NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Ukazały się

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"


 Kristoff, Jay - "Bezświt"

 Kain, Dawid - "Wszystkie grzechy korporacji Somnium"

 Derleth, August - "Maska Cthulhu"

 McDonald, Ed - "Upadek Wron"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 World of Warcraft: Kronika. Tom II

 Muller, Xavier - "Erectus"

Linki

Gołowaczew, Wasilij - "Wirus mroku"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Gołowaczew, Wasilij - "Obrońcy Wachlarza"
Tytuł oryginału: Wirus tmy
Tłumaczenie: Piotr Ogorzałek
Data wydania: 2005
Liczba stron: 326
Tom cyklu: 1



Gołowaczew, Wasilij - "Wirus mroku"

„Wirus mroku” jest pierwszym tomem trylogii „Obrońcy wachlarza” – który to tytuł przy pierwszym kontakcie brzmi co najmniej zabawnie. Nie jest to jednak na całe szczęście kolejny z bzdurnych tytułów, których fantastyka jest pełna, ale ma głębokie umocowanie w realiach świata wykreowanego przez autora. Tytułowy „wachlarz” to nic innego jak ogromny zbiór wszechświatów, alternatywnych rzeczywistości, innych wymiarów. Nachodzą one na siebie jak fragmenty wachlarza, dzięki temu są ze sobą powiązane, co umożliwia przemieszczanie się miedzy nimi. Sąsiadujące ze sobą światy różnią się od siebie tylko niewielkimi szczegółami – na przykład w sąsiedztwie naszej Ziemi są wymiary, gdzie Stalin żył 102 lata, albo II Wojnę Światową wygrała III Rzesza. Wachlarz zawiera w sobie przekrój przez wszystkie możliwe realia, od światów pełnych magii do bazujących na wysokiej technologii. Zresztą magia i technika nawzajem się przenikają i czytając ciężko stwierdzić, co jest tak naprawdę czym. Pomysł ten został zaczerpnięty z dzieła Daniła Andriejewa „Róża światów”.

„Wirus mroku” ma dwóch głównych aktorów: Nikitę Suchowa - wspaniałego tancerza i akrobatę; oraz Tojawę Takedę – inżyniera, mistrza wschodnich sztuk walki, a zarazem specjalistę od wiedzy ezoterycznej i tajemnej. W skutek pewnych wydarzeń bohaterowie zostają przypadkowo wplątani w intrygę obejmującą wiele światów. Od powodzenia ich misji zależy bezpieczeństwo, a nawet egzystencja, całego wachlarza. Początkowo Takeda jest przewodnikiem i nauczycielem Nikity, ale z czasem ten drugi wysuwa się na czoło. Odkrywa nowe umiejętności i powoli staje się Wysłannikiem, osobą, której powierzono odnalezienie i zebranie siódemki potężnych magów mających przeciwstawić się Lucyferowi. Takedzie pozostaje rola wiernego giermka, który zawsze jest gotów do wsparcia przyjaciela w trudnych chwilach podczas podróży przez obce uniwersa.

Wydawca reklamuje „Wirusa mroku” jako „komiksową powieść”. Nie uważam to za zbyt szczęśliwe określenie, choć może jest coś na rzeczy. Rzeczywiście Gołowaczew postawił przede wszystkim na akcję – sporo jest walk, pościgów, bohaterowie są w ciągłym ruchu, nie ma chwili wytchnienia. Ale na tym, przynajmniej według mnie, podobieństwo do komiksów się kończy. Postacie, początkowo wybitnie czarno-białe, z biegiem czasu stają się coraz bardziej skomplikowane i tajemnicze. Pod koniec powieści już nie można z czystym sumieniem wstać i pokazać palcem kto jest zły aż do szpiku kości (trochę inaczej jest z postaciami pozytywnymi, ale i tu pojawiają się odcienie szarości w nieskazitelnej bieli).

W powieści znajduje się wiele elementów zaczerpniętych z różnych religii i systemów filozoficznych, aczkolwiek nie należy się spodziewać tak umiejętnego i dogłębnego wykorzystania tych motywów jak na przykład w prozie Rogera Zelaznego. Obok siebie występują wierzenia hindusów i chrześcijan, wymieszane z fragmentami kultury japońskiej. Jest to malownicze, ale mimo wszystko trochę chaotyczne i nieusystematyzowane. Wrażenie to pogłębiają liczne obco brzmiące nazwy, czasem autentyczne, a czasem wymyślone przez autora. Mało tego, czasem jeden artefakt z obcych światów może mieć kilka różnych nazw. Niemniej nie przeszkadza to zbytnio w lekturze.

„Wirus mroku” to przede wszystkim powieść akcji i jest skierowana do czytelników lubiących właśnie ten typ prozy. O tym, że jest to gatunek popularny, może świadczyć fakt, że Gołowaczew sprzedał w Rosji już 16 milionów książek. A pozostali odbiorcy tej książki? Mogą odczuć pewien niedosyt spowodowany brakiem dłuższych opisów, większego zagłębienia się w psychologię postaci, czy też dokładniejszego nakreślenia struktury wachlarza światów. Może te oczekiwania zostaną zaspokojone w kolejnych tomach?


Ocena: 7/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-03-01 15:14:17
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi Kroniki World of Warcraft


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"


 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS