NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Palmer, Ada - "Zdecydowani na walkę"

Liu, Cixin - "Wędrująca Ziemia"

Ukazały się

Strugaccy, Arkadij i Borys - "Piknik na skraju drogi i inne utwory"


 Le Guin, Ursula K. - "Księga Drogi i Dobra"

 Jefremow, Iwan - "Mgławica Andromedy" / "Serce Węża"

 Jefremow, Iwan - "Godzina Byka"

 Kulikow, Roman - "Sztych"

 Fitas, Bartłomiej - "Umarli nie wracają"

 Lee, Edward - "Bighead"

 Roth, Veronica - "Wybrańcy"

Linki

Gerber, Michael - "Opowieści z Blarnii"
Wydawnictwo: MAG
Tytuł oryginału: The Chronicles of Blarnia: The Lying Bitch in the Wardrobe
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Data wydania: 2006
Liczba stron: 246



Gerber, Michael - "Opowieści z Blarnii"

Pojawia się ekranizacja „Lwa, czarownicy i starej szafy” C.S. Lewisa. I równolegle z nią pojawia się książka Michaela Gerbera o jakże znaczącym podtytule „nikomu niepotrzebna parodia”. Zaiste, mało komu – poza autorem i wydawcami – potrzebna...

Czworo dzieci: Picia, Zuzka, Edi i Wygódka, trafia, za sprawą podstępu swoich rodziców, do domu starego profesora, przeprowadzającego podejrzane eksperymenty medyczne. Przez tajemniczą szafę, pełną hipisowskich ubrań z lat 60. i oparów tajemniczych substancji, przedostają się do innego świata. I dalej bla, bla, bla, blarnia – autor nie wysilił się na jakiekolwiek zmiany w fabule. Bohaterowie też niczym nie zaskakują, choć są, jak na parodię (a zwłaszcza parodię autorstwa Gerbera) przystało, przejaskrawieni i wykoślawieni: Ci..., pardon, Picia, jest zidiociałym osiłkiem, Wygódka (gdzieś pod koniec pada wyjaśnienie, skąd to wysublimowane imię) mocno ograniczonym umysłowo naiwnym dziecięciem ze skłonnością do autodestrukcji, Edmund i Zuzanna... no cóż, autorowi jakby nie starczyło pomysłu na jakieś radykalne posunięcia, nawet imiona pozostawił bez zmian. W książce mają nas też bawić opisy mimowolnego popuszczania moczu, licznych wymiotów, ślinienia się (spowodowanego różnorakimi bodźcami) i lepkiego brudu.

Wraz z pojawieniem się Aslana, tu zwanego Astmą i mającego sporo mniejsze gabaryty, książka zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nagle okazuje się, że Gerber ma do przekazania sporo gorzkich prawd o ludzkiej naturze i jest to w stanie zrobić bez epatowania fizjologią, a i liczba podrzędnych dowcipów znacznie się zmniejsza. Niestety, zakończenie prezentuje już standardowy, kloaczny poziom. Czy w tym zabiegu przejawia się jakaś głębsza myśl autora, czy po prostu wystraszył się szeroko rozumianych konsekwencji od bojkotu książki przez środowiska chrześcijańskie (Gerber w sposób dużo bardziej oczywisty niż Lewis daje do zrozumienia, kto jest pierwowzorem postaci Aslana) do kary w dniu Sądu Ostatecznego – trudno powiedzieć. Ja mogę jedynie stwierdzić, że nie obraziłabym się, gdyby podobny sposób pisania był utrzymany w całości dzieła.

Nie sposób uniknąć porównań z wcześniejszą książką Gerbera – parodią Harry’ego Pottera. Z przykrością donoszę, że o ile pierwowzór tej pierwszej znacznie ustępuje dziełu Lewisa, o tyle „Blarnia” jest od niej gorsza. W „Barrym Troterze” był i fabularny wkład własny, i zdarzał się bardziej inteligentny humor (aż sama nie wierzę, że to napisałam!), a i skatologia mogłaby znaleźć usprawiedliwienie w pewnych fragmentach książek Rowling (dość wspomnieć choćby cukierki o smaku wymiocin). W tej pozycji dobry dowcip znalazłam jeden – najbardziej w nadejściu wiosny Czarownicę martwi nieuchronny koniec roku podatkowego.

Ciągle się też zastanawiam – kto ma być odbiorcą tej książek? Bo że czytelnicy się znajdują, to oczywiste. Tylko czy osoba, którą będą one bawić, zauważy też zawartą w nich naukę? Zaś ktoś zdolny docenić pewne spostrzeżenia autora odłoży je po kilku kartkach...

Być może przesadzam, być może styl pisania Gerbera wpisuje się jakoś w tradycję amerykańskich studenckich pisemek satyrycznych. Ja preferuję jednak dowcip zakładający, że odbiorca jest człowiekiem inteligentnym i o jako takim guście.


Ocena: 2/10
Autor: Gytha
Dodano: 2006-03-01 15:01:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Cherezińska, Elżbieta - "Odrodzone królestwo"


 Pullman, Philip - "Tajemna wspólnota"

 Morgan, Richard - "Trzynastka"

 Butcher, Jim - "Zimne dni"

 antologia - "Cyberpunk Girls"

 Hibberd, James - "Ogień nie zabije smoka"

 antologia - "Wigilijne opowieści"

 Vonnegut, Kurt - "Sinobrody"

Fragmenty

 Strugaccy, Arkadij i Borys - "Piknik na skraju drogi i inne utwory"

 Wydra, Justyna - "Warkoczyk"

 Le Guin, Ursula K. - "Księga Drogi i Dobra"

 Noni, Lynette - "Szept"

 Bishop, Anne - "Światło i Cienie"

 Hibberd, James - "Ogień nie zabije smoka"

 Bester, Alfred - "Człowiek do przeróbki

 Scalzi, John - "Ostatnia imperoks"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS