NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Orwell, George - "Rok 1984" (Wehikuł czasu)

Erikson, Steven - "Myto ogarów" (wyd. 3)

Ukazały się

Galina, Maria - "Przesilenie"


 Jefremow, Iwan - "Gwiezdne okręty"

 Flannery, Peter A. - "Decimus Fate i talizman marzeń"

 Szostak, Wit - "Szczelinami"

 Mammay, Michael - "Kolonia"

 Insole, Colin - "Epifanie"

 antologia - "Opowieści niesamowite z Hispanoameryki"

 antologia - "Gdy Ziemia miała nas dość"

Linki

Abercrombie, Joe - "Mądrość tłumu" (oprawa twarda)
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Epoka obłędu
Kolekcja: Świat Pierwszego Prawa
Tytuł oryginału: The Wisdom of Crowds
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Marzec 2022
ISBN: 978-83-67023-33-7
Oprawa: twarda
Liczba stron: 800
Cena: 55,00 zł
Rok wydania oryginału: 2021
Tom cyklu: 3



Abercrombie, Joe - "Mądrość tłumu"

W finałowej części trylogii „Epoka obłędu” Joe Abercrombie nie zwalnia tempa. Z perspektywy całości można napisać, że w zasadzie cały czas utrzymuje tempo, które nadał tej trylogii w części pierwszej. Zatem pod tym względem czytelnicy nie będą mieli powodu do narzekań. Zresztą, nie widzę powodów, aby narzekać na cokolwiek.

Aby nie psuć przyjemności tym, którzy lekturę mają dopiero przed sobą, nie będę się odwoływał do konkretnych wydarzeń. Opis okładkowy również jest enigmatyczny nie bez powodu. Z drugiej strony, bohaterów czeka kilka niespodzianek, więc zdradzenie po jednej z nich przypadającej na każdą postać nie byłoby wielkim grzechem spoilerowania. Mimo to byłoby bez sensu, ponieważ wszystkie tworzą ciąg przyczynowo-skutkowy. Być może ktoś po lekturze tej powieści postawi zarzut, że dzieje się za dużo i za szybko. Jeśli tak, to się nie zgadzam. W poprzednich dwóch częściach też się sporo działo, a autor nie tracił z pola widzenia postaci drugoplanowych i tła. W „Mądrości tłumu” musi się dziać więcej i szybciej, ponieważ akcja powieści osadzona jest już w czasach gwałtownych, których nie da się powstrzymać zwykłą intrygą, wcześniej zaplanowaną i przygotowaną. Nadeszła bowiem oczekiwana Zmiana, więc nie mają do niej zastosowania zasady starego porządku. Ten, po prostu, się wali. Brak porządku to w tym przypadku rewolucja, która rządzi się swoimi prawami.

Akcja zaczyna się w miejscu zakończenia poprzedniej części. Dosyć szybko każdy z bohaterów, także drugoplanowych, będzie musiał stawić czoła nowej rzeczywistości. Abercrombie udowodnił kilka razy, że może nie jest autorem cynicznym, ale na pewno brak mu złudzeń. W szczególności odnośnie natury ludzkiej, jak i mechanizmów, za przeproszeniem, społecznych i historycznych. Zatem szczytne idee zmiany, rewolucji, sprawiedliwości mogą mieć ukryte cele (np. rabunek, gwałt, wyrównanie starych rachunków). I, jak zwykle, ci najbardziej zaradni i – przede wszystkim – bezwzględni, pozbawieni skrupułów, są w stanie odnaleźć się także w rzeczywistości dla nich odmiennej, czy (początkowo) groźnej. Zatem nie ma się co łudzić, że jakieś Dobro zwycięży Zło. Jeśli już przyjmować jakieś wartościujące kategorie, to w zasadzie – jak zwykle – to, co jest Dobrem lub Złem, zależy tylko od punktu widzenia. Od tego, kto te wartości definiuje. Banałem jest stwierdzenie, że historię piszą zwycięzcy, ale Abercrombie banał ten zamienia w treść. Można zatem napisać, że wszystko kończy się „dobrze”. Tylko czy na pewno wszystko.

„Epoka obłędu” tym różni się od trylogii „Pierwsze Prawo”, że jej zakończenie jest bardziej stanowcze. To jest, czytelnik otrzyma wszystkie odpowiedzi odnośnie losów bohaterów. Wyjaśnione zostaniem co się stanie z Savine, Rikke, Leo czy Orso oraz ważniejszymi bohaterami drugiego planu. Ale, jak po raz kolejny udowadnia autor, historia tak naprawdę się nie kończy. Czytelnicy w trylogii śledzą tylko jej pewien etap. Zatem mimo że zakończenie nie pozostawia złudzeń, który z pionków zajął jaką pozycję w finale Gry, to historia toczy się dalej. Dlatego nie ma tu mowy o postawieniu kropki nad i w stylu: „żyli długo i (nie)szczęśliwie”. Raczej: jeszcze jakiś czas potem żyli i czekało ich kilka ważnych wyzwań (w domyśle: o których może autor kiedyś napisze lub nie).

Użyłem sformułowania „pionki” odnośnie bohaterów i nie będzie spoilerem napisanie, że w zasadzie wszyscy są tu mniejszymi lub większymi pionkami. W grze, której zasad nie znają – lub nie znają wszystkich. Tak samo było w trylogii „Pierwsze Prawo”; to żaden spoiler. Tam również (jak w „Bohaterach”) Abercrombie czasami odsłaniał przed czytelnikiem prawdę, że wojna, zmagania, intrygi pałacowe nie są celem samym w sobie, tylko służą graczom ukrytym za kurtyną. Wówczas był to Bayaz i prorok Khalul. W „Epoce obłędu” cały czas szukałem lub czekałem na potwierdzenie, że jakaś gra toczy się za kulisami oraz kto i z kim się zmaga. W pewnym sensie spełniły się moje przewidywania, które można wywieść już z założeń fabularnych „Szczypty nienawiści”. Jednak odrobiną goryczy było to, że Abercrombie zrobił to samo, co poprzednio – nie zakończył Gry definitywnym rozstrzygnięciem. Ale znowu należy powtórzyć: historia się nie kończy. I tylko od dobrej woli autora zależy, czy napisze jej kolejne rozdziały.

Ostatni rozdział powieści można postrzegać jako pożegnanie z tym światem lub tymi bohaterami – albo jako zapowiedź powrotu do niego. Naprawdę wolałbym to drugie. Dawno mi się nie zdarzyło takie gorączkowe czytanie jakiejś powieści. I chyba tylko Joe Abercrombie potrafi tak pisać (w fantasy), że lektura jego książek powoduje zachłanne, niepowstrzymane przewracanie kolejnych kartek. A jedynym rozczarowaniem jest to, że powieść się kończy.




Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2022-05-02 11:31:51
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 11:35 02-05-2022
Pożegnanie chyba nam nie grozi biorąc pod uwagę prorocze wizje zamieszczone w książce i radosną działalność edukacyjną Bayaza, która jest obliczona raczej na krótki dystans.

Luc du Lac - 20:43 02-05-2022
też tak myślę.
Nie zdziwi mnie nawet powrót bloody-9 ;)

Zarysowały się teraz dwie konkretne strony konfliktu - i nie wiem której kibicuję ;)

Krzysiek - 07:08 03-05-2022
Janusz S. pisze:Pożegnanie chyba nam nie grozi biorąc pod uwagę prorocze wizje zamieszczone w książce i radosną działalność edukacyjną Bayaza, która jest obliczona raczej na krótki dystans.

Zaskoczyło mnie, że ktoś utarł magowi nosa bo myślałem, że to będzie do końca typ nie do ruszenia ;) ale fakt, to nie może pozostać bez odpwowiedzi.
Luc du Lac pisze:Nie zdziwi mnie nawet powrót bloody-9 ;)

Jako bardzo stary mentor ;) ? Myślę, że Czerwona kraina to jednak pożegnanie z Logenem.

Luc du Lac - 12:58 03-05-2022
jedyne do czego mógłbym się czepić - to "czas przemian" w Pierwszym Prawie.
ile można powiedzieć że minęło od od Ostrza do Mądrości tłumów ? 30 lat?
zdaje się że w Ostrych było jakieś kalendarium?
Logen pojawia się jak ma 30-35 lat

a tu od klasycznego fantasy przechodzimy do rewolucji przemysłowej ;)

ot - niewiele przestrzeliłem
https://firstlaw.fandom.com/wiki/Histor ... _Law_World

czyli Logen miały 61-67 lat ;)
Druss Legenda w tym wieku jeszcze solidnie machał toporem ;)

Janusz S. - 13:08 03-05-2022
Na powrót Logena raczej nie ma co liczyć. Zresztą całość zmierza chyba w inną stronę. No i trudno się nie zgodzić, że rewolucja była niespotykanie, by nie napisać niemożliwie, prędka.

Bibi King - 15:17 03-05-2022
Ale rewolucje z definicji są prędkie. Przemysłowa w XIX wieku jest wyjątkiem, ale też nazywanie jej "rewolucją" to tylko kwestia konwencji. Zresztą i u Abercrombiego część przemysłowa trochę trwa, a część... rewolucyjna, nazwijmy ją, jest szybka jak na rewolucję przystało, włącznie z pożeraniem własnych dzieci.

Luc du Lac - 15:57 03-05-2022
Bibi King pisze:Ale rewolucje z definicji są prędkie. Przemysłowa w XIX wieku jest wyjątkiem, ale też nazywanie jej "rewolucją" to tylko kwestia konwencji. Zresztą i u Abercrombiego część przemysłowa trochę trwa, a część... rewolucyjna, nazwijmy ją, jest szybka jak na rewolucję przystało, włącznie z pożeraniem własnych dzieci.

[bydzie lekkie spoilerowanie]
tak i nie.


U Abercrombiego mam na myśli całość procesu jaki się odbywa na przestrzeni tych lat.
Sama rewolucja-rewolucja to faktycznie dość szybki proces - ale bez przesady. (francuska to 10 lat a tak właściwie to nawet 15+ do Napoleona, ruska faktycznie szybciutko poszła, w październiku 17 rewolucjowali a latem 20 już jechali szerzyć "zarazę" ;) )
JA wzoruje się oczywiście na obu europejskich - czyli francuskiej, stąd bierze całą tą rotundę gmin, możemy się doszukiwać jakiś odległych odbić Dantona, Robespierre'a i reszty - zakończonej koronowaniem Napoleona ;) jak i październikowej - w całej reszcie "ludowej". Równocześnie przeprowadza rewolucję przemysłową - gdzie na wejściu w Pierwsze Prawo mamy dość klasyczny rolniczo-hodowlany świat fantasy a 30 lat później planujemy tory kolejowe w Unii. I właśnie mnie to oka nieco kole, w Bohaterach nie pomnę już czy były armaty/działa (chyba nie, a jak już to symbolicznie) - u "nas" pod Grunwaldem były armaty, 200 lat później też były ale wciąż to jeszcze mieczem/szablą robiłeś. U Abercrombiego to wszystko (wraz z rewolucją społeczną) idzie "ciut" za szybko ;)

Janusz S. - 11:01 04-05-2022
Luc du Lac pisze:... Równocześnie przeprowadza rewolucję przemysłową - gdzie na wejściu w Pierwsze Prawo mamy dość klasyczny rolniczo-hodowlany świat fantasy a 30 lat później planujemy tory kolejowe w Unii. I właśnie mnie to oka nieco kole, w Bohaterach nie pomnę już czy były armaty/działa (chyba nie, a jak już to symbolicznie) - u "nas" pod Grunwaldem były armaty, 200 lat później też były ale wciąż to jeszcze mieczem/szablą robiłeś. U Abercrombiego to wszystko (wraz z rewolucją społeczną) idzie "ciut" za szybko ;)

Dokładnie. A wcześniej był to dość spójny świat.

Bibi King - 11:43 04-05-2022
Trochę mnie bawią snute na siłę analogie między światem FANTASY z silną, choć niekoniecznie powszechną magią i rozwojem społeczeństwa europejskiego w okresie pośredniowiecznym. Powiedzieć, że te dwa światy od początku wiele różniło, to jak nic nie powiedzieć. Ja na ten zabieg Joego spokojnie przymykam oko, bo (biorąc poprawkę na uwarunkowania początkowe) nie wydaje mi się wcale niewiarygodny, a w zamian dostajemy spójne historie jednych i tych samych bohaterów: od początku PP do końca EO przewija się... Ile, półtora pokolenia? Dwa? Plus trochę retrospekcji. Zamiast rozwleczonej sagi rodzinnej/dynastycznej dostajemy świetną, zwartą opowieść.

Dracos - 15:56 04-05-2022
Luc du Lac pisze: w Bohaterach nie pomnę już czy były armaty/działa (chyba nie, a jak już to symbolicznie)



Były były pod koniec książki zrobili tam małą masakrę na jakimś wzgórzu, w zasadzie cała ta wojna była chyba po to żeby Bayaz przetestował nowe zabawki. Z kolei w Czerwonej Krainie były wzmianki o nowym złocie - węglu i początkach maszyn parowych. Ta progresja technologiczna cały czas tam w tle istniała i normalnie wszystko by szło swoim powolnym krokiem bezwładu postępu, ale Bayaz jest gamechangerem i śmiało można powiedzieć że przyspiesza/wymusza zmiany które "normalnie" trwały by i trwały czasami dekady, a czasami stulecia.

Luc du Lac - 01:42 06-05-2022
Bibi King pisze:Trochę mnie bawią snute na siłę analogie między światem FANTASY z silną, choć niekoniecznie powszechną magią i rozwojem społeczeństwa europejskiego w okresie pośredniowiecznym. Powiedzieć, że te dwa światy od początku wiele różniło, to jak nic nie powiedzieć. Ja na ten zabieg Joego spokojnie przymykam oko, bo (biorąc poprawkę na uwarunkowania początkowe) nie wydaje mi się wcale niewiarygodny, a w zamian dostajemy spójne historie jednych i tych samych bohaterów: od początku PP do końca EO przewija się... Ile, półtora pokolenia? Dwa? Plus trochę retrospekcji. Zamiast rozwleczonej sagi rodzinnej/dynastycznej dostajemy świetną, zwartą opowieść.




hmmm.
nie sposób uniknąć analogii jeśli autor silnie zakorzenia swój świat w archtypie Earth-like. Silna magia ? toż ty chyba mało czytałeś fantasy. Silna magia spopiela armie, teleportuje drużynę na kraniec świata, kontroluje umysły, tworzyć coś z niczego etc.
Pierwsze prawo to dość klasyczny motyw magii odchodzącej - "kiedyś to były czasy, teraz już nie ma czasów..." co zresztą Bayaz artykułuje w czasie podróży. Taki świat Low Magic+ (w nomenklaturze pewnego ałtora - Wyższa Klasa Niższa) takie 3 na 9.
To jeszcze jedno z licznych podobieństw do LotRa.
Napisałem - od 1 tomu do ostatniego tomu minęło 35 lat.

zgadzam się z uwagą Dracosa że Bayaz jest gamechangerem - ale ja to rozumiem w ten sposób że rozwój techn. osłabia jego magię, a on stara się to kontrolować - w typie "wrogiego przejęcia".

powyższe dla mnie powodują pewną niespójność całej konstrukcji, co oczywiście nie zmienia mojej oceny dla wolości Joe A.

Bibi King - 09:05 06-05-2022
ty chyba mało czytałeś fantasy.

Mhm. Sure.

Silna magia spopiela armie

Przypomnij sobie, proszę, jak Bayaz pokonuje żerców w Pierwszym Prawie; jaką wtedy robi rozpierduchę w mieście. Zresztą sami żercy to też "słaba magia"? Owszem, magia zanika, odchodzi ze świata, ale do słabej jej daleko. Mam wrażenie, że mylisz moc magii z jej powszechnością w świecie, co zresztą twoje odwołanie do LotR zdaje się potwierdzać. A Bayaz - w mojej ocenie - nie próbuje walczyć ze zmianami, tylko przyspiesza je i - nade wszystko - kształtuje.

Dracos - 14:08 06-05-2022
Też bym powiedział że Bayaz chce mieć kontrolę nad czymś co może uzupełniać jego moc, on ten progress technologiczny inicjuje albo po to żeby jego projekt Unii miał zdecydowaną przewagę na Ghurkulem, albo chce być kreatorem postępu ludzkości jako następca Juvensa. Nawet instytucja Valint&Balk to taki wehikuł finansowy któremu bliżej do tego co znamy z 19/20 wieku niż odpowiednik kantorów banków florenckich czy sieneńskich.

Luc du Lac - 23:14 06-05-2022
Bibi King pisze:
ty chyba mało czytałeś fantasy.

Mhm. Sure.

Silna magia spopiela armie

Przypomnij sobie, proszę, jak Bayaz pokonuje żerców w Pierwszym Prawie; jaką wtedy robi rozpierduchę w mieście. Zresztą sami żercy to też "słaba magia"? Owszem, magia zanika, odchodzi ze świata, ale do słabej jej daleko. Mam wrażenie, że mylisz moc magii z jej powszechnością w świecie, co zresztą twoje odwołanie do LotR zdaje się potwierdzać. A Bayaz - w mojej ocenie - nie próbuje walczyć ze zmianami, tylko przyspiesza je i - nade wszystko - kształtuje.


Co do motywacji Bayaza - nie ma co się spierać, bo tu cokolwiek trudno powiedzieć jeszcze. IMO on stosując wrogie przejęcie raczej stara(ł) się spowalniać rozwój - a banki są do tego idealne (co zresztą znamy z naszego świata).

Z magią jest zupełnie inaczej - Bayaz potrafi ledwie przyebać z fajerbola. Dziecinada. W pierwszej trylogii sporo mówi o tym że magia odchodzi, że coraz mniej może itp itd. Żercy są reliktem przeszłości i są "tylko" fizolami. Zresztą magia to problem dla autorów fantasy - ale dużo/długo by o tym pisać.

El Lagarto - 19:27 12-05-2022
Nie do końca uniwersum Abercrombiego startuje z epoki "pośredniowiecznej". Armat nie pamiętam, ale mundury, dywizje, pułkownicy w armii Unii - to wszystko kojarzy się z dużo późniejszymi czasami. Z kolei struktura klanowa Północy bardziej przypomina wczesne średniowiecze. Poza tym pojawiają się nawiązania do antyku i czasów Dzikiego Zachodu. To taki historyczno-kulturowy miszmasz.

Ostatniego podcyklu Abercrombiego jeszcze nie ugryzłem, ale jak widzę zapowiada się ciekawie.
Kontrasty technologiczne występują w naszym świecie bez interwencji magii. W Indiach produkuje się nowoczesne komputery, a jednocześnie na należących do Indii Wyspach Andamańskich ludzie żyją w epoce kamiennej. Kiedy Anglicy budowali kolej w Indiach, a Jankesi w Ameryce, miejscowa ludność często żyła w zupełnie innej "epoce".

Komentuj


Artykuły

Pasje mojej miłości


 Ekshumacja aniołka

 Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"

 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

Recenzje

Szostak, Wit - "Szczelinami"


 Buehlman, Christopher - "Czarny Język"

 Abercrombie, Joe - "Mądrość tłumu"

 Kristoff, Jay - "Wampirze cesarstwo"

 Ciszewski, Marcin - "Most we mgle"

 Maas, Sarah J. - "Dwór Srebrnych Płomieni"

 Czarnecki, Piotr - "Reder '44"

 Pynchon, Thomas - "V"

Fragmenty

 King, Stephen & Chizmar, Richard - "Ostatnia misja Gwendy"

 Chakraborty, S.A. - "Imperium złota"

 Maszczyszyn, Jan - "Broilia"

 Clift, Bethany - "Ostatnia na imprezie"

 Novik, Naomi - "Ostatni absolwent"

 Asimov, Isaac - "Gwiazdy jak pył"

 Masterton, Graham - "Ludzie cienia"

 Shusterman, Jarrod & Neal - "Roxy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS