NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Gemmell, David - "Zimowi wojownicy"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Gemmell, David - "Saga Drenajów"
Tytuł oryginału: Winter Warriors
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Data wydania: 2002
Liczba stron: 383



Gemmell, David - "Zimowi wojownicy"

„Zimowi wojownicy” są bodajże ósmym tomem sagi Drenajów. Cykl ten składa się z luźno powiązanych tomów, dziejących się na przestrzeni wieków. Opowiada historię wielkich bohaterów narodu Drenajów. Poprzednią część czytałem co najmniej trzy lata temu, więc niewiele z niej pamiętałem. Całe szczęście właśnie taka konstrukcja cyklu nie przeszkadza w tak dużych interwałach czytelniczych pomiędzy kolejnymi tomami. Początkowo nie mogłem zlokalizować chronologicznie opisywanych wydarzeń(kolejne tomy bynajmniej nie opisują dziejów po kolei), ale po pewnym czasie się to udało. Akcja dzieje się długo po wcześniejszych tomach, kiedy to imperium Drenajów powstało z gruzów...

... i podbija kolejnych sąsiadów pod wodzą wspaniałego króla. Niestety wkrótce zostaje on zdradzony przez sojuszników i ginie podczas bitwy. Rozpoczyna się polowanie na jego ciężarną żonę. W jej obronie staje trójka emerytowanych żołnierzy – znakomity czarnoskóry fechmistrz Nogusta, wyśmienity łucznik Kebra, oraz ordynarny, ale lojalny osiłek Bison. Razem uciekają w dzicz przed pościgiem. Ich nieprzeciętne umiejętności pozwalają stawić czoła każdemu wrogowi, wyjść zwycięsko z każdej potyczki, choć nie obywa się bez poświęceń. Muszą sięgnąć wyżyn swej sztuki, by sprostać zadaniu, gdyż to, co z początku zdawało się ratowaniem dziedzica tronu przeradza się w rozgrywkę o losy świata. Mianowicie okazuje się, że za wszystkim stoi straszliwy demon, chcący przejąć władzę nad światem, zwrócić go swym pobratymcom. W tym celu musi zgładzić trójkę władców, a został mu już tylko jeden. Wysyła swoje sługi by dostarczyli mu ostatniego...

„Zimowi wojownicy” oferują dokładnie to, czego można się było spodziewać po Gemmellu. Śmiem twierdzić, że jeśli czytało się jego jedną książkę, to czytało się wszystkie. Różnią się oczywiście fabułą, ale najistotniejsze elementy pozostają niezmienione. Bohaterowie to herosi, nadludzie. Szlachetni, prawi, zdolni do największych poświęceń. Nie należy po nich spodziewać się zbyt wiele, mają indywidualnych cech akurat tyle, by sprawdzili się w obranej przez autora konwencji wielkich bitew, zażartych pojedynków, heroicznych czynów. A tych jest mnóstwo, starcie goni starcie, czytelnik nie ma chwili wytchnienia.

Powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to literatura najwyższych lotów. Prezentuje ten sam nurt fantastyki, co wszelkiego rodzaju powieści ze świata Forgotten Realms i pochodnych. Koncentracja na akcji, intrygę można sobie darować jako mało istotną kwestię. Niemniej Gemmell, podobnie jak Feist (choć w mojej opinii on stoi pisarsko znacznie wyżej), braki fabularne potrafi nadrobić umiejętnościami pisarskimi. Arcymistrzem nie jest, ale potrafi sprawnie posługiwać się piórem, jego styl jest lekki, łatwo przyswajalny. Zapewne właśnie to jest efektem jego popularności.

Byłem bardzo ciekaw jak odbiorę „Zimowych wojowników” po tak długiej rozłące z cyklem. Przez ten czas moje gusta bardzo się zmieniły, mam kompletnie inne oczekiwania. Okazało się, że proza Gemmella nadal jest mi w stanie zapewnić rozrywkę, choć nie wciąga tak jak dawniej. Jest to raczej sposób na oderwanie się od rzeczywistości, niż zapewnienie choć minimalnej rozrywki intelektualnej. Możliwe, że na ocenę wpływa także fakt wprowadzenia przez autora wątku ratowania świata. Do tej pory udawało się pisarzowi pomijać ten ciążący na fantasy jak kamień temat. Skupiał się na losach pojedynczych bohaterów, ewentualnie strać pomiędzy państwami. Niestety nie wytrzymał i zagroził zagładą ludzkości... Nie jest to ani oryginalne, ani ciekawe. Oklepany temat i nieliczni potrafią go jeszcze przedstawić w interesujący sposób. Do tego jednak potrzeba kogoś o znacznie większych umiejętnościach i wyobraźni. Nawet nieco zaskakujące zakończenie nie rekompensuje pospolitości. Mogę polecić fanom nieskomplikowanej rozrywki, ale niech lepiej najpierw przeczytają któryś z wcześniejszych tomów.


Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-03-01 14:16:32
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS