NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ford, John M. - "Czekanie na smoka"

Masterton, Graham - "Ludzie cienia"

Ukazały się

Wolfe, Gene - "Urth Nowego Słońca" (Artefakty)


 Ryan, Anthony - "Czarna pieśń"

 Masterton, Graham - "Noc skorpiona"

 Clarke, Arthur C. - "Odyseja kosmiczna 2001"

 Asimov, Isaac - "Kamyk na niebie"

 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 King, Stephen - "Blaze" (2022)

 Ziętarska, Agnieszka - "Kitsune. Pradawna magia"

Linki

Cummings, Sean - "Cowboy Bebop. Requiem dla Czerwonej Planety"
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Tytuł oryginału: Cowboy Bebop: A Syndicate Story: Red Planet Requiem
Data wydania: Grudzień 2021
ISBN: 978-83-8203-134-8
Oprawa: miękka
Format: 140 x 205
Liczba stron: 304
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2021



Cummings, Sean - "Cowboy Bebop. Requiem dla Czerwonej Planety"

„Requiem dla Czerwonej Planety” Seana Cummingsa to kolejny niepotrzebny prequel, z którym miałem do czynienia w ostatnich tygodniach. Z drugiej strony, to powieść niezbyt długa, sprawnie, obrazowo napisana, potrafiąca przykryć/przypudrować sztampę i sprzedać ją widzom oryginalnego serialu anime bez obrażania ich inteligencji. Jeśli to dla was za mało, nie ma sensu jej czytać.

„Cowboya Bebopa” obejrzałem późno, bo w 2021 r., kiedy oryginalny serial anime trafił do oferty Netflixa. A skoro ominął mnie lata temu, kiedy stawał się kultowy, to mogłem bez żadnych obaw o zniszczenie dobrych wspomnień nadrobić zaległości. Potem obejrzałem serial fabularny, który Netflix wyprodukował na bazie anime. W zasadzie powtórzono w nim fabułę oryginalną i dobrym pomysłem byłoby zrobienie sobie kilku miesięcy przerwy między seansami obydwu serii. Mimo wszystkich słabości produkcji z 2021 r., nie oceniam jej tak krytycznie, jak większość fanów. Był potencjał na poprawienie błędów i kontynuowanie jej w lepszym wydaniu w drugim sezonie. Netflix jednak postanowił serial skasować i ciągu dalszego nie będzie. Patrząc na to, jak zmasakrował „Wiedźmina” w drugim sezonie, może to nie było złe rozwiązanie.

Sean Cummings należał do zespołu scenarzystów, którzy napisali nową wersję „Cowboya Bebopa” dla Netflixa. Musiał okazać się godnym zaufania, ponieważ powierzono mu napisanie także tego prequela. Sam fakt jego powstania świadczyć może o tym, że Netflix miał większe plany wobec tej produkcji. Poza marketingiem serialowym, oczywiście.

Akcja powieści rozgrywa się kilka lat przed wydarzeniami z anime i serialu aktorskiego. Bohaterami są Spike, tu znany pod pierwotnym imieniem (trochę pretensjonalnym): Fearless, i Vicious, który stanie się potem jego wrogiem. Na razie obaj terminują na najniższym poziomie gangu Czerwonego Smoka. Jednak ich ambicje sięgają wyżej, co wiadomo z obu seriali. Aby być precyzyjniejszym – tak naprawdę najważniejszą postacią powieści jest Vicious. Losy Fearlessa są wszystkim widzom znane bardzo dobrze z serialu, zaś Vicious pojawia się tam sporadycznie, dopiero pod koniec. Zatem to jego przeszłość staje się intrygująca i to do niej autor przykłada więcej uwagi (co widać szczególnie w przypadku retrospekcji).

Jak wspomniałem na początku, intrygi nie są może specjalnie skomplikowane, czasami trącą (i to mocno) sztampą. Ale trzeba przyznać, że te serialowe również specjalnie rozbudowane i oryginalne nie były. Trzeba to spuentować banałem, że inaczej to wygląda na ekranie, gdzie łatwiej widza oszukać, niż w powieści, gdzie trzeba się do fabuły przyłożyć. Cummings pisze jednak obrazowo. Jest scenarzystą, który rozbudowuje podzieloną na sceny fabułę, dopisując do niej tło. Niemniej stoi to przede wszystkim na bohaterach. Od początku wiadomo, że intryga, która zaczyna się prosto, zaraz skomplikuje się tak, że trzeba będzie walczyć o życie. Dialogi są sprawne, tak samo jak akcja, która nie zatrzymuje się na długo, i to one stanowią o sile powieści – razem z interakcjami między bohaterami. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, choć od początku z poczuciem, że poza pewien średni poziom nie wyjdzie. Na dodatek nie ma ona ambicji, aby się wybijać nad coś więcej niż sprawny, marketingowy haczyk na starych i nowych fanów.

Czego mi w niej zabrakło to: „See you, space cowboy”.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2022-07-08 11:10:37
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Pasje mojej miłości


 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

Recenzje

Chakraborty, S.A. - "Imperium złota"


 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

 LaValle, Victor - "Odmieniec"

 Maszczyszyn, Jan - "Broilia"

 Jimenez, Simon - "Ptaki, które zniknęły"

 Hawkins, Scott - "Biblioteka na górze Opiec"

 Cummings, Sean - "Cowboy Bebop. Requiem dla Czerwonej Planety"

Fragmenty

 Holdstock, Robert - "Las ożywionego mitu"

 Miela, Agnieszka - "Grzechy ojców"

 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

 Masterton, Graham - "Manitou"

 Heuvelt, Thomas Olde - " Echo"

 Asimov, Isaac - "Prądy przestrzeni"

 Crichton, Michael - "Park Jurajski"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS