NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Maciewicz, Monika - "Kruki"

Ryan, Anthony - "Zew Wilka"

Ukazały się

antologia - "Duchy Nocy Kupały"


 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

  Gołkowski, Michał - "Arena dłużników", tom 2

 Larson, B.V. - "Świat Krwi"

 Erikson, Steven - "Bóg nie jest chętny"

 Greathouse, J.T. - "Dłoń Króla Słońca"

 Heuvelt, Thomas Olde - " Echo"

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza" (twarda)

Linki

Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Gniewa"
Wydawnictwo: Mięta
Kolekcja: Kwiat paproci
Data wydania: Czerwiec 2022
ISBN: 978-83-9645-829-2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
Cena: 44,99 zł
Prequel, tom 2



Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Gniewa"

Baba Jaga okryła kolana kocem i wygodniej usadowiła sięna starym fotelu. Stopy oparła na podnóżku, by płonący w kominku ogień ogrzał bolące stawy. Kot usadowił się na jej podołku, a następnie pougniatał koc pazurami i w końcu rozłożył się wygodnie. Niemalże od razu zasnął, a jego łapki zaczęły delikatnie drżeć, gdy przez sen gonił mysz.
Jaga odetchnęła głęboko i uśmiechnęła się pod nosem. Coraz częściej lubiła tak spokojnie spędzać wieczory. Niestety albo i stety, czasy, gdy nocą wymykała się do lasu, by naginać zasady wątłego porozumienia pomiędzy bogami a ludźmi, dawno minęły. Wiedziała, że to pora, by ustąpić miejsca młodszym i bardziej szalonym. A tych ostatnio obok niej nie brakowało.
Sięgnęła po kubek z herbatą, który zawczasu postawiła obok na stoliku. Z błogością zamoczyła usta w gorącym naparze. Niewiele dzieliło ją od drzemki w starym fotelu. Byle tylko zdążyć odstawić kubek, zanim zawładnie nią sen. Delikatnie, by nie obudzić kota, poprawiła się na wysłużonym siedzisku, bo w krzyżu zaczęło ją łupać. Niespodziewanie jakaś krzywa sprężyna przesunęła się pod poduchą i wbiła jej się w pośladek.
– O, do wszystkich bogów! – syknęła Jaga i poderwała się, rozlewając herbatę.
Przestraszony i zniesmaczony jej zachowaniem kocur czym prędzej czmychnął na regał, skąd posłał jej pełne potępienia spojrzenie. Wyglądał, jakby właśnie stracił jedno ze swoich dziewięciu żyć.
– Coś cię boli? – zapytała zaniepokojona Gosia, która akurat w tym momencie weszła do pokoju.
Jaga zmełła w ustach przekleństwo. Oczywiście, że jej była uczennica, a aktualnie pełnoprawna następczyni, musiała wejść do środka akurat w chwili jej słabości. Cechowało ją to irytujące wyczucie czasu, nieważne, czy dotyczyło wpadania w kłopoty, czy denerwowania swoim zachowaniem innych.
– To, że jestem na emeryturze, nie oznacza, że zamieniłam się w niedołężną staruszkę – wycedziła Jaga.
– A czemu masujesz pośladek? – Gosława nie dawała za wygraną. Na jej twarzy malowała się prawdziwa troska. – Czy to twoja rwa kulszowa? A może biodro? Mówiłam ci, że to biodro jest w coraz gorszym stanie. Tak się robi z wiekiem. Zużywa się, jak auto. Przecież nie będzie lepiej.
– Jak mnie jeszcze raz porównasz do samochodu, który wymaga okresowego przeglądu u mechanika, to cię wydziedziczę, a na odchodne rzucę klątwę – wycedziła staruszka.
– Jago, przecież ja się o ciebie martwię. Naprawdę gorąco zachęcam cię do konsultacji z ortopedą. Może faktycznie tamto porównanie do samochodu było odrobinę niefortunne. Niemniej jednak endoproteza cię nie ominie. Widziałaś przecież swój rentgen!
Jarogniewa sapnęła oburzona.
– Jakby mnie koń w młodości nie kopnął w tyłek, to nie miałabym na starość problemów z biodrem. A masuję się teraz, bo mi się sprężyna wbiła w pośladek. Ten fotel nadaje się tylko i wyłącznie na śmietnik – zagderała.
– Jedno twoje słowo, a Mieszko z radością porąbie go nową siekierą, którą dostał na urodziny.
Stara szeptucha zerknęła na wiekowy mebel, z którym bądź co bądź wiązało się kilka miłych wspomnień. Dobrze pamiętała dzień, kiedy Mszczuj przytaszczył do domu dwa bliźniaczo paskudne fotele w kolorze brudnej musztardy i poinformował ją, że wspólnie się w nich zestarzeją, a wnuki będą im tylko donosić herbatę i ciasteczka.
Jemu nie było dane nigdy w nich zasiąść, gdy wiek zgiął mu już plecy i przyprószył siwizną wąs. Głównie z winy Jarogniewy.
Poczuła wyrzuty sumienia. Od śmierci bielińskiego kapłana nie mogła się ich pozbyć. Co zakrawało na ironię.
Odkąd przeniósł się do Wyraju, znacznie łatwiej było jej się z nim dogadać, gdy podczas Święta Zmarłych wpadał w odwiedziny na ploteczki, niż gdy jeszcze żył i wiecznie pijany gadał do siebie, patrząc w rytualny ogień.
Poklepała fotel po wytartym oparciu. Chyba jednak nie chciała, żeby przyszywany wnuczkozięć zniszczył kawałek jej przeszłości. Postanowiła zmienić temat.
– Przyniosłaś nalewki?
Gosia ani myślała odpuścić tematu zdrowia staruszki. Zawiesiła na niej czujne spojrzenie, gotowa od razu rozpoznać kolejny objaw chorobowy. Traktowała Jagę jak własną babcię i chciała dla niej jak najlepiej. Przerażało ją, że szeptuchy mogłoby kiedyś zabraknąć.
– Przyniosłam. A jesteś pewna, że możesz je pić? W twoim wieku…
– No chyba sobie ze mnie żartujesz! – żachnęła się Jaga. – Nie mam stu lat! A nawet jak będę miała, to i tak będę w lepszym stanie fizycznym od ciebie. Co to ci ostatnio dolegało, bo żeś się za długo w telefon komórkowy gapiła? No? Przypomnij mi łaskawie.
– Kręcz szyi… – mruknęła niechętnie Gosia.
– Ano, kręcz szyi! A można by pomyśleć, że jako młoda matka powinnaś być wysportowana od biegania za dzieckiem – dogryzła jej.
– Dajemy Gardowi dużą swobodę w bieganiu. Mieszko zrobił wysoki płot, a ja usunęłam z ogródka wszystkie potencjalnie niebezpieczne i łatwopalne przedmioty. Wcale nie muszę za nim biegać. – Wzruszyła ramionami. – Zresztą chyba bogowie mają go w swojej opiece. Dotąd nawet kolana sobie nie obił.
Jaga wskazała dłonią drugi fotel.
– Już nie bądź taka ponura! To dobrze, że bogowie się nim opiekują i go pilnują. Inaczej wszyscy mielibyśmy duże kłopoty. A teraz nalej nam likieru z porzeczek i siadaj.
Gosia podała jej wypełniony po brzegi kieliszek. Jaga położyła poduszkę na siedzisku swojego fotela i dopiero wtedy zajęła miejsce. Ukontentowana, że tym razem nic jej nie dźgnęło w tyłek, pociągnęła łyk wysokoprocentowego alkoholu. Na jej twarzy pojawił się błogi uśmiech, gdy poczuła
pieczenie w przełyku. Zerknęła na wychowankę, która ciągle była zmartwiona.
– Kochana, ja jeszcze się nie wybieram na tamten świat. Zapewniam, że wcześniej cię ostrzegę, jeśli tylko poczuję zew Welesa. Wciąż zostało mi wiele rzeczy do załatwienia, poza tym czuję w kościach, że mam jeszcze ze dwadzieścia lat – powiedziała.
– Mam nadzieję, że nawet więcej. – Gosia uśmiechnęła się lekko.
– Gardem też się nie przejmuj. – Staruszka jednym haustem opróżniła kieliszek i podsunęła go szeptusze do ponownego napełnienia. – Żyje w nim ogień. Tak miało być.
– Ten ogień mnie martwi.
– To dziecko twoje i Mieszka. Od ciebie zależy, kim będzie, gdy dorośnie, i jak ten ogień spożytkuje. A ja wierzę, że świetnie sobie poradzicie z wychowaniem go. W końcu
jesteście dobrymi ludźmi.
– Oby, oby. To co mi dzisiaj opowiesz? – zapytała Gosława.
Baba Jaga zachichotała.
– Jeszcze ci mało opowieści?
– Jago, nie daj się prosić! Powiedz mi jeszcze o młodości swojej i Mszczuja. Miałaś życie pełne przygód. I większość z tego, co ci się przydarzyło, niesie ze sobą bardzo dużo ważnych informacji o bogach. To przecież może kiedyś mi się przydać.
– I na pewno nie chodzi ci o pikantne szczególiki z mojej młodości?
– Ależ skąd! Chociaż oczywiście się nie obrażę, jeśli opowiesz coś takiego.
– Ech, Gosiu, Gosiu. Zupełnie jakby przygód ci w życiu brakowało.
– Co poradzę? – zaśmiała się. – Mówisz, że chcesz posłuchać o młodości mojej i Mszczuja? No, niech ci będzie… Chociaż nie. Mam lepszy pomysł. Opowiem ci o czymś, co miało początek w jeden z gorszych dni mojego życia.
Gosia zaciekawiona nadstawiła ucha.
– A co się stało tego dnia?
– Popełniłam bardzo duży błąd. Śmiało mogę powiedzieć, że była to jedna z moich największych życiowych pomyłek.
– Czyli? – Zniecierpliwiona szeptucha nie mogła już wytrzymać.
– Tego dnia… – Jaga zawiesiła głos – zrobiłam po raz pierwszy i ostatni w swoim życiu… trwałą ondulację.



Dodano: 2022-06-08 09:20:57
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dzień smoka"


Artykuły

Pasje mojej miłości


 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

Recenzje

Samatar, Sofia - "Skrzydlate opowieści"


 Kres, Feliks W. - "Żeglarze i jeźdźcy"

 Herbert, Brian & Anderson, Kevin J. - "Książę Kaladanu"

 Evenson, Brian - "Dni ostatnie"

 Masterton, Graham - "Ludzie cienia"

 Chmielarz, Wojciech - "Królowa głodu"

 Beagle, Peter S. - "W Kalabrii"

 Rak, Radek - "Agla. Alef"

Fragmenty

 Simak, Clifford D. - "Czas jest najprostszą rzeczą"

 Dick, Philip K. - "Radio Wolne Albemuth"

 Masterton, Graham - "Manitou"

 Heuvelt, Thomas Olde - " Echo"

 Asimov, Isaac - "Prądy przestrzeni"

 Crichton, Michael - "Park Jurajski"

 Szmidt, Robert J. - "Uderzenie wyprzedzające"

 Miszczuk, Katarzyna Berenika - "Gniewa"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS