Filmy

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Postautor: Wotan » śr 30.07.2003 15:18

"Czas Apokalipsy: Powrót"
to film na który warto jest pójść do kina. Odświeżona wersja tego już klasycznego dzieła mimo upływu lat wciąż aktualna i ciekawa. Film jest jednak dla wytrwałych bo 3 i pół godziny i to w dość dołującej atmosferze mogą być dla każdego czasem nie za bardzo do wytrzymania. Jest wiele nowych scen, które nie znalazły się w oryginalnym czasie apokalipsy i są te stare wciskające w fotel momenty (np atak śmigłowców przy dźwiękach valkirii Wagnera, to scena która zapada w pamięć zawsze i trzeba ją zobaczyć w kinie). Słowem film wybitny.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Wotan » czw 31.07.2003 17:29

"Dog Soldiers"
właśnie obejrzałem tę prześmieszną komedie o wilkołakach. No dobra, film komedią może raczej nie miał być, ale oglądając ostatnie sceny nieźle się ubawiłem. A tak poważnie to dobre jest w tym filmie - dynamiczne sceny akcji poza tym parę ładnych kadrów, a poza tym to same minusy. Wilkołaki wyglądają nieco kiczowato, jakieś takie jakby wielkie pluszowe misie z długimi włosami. poza tym pod koniec film przypomina już jakąś groteskę, no ale pośmiać się można troche. Dla rozrywki czemu nie, ale tak to film kiepski dosyć.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Alganothorn » czw 31.07.2003 23:39

kolejny film z alfabetu:
'Gusta i guściki' czyli 'Le gout des autres'

bardzo ciepły i zabawny w sposób niewymuszony film, coś na pograniczu filmu obyczajowego i komedii;
historia kilku osób, których losy są ze sobą związane (jak to melodramatycznie i tandetnie brzmi: chodzi o to, że pracują ze sobą, spotykają się...tak jest bardziej prawdziwie, ale za to gorzej brzmi ;-) ), generalnie szukających miłości, a raczej szczęścia i swego miejsca w życiu, które to wartości są nierozerwalnie z miłością związane...przynajmniej w filmach francuskich i komediach romantycznych zza Oceanu :-)
postacie są ciekawe, 'żywe', nie czuje się od nich 'papierowości' i sztuczności, akcja aczkolwiek dość leniwa, wciąga, humor jest lekki, muzyka jak to w kinie francuskim bardzo sympatyczna...
gra aktorska w normie, zdjęcia - akurat najmniejszy atut filmu, ale też dobre
bardzo miła odmiana, zdecydowanie lżejsza od 'ellinga', a też ciepły i optymistyczny film
ocena 7.5/10
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » czw 07.08.2003 19:41

wczoraj literka 'm', czyli:
'monsunowe wesele' i 'mulholland drive'...

'monsunowe wesele'
film o którym pisało się, że jest przede wszystkim feerią barw i egzotyki - niezaprzeczalnie jest to bardzo malarska pozycja w kinematografii, ale to nic nowego, kino z Dekanu już takie jest...
'akcja' obejmuje kilka dni poprzedzających ślub: do Dehli zjeżdża się rodzina z całego świata (Indie, Australia, USA) na ślub młodej dziewczyny z człowiekiem, którego wcale nie zna (aranżowany związek przez rodziców)...niby nic wielkiego, ani interesującego, ale film cudowny przez swoja 'normalność': pokazuje siłę, jaka daje rodzina, pokazuje o znaczeniu podejmowania decyzji i braniu za nie odpowiedzialności, pokazuje poszukiwanie miłości i że życie bez niej jest puste...
niby banały ktoś powie, ale jeśli w tym wypadku też tak jest, to zostały niezwykle pokazane...
muzyka niezwykle rytmiczna, egzotyczna dla Europejczyka (chyba, że lubi i zna tamtejsze rytmy - akurat w moim przypadku nie było zaskoczenia bo...ścieżkę dźwiękową dostałem w prezencie jakiś czas wcześniej :-) ), wspaniale współgrająca z obrazem
polecam, jeśli ktoś chce zobaczyć film o wartości rodziny, w którym nikt nie będzie przeklinał ani nie pojawi sie nawet na moment broń...
7/10

'mulholland drive'
bez rozpisywania się - jeden z moich ulubionych reżyserów, jak zawsze film niełatwy w odbiorze, wymagający myślenia i szybkiego analizowania, bardzo klimatyczny, doskonała muzyka Badalmentiego, świetnie zagrany, fabuła, zdjęcia i montaż na najwyższym Lynchowskim poziomie...
8/10

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » pt 08.08.2003 9:44

Bezsenność. Amerykański thriller o nieamerykańskim klimacie. Kino niepokojące, pozostawiające skaze na sumieniu. Dla mnie film wręcz gryzący. Dobry i popularny policjant (Al Pacino) szuka mordercy siedemnastoletniej dziewczyny. Zbiera dowody i znajduje winnego- autora powieści kryminalnych (Robin Williams). Wszystko zbliża nas do pochwycenia mordercy. Zakładamy, że od tego momentu zacznie się nerwowy pościg za przestępcą, który zakończy się spektakularnie pod koniec filmu. A tu nic z tego. Podczas obławy oczywiście przestępca się wymyka i znika we mgle. Dobry policjant rusza w pościg. Sytuacja robi się niebezpieczna, policjant gubi orientację. Omyłkowo zabija swojego partnera myląc go ze ściganym. Omyłka jednak daje początek całości niepokojącej akcji następującej po tych wydarzeniach. Zaczynamy się zastanawiać ile w tym było omylnego działania, a ile zamierzonego. Dobry policjant zaciera ślady pomyłki i zrzuca winę zabójstwa na uciekiniera. Uciekinier zna prawdę. Zaczyna się kawał solidnego thrillera psychologicznego. Policjant popada w bezsenność (Akcja dzieje się na Alasce podczas lata polarnego, kiedy nigdy nie zachodzi słońce), zaczyna odchodzić od zmysłów, jest nękany przez znającego prawdę złoczyńcę, próbuje go upolować. Ambitna lokalna policjantka pomagająca dobremu glinie zaczyna odkrywać prawdę. Intryga przyrządzona w sposób arcymistrzowski. Bardzo dobre kreacje aktorskie z jednym "ale" dotyczącym właśnie Ala, Ala Pacino. Al przyzwyczaił mnie do ról bezwzględnych ludzi o silnych charakterach i niezwykłym uporze w dąrzeniu do określonego celu. W tym filmie cel zostaje zatarty, a jego bohater okazuje się być słabym psychicznie człowiekiem. Nie do końca przekonuje mnie w tej roli wielki Al. Robin Williams za to wypada całkiem pysznie, ale nie spodziewajcie się, że gra on tu jakiegoś wielkiego psychopatę. Ot popaprany człowiek, który posuwa się o krok za daleko. Hillary Swank w roli ambitnej policjantki też całkiem smaczna. Ogólnie kawał ciężkiego filmidła z dobrym scenariuszem (dobrym bo wiarygodnym) i z wiarygodnymi postaciami. Polecam wszystkim lubiącym niepokojące kino intrygi.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: zaan » śr 03.09.2003 9:40

o czym marzą faceci? - nie umiem recenzowac filmow, wiec sie nie bede rozpisywac. dosc ciekawy i zawsze warto wiedziec o czym marza faceci ;)
7/10
It's fun to lose and to pretend...
Awatar użytkownika
zaan
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 14
Rejestracja: sob 19.07.2003 17:31
Lokalizacja: (mał)opolskie

Postautor: RaF » sob 06.09.2003 20:19

przypominam o podobnym temacie na Offtopicowni, lekko już zapomnianym ;)

Hero - jeżeli komuś podobał się "Przyczajony tygrys, ukryty smok" (dobrze napisałem? :)), ten film również powinien przypaść do gustu, stylistycznie jest bowiem praktycznie taki sam. Chińczycy lubią robić filmy w takim właśnie stylu, do którego może jako Europejczycy nie jesteśmy przyzwyczajeni, ale czy gorszy on czy lepszy od naszego, nie mnie sądzić. W każdym bądź razie do czynienia mamy z mieszanką legendy i dramatu, utrzymanej w oprawie baśniowo-operowej. Cały film to w gruncie rzeczy historia walki z władzą cesarską, dziejącą się w czasach jeszcze przed zjednoczeniem Chin i ustanowieniem w nich pierwszej dynastii. Dobry do oglądania ze względu na swoją widowiskowość, dzięki spokojnej muzyce opartej głównie o wiolonczelę potrafi nastroić nieco melancholijnie, a także skłonić do zadumy. 8/10.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: RaF » ndz 07.09.2003 15:36

Impostor: Test na człowieczeństwo - Na podstawie minipowieści Philipa K. Dicka. Film mocny i nie dla widzów o słabych nerwach, trzyma w napięciu już od pierwszych minut. Historia konfliktu ludzkości z kosmitami (w tym przypadku z układu Alpha Centauri), gdzie owni kosmici próbują unicestwić ludzi jest w czasach dzisiejszych bardziej niż oklepana, ale nie o to w filmie chodzi, bowiem opowiada on o człowieku znanym i cenionym, pracującym dla rządu, przed którym postawiony zostaje zarzut bycia biologicznym cyborgiem podszywającym się pod oryginał (który został zabity) i mającym misję zabicia mającej przybyć za kilka dni do miasta Kanclerz, stojącej na czele rządu. Rozpoczyna się dramatyczna gonitwa, w której nie wiadomo w zasadzie nic - i aby nie robić tu spoilera, resztę przemilczę ;) Pochwalę się jeszcze tym, że zakończenie przewidziałem, pomimo tego że wielokrotnie pisano, iż owo zakończenie zaskoczy każdego :P No cóż, mnie nie zaskoczyło, wiedziałem czego można spodziewać się po Dicku. Zakończenie w stylu iście nie hollywoodzkim, ale bardzo ważne dla całości filmu, bowiem stawiające pewne fundamentalne pytanie. Ale odkrycie go pozostawię już chętnym do obejrzenia ;)
9/10 (mimo przeciętnego wykonania i niewyróżniającej się niczym gry i reżyserii, ale nie o to tutaj przecież chodzi).
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » wt 09.09.2003 17:09

"Piraci z Karaibów". A poszedłem! A bawiłem się świetnie i wyszedłem stuprocentowo zadowolony i tak jak recenzent z "Filmu" mówię "poproszę sequel"!
Nikt nie musi się spodziewać ambitnego filmu z jakimś mądrym frazesem puentującym zabawę. Czysta rozrywka. Ale przyrządzona z rozsądkiem, nie ma przesady, nie ma przeładowania. Do końca oglądamy film i ani na chwilę nie męczą nas atakujące nas dźwięki i obrazy. Nie przesadzili z efektami pirotechnicznymi, nie nadwyrężali nas naszego rozsądku. Akcja ma mocną fabułę, elementy fantastyczne (miłe dla oka) i przede wszystkim dobrych aktorów. Johny Depp jest zawadiacko charyzmatyczny i widać, że dobrze się bawi w tej roli, Goefrey Rush jako niedobry kapitan jest niedobry, ale też nie jest jakimś arcyłotrem, którego chcemy od razu ukatrupić. Jak umiera, to jednak czegoś nam żal. Orlando Bloom akurat trafia do roli ładnego, pożądnego chłopaka, więc w zasadzie nie wychodzi poza ramy Legolasa. Reszta też daje sobie świetnie radę i wszyscy tworzą kolorową zbieraninę charakterów, których nie tak łatwo da się zaszufladkować. Przyjemny Price w roli gubernatora. Spodziewamy się po nim okrutnego służbistę i nicponia, ale w końcu wychodzi, że on też swój rozum i zasady ma. I budzi naszą sympatię.
Dobra robota panów od efektów specjalnych, których musieli nieco naprodukować (nieumarli piraci dość często zmieniają postaci z ludzi na szkielety i odwrotnie, czuję, że chłopaki od efektów mieli po tym mocno dosyć tych scen).
Muzyka jest mocnym zaskoczeniem. Każdy kto nie doczyta autora przed obejrzeniem filmu stwierdzi, że ma do czynienia z Hanzem Zimmerem. A tu niespodzianka- Klaus Badelt. Albo wprost znakomity uczeń kontynuujący tradycje mistrza (nie wychodząc ani kroku poza nie), albo bezwstydny kopista.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lilly » wt 16.09.2003 22:39

Ostatnio to beda ze 4 filmiki. Zaczne od tego, ktory podobal mi sie najbardziej.
"Łowca Snów" na podstawie Kinga - po Ringu - najlepszy horror jaki ostatnio widzialam. Owszem, bylo duzo krwi (momentami mnie mdlilo), ale fabula byla bardzo ciakawa; mnostwo retrospekcji, ktore wraz z aktualnymi wydarzeniami, powoli wyjasnialy sedno sprawy. 10pkt

"Piraci z Karaibow" - zanim obejrzalam ten film, slyszalam na jego temat nastepujace zdanie: "Legolas goni piratow" :D Cos w tym jest. Ale poza tym film zrobil na mnie duzo lepsze wrazenie niz sie spodziewalam. Piraci z przymrozeniem oka sa ok :) - naprawde duzo sie smialam. 8pkt

"Tomb Raider 2" - milo sie ogladalo, chyba nawet bardziej mi sie podobal mi wczesniejsza czesc. Nie spodziewalam sie niczego rewelacyjnego, wiec sie nie zawiodlam. Ale i tak doceniam - 7pkt

"Haker" - wielki rotfl :D Zamotany film; wiele tekstow niby hakerskich, ktore nie wiem, skad autorzy wytrzasneli (najwiecej mielismy z tego smiechu). Poza tym film w zasadzie nic nie wnosi. Jest wiele bardzo dziwnych momentow (na przyklad dziewczyna, ktora nie wiadomo z jakich przyczyn wiwija jak Trinity i bije jakiegos BadGaya :twisted: ). W zasadzie jak na komedie ujdzie, ale do tego slangu komputerowego mogli sie bardziej przylozyc. 3pkt (dlatego tak dobrze, bo sie usmialam)
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: RaF » wt 16.09.2003 23:28

A no właśnie, ja też dałem się ponieść tej nowej manii i obejrzałem "Piratów z Karaibów"! Ogólnie film dostarczył mi sporo rozrywki - jest w nim trochę awanturnictwa, trochę przygody, dużo pięknych krajobrazów pięknych Karaibów, nieco całkiem nienajgorszych gagów, no i ten morski klimat, który tak w filmach i książkach cenię (a szkoda, że ostatnio go tak wszędzie mało). Film lekki i sympatyczny, muzyka rzeczywiście jakby to Zimmer ją robił (bo komponował to niestety za dużo powiedziane, niestety :(), aktorzy nie spisują się genialnie, scenariusz razi brakami, reżyseria lekko chaotyczna - ale to nie są najważniejsze dla filmu rzeczy, całe szczęście. Obejrzeć warto jeżeli komuś potrzeba trochę lekkiej rozrywki. W tej kategorii 8/10
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » śr 17.09.2003 20:51

'Piraci z Karaibów']

ulegajac powszechnej modzie postanowiłem opisać ten wielokroć powracający w recenzjach film; ulegając mojej słabości do żeglarstwa, a zwłaszcza żaglowców stwierdziłem, że pójdę do kina...i cóż moge napisać? że to był poważny błąd...
tiaaa, nie powinno się pisać wniosku na początku, ale po zapoznaniu się z tonami bombastycznych recenzji poszedłem do kina przepełniony oczekiwaniami oscylującymi wokół przynajmniej przyzwoitej kinematografii...to był błąd i to poważny;
po kolei...
Bloom - po tej roli dołącza on do 'Hall of Wood', czyli listy aktorów, których aktorstwo określić można mianem drewnianego...zasiada obok Michaela Dudikoffa, niedaleko Sly'a...sorry, ten koleś gra drewniano i to tak drewniano, że aż boli...
fabuła - hmmm, tutaj określenie 'prosta' to eufemizm - ona jest prostacka i zakłada absolutny brak inteligencji odbiorcy...schemat goni schemat, całość jest bardziej przewidywalna, niż filmy Seagala...
zakończenie - booożeeee, co za cukierek! przesłodzili koszmarnie...
muzyka - fakt, ona nie została skomponowana, ona została zrobiona...koleś wziął dwie płyty Zimmera, a potem uruchomił dowolny program do montowania muzyki i otrzymał, voila, muzyke do tej produkcji...żenujący poziom
elementy humorystyczne - dodane w wielu miejscach tak bezczelnie na siłę, że bardziej bolało, niż śmieszyło
postacie - tak koszmarnie schematyczne, taz political correct, że robiło się to parodystyczne
ale nie było aż tak źle - można było wysiedzieć z jednego powodu, a powód nazywał się
Johnny Depp - nie jest to najlepsza rola w karierze tego aktora, ale to jest człowiek-który-uratował-film...ponoć każdy inny aktor wyglądałby idiotycznie w takim makijażu - jak idiota wygląda również i Johnny, ale przynajmniej dobrze zagrał...naprawdę dobrze
efekt? zupełnie inny film, niż się spodziewałem - liczyłem na porywające ujęcia brygów czy brygantyn idącym pełnym przechyłem, zamiast tego zobaczyłem rażące nieprawdopodobieństwem ujęcia (jakim cudem statek, który jest w 100% realny, potrafi dogonić cokolwiek płynąc z podziurawionymi żaglami?), liczyłem na fabułę wciągającą i zaskakującą, zamiast tego otrzymałem schemat plus Johnnego D...
mało fajny film, zawiodłem sie bardzo
ocena 6/10
zdaniem ukochanej 3/10
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Wotan » śr 17.09.2003 22:02

Przystanek Woodstock "Najgłośniejszy film polski"

No cóż, przyznam, że bardzo byłem ciekaw jak brygadzie Jurka Owsiaka uda się zrobić to co obiecywali, tzn film muzyczny o przystanku Woodstock w Żarach'2002, trzeba przyznać, że jest to przypadek bezprecedensowy ponieważ tego rodzaju filmu w historii kinematografii III RP nie było. Miałem szczęście być na oficjalnej premierze filmu i ...
no właśnie film wprost ściął mnie z nóg. Jednak gdy już się pozbierałem i na chłodno przeanalizowałem całość nasunęło mi się kilka wniosków:
po pierwsze nie jest to film dla wszystkich, to znaczy Ci, którzy nie gustują w woodstockowej muzyce szybko się znudzą, bo to właśnie muzyka jest główną treścią filmu.
Film nie przypomina typowego dokumentu, jakiego moglibyśmy się spodziewać, jest raczej muzycznym sprawozdzaniem z tego niecodziennego wydarzenia jakim jest Woodstock.
Najgłośniejszy film faktycznie jest najgłośniejszy, po wyjściu z sali dzwoniło mi w uszach
Film nie ma żadnego kometarza, a mimo to jest niesamowicie sugestywny, napełnia widza wielką pozytywną energią i radością.
Minusem jest to, że w kinie trudno wysiedzieć, chciałoby się poskakać jak na koncercie.
No i właściwie tyle. Mam same pozytywne odczucia co do tego filmu i chętnie zobaczyłbym go raz jeszcze. Pokazuje jak wspaniale mogą się bawić ludzie na przystanku woodstock i po obejrzeniu filmu stwierdzam, że za rok mnie tam nie zabraknie. O mitach krążących wokół przystanku (zwykle wyolbrzymianych przez media) mówi się aż za często. Rzadko mówi się natomiast, że 400 tysięcy ludzi może się tak spokojnie i wspaniale bawić. Chcę po prostu uczestniczyć w tym chociaż raz w życiu
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Jakub Cieślak » czw 18.09.2003 11:08

Ocho, Alganothorn opisał Piratów w paskudnym nastroju. Obrazowo to ujmując, zjebałeś ten film jak psa (jak mawiają niektórzy moi bardziej dosadni koledzy). Widać po tym, że jak już ludziom film się nie podoba to po całej linii. Sam spodziewałem się zgrzytać zębami na tym filmie, tym czasem po odpowiednim nastawieniu przez recenzje w Filmie, Cinemie i i bodajże Gazecie Wyborczej (choć jej to się najmniej słucham), na film poszedłem w towarzystwie dużo starszym i spodziewałem się otrzymać dokładnie taki komentaż, jaki zaprezentowałeś. Wszyscy troje wyszliśmy zadowoleni z filmu. Ten film jest elegancki, spektakularny i dynamiczny jak kanapka z Mc Donalds'a. Pusty jest w środku tak samo jak kanapka, ale dziękuję jego twórcom, że film mi podano nie oszukując mnie, że ma być inaczej. Żadnego amerykańskiego patosu, żadnego smrodu dydaktycznego. Ot film z ameryki z humorem, swadą i charyzmatycznymi typami.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » czw 18.09.2003 17:53

nastrój to ja akurat miałem całkiem niezły...
nie ma amerykańskiego patosu? plEASe...(czyli 'please' z akcentem na środek, w tym wypadku paroxytonon, ale to OT ;-) )
ja tam widziałem aż za dużo takiego patosu...przykład? scena, kiedy 'Ścigacz' zmyka przed 'Czarną Perłą': już ich dopadają, kiedy 'nasi dzielni, piraccy chłopcy' kierowani przez 'naszą dzielną angielską panienkę' stawiają opór przy tak pompatycznej muzyce i z tak ambitnych ujęciach, że skręca od nadmiaru patosu...
a zakończenie? równie psuje całość, jak w 'Minority Report'...
humor? poza rolą Deppa sprawia wrażenie bardzo wymuszonego i raczej smuci widza nieudolnością, niż śmieszy...no, widza takiego jak ja, lub moje piękniejsza połowa
szkoda, szkoda, bo potencjał mieli spory, mogli go znacznie lepiej wykorzystać...
:-(
nie jest tak, że jeśli cos mi się nie podoba, to po całej linii - w tym filmie jest rodzynek i jest nim Depp, w każdej chale znajdziesz coś przyzwoitego...no, może w prawie każdej...
;-)
pozdrawiam
ps. jeśli chcesz Jakubie, albo ktokolwiek inny, podjąć polemikę, to warto by założyć nowy topic chyba...
;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » pt 19.09.2003 22:10

no cóż, jeden widzi szklankę, drugi naczynie do napełnienia płynem, aleśmy sobie o Piratach pogadali na rowerach. Obyło się bez rękoczynów, tak więc zamykam temat ten uznając, że każdy ma swoją wizję tego filmu. Tak OT: Algu, ty te sanglasy kupiłeś, co je takie reklamują, że astronauci je nosili w auter spejsie?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Jakub Cieślak » sob 20.09.2003 0:19

No cholera, ale nie powiesz, że Goefrey Rush był drewniany. Właśnie oglądam Fridę. Przepiękny film, ale Rush trafił jak kupka gołebia w otwartą klapę silnika. Okropnie wypadł. Ochydnie! A w Piratach zagrał tak, że było mi szkoda złego pirata, że zginął nim jabłko skosztował.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » sob 20.09.2003 17:24

nie wpadaj w relatywizm Jakubie: jeśli gdzieś wypadł gorzej, nie znaczy, że gdzie indziej był świetny...
w piratach pan Rush zagrał dobrze - bez rewelacji, bez załamywania się poziomem;
we Fridzie - poniżej oczekiwań, przynajmniej moich
okulary to Rudy Project Kerosene, zwykłe rowerowe okulary, w tym wypadku ze szkłami polaryzacyjnymi brązowymi
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Azirafal » wt 23.09.2003 0:29

Piraci z Karaibów
Obejrzałem sobie w końcu Piratów i powiem szczerze, że mnie osobiście się spodobali :D Nie licząc przesłodzonego zakończenia i paru drobnych nielogiczności, film jest extra :twisted: Jest to czysta niczym nie skrępowana rozrywka ze świetną rolą Johnny'ego Deppa (zawsze go lubiłem, ale tu - pokochałem!!!), ładnymi sekwencjami animacji komputerowej, pięknymi krajobrazami i bardzo, ale naprawdę bardzo zabawne (ponownie kłania się Depp). Dawno nie było dobrego filmu o piratach i jestem jak najbardziej zadowolony z tego filmu.
Ocena - 8/10
If you don't stand for something you'll fall for anything.
Awatar użytkownika
Azirafal
Arcypryk
 
Posty: 1938
Rejestracja: wt 07.01.2003 15:33
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Lilly » wt 23.09.2003 17:28

Ostatnio, a dokladnie wczoraj dalam sie namowic na Aniolki Czarliego 2. Ogolnie, bardzo sie ciesze, ze nie widzialam pierwszej czesci (jesli byla chociaz troche podobna, do swojej nastepczyni). Dawno nie widzialam takiej chaly. Film mial finezje Power Rangers, nierealne sceny (zeby chociaz byly efektowne, to moze jeszcze jakos by to przeszlo przeze mnie), a aktorzy mowili w taki sposob, jak bohaterowie kreskowek dla malych dzieci - czyli bardzo wyraziscie, zeby nie bylo trudno zrozumiec. Juz nawet nie wspominam o bledach w stylu, ze ktos mial gdzies rane, a w nastepnym ujeciu juz jej nie bylo. Do konca filmu dotrwalam tylko dlatego, ze jak juz cos zaczne ogladac, to chce znac zakonczenie. Wiec ogolnie, tylko patrzylam na pasek - KIEDY TO SIE SKONCZY??!!. Jedyna rozrywka byly nasze wspolne komentarze, bo film nawet smieszny nie byl - zalosny to chyba lepsze okreslenie.
Ocena 0/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: D.Kain » pt 03.10.2003 17:32

Dogville - Lars von Trier.

Bardzo dobry film. Kino bardzo awangardowe, robione na podobieństwo spektakli teatralnych. Zero efektów specjalnych, ascetyczna scenografia (budynki narysowane kredą na betonie), niewielka liczba bohaterów. Ciekawa historia dziewczyny (Nicole Kidman), która przed gangsterami chowa się w małym amerykańskim miasteczku. Dalej nie będę wam opowiadał, bo to trzeba zobaczyć. Miła ulga po serii przeładowanych efektami specjalnymi wysokobudżetowych chał (np. Matrix 2). Takie filmy przywracają mi wiarę w kino. Polecam!

9,5/10[/i]
D.Kain
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 79
Rejestracja: pt 08.11.2002 0:14

Postautor: Jakub Cieślak » pt 03.10.2003 21:31

I właśnie dlatego obejrzałem "Festen" w teatrze, a nie w kinie. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego ci goście atakują medium, które zdecydowanie nastawione jest na Dolby Digital i obraz 3D. Oni nadają w skromnym 2D obrazowym i zwykłym stereo, ale z dużym 3D w wyobraźni, zmysłach estetyki i moralności. Ta forma świetnie leży w teatrze, ale nie w kinie. Dogville jest wręcz przypieczętowaniem tej tezy. To jakby nagranie ze spektaklu w teatrze. Nie tego szukam w kinie, szukam tego w teatrze. Swoją drogą "Festen" w teatrze było zrobione tak, że mogłem śmiało im dać oskara za zdjęcia. Czułem się, jakbym oglądał film, taka była niezwykle zakomponowana przestrzeń przekazu.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Wampirek » sob 04.10.2003 19:49

Resident Evil- dobry horror do oglądania w kinie gdzie sie czuje ten klimat (nie mam na myśli zapachu popcornu ;)) film zrealizowany nieźle, ciekawe efekty, i fantastyczna muza ( bez ciemnego pomieszczenia i systemu dolby-virtual to juz nie jest ten film) zrealizowana przez Marilyna Mansona. Soundtrack też jest bardzo ciekawą propozycją.

Not Another Teen Movie- Jeden z głupszych filmów jakie w życiu widziałem ! Parodia wieeeeelu filmów (łącznie z American Pie). Film strasznie obrzydliwy i wulgarny. W sam raz na przedpołudniową posiadówkę z kumplami przy browarku... no i ta boska Kasia ;)
Statsuje ?? Pisz na gg ...
- - - - - - - - - - - -

"...Aniołami nie jesteśmy - aniołami czasem bywamy..."
Awatar użytkownika
Wampirek
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 87
Rejestracja: sob 27.09.2003 18:26
Lokalizacja: Z krainy pomiędzy niebem a ziemią...

Postautor: Vampdey » sob 11.10.2003 21:41

Romper Stomper
Przypadkiem cd z tym filmem wpadło w moje łapy kilka dni. Nie wiedziałem wcześniej o tym nic. Obejrzałem 20 min pierwsze z ciekawości... Wyłączyłem. To niewiarygodne, w tym gra Russell Crowe! Dziś zmusiłem sie obejrzeć do konca. Siekanka od początku... Fabuła jest taka, że jest grupka skinheadów który niszczą wszystko co nie jest białe. Co pięć minut to niepotrzeba agresja, sceny są bardzo brutalne... A końcówka jest taka, że wszyscy giną, o. Próbowalem doszukać się w tym treści głębszych, ale ta szmira napewno ich nie posiada. Napewno nie skłania też do refleksji.... Żałuje, że to obejrzałem bo tylko całkowicie się zniechęciłem do Russela Crowe'a.
1/10
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Tomash » ndz 12.10.2003 9:39

Ja polecam wszystkim Rekruta. Naprawde dawno nie było filmu, który miał tak fajną fabułę - z jednej strony przewidywalną (jak wszędzie), z drugiej zaskakującą i sprawiającą, że w pewnym momencie na powaznie zacząłems ię zastanawiać kto tu jest zły, kto dobry itd. Polecam. 8.5/10
P.S. nie wie ktoś z was czy jest jakaś stronka/eftep/p2p/cokolwiek skond mógłbym dorwać filmy tromy ? Poluje już od dłuższego czasu na Class of nuke'em high i monster from the closet, ale kaza nie najduje nic tromy, a innych źródełek nie posiadam.
Awatar użytkownika
Tomash
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 8
Rejestracja: wt 30.09.2003 20:05
Lokalizacja: Gryfino/Poznań

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 12.10.2003 15:22

spróbuj e-mule'm, czasem można znaleźć tam takie nietypowe cudeńka.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Tomash » pn 13.10.2003 10:14

THX, poszukam, zobacze, obczaję.
Awatar użytkownika
Tomash
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 8
Rejestracja: wt 30.09.2003 20:05
Lokalizacja: Gryfino/Poznań

Postautor: Lilly » pt 17.10.2003 21:49

"Daddy Day Care"

Bardzo sympatyczna komedia z Eddiem Murphym. Podobala mi sie tym bardziej, ze nie byla to komedia z kategorii idiotycznych. Mozna sie nawet pokusic o stwierdzenia, ze miala jakies tam przeslanie. Film pokazuje, ze faceci tez moga zajmowac sie malymi dziecmi, a nawet zalozyc przedszkole :D Poza tym, dzieciaki w filmie sa naprawde nieziemskie (jeden mowil po klingonsku - fani Star Treka chyba wiedza o co chodzi ;))

I po raz pierwszy od dawna, ogladajac film zobaczylam to, na co liczylam, dlatego:
Ocena 9/10
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Vampdey » sob 18.10.2003 22:02

Show
Nastawiony byłem niezwykle sceptycznie z powodu 'Superprodukcji' którą miałem nieprzyjemność oglądać najpierw i popsuła mi nastrój.
Fabuła nawet ciekawa i na czasie: 10 osób na odcientej od świata wyspie uczestniczących w reality show, nie różniącym się zbytnio od tych jakie serwuje nam TV... Z wyjątkiem tego odcięcia od świata :)... Ginie jeden uczestnik, potem następny...
Reżyserowi nie wiadomo o co chodziło, bo co chwile obraz zmienia konwencje... Liczne bawiące gagi co zapowiada komedie, nagle (przynajmiej w zamierzeniu :) ) thiller (!) pełen zaskakujących i przemyślanych zwrotów (co najważniejsze sprawnie skonstruowany). Następnie mające na celu wzruszyć widza (naiwne) monologi o upadku wartości i takie podobne. Po finale widzimy całość jako satyre mediów...
Warto obejrzeć bo sie wyróżnia na tle ostatnio powstałych, ale bez przesady w pochwałach.
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Wampirek » sob 25.10.2003 13:25

Sekretarka
Bardzo interesujący film opowiadający historię masohistki-sekretarki i jej szefa sadysty. Jest to obraz dla ludzi którzy chcą obejrzeć film ambitny, niekoniecznie dobrze zrealizowany. Fani horrorów i bijatyk raczej będą wiercić się w krzesłach, natomiast fani kina ambitnego zapamiętają ten obraz na długo. Fabuła jest raczej prosta, momentami przynudza ale całość jest bardzo intrygującym obrazem. Przyczepić się można jedynie do końcówki filmu, jednak biorąc pod uwagę to co się już zobaczyło można jakoś wytrzymać. Szczerze polecam.

Dog Soldiers
Horror jakich wiele. Opowida historię grupy żołnierzy wysłanych na ćwiczenia, którzy po drodze odkrywają obóz sił specjalnych w którym jest pełno krwi i jeden ranny człowiek (... Jak na cienki horror przystało....). Potem wydarza się wiele interesujących rzeczy .... Obraz Dość krwawy. Fabuła cięta od siekiery, ale pojawia się kilka ciekawych dialogów ;). Efekty specjalne to jakoś specjalnie nie zaskakują, takie sobie potworki biegają po ekranie i mordują wszystko dookoła :) Ogółem to jak komuś wpadnie w ręce to może go sobie obejrzeć, zjadając przy okazji 2 kilo chipsów i 10 batoników ;)
Statsuje ?? Pisz na gg ...
- - - - - - - - - - - -

"...Aniołami nie jesteśmy - aniołami czasem bywamy..."
Awatar użytkownika
Wampirek
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 87
Rejestracja: sob 27.09.2003 18:26
Lokalizacja: Z krainy pomiędzy niebem a ziemią...

Postautor: hops » sob 25.10.2003 18:25

Kill Bill - Idźcie i zobaczcie. 9/10.
"There is nothing amazing. Just the norm." - Naota, FLCL
http://www.stalin-vs-hitler.w.pl
Awatar użytkownika
hops
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 524
Rejestracja: śr 09.10.2002 19:01
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: D.Kain » ndz 26.10.2003 21:06

"Tożsamość"
Bardzo ciekawy thriller, który do pewnego momentu wydaje się naiwny, ale gdy nadchodzi rozwiązanie "tajemnicy", już taki naiwny być przestaje. Zaskakuje prawie jak "Szósty zmysł" albo "Inni", tyle że w odmienny sposób.
8,5/10
D.Kain
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 79
Rejestracja: pt 08.11.2002 0:14

Postautor: Shadowmage » pn 27.10.2003 15:07

Liga niezwykłych dżentelmenów Film bardzo komiksowy i bardzo ameykański, co w moim odczuciu jest dużym minusem. W zasadzie wiernie przeniesiony komiks (a to co sie sprawdza w komiksie to w filmie niekoniecznie) zmodyfikowany przez panamerykańską wizję. Film strasznie płytki (nawet jak na typowe mordobicie), a nieśmiałe próby rozbudwania postaci zostają gwałtownie przerwane. Oczywiście jest też sporo nieścisłosci do literackich odpowiedników bohaterów. Nie zachwyciły mnie też efekty specjalne, walaca się Wenecja nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, a Mr. Hyde wyglada przede wszystkim smiesznie.
Ocena 5/10
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 19182
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Jakub Cieślak » czw 06.11.2003 0:50

Już zdążyłem w Kabareciku zdradzić nieco z treści i mojej oceny filmu "Matrix Rewolucje". Sprawa wygląda następująco. Wykonałem obywatelski obowiązek i od razu pierwszego dnia zaliczyłem ostatnią część, by móc jak najszybciej zamknąć rozdział Matrixa w swoim życiu i mieć już to za sobą. Wiedziałem, że Wachowscy więcej inteligentnych pomysłów nie wykrzesają z tej opowieści. Poszedłem z mocnym postanowieniem: wyłączam mózg i odbieram sam obraz i dźwięk. Dobrze zrobiłem. Jako kontynuacja film wypada słabo na tle oryginału, ale dobrze na tle kontynuacji wszelakich. Jest fabuła- śmieszna- ale jest. Co są jakieś poważniejsze sceny mówione, widownia wyje ze śmiechu. Wachowscy już niczym nie zaskakują. Dają porządne widowisko i zamykają po kolei kolejne wątki. Powiedziałbym, że mocno standaryzują opowieść układając dość przewidywalny ciąg zdarzeń pełny klisz. Samo to, co było pięknym, ledwie zarysowanym elementem pierwszej części- niesamowite sceny walk, tu stanowi meritum. Wachowscy chyba zdawali sobie sprawę, że Matrix już nie jest pociągającym elementem, wszak wszyscy wiedzą, że wszystko jest tam możliwe i kolejne niesamowite osiągnięcia kamery i postaci po prostu są nie wciągające. Skupiaja się więc na wojnie maszyn z ludźmi. Fajerwerki pierwsza klasa, ale mogą doprowadzić do ataku epilepsji.
Zakończenie opowieści jest najsłabszym jej punktem. Finał trzech części opowiadających nieźle pomyślaną paranoję jest nie przemyślany. Pozostawia sporo niedociągnięć i pytań. Może to furtka dla (ku mojemu przerażeniu) kontynuacji? Oby nie.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Wotan » czw 13.11.2003 8:01

Zmruż oczy
Piękny, uspokajający film. Fabuła nie jest skomplikowana - nieforna córka bogatych rodziców, którzy zajęci pracą nie zwracają na nią uwagi, ucieka z domu i ukrywa się we wsi w starym gospodarstwie na pustkowiu pod opieką stróża nocnego - Zbigniewa Zamachowskiego. Ładnie opowiedziana, pięknie sfotografowana zabawna historia, która powinna trafić w gusty każdego. Doskonała odmiana od typowej sieczki kinowej.

Tabu
Filmu o takiej tematyce jeszcze chyba nie było. Akcja dzieje się w feudalnej Japonii i porusza problem... homoseksualizmu wśród samurajów. Pewnego dnia do szkoły samurajów przyjęty zostaje mężczyzna o bardzo 'kobiecej' urodzie. Od tej chwili, życie szkoły zaczyna się gruntownie zmieniać. (już widzę miny coniekórych, jak to czytają). No ale film jest zrobiony świetnie - w końcu kino japońskie, sporo walk na miecze i samurajski klimat zachowany. Bardzo polecam, bo jest to jeden z tych filmów - wyjątkowych, zajmujących się pewnym tematem po raz pierwszy.

Warszawa
Laureat tegorocznego festiwalu w Gdyni. Film to wielowątkowa opowieść pokazująca nam 18 godzin z życia różnych osób, które jednego dnia po raz pierwszy z prowincji przyjeżdżają do Warszawy. Zabawne dialogi, mniej zabawne problemy, błyskotliwe sytuacje. Film naprawdę świetnie się ogląda i można znaleźć w nim wiele symboli, wiele nawiązań do kina starych mistrzów jak np Felliniego. Bardzo bardzo polecam.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

PoprzedniaNastępna

Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość