NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Wroczek, Szymun - "Piter. Bitwa bliźniaków"

Ukazały się

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"


 Kristoff, Jay - "Bezświt"

 Kain, Dawid - "Wszystkie grzechy korporacji Somnium"

 Derleth, August - "Maska Cthulhu"

 McDonald, Ed - "Upadek Wron"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 World of Warcraft: Kronika. Tom II

 Muller, Xavier - "Erectus"

Linki

Gerber, Michael - "Opowieści z Blarnii"
Wydawnictwo: MAG
Tytuł oryginału: The Chronicles of Blarnia: The Lying Bitch in the Wardrobe
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Data wydania: 2006
Liczba stron: 246



Gerber, Michael - "Opowieści z Blarnii"

Pojawia się ekranizacja „Lwa, czarownicy i starej szafy” C.S. Lewisa. I równolegle z nią pojawia się książka Michaela Gerbera o jakże znaczącym podtytule „nikomu niepotrzebna parodia”. Zaiste, mało komu – poza autorem i wydawcami – potrzebna...

Czworo dzieci: Picia, Zuzka, Edi i Wygódka, trafia, za sprawą podstępu swoich rodziców, do domu starego profesora, przeprowadzającego podejrzane eksperymenty medyczne. Przez tajemniczą szafę, pełną hipisowskich ubrań z lat 60. i oparów tajemniczych substancji, przedostają się do innego świata. I dalej bla, bla, bla, blarnia – autor nie wysilił się na jakiekolwiek zmiany w fabule. Bohaterowie też niczym nie zaskakują, choć są, jak na parodię (a zwłaszcza parodię autorstwa Gerbera) przystało, przejaskrawieni i wykoślawieni: Ci..., pardon, Picia, jest zidiociałym osiłkiem, Wygódka (gdzieś pod koniec pada wyjaśnienie, skąd to wysublimowane imię) mocno ograniczonym umysłowo naiwnym dziecięciem ze skłonnością do autodestrukcji, Edmund i Zuzanna... no cóż, autorowi jakby nie starczyło pomysłu na jakieś radykalne posunięcia, nawet imiona pozostawił bez zmian. W książce mają nas też bawić opisy mimowolnego popuszczania moczu, licznych wymiotów, ślinienia się (spowodowanego różnorakimi bodźcami) i lepkiego brudu.

Wraz z pojawieniem się Aslana, tu zwanego Astmą i mającego sporo mniejsze gabaryty, książka zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nagle okazuje się, że Gerber ma do przekazania sporo gorzkich prawd o ludzkiej naturze i jest to w stanie zrobić bez epatowania fizjologią, a i liczba podrzędnych dowcipów znacznie się zmniejsza. Niestety, zakończenie prezentuje już standardowy, kloaczny poziom. Czy w tym zabiegu przejawia się jakaś głębsza myśl autora, czy po prostu wystraszył się szeroko rozumianych konsekwencji od bojkotu książki przez środowiska chrześcijańskie (Gerber w sposób dużo bardziej oczywisty niż Lewis daje do zrozumienia, kto jest pierwowzorem postaci Aslana) do kary w dniu Sądu Ostatecznego – trudno powiedzieć. Ja mogę jedynie stwierdzić, że nie obraziłabym się, gdyby podobny sposób pisania był utrzymany w całości dzieła.

Nie sposób uniknąć porównań z wcześniejszą książką Gerbera – parodią Harry’ego Pottera. Z przykrością donoszę, że o ile pierwowzór tej pierwszej znacznie ustępuje dziełu Lewisa, o tyle „Blarnia” jest od niej gorsza. W „Barrym Troterze” był i fabularny wkład własny, i zdarzał się bardziej inteligentny humor (aż sama nie wierzę, że to napisałam!), a i skatologia mogłaby znaleźć usprawiedliwienie w pewnych fragmentach książek Rowling (dość wspomnieć choćby cukierki o smaku wymiocin). W tej pozycji dobry dowcip znalazłam jeden – najbardziej w nadejściu wiosny Czarownicę martwi nieuchronny koniec roku podatkowego.

Ciągle się też zastanawiam – kto ma być odbiorcą tej książek? Bo że czytelnicy się znajdują, to oczywiste. Tylko czy osoba, którą będą one bawić, zauważy też zawartą w nich naukę? Zaś ktoś zdolny docenić pewne spostrzeżenia autora odłoży je po kilku kartkach...

Być może przesadzam, być może styl pisania Gerbera wpisuje się jakoś w tradycję amerykańskich studenckich pisemek satyrycznych. Ja preferuję jednak dowcip zakładający, że odbiorca jest człowiekiem inteligentnym i o jako takim guście.


Ocena: 2/10
Autor: Gytha
Dodano: 2006-03-01 15:01:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi Kroniki World of Warcraft


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"


 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS