NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Reynolds, Alastair - "Arka odkupienia" (wyd. 2)

Orwell, George - "Rok 1984" (Wehikuł czasu)

Ukazały się

Wolfe, Gene - "Urth Nowego Słońca" (Artefakty)


 Ryan, Anthony - "Czarna pieśń"

 Masterton, Graham - "Noc skorpiona"

 Clarke, Arthur C. - "Odyseja kosmiczna 2001"

 Asimov, Isaac - "Kamyk na niebie"

 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 King, Stephen - "Blaze" (2022)

 Ziętarska, Agnieszka - "Kitsune. Pradawna magia"

Linki

Miela, Agnieszka - "Grzechy ojców"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Dzieci starych bogów
Data wydania: Lipiec 2022
ISBN: 978-83-8202-630-6
Oprawa: miękka
Format: 140x205 mm
Liczba stron: 600
Cena: 49,90
Tom cyklu: 2



Miela, Agnieszka - "Grzechy ojców"

Kolejne stąpnięcie, stukot obcasa. Chrobot pękającej pod twardą podeszwą grudki gliny.
– Sprawdzaliście już tutaj?
Zamarła, gdy rozpoznała głos gładko zaczesanego, starszego strażnika. Przypomniała sobie pełne niedowierzania i wściekłości spojrzenie jego brązowych oczu, gdy wyminęła go, wybiegając z karczmy. Przemknęła mu tuż przed nosem, jawnie kpiąc z królewskiego rycerza. Takich rzeczy z pewnością się nie wybacza, a jeśli się dowie, że złapana przez niego dziewczyna jest Wartem...
– Arno! Idź od tyłu!
Kolejne kroki, grzechot kamyków między budynkami po przeciwnej stronie wąskiej uliczki.
Aine powoli przeniosła dłonie na rękojeści szabel, gotowa na nadejście nieuniknionego.
„Jesteś bezużyteczny! Bheda!” – wykrzyczała w myślach, obdarzając obserwujące ją srebrne oko nienawistnym spojrzeniem.
Och…
Och... Tylko tyle? Jedno, nic niewarte och?
Mało brakowało, a z wściekłości rzuciłaby się na wznoszącą się przed nią ścianę, siekąc bez zastanowienia głęboką szczelinę u podstawy budynku.
Przerażająca wizja, dziecię Starych Bogów. Gdybym mógł, drżałbym ze strachu – zakpił z niej po raz kolejny.
Wilga z trudem powstrzymała się przed wybuchem.
– Chyba coś mam! – odezwał się schrypniętym z podniecenia głosem młodszy ze strażników. Zbliżył się niebezpiecznie do krawędzi ściany, za którą kryła się dziewczyna. – Cartos, a niech mnie! Nie uwierzysz! Musisz to zobaczyć!
– Arno? – Towarzysz, który nadciągał z drugiej strony, musiał zdawać sobie sprawę z tego, że coś jest nie w porządku.
Serce dziewczyny waliło jak oszalałe, gdy obserwowała wyłaniającą się zza rogu zarumienioną z emocji twarz mężczyzny. Poruszał się ostrożnym, spokojnym krokiem, jakim zwykło się zbliżać do przerażonego, gotowego w każdej chwili uciec dziecka. Nie zwracał najmniejszej uwagi na stojącą tuż obok uciekinierkę – zamiast tego wpatrywał się roziskrzonym wzrokiem w gęstniejącą przed nim coraz bardziej ciemność. Tańczący na ścianie wysoki cień powoli oderwał się od muru, wyszedł mu naprzeciw i zakręcił niespokojnie w miejscu, jak szykujący się do ataku wąż. Z każdą chwilą coraz bardziej nasycał się mrokiem. Był żywy, równie rozumny jak wpatrzony w jego wnętrze strażnik i przebiegły. Długie ramiona czerni raz za razem leniwie przecinały powietrze.
Widok tej kłębiącej się masy zaczął przyprawiać Wilgę o mdłości, mimowolnie przywoływał wspomnienie tego, co się stało z zabitą w Parsanie Tenmarą. Choć próbowała odegnać od siebie bolesne myśli, opanowujący jej ciało stres wzmocnił tylko obraz uwolnionych spod fałd skóry trzewi ciemnoskórej tancerki i spływającej między jej smukłymi udami krwi. Pamiętała zaskoczone spojrzenie martwej dziewczyny, cienką strużkę śliny błyszczącą w kąciku jej drobnych, nieruchomych ust. Niemal słyszała cichy chlupot psiego języka, pieszczącego ciepłe jeszcze zwłoki i pełen cierpienia przeraźliwy krzyk Dwana.
– To niesamowite! Na Loriemisthusa! To niesamowite, Cartos! – zachwycał się nadal strażnik, wyciągając przed siebie ramiona i sięgając w mrok, nieświadomy tego, z czym naprawdę miał do czynienia. Być może dostrzegał w jego miejscu coś innego, kłamliwy obraz, który zatruwał jego myśli skuteczniej od mamiącego rozum głosu.
Aine miała wrażenie, że przyczajony przed nim cień zafalował gwałtowniej, pobudzony dotykiem długich palców mężczyzny. Utkany z czystej ciemności drapieżca zwęszył ofiarę.
Próbowała odwrócić głowę. Nie mogła.
– Bracie, musisz to zobaczyć! Prawdziwa... – Uśmiechał się radośnie, wpatrzony w widziany tylko przez niego punkt. Chwilę później jego ręce przestały istnieć.
Pulsujący, płynny mrok uderzył w stronę ślepego na jej obecność strażnika. W ułamku sekundy obdarł jego kończyny i twarz ze skóry i rozrzucił ją po całym zaułku niczym krwawe płatki kwiatów. Nie dając mu nawet szansy na odzyskanie świadomości, od razu zaatakował ponownie i sięgnął ku jego odsłoniętym mięśniom. Czerwony, mięsny pył zasłał ulicę jak deszcz, otulając szkarłatną mgiełką upadającego na ziemię trupa. Kilka sekund wystarczyło, by Arno przeistoczył się z myśliwego w pozbawioną tożsamości padlinę.
Wsparta o ścianę Aine z trudem utrzymywała się na nogach. Serce waliło jej jak oszalałe, niemal zagłuszając dudniący w głowie przeraźliwy, psi śmiech.
To tak, to tak, to tak rozwiązują się jej problemy. Tu tu, to tu, to tu objawiają się prawdziwi Bogowie...
Zamknęła oczy i odchyliła głowę, starając się nie zemdleć. Całą siłą woli powstrzymywała napływającą do gardła słodkawą żółć, by nie zdradzić swojej obecności. Jeśli ją teraz znajdą, z pewnością nie da rady walczyć. A jeśli wcale nie będzie musiała? Jeśli pozbawiony kształtu cień ponownie przemknie obok niej, pozostawiając po sobie kolejne lepkie, bezimienne zwłoki? Nierozważnie przesunęła językiem po wyschniętych z nerwów wargach i zaraz wyczuła na nich metaliczny, mdlący smak krwi. Jego krwi. Jeszcze mocniej zacisnęła powieki, starając się nie dopuścić do siebie myśli o okrywających ją szkarłatnych drobinach, które zdawały się parzyć bladą skórę jej twarzy.
Czy taka pomoc cię zadowala? – odezwał się ponownie szczekliwy głos, przedzierając się przez wątły mur chroniącej ją przed obłędem samokontroli. – A może nadal jestem bezużyteczny? Dziecię Starych Bogów?



Dodano: 2022-07-13 08:50:26
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Pasje mojej miłości


 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

Recenzje

Chakraborty, S.A. - "Imperium złota"


 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

 LaValle, Victor - "Odmieniec"

 Maszczyszyn, Jan - "Broilia"

 Jimenez, Simon - "Ptaki, które zniknęły"

 Hawkins, Scott - "Biblioteka na górze Opiec"

 Cummings, Sean - "Cowboy Bebop. Requiem dla Czerwonej Planety"

Fragmenty

 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 Miela, Agnieszka - "Grzechy ojców"

 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

 Masterton, Graham - "Manitou"

 Heuvelt, Thomas Olde - " Echo"

 Asimov, Isaac - "Prądy przestrzeni"

 Crichton, Michael - "Park Jurajski"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS