnego nieznajomego, który zjawia się pewnego dnia przed drzwiami i twierdzi, że jest jego utraconym bratem. Bratem tak różnym od Grubego Charliego, jak noc różni się od dnia, bratem, który zamierza pokazać Charliemu, jak się wyluzować i zabawić... tak jak kiedyś ojciec. I nagle życie Grubego Charliego staje się aż nazbyt interesujące. Bo widzicie, jego ojciec nie był takim zwykłym ojcem, lecz Anansim, bogiem-oszustem. Anansim, buntowniczym duchem, zmieniającym porządek świata, tworzącym bogactwa z niczego i płatającym figle diabłu. Niektórzy twierdzili, że potrafił oszukać nawet Śmierć.

To zabawna i straszna historia, niebędąca do końca thrillerem i nie do końca horrorem, niepasująca też do szufladki opowieści o duchach (choć występuje w niej co najmniej jeden duch) ani komedii romantycznej (mimo że pojawia się w niej kilka romansów i z pewnością jest komedią, no, prócz tych strasznych kawałków). Jeśli musicie ją jakoś zaklasyfikować, to jako komiczno-rodzinno-obyczajowy-horroro-thrillero-romans-z duchami, choć w ten sposób pominiecie elementy detektywistyczne i kawałki o jedzeniu.


Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Anansi Boys
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: 13 Września 2017
ISBN: ISBN:978-83-7480-872-9
Oprawa: twarda
Liczba stron: 352
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2005

Dodał: Shadowmage

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Aegnor - 12:05 13-07-2017
Świetna, widać, że DC mądrze rozłożył siły twórcze na cała gaimanowską serię. :)

nosiwoda - 15:35 13-07-2017
Łojeżu, dobrze, że wiem, jakie książki napisał Gaiman, bo doczytać z tej okładki byłoby trudno.

Kato Starszy - 16:31 13-07-2017
Nieczytelna i paskudna. Jak wszystkie wznowienia Gaimana w tej szacie graficznej.
Szkoda, bo chętnie bym wymienił z miękkiej wersji na twardą.

Shadowmage - 18:49 13-07-2017
Ładna... ale fakt, że nieczytelna. Ale to już taki urok tego wydania :P

Ziuta - 19:10 13-07-2017
Ja widzę "Kochanki Anansiego" :P

Coacoochee - 19:53 13-07-2017
Piękna okładka. Jak wszystkie wznowienia Gaimana w tej szacie graficznej.

Janusz S. - 23:45 13-07-2017
Piękna i poplątana jak życiorysy bohaterów.

Ciacho - 15:32 14-07-2017
Ładna ta seria, ale u mnie nie przebije obwoluty, i tyle.

historyk - 13:56 15-07-2017
Kato Starszy pisze:Nieczytelna i paskudna.

Nieczytelna to fakt. Czy paskudna... raczej nijaka, ani ładna, ani brzydka, ani książkę szpeci, ani zdobi. Jak na możliwości Maga, samo to, że nie szpeci, to już sukces.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

kurp - 19:41 16-07-2017
Na szczęście kupuję w internecie, gdzie można wyszukać tytuł, bo z półki ciężko byłoby wziąć właściwą książkę z tej serii bez zaglądania do środka ;) Celnie to ujął nosiwoda. Acz wcale ładne. No, i zawsze to coś oryginalnego.

nosiwoda - 09:57 17-07-2017
W tym z kolei kontekście przywołam kindlowe wydanie serii książek Paula di Filippo,
przykładem:Obrazek

kurp - 10:49 17-07-2017
Tu jest normalny font, więc poziom trudności niższy. I nowa linia wskazuje na początek nowego słowa.
Nie to, co Kołpaki An An Siego.

AM - 15:07 17-07-2017
Nie mogę zrozumieć na czym polega problem. Martwicie się o losy serii i jej klapę w związku z rzekomą "nieczytelnością"? Jesteście członkami klubu "czytaczy okładek", rozkochanymi w klasycznych rozwiązaniach typograficznych"? Czy może po prostu sezon ogórkowy w pełni?

nosiwoda - 15:12 17-07-2017
Nie, po prostu marudzimy. Niezależnie od pory roku.

historyk - 18:09 17-07-2017
AM pisze:Nie mogę zrozumieć na czym polega problem. Martwicie się o losy serii i jej klapę w związku z rzekomą "nieczytelnością"?

Jeśli chodzi o mnie to mam mieszane uczucia - irytuje mnie, że nie kupię wszystkich gaimanów, tylko wybrane, bo nieprzyjemnie mi się na to patrzy, ale z drugiej strony cieszę się, bo trochę kasy zostanie w kieszeni.

Jesteście członkami klubu "czytaczy okładek", rozkochanymi w klasycznych rozwiązaniach typograficznych"?

No nie, jeśli ma to być taka klasyka, jaką nam często serwujecie - ludź w kapturze czy smok i goła baba - to już lepsze te pokręcone literki (nieraz z dającym po oczach kolorkiem - taki oczojebny fiolet był na którejś). Ale "lepsze" nie jest synonimem "dobrego". I nie, okładka nie jest głównym kryterium doboru książek. Książkę, którą oceniam 8/10 kupię nawet w szarym papierze. Ale przy takiej, którą oceniam 6/10 okładka może przechylić szalę w te lub we w tę. Ma też znaczenie przy wymianie na nowsze wydanie.

Ot np. ostatnio kupiłem Shoguna - wydawnictwo vis-a-vis Etiuda - na razie pewnie nie będę tego czytał, bo to cegła, którą już czytałem i oglądałem serial. Kupiłem bo jest ładnie wydana :) Kupiłem trochę dla przyjemności oglądania ładnie wydanej książki, a trochę, bo uważam, że warto dać zarobić wydawcy, który szanuje klienta-czytelnika przykładając się także do jakości wydania.

Z tego samego powodu zacząłem kupować Wasze sandersony i teraz sobie w brodę pluję. Zacząłem, bo pierwsza trafiła w moje ręce pierwsza część drugiej trylogii z cyklu Mistborn - grafika nie powalała, ale była do przyjęcia + solidna (lepsza niż w UW) twarda oprawa. Od razu jak to kupiłem i zorientowałem się, że Sanderson cały poleci w tej formie, wydałem swoje stare, miękko okładkowe wersje i nastawiłem się na nowe wydanie. A potem zobaczyłem okładki Elantris, Rozjemcy i Bezkresu magii... To było traumatyczne przeżycie :D Wstyd to czytać w pociągu.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Coacoochee - 21:09 17-07-2017
@Historyk
Jak Ci wstyd czytać w pociągu, to zacznij jeździć autobusem.
@Kurp
Grzbiety, tak ważne dla koneserów, są bardziej czytelne.
@AM
Sam lubię ponabijać się z okładek, ale żeby kupować/nie kupować książek przez okładkę/grzbiet, to już dla mnie nieczytelny fetysz.

historyk - 00:23 18-07-2017
Coacoochee
Jak Ci wstyd czytać w pociągu, to zacznij jeździć autobusem.

Dowcipy powinny bawić, a ten śmieszny nie jest.

Sam lubię ponabijać się z okładek, ale żeby kupować/nie kupować książek przez okładkę/grzbiet, to już dla mnie nieczytelny fetysz.

Nie musisz wszystkiego rozumieć - skoro nie pojąłeś mojego objaśnienia z poprzedniego postu, sądzę, że i dodatkowego nie ogarniesz.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shicho - 07:38 18-07-2017
Jak Ci wstyd czytać w pociągu, to zacznij jeździć autobusem.

:D

Pierwsza krucjata okładkowa.
Skutki:
- fala samobójstw grafików i wydawców
- zniszczenie setek tysięcy książek
- powstanie Komisji Okładkowej
- rozkwit ruchu Egocentrycznych Miłośników Kija W Czterech Literach
- powstanie Bractwa Malkontentów Bosych
- wzmocnienie autorytetu towarzystwa Osób Poważnych i Nieomylnych
- powołanie do życia Drugiego Regimentu Wiedźminów Walczących o Prawe (a Nie Lewe) Okładki
- publiczna dekapitacja przedstawicieli Sympatyków Pisania Durnych i Niepotrzebnych Postów (pierwszą ofiarą padł niejaki Shicho - wyjątkowo podła kreatura)
:wink:

A okładka naprawdę bardzo fajna, zresztą cała seria strasznie mi się podoba.

historyk - 16:52 18-07-2017
Ot rycerz krzyżowy, obrońca chałowatych grafik się znalazł... Może tobie jest wszystko jedno, może każda kupa wywołuje u ciebie orgazm. U mnie nie. I tyle. Z powodu twojej krucjaty nie mam zamiaru przestać pisać, że Mag ma okładki do d..., obciachowe. Może ty - jako gimnazjalista - nie wstydzisz się czytać publicznie czegoś tak opakowanego, ja - nieco starszy - jednak się wstydzę pokazywać z czymś co wygląda jak produkt dla gimbazy lub ociężałych intelektualnie kobiet.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shicho - 17:11 18-07-2017
Może ty - jako gimnazjalista - nie wstydzisz się czytać publicznie czegoś tak opakowanego, ja - nieco starszy - jednak się wstydzę pokazywać z czymś co wygląda jak produkt dla gimbazy lub ociężałych intelektualnie kobiet.

:D
"Złote myśli historyka" cz.4, rozdział 2

Z powodu twojej krucjaty nie mam zamiaru przestać pisać, że Mag ma okładki do d..., obciachowe.

Ależ pisz, pisz na zdrowie. Niech się żółć cała wyleje i uśmiech zagości na obliczu twoim :)

Janusz S. - 18:51 18-07-2017
AM pisze:Nie mogę zrozumieć na czym polega problem. Martwicie się o losy serii i jej klapę w związku z rzekomą "nieczytelnością"? Jesteście członkami klubu "czytaczy okładek", rozkochanymi w klasycznych rozwiązaniach typograficznych"? Czy może po prostu sezon ogórkowy w pełni?

Ja bym się zmartwił gdyby MAG nie dokończył wydawać Gaimana w tej wersji (przyznaję jednak też że i pierwsze ogórki dzisiaj zerwałem za chałupą :) ).
Obie ostatnie serie wydań Gaimana miały fantastyczne okładki - rysunki na obwolutach poprzedniej serii były po prostu piękne i stylowo pozbawione krzykliwej kolorystyki i bardzo żałowałem, że w tej stylistyce nie wyszedł komplet jego książek. Nowa seria nie tylko jest ładna, ale zanosi się na kompletne wydanie Gaimana w jednolitej stylistyce, nie mogłem więc sobie jej odpuścić i będę chyba miał większość książek podwójnie - posprzedawałem tylko najstarsze wydania. Okładka "Chłopaków..." jest chyba najbardziej poplątana ze wszystkich, ale to nie wada.

Spriggana - 02:30 20-07-2017
Niestety, okładki MAGa nie są wystarczajaco fantasy, muzą jeszcze popracować… ;-)
How to Make a Clichéd High Fantasy Cover

historyk - 03:30 20-07-2017
Spriggana pisze:Niestety, okładki MAGa nie są wystarczajaco fantasy, muzą jeszcze popracować… ;-)

Ależ efekt końcowy z tego linka to wypisz wymaluj okładki Maga - ba, Mag jeszcze by dołożył gołą babę, wilka i albinosa :D
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Shadowmage - 07:35 20-07-2017
Dobra, koniec dyskusji, bo to do niczego nie prowadzi. Okładki można komentować, ale jak znowu będą się pojawiać te same fale wzajemnych przytyków i przytaczanie podobnych argumentów i przykładów, to będę ciął :)

Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS