NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Erikson, Steven - "Bóg nie jest chętny"

Erikson, Steven - "Pył snów" (wyd. 3)

Ukazały się

Jankowski, Józef - "Historie niezwykłe"


 Urbanowicz, Artur - "Deman"

 Suri, Tasha - "Kraina popiołu"

 Nowak, Jakub - "To przez ten wiatr"

 Gilbert, Matthew J. - "Stranger Things. Hawkins Horrors"

 Schwab, V.E. - "Gallant"

 Freed, Alexander - "Cena zwycięstwa"

 Córdova, Zoraida - "Dziedzictwo Orquídei Diviny"

Linki

Chakraborty, S.A. - "Imperium złota"
Wydawnictwo: We need YA
Cykl: Trylogia Dewabadu
Tytuł oryginału: The Empire of Gold
Data wydania: Maj 2022
Wydanie: I
ISBN: 978-83-67054-66-9
Oprawa: twarda
Format: 150 x 210 mm
Cena: 59,90 zł
Tom cyklu: 3



Chakraborty, S.A. - "Imperium złota"

Ostatnia część trylogii Dewabadu amerykańskiej pisarki S.A. Chakroborty potwierdza, że warto było zainwestować czas w lekturę tych powieści.

W finale części drugiej Nahri i Ali musieli uciekać z Dewabadu, do którego wreszcie nadeszła „rewolucja”, a przy tym znaleźli się po przeciwnej stronie barykady z Darą. Nahri wróciła do Egiptu i dzięki temu otrzymałem to, czego mi brakowało w części pierwszej, kiedy akcja bardzo szybko przeniosła się z „naszej” rzeczywistości do magicznej, czyli Dewabadu. Aczkolwiek to zderzenie z „normalnością” nie przyniosło już takiej frajdy, skoro bohaterowie mieli misję do wykonania: powrót do tego prawdziwego domu i walka o niego. Niemniej, „Imperium Złota” jest powieścią bardzo obszerną - grubo ponad siedemset stron. Zatem autorka stworzyła przestrzeń, aby rozbudować fabułę w taki sposób, że czytelnik nie ma wrażenia, iż coś tu jest robione na szybko. A jednocześnie nie może być mowy o rozwadnianiu, spowalnianiu akcji. Poruszanie się między takimi skrajnościami w sposób, w jaki uczyniła to autorka, może o niej świadczyć wyłącznie dobrze. Choć z drugiej strony, przecież od początku wiadomo, że to ostatnia część trylogii, więc prędzej czy później wszystkie wątki musiały się skończyć.

„Imperium Złota” jest przykładem konsekwencji pod każdym względem. Autorka zaczęła pisać tę trylogię, wiedząc od początku, jaką historię chce opowiedzieć. Nie ma tu żadnego „fristajlowego” skakania z punktu do punktu i klajstrowania braku pomysłów niepotrzebnymi wątkami czy dłużyznami. To przemyślane dzieło, wykonane z precyzją. Dobrze to wróży na przyszłość, chętnie sięgnę po kolejne książki pisarki.

Nie oznacza to jednak, że wszystko zagrało perfekcyjnie. Największą słabością okazali się bohaterowie. Nahri - zbyt przefajnowana z tym swoim luzem w przyjmowaniu ciosów czy mierzeniu się z konsekwencjami finału. Ali - dopiero na koniec miał szansę spróbować prawdziwego smaku swojego „lekarstwa”, czyli nowego ustroju Dewabadu, i to w sposób mało satysfakcjonujący. Dara - bardzo szybko Nahri przeszła do porządku dziennego nad jego postępowaniem. A autorka bez zwłoki i nieprzekonująco go „rozgrzeszyła”. Aczkolwiek nie można tu mówić o cukierkowym finale. Został przyprawiony goryczą i to taką, która może zapowiadać kłopoty w przyszłości bohaterów i Dewabadu. Autorka zatrzymała się na progu ważnych zmian dla nich i dla miasta. Choć epilog (nie piszę tu o tym formalnym, oznaczonym w tekście) został rozbudowany (na miarę „Porządków w Shire” we „Władcy Pierścieni”), to jednak jest on dosyć bezpieczny w treści. Zło się skończyło, teraz nastanie Dobro. A przecież to Zło też miało być Dobrem, patrząc z innej (niż zwycięzców) perspektywy. Krótko pisząc, finał jest zbyt idealistyczny a naturalne konsekwencje (np. żądza zemsty czy chęć osądu pokonanych) zostały zminimalizowane, aby nie psuć ładnego obrazka. Na szczęście autorka uniknęła patetycznych tonów i męczących melodramatów. Z zawirowaniami uczuciowymi rozprawiła się w sposób dosyć... oschły. Bez ćwierkania ptaszków i waniliowego nieba w tle. Zostało miejsce na niepewność i pytania. Wypadło to dojrzale.

Jednak wady tej powieści, jak i całej trylogii potrafi mocno przesłonić setting. To chyba druga autorka, po Lian Hearn, która potrafiła osadzić opowieść w bogatym i dopracowanym świecie, bardzo różniącym się od typowego settingu anglosaskiej fantasy (feudalne pseudośredniowiecze). Choć w Dewabadzie również panuje feudalizm i społeczeństwo „kastowe”, to jednak mamy tu fantasy korzeniami tkwiącą w egzotycznym dla nas świecie, nieznanym i obcym. W świecie „Baśni tysiąca i jednej nocy”, opowiedzianym w autorski sposób. Nie znam go na tyle dobrze, aby szukać jakichś odniesień, ale to mi nie przeszkadzało. Poznawanie go stanowiło przyjemność samą w sobie.

Jest jeszcze za wcześnie, aby S.A. Chakraborty budować ołtarzyki. Ale ta trylogia, którą debiutowała, wyrobiła jej w mojej opinii nazwisko pisarki, która nie kalkuje, nie kopiuje, tworzy samodzielnie, dojrzale i w sposób przemyślany. W planach są kolejne powieści i będę na nie czekał z dużą ciekawością. I na pewno kupię kolejną w dniu polskiej premiery.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2022-08-13 14:41:06
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 17:53 14-08-2022
Widzę, że kol. Janusz czyści po całości, także posty, które regulaminu nie naruszały. A to przypomnę swoją opinię o tej książce, warto żeby zachwyt recenzenta skonfrontować z inną opinią:

typowy produkt nurtu YA-ideolo, elementy bliskowschodnie nie tworzą bliskowschodniego klimatu, romans rodem z paranormal romance, szablonowa smarkata mesjaszka, dłużyzny. Omijać.

Z tego całego guana nowego YA, które przelewa się z wydawnictw do księgarń, to jest chyba najgorsze. Taka moja hierarchia:

Islington - 6/10

Kuang - 5.5/10

Kristoff - 5/10
Gwynne - 5/10
Ryan - 5/10

Chakraborty - 4/10

_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Luc du Lac - 19:12 14-08-2022
Ryan ? Anthony Ryan ? od Pieśni krwi ?
to też YA ?

historyk - 15:16 15-08-2022
A nie? Typowe (i słabe) YA - ze słodziutkim do zrzygania bohaterem, którego poznajemy w dzieciństwie, przechodzącym tradycyjne szkolenie bohaterów z filmów karate, otoczonym orszakiem podobnych sobie słodziaków, z wątkiem romansowym itd. itp.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Luc du Lac - 19:32 15-08-2022
historyk pisze:A nie? Typowe (i słabe) YA - ze słodziutkim do zrzygania bohaterem, którego poznajemy w dzieciństwie, przechodzącym tradycyjne szkolenie bohaterów z filmów karate, otoczonym orszakiem podobnych sobie słodziaków, z wątkiem romansowym itd. itp.


ten motyw mamy eksploatowany w fantasty(i nie tylko) od lat '80
Pamiętam że ta Pieśń krwi w miarę mi się podobała.

historyk - 00:33 22-08-2022
Luc du Lac pisze:Pamiętam że ta Pieśń krwi w miarę mi się podobała.

To było wyjątkowo wtórne. I tak sobie napisane. To już lepiej zabrać się za lepiej napisany cykl, z podobnym bohaterem, autorstwa Johna Marco (to trylogia, ale u nas Zysk wydał tylko dwa tomy: Szakal z Nar + Wspaniały plan).
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Komentuj


Artykuły

Pasje mojej miłości


 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

Recenzje

Nowak, Jakub - "To przez ten wiatr"


 Olde Heuvelt, Thomas - " Echo"

 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

 LaValle, Victor - "Ballada o Czarnym Tomie"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przetaina"

 antologia - "Miłość, śmierć i roboty. Oficjalna antologia"

 Vonnegut, Kurt - "Hokus-Pokus"

 Reynolds, Alastair - "Przestrzeń objawienia"

Fragmenty

 Asimov, Isaac - "Koniec wieczności"

 King, Stephen - "Baśniowa opowieść"

 Nowak, Jakub - "To przez ten wiatr"

 Clarke, Arthur C. - "Odyseja kosmiczna 2001"

 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 Miela, Agnieszka - "Grzechy ojców"

 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS