Avalon...

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Avalon...

Postautor: Avathar » sob 28.12.2002 22:58

Nie wiem czy ktoś z Was widział ten film ,ale zdaniem wielu był on beznadziejny. Ja go widziałem i powiem Wam że gdyby nie polscy aktorzy to bym powiedział że to jest klasyczny przykład azjatyckiego kina. W jednym z czasopism w opisie filmu napisano że jest tam mnóstwo niepotrzebnych scen które można wyciąć. Ale powiem Wam że w wielu świetnych filmach tak było , np. Przyczajony Tygrys Ukryty Smok , Ghost In The Shell. To jest urok azjatyckiego kina.
Ostatnio zmieniony ndz 29.12.2002 10:33 przez Avathar, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1245
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: RaF » sob 28.12.2002 23:02

Tia, też właśnie jedni mówią, że film świetny, inni, że beznadziejny... Ale nie miałem okazji zobaczyć na własne oczy.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Lechu » sob 28.12.2002 23:03

Filmu nie widziałem,. nie miałem okazji. Ale Avathar mądże mówisz: "To jest urok azjatyckiego kina" i wielu ludziom to nie odpowiada. Zauważ że Avalon i GitS to ten sam reżyser..

Słyszałem za to soundtrack z tego filmu (by Kenji Kawai, ten sam co robił muzykę do GitSa), i jest bardzo przyjemny. Szczególnie chór śpiewający po polsku :) :P
My new Home:
Heroes Home
Obrazek
Awatar użytkownika
Lechu
Lord
Lord
 
Posty: 1638
Rejestracja: pt 06.12.2002 12:41
Lokalizacja: Guild Wars / Heroes Home

Postautor: Vampdey » ndz 29.12.2002 13:35

Widziałem, i uczucia mam mieszane. Nudne, niezrozumiałe... Ale można sie jush przyzwyczaić do kiczu : )))).
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Howler » śr 19.02.2003 13:02

Uwazam,ze osoba ktora widziala Gitsa pare razy (np.autor tego tekstu 8) zauważy iz Avalon roi sie od podobnych scen i ujec (np. chowanie sie za filarami przez jednego z czlonkow teamu glownej bohaterki Avalonu.W gitsie robila bardzo podobnie Kusanagi pod koniec filmu :).Uwazam, ze film nie jest zly.Powiem inaczej - spodoba sie ludziom ktorym zbrzydly typowo Hollywoodzkie produkcje.To samo tyczy sie np.Braterstwa Wilkow -swietny francuski film,a praktycznie niezauwazony przez krytyke.Podobnie bylo z Avalonem,chociaz ten mial przynajmniej "reklame" w postaci polskiej obsady.
Awatar użytkownika
Howler
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 33
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Wotan » ndz 02.03.2003 18:35

Zdjęcia super, muzyka fajna, mangowy klimat, to niestety moim zdaniem wszystkie plusy tego filmu. Minusy to nuda, gra aktorska i braki w scenariuszu, niestety od poczštku do końca kompletnie nie łapałem o co chodzi w Avalonie. Cóż może nie jestem zbyt domyœlny...
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Thronaar » śr 05.03.2003 16:26

Mi sięfilm podobał, trzeba lubić azjatyckie kino. Nie każdemu musi się podobać, taki klimat. Akcja była poprowadzona w mozolny sposób, ale i tak szybciej niż w Solaris. Co do niezrozumienia, to były tam pewne niedomówienia, ale żeby niewiedzieć ci się dzieje to nie miałem takich problemów.
Awatar użytkownika
Thronaar
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 30
Rejestracja: pt 14.02.2003 22:09
Lokalizacja: Stolica Warmii i Mazur

Postautor: RaF » czw 13.03.2003 22:05

Obejrzałem! :) I co moge powiedziec? Rzeczywiscie dobre zdjecia, calkiem mila muzyka (chociaz te polskie slowa w partiach chorowych czasem mnie peszyly) i niecodzienny klimat to plusy. Gra aktorska w rzeczy samej nienajlepsza (ratuje sie moze ewentualnie Foremniak i jej pies :P). Efekty specjalne sa moze dziwne i nie zawsze technicznie najlepsze, ale za to dosyc oryginalne.
Co do sensu to musze powiedziec, ze i do mnie specjalnie on nie dotarl :) Moze oswiecenie przyjdzie pozniej, kto wie; jak na razie rozumiem tylko aluzje jakby matrixowa - ze nasz "realny" swiat jest elementem programu komputerowego.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Desty » śr 09.04.2003 11:20

Ten film jest wspaniały. Mamoru Oshii to mój guru. Avalon jest świetny. Zmusza do myślenia. Nikt po obejrzeniu nie pozostaje obojętny. Jeszcze nie spotkałam się z oceną że film był "płytki". Dużo ludzi nie lubi tego filmu bo nie umie go zrozumieć. No ale są gusta i guściki...
In the Silent Hill...don't walk alone.
Why ??? I can't ask :twisted:
Awatar użytkownika
Desty
Lady
Lady
 
Posty: 29
Rejestracja: pt 28.02.2003 21:57
Lokalizacja: z drogi z której się nie wraca

Postautor: marek » ndz 13.04.2003 8:35

mnie ten film się podobał. był jednak jeden mankament - a właściwie mankamentka... foremniak. ta kobieta jest tak beznadziejną aktorką, że nawet bym nie zauważył, gdyby zniknąła nagle z tego filmu. :?
THE CHAMBER OF SECRETS WAS CLOSED - ENEMIES OF THE HIER, YOU ARE SAFE.
taki sobie markowy blog:
www.marmatmi.blog.pl
Awatar użytkownika
marek
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 9
Rejestracja: sob 12.04.2003 17:32
Lokalizacja: Slytherin of course!

Postautor: RaF » ndz 13.04.2003 20:25

ale na tle pozostalej obsady i tak sie wybija, chyba jako jedyna nie recytuje swoich kwestii, co niestety nagminnie czynia pozostali aktorzy... :?
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Czarownica » czw 26.06.2003 19:42

Niezły byl to film..nie powiem...
"I'm so happy cause today I found my friends... they're in my head"
Awatar użytkownika
Czarownica
Lady
Lady
 
Posty: 65
Rejestracja: śr 25.06.2003 19:05
Lokalizacja: Będzin (siedziba diabła)

Postautor: Wotan » czw 26.06.2003 20:25

Właśnie, to osób które zrozumiały ten film: powiedzcie o co chodziło bo ja jako osoba niezbyt oświecona tego nie wiem:-). Sensu głębszego niedostrzegłem. Niech ktoś przyjdzie mi z pomocą
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Wotan » wt 15.07.2003 23:22

Wciąż czekam na wyjaśnienie mi tego głębszego sensu filmu "Avalon". Minęło już trochę czasu od ostatniego posta w tej sprawie
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: furiath » śr 16.07.2003 9:35

Hm... Film wcale nie był skomplikowany, nie rozumiem Was dokładnie w czym problem. Myślę, że spodziewacie się głębszego sensu, tymczasem film ten istotnie jest nieco płytki.
Moja interpretacja +streszczenie:

Avalon - świat wirtualny, stworzony przez Firmę. To jest gra na trzech poziomach A, B, C, z czego ten ostatni jest najtrudniejszy.
W zalezności od poziomu trudności i od plansz (misji, jak kto woli) otrzymuje się punkty. Firma, z tego co spostrzegłem w jednej scenie, wypłaca pieniądze w zalezności od ilości punktów.
W Avalonie mozna grać pojedynczo i drużynowo oraz wybiera się klase postaci: Warriora, Bishopa (takiego Priesta), Rangera (czyli zwiadowcę).
Plotki głosza, że istnieje pewien tajny poziom Avalonu, a wejść do niego mogą tylko najlepsi gracze.

Foremniakowa (już nie pamiętam jej filmowego imienia - chyba Ash) należała kiedyś fo drużyny, która zaszła bardzo daleko i próbowała dostac się na ostatni poziom. Niestety w czasie wykonywania misji doszło do pewnych wewnętrznych trudności i wszystko spaliło na panewce, a dowódca drużyny został umieszczony w szpitalu jako żywe warzywo (jak zginiesz w wirtualce, to twój mózg, tak jak w Sieci Cyberpunkowej dostaje porażenia poprzez (zapewne) autosugestię).

Ash jest świetnym graczem - samotnikiem, lecz aby dostać się do ostatniego poziomu potrzebuje pomocy, gdyż nie czuje się na siłach. Prosi o pomoc tajemniczego Bishopa, który jako jedyny gość podłącza się do Avalonu spoaza firmy (a do tego potrzebny jest cholernie drogi sprzęt).
Krótko mówiąc kompletuje drużynę. Misja udana - Ash (tylko ona) wchodzi na ostatni poziom Avalonu, który jest wierną kopią obecnej rzeczywistości. O ile świat Ash to mroczna nieokreślona przysżłość, wszystko brudne, szare, wieczna noc - o tyle ostatni poziom to piękny, słoneczny dzień. Ash znajduje tam swojego przyjaciela (tego od porażenia mózgowego) i jako jej zadanie jest go zabić. Ten gość świadomie wybrał życie warzywa w rzeczywistości, gdyż ostatni poziom Avalonu daje mu wszystko, co mógłby chcieć - pozniewaz jest iluzją doskonałą. Ash go zabija no i koniec.

Czas na interpretację - Avalon - mistyczna kraina umarłych, wiecznej szczęśliwości. Nie przez przypadek tak nazywa się wirtualna gra. Niektórzy stokroć bardziej wolą świat gry - chociaż niebezpieczny i brutalny, to wizja nagrody i ostatniego poziomu jest bardzo kusząca. Na ostatnim poziomie nie musi się walczyć - tam się normalnie żyje. Przyjaciel Ash wybrał świat wirtualny - nic go nie obchodziło to, że w rzeczywistości leżał w szpitalu podłączony do aparatury. Dlka niego rzeczywistość była w Avalonie. Ash wybrała grę - nie pozostanie. Zabiła swego przyjaciela, wzięła od niego naboje (ponieważ msiała jeszcze kogoś zabić na tym levelu, a miała tylko jeden magazynek) i na tym koniec filmu... Także stary banał - wspaniała wirtualna rzeczywistość, czy twarda prawda świata realnego - wybór nalezy do ciebie.
A może są w nim inne, znacznie głębsze pokłady filozoficzne, których nie zdołałem zgłębić? Jesli tak, to prosze o komenty.

Do tego jeszcze poczucie winy Ash, że to przez nią rozpadł się cały zespół i długie sceny - które mnie osobiście bardzo się podobały. Aż nie chciało mi się wierzyć, ze otoczenie to Wrovław, Kraków i Warszawa. Ten film pokazał, że w scenerii Polskiej mozna zrobić fajny film fantastyczny.
Co do gry aktorskiej - była ona na standardowym światowym poziomie. Myślę, że te sztuczne dialogi wynikały sta, że film dla zachodu był chyba tłumaczony na angielski, a podobne filmy fantastyczne (czy anime) są aktorsko nieco sztuczne. W GITSie też wszyscy tylko stali, patrzyli na siebie z powagą i recytowali kwestie. A propo tej sceny z kolumnami - istotnie jest żywcem wyjęta z Ghosta. Tak samo ostatnia walka z takim mechem - bardzo przypomina mi starcie w hali w GITSie. Ogólnie film całkiem przyjemny...
Furiath
furiath
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 3
Rejestracja: wt 10.06.2003 21:18
Lokalizacja: Poznań

Postautor: furiath » śr 16.07.2003 9:39

RaF pisze:jak na razie rozumiem tylko aluzje jakby matrixowa - ze nasz "realny" swiat jest elementem programu komputerowego.


Tj. na podstawie której sceny, czy dialogu to rozumiesz? Bo ja niczego takiego, nie znalazłem.
Furiath
furiath
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 3
Rejestracja: wt 10.06.2003 21:18
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Azirafal » śr 16.07.2003 12:33

Nie oglądałem filmu, więc się o nim nie wypowiem. Nie słuchałem OST'a, więc o nim się też nie wypowiem. Ale słuchałem jeden kawałek "Voyage to Avalon" i o nim powiem, że jest po prostu BOSKI... Jeżeli cała muzyka do Avalonu jest tak świetna jak ten kawałek, to rozumiem zachwyty nad nią...
If you don't stand for something you'll fall for anything.
Awatar użytkownika
Azirafal
Arcypryk
 
Posty: 1938
Rejestracja: wt 07.01.2003 15:33
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: RaF » czw 17.07.2003 2:34

furiath pisze:
RaF pisze:jak na razie rozumiem tylko aluzje jakby matrixowa - ze nasz "realny" swiat jest elementem programu komputerowego.


Tj. na podstawie której sceny, czy dialogu to rozumiesz? Bo ja niczego takiego, nie znalazłem.

Ee... nie pamiętam już, jakiś czas temu oglądałem a w międzyczasie potrzebowałem pamięci na inne sprawy ;) O ile coś jeszcze jednak kojarzę, chodziło mi chyba o "Class real" czy jak to się tam zwało. Chodzi o to, że tak jak gracze stopniowo przechodzili przez te swoje levele, tak wchodząc do tej "class real" przenosi się do współczesnej Warszawy taką, jaką ją znamy (a przynajmniej tamtejsi forumowicze znają :P).
Sorka, zagmatwane trochę ale już spać mi się chce ;)... dobranoc ;);)
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa


Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron