NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Flynn, Michael F. - "Eifelheim"

Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: Eifelheim
Tłumaczenie: Tomasz Walenciak
Data wydania: Kwiecień 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7590-076-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 616
Cena: 52,39 zł
Wydawca oryginału: Tor

Bliżej...
Rok 1349. Podczas epidemii Czarnej Śmierci pewna wioska w Schwarzwaldzie zniknęła z powierzchni ziemi i nigdy nie osiedlono się tam ponownie. Wieki później, zjawisko to przyciąga uwagę historyka, Toma Schwoerina, i jego życiowej towarzyszki, Sharon Nagy, zajmującej się kosmologią. Co wspólnego mają ze sobą latające potwory ze średniowiecznych podań i zagadnienia kosmologii związane ze zmianami w pomiarach prędkości światła?

Czy zagadkowe freski w podziemiach Franziskanerkirche we Freiburgu mogą pomóc rozwiązać zagadkę podróży w podprzestrzeni? Kim byli tajemniczy goście ostatniego proboszcza Oberhochwald, ojca Dietricha? Przedstawiając zetknięcie dwóch opartych na naukowym myśleniu cywilizacji, powieść Michaela Flynna nie tylko w obala dotyczące Średniowiecza stereotypy, ale pozwala rzucić krytycznym okiem na współczesny rzekomy racjonalizm.

„Jedna z tych naprawdę nielicznych powieści, o których zaraz wiadomo, że nigdy nie zapomnisz. Świetna!”

Jack McDevitt

„Czyta się jak Arthura C. Clarke’a z Einsteinem i Tomaszem z Akwinu – a to dopiero początek. Ta książka powinna być obsypana nagrodami, ale co ważniejsze, powinieneś mieć ją w ręku i czytać ją.”
Robert Charles Wilson

Powieść była nominowana do Hugo w 2007 roku.

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Gavein - 17:32 16-04-2011
Trzeba będzie sprawdzić własnoocznie ;)

nosiwoda - 09:23 19-04-2011
Przepraszam, że jestem przewidywalny, ale naprawdę wolę wydać na książkę 20 złotych, a nie 53.

ASX76 - 10:26 19-04-2011
Ty wolisz..., natomiast wielu z nas woli czytać książki po polsku. :P
Poza tym, kto tak naprawdę kupuje książki w cenie okładkowej? :lol: Toż jest tyle promocji czy innych rabatów, że bez problemu będzie można ją nabyć znacznie taniej niż za te 53 zł. :P

P.S. Jak się podoba kompozycja emotikonek? Prawda, że ładnie ułożyłem wzorek? ;)

nosiwoda - 13:07 19-04-2011
ASX76 pisze:Ty wolisz..., natomiast wielu z nas woli czytać książki po polsku. :P
A to sobie przepłacajcie.

Maeg - 13:09 19-04-2011
A to sobie przepłacajcie.

A nie lepiej poczekać aż trafi na tanią książkę i będzie kosztować jeszcze mniej niż te 23 zł? :P

nosiwoda - 13:12 19-04-2011
Zdaje mi się, że Tania Książka zmierza w kierunku cen właśnie kole 20 zeta. A kiedy ta pozycja trafi na tanią, to ja już będę ją mieć od roku czy dłużej, i to bez pośrednictwa tłumacza.
Poza tym - sam często kupuję na taniej książce, ale jeśli coś chcę kupić, a nie tylko "a, może wezmę...", to raczej kupuję na "normalnym" rynku. Czy autorzy dostają cokolwiek z książek sprzedawanych na taniej książce? W sensie gotówki?

Maeg - 13:18 19-04-2011
Tania książka musiała te egzemplarze kupić (odpowiednio taniej oczywiście) więc pewnie jakiś procent wraca. Poza tym wspominałeś raczej o kryterium ceny a nie wcześniejszego posiadania książki. Z tym polemizować się nie da, ale nie zapominaj, że Amazon tnie swoją marżę do granicy opłacalności a polski wydawca musi zapłacić za tłumaczenie i za prawa, więc nigdy tak fajnych cen (nawet jakby ktoś jak Amazon się pojawił) u nas nie będzie.

Poza tym jeśli mówimy o książkach zagranicznych to autor swoją dolę dostaje z sprzedaży praw. Gorzej pod tym względem pewnie mają polscy autorzy.

E: I jeszcze jedno. Zauważ, że częściowo przykładasz się do tych wyższych cen. Nie konkretnie twoja osoba, ale jako reprezentant pewnego postępowania. To, że jakaś grupa kupuje książki w "oryginale" powoduje zmniejszanie się ilości sprzedanych egzemplarzy polskiego wydania, co za tym idzie spadają nakłady i rosną ceny, aby wydanie takiej książki w Polsce zwracało chociaż koszty poniesione.

ASX76 - 20:31 19-04-2011
Panie Maeg, ale to już nie problem Pana Nosiwody, który woli czytać w oryginale i taniej. :wink:

nosiwoda - 09:09 27-04-2011
"Zauważ, że częściowo przykładasz się do tych wyższych cen. Nie konkretnie twoja osoba, ale jako reprezentant pewnego postępowania. To, że jakaś grupa kupuje książki w "oryginale" powoduje zmniejszanie się ilości sprzedanych egzemplarzy polskiego wydania, co za tym idzie spadają nakłady i rosną ceny, aby wydanie takiej książki w Polsce zwracało chociaż koszty poniesione."
Ekhem, nie. Książki tłumaczone zawsze są droższe od nietłumaczonych. Książki na dużym rynku są zawsze tańsze niż na małym rynku. Sam to napisałeś. Nijak w tym nie widzę odpowiedzialności "czytających w oryginale". To równie sensownie można napisać, że ci, co w ogóle nie czytają, przykładają się do wyższych cen, bo mogliby cholera czytać, nakłady by wzrosły, a ceny spadły. Tylko że to paranoja. To już bardziej przykładam się do tej polityki (i Ty też) kupując książki na taniej książce.

I nie kupuję na amazonie.

"ale to już nie problem Pana Nosiwody, który woli czytać w oryginale i taniej" Guilty as charged. Mam rozumieć, że moja postawa jest dziwna, bo powinienem woleć czytać przez pośrednika, często kiepskiego, i za większą kasę, i ze znaczącym opóźnieniem? To Ty wolisz czytać po polsku. To sobie płać więcej, czekaj i czytaj po polsku. To Twój problem, a - jak słusznie stwierdziłeś - nie mój.

agrafek - 09:25 27-04-2011
Przepraszam, ale na widok ceny książki bluzgnąłem. 53 zeta za książkę w miękkiej oprawie? Ja rozumiem, że rząd stara się zarżnąć czytelnictwo przy pomocy VAT, że empik bawi się testując granice odporności wydawców. Ale czy książki zmierzają ku sytuacji komiksów, które stały się u nas dobrem luksusowym i zapętliły w sytuację: "dajemy wysokie ceny, bo mało kto kupuje, a mało kto kupuje bo ceny są nieludzkie"? Przecież ten tytuł jest przy takiej cenie skazany na tanią książkę. Naprawdę opłaca się wydawcy sprzedać, nie wiem, 500 do 1000 egzemplarzy po 50 - 53 zeta a resztę po 20 na taniej za rok?Nie zarobiłby więcej sprzedając wszystko po 40? Znowu czegoś nie kumam.
No i pewnie, że polskim wydawcom nie pomoże, gdy będę sprowadzał książki z zagranicy, bo taniej i nawet przesyłka za darmo, co dla wielu polskich księgarni jest nie do pomyślenia. Ale wiecie - lubię czytać, a muszę jeść.

draken - 09:31 27-04-2011
Mnie zastanawia podejście wydawnictwa. Rzucają na rynek książkę nieznanego u nas autora (zaledwie jedno opowiadanie w To co najlepsze w SF) w TAKIEJ cenie? Nie wróżę powodzenia. Chyba, ze w składach z tanią.

dopisek; ale okładka jaka ładna...
Tylko, że to za mało.

Maeg - 09:39 27-04-2011
I nie kupuję na amazonie.

Ale bookdepo, wiem, zapomniałem. Tylko że oni muszą robić to samo z marżami co amazon by mieć zbliżone, a czasem niższe, ceny. Ale robiłem sobie dziś mały rekonesans po innych księgarniach i jedno jest pewne, Anglosasi mają sporo miejsc gdzie można kupić taniej książki (tak jak w KWu u nas, ale to jedyne chyba miejsce).
Ekhem, nie. Książki tłumaczone zawsze są droższe od nietłumaczonych. Książki na dużym rynku są zawsze tańsze niż na małym rynku.

Tak, ale tym bardziej trzeba chronić mały rynek by nie padł. Ja nie mówię, że kupowanie w oryginale to główny problem rynku książki, tylko że też ma wpływ (pośredni) na ceny. Przy nakładach liczonych w setkach każdy odpływający klient ma znaczenie.
To równie sensownie można napisać, że ci, co w ogóle nie czytają, przykładają się do wyższych cen, bo mogliby cholera czytać, nakłady by wzrosły, a ceny spadły.

A nie prawda, bo kupując książkę zagraniczną uszczupliłeś grono osób, które kupują przetłumaczoną. Ktoś kto w ogóle nie kupuje nie może tego zrobić, gdyż nie należy do tego zbioru kupujących, nie jest częścią rynku.
Tylko, że ja Ciebie nie potępiam. Rozumiem to i popieram, ale chciałem pokazać, że takie podejście nie jest bez znaczenia dla naszego małego rynku książki. Oczywiście jest kilka innych aspektów go dobijających ale to nie miejsce na taką dyskusje.
Akurat Solaris jest drogi, z jednej strony przez niskie nakłady, z drugiej chyba programowo. Rozmawiałem w zeszłym tygodniu z księgarzem, który specjalizuje się w fantastyce i ponoć Solarisowe książki sprzedają się koszmarnie, po kilka egzemplarzy (Kroki w nieznane takoż).

nie wiem, 500 do 1000 egzemplarzy po 50 - 53 zeta a resztę po 20 na taniej za rok?Nie zarobiłby więcej sprzedając wszystko po 40?

Problem leży w tym, że tyle właśnie sprzedają, nawet tańszych książek. Zejście do 40 nie spowoduje, że pójdą 2 tys egzemplarzy. Mamy naprawdę mizerne nakłady fantastyki.

nosiwoda - 09:49 27-04-2011
Maeg pisze:Tak, ale tym bardziej trzeba chronić mały rynek by nie padł.
No i znowu erm nie. Czuję się wmanewrowywany w pozycję "nie kupujesz drogich i niekoniecznie dobrych jogurtów tradycyjnych firmy Blumsien, a ona przez Ciebie upadnie, Ty zły człowieku, i panie z linii produkcyjnej pójdą na zasiłek, a krowy do rzeźnika, bo trzeba chronić mały rynek, a Ty nie chronisz, zły człowieku". Otóż ja uważam, że nie trzeba chronić. Niech sam się chroni. Idzie w kierunku "mało, ale drogo"? OK, skoro tak wyliczył, że mu się opłaca, bo znajdzie się kilku ASXów, co to wolą po polsku, i wyjdzie na swoje. Ich i wydawcy wybór, nie muszę do tego przykładać ręki, a to nieprzykładanie ręki nie jest niczym nagannym, co próbuje w kiepsko zawoalowany sposób zasugerować ASX.

Nie uszczuplam grona kupujących tę książkę, bo za tę cenę, w takich warunkach bym tej książki NIE kupił. Gdybym w warunkach "ta sama cena, zbliżone wydanie i dostawa" - wybrał książkę w oryginale, to MOŻE można byłoby uznać, że uszczuplam.

agrafek - 12:45 27-04-2011
Maeg, trochę się obawiam, że tej powieści sprzeda Solaris jeszcze mniej. Bo przecież wśród nabywców tego wydawnictwa jest i draken i nosiwoda i ja, a my, jak widać, tyle nie wydamy (zwłaszcza, że istnieje alternatywa). Pewnie nie jesteśmy jedyni.

Maeg - 14:08 27-04-2011
Możliwe, bo ja za taką cenę tez jej nie kupię.

Ale, ale ty agrafku dopiero przy okazji Flynna zauważyłeś, że S. jest drogi? Z resztą, poczekajcie na cenę antologii Pieśni Umierającej Ziemi. Tam jest 800 stron w HC, to dopiero będzie cena.

nosiwoda - 10:15 28-04-2011
Moją odpowiedź już znasz :D
http://www.bookdepository.com/search?se ... rch=search ze szczególnym uwzględnieniem tego hardbacka za 15.94 euro.

toto - 10:26 28-04-2011
Jeśli totalnie nie zwariują z ceną (powyżej 70 zł), to i polskie wydanie będzie nie takie drogie względem oryginału. W ciągu miesiąca powinno się wyjaśnić. A może będą bali się przekraczać granicę 60 zł. Marzenia.

Shadowmage - 10:35 28-04-2011
A co z plotami, że mają być dwa tomy?

toto - 10:42 28-04-2011
Przez pewien czas książka w księgarni solarisu miała dopisek w stylu: "Z powodu dużej objętości książka być może zostanie podzielona na dwa tomy." Teraz tej informacji nie ma, więc liczę na to, że będzie w jednym tomie. Przecież wystarczy dać taki papier jak w nowych Niebezpiecznych wizjach i spokojnie będzie rozmiarów góra ostatnich Kroków w nieznane. A może i cieńsze. Może moje jęki pomogły?


e:
Wojtek Sedeńko na blogu pisze:W antologii Martina Pieśni Umierającej Ziemi jest sporo arcyciekawych opowiadań, niektóre bardzo dowcipne, inne wciągające. Choć zebrano tu wiele sław, to paradoksalnie często lepiej wypadają teksty mniej znanych pisarzy (w Polsce, bo w USA to uznane firmy). Ale i mistrzowie wymiatają. Bardzo dobrze prezentuje się sam Martin, na poziomie Gaiman, wytrawny Silverberg, znakomita Moon i Lee, kapitalny Simmons. Grube tomiszcze zadowoli znawców fantasy, myślę też, że sięgną oni po Umierającą Ziemię Jacka Vance’a.


ASX76 - 13:39 30-04-2011
Czy ktokolwiek z Was czyta "Eifelheim"? Jeśli tak, to jak wrażenia?

Samuel - 20:45 04-05-2011
ja się powolutku prze nie przegryzam ale z większymi opiniami jeszcze poczekam niemniej jest w porządku :)

pp - 17:10 07-05-2011
Na Katedrze pojawi się recenzja tej pozycji w najbliższym czasie? Przyznam, ze jestem nią zainteresowany, ale jednak w ciemno nie kupię.

Edit: http://solarisnet.pl/oferta/piesni_umierajacej_ziemi/ 60 zł. Czyli całkiem nieźle.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS