NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kristoff, Jay - "Wampirze cesarstwo" (alternatywna okładka)

antologia - "Sztuka przegrywania"

Ukazały się

Mull, Brandon - "Świat bez bohaterów"


 Mull, Brandon - "Zarzewie buntu"

 Mull, Brandon - "W pogoni za proroctwem"

 Buehlman, Christopher - "Czarny Język"

 Corey, James S. A. - "Upadek Lewiatana"

 Saulski, Arkady - "Bitwa Nieśmiertelnych"

 Freed, Alexander - "Puste słońce"

 Beatty, Robert - "Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy"

Linki

antologia - "Sztuka przegrywania"
Wydawnictwo: ŚKF
Cykl: Ścieżki Wyobraźni
Data wydania: Grudzień 2021
Oprawa: miękka
Format: mobi, epub, pdf, papier



antologia - "Sztuka przegrywania"

Marta Magdalena Lasik – Poza Siódmym

– Każdy jest inny, Izo. Częścią procesu dorastania jest zrozumienie jakie są mocne i słabe strony nie tylko twojego umysłu, ale również twojego ciała.

Leżąc na łóżku, Iza nie widziała, jak Opiekunka Elena wychodzi, ale słyszała charakterystyczne stuknięcie obcasa o niepokrytą wykładziną podłogę korytarza, odgłos zamykających się drzwi i piknięcie uzbrajającego się zamka.

Westchnęła i usiadła powoli.

Pełna wirtualna rzeczywistość nie jest dla każdego – to była jedna z pierwszych lekcji o niesprawiedliwości świata, jakie otrzymywały dzieci jeszcze w Pierwszym kręgu. Iza żywiła nadzieję, że odpowiedni wszczep okaże się rozwiązaniem dla niej, ale nie miała gwarancji.

Opiekunka miała rację. Każdy miał tak swoje mocne strony, jak i ograniczenia. Iza spojrzała na leżący obok tablet z ciągle wyświetlającym się na nim oktagonem – jej limity wyrażały się w lagach trwających długie godziny i byciu przeciętną artystką.

Mogę z tym żyć – stwierdziła w myślach.

Krystyna Chodorowska – Jedna z tych dobrych

„Ocean nie zamiera nigdy.

Wszystko, co się w nim unosi, jest stale szarpane przez fale i pływy, popychane przez wiatr, ciagnięte w różne strony. Myślałam o tym, obserwując masę wody i zmarszczki na jej powierzchni, która (jaki paradoks) z tej wysokości wydawała się całkiem zastygła. Anna-Lilou twierdziła, że moje życie wygląda bardzo podobnie – wiecznie dokądś zmierzam, niesiona prądami, których sama dobrze nie rozumiem, ale tym razem myliła się, bo prąd, który przyciągnął mnie tu z powrotem miał nawet imię i nazwisko. Krótko mówiąc: wróciłam, bo Tahei Tong, kierownik bazy w Bataba, miał już dość szukania ludzi.”

Marta Ryczko – O kobiecie od kurczaków

Pomyślała o kurczakach i poczuła, że nie ma sił wstać z łóżka. Wyobraziła sobie, że znowu zakłada polar i fartuch, upycha włosy pod czepkiem i podnosi nóż. Z jakiegoś powodu ta wizja wydawała się nie do zniesienia.

Nie idź do pracy – usłyszała.

To był wyraźny, męski głos w samym środku jej własnej głowy.

Przeraziła się.

Usiadła szybko na łóżku i omiotła wzrokiem sypialnię.

Pusto. Odetchnęła.

Spuściła nogi z łóżka i odnalazła stopami leżące na podłodze pantofle. Zaczynała już wierzyć, że doznała krótkiego złudzenia i wszystko jest w porządku, gdy głos odezwał się znowu.

Nie idź do pracy. Zapomnij o kurczakach i zostań w domu.

– Kto tu jest?! Heniek, nie żartuj sobie!

Zapomnij o kurczakach, zostań w domu i pisz.

Na miękkich nogach, pełna najgorszych przeczuć, zeszła z łóżka i zaczęła chodzić po sypialni. W szafie pusto. Za kotarą też. Co to za absurd, na miłość boską? A może naprawdę zwariowałam?

Michał Niedźwiedzki – Spowiedź kapitana Neumanna

Nie zdążycie, powtarzał w myślach.

„Biene” jęła zrównywać się z większym okrętem burtami, a kaprowie przygotowywać do rzutu zaopatrzone w kotwiczki liny. Artylerzyści podtoczyli działa, by gdy tylko pinka wzniesie się na grzbiecie fali, zamienić pokład wrogiego statku w pełne świszczących fragmentów ołowiu piekło.

Baltasarowi brakowało wtedy doświadczenia. Później nie popełniłby już tego błędu, ale wówczas słono się pomylił. Niderlandczycy zdążyli rozpocząć strzelanie znów chwilę po tym, jak wypaliły polskie działa.

Kłęby białego dymu przysłoniły widok. Jedynym, co doszło do zmysłów kapitana, była kakofonia grzmotu armat, pomieszanego z trzaskiem drewna, krzykami bólu i palbą arkebuzów. Po którymś z kolei uderzeniu wyrzuconej z galeonu kuli poczuł, że traci równowagę. Uderzył brzuchem w nadburcie, przechylił się niebezpiecznie. Nim skoczył z wrzaskiem w tył, zdążył jeszcze zobaczyć, jak przez dziurę wybitą w burcie woda wlewa się do kadłuba pinki.

Skurwysyny jednak nas poślą na dno, przeraził się.

Anna Askaldowicz – Niepojednani

Wkrótce O-bon. Będą modlić się za tych, którzy już odeszli, a jednak żyją w jego wspomnieniach: jako dźwięki, które zapamiętał i do których wraca. Czasem nawet – mniej lub bardziej udolnie – próbuje wpisać ich w muzykę. Eksperymentuje i nie zważa już na to, czy słyszy ciche śmiechy, czy pełne szacunku oklaski. Odkąd zaśpiewał dla duchów w pierwszą rocznicę nawiedzenia, po kraju, od najdalszych prowincji na północy i południu aż do serca cesarskiego Kioto, poszła wieść o niezwykłym biwa-hoshim, który nie tylko przeżył spotkanie z widmami Heike, ale i odzyskał od nich odebrany głos. Jeśli z początku ciekawscy przyjeżdżali zobaczyć jego okaleczone ciało i wysłuchać historii, to z roku na rok więcej było tych, którzy żądali, aby zaśpiewał i dla nich. Każdy chciał zrozumieć, co jest takiego w tym ślepym chłopcu – a potem młodzieńcu, mężczyźnie, dojrzałym człowieku – że pragnęli słuchać go zmarli.

Paula Wanarska – To, co zostaje

Słońce zachodziło już, gdy Katalin wracała do domu, i w jego ciepłym, bursztynowym blasku wszystko nabierało miękkości, a wszechobecny szary pył mniej rzucał się w oczy. Znajda dreptał u boku kobiety, choć dopasowanie się do jej wolnego kroku przychodziło mu z trudem. Widząc, jak owczarek co chwila wyrywa naprzód, po czym przystaje, by na nią zaczekać, Katalin uśmiechnęła się lekko. Cóż, pomyślała tylko z odrobiną goryczy, minęły już czasy wspólnych wędrówek aż do granicy śniegu i biegów wzdłuż strumienia.

– Przykro mi, że zestarzałam się szybciej niż ty, przyjacielu – mruknęła.

Znajda spojrzał na nią i zamerdał ogonem, jakby zapewniał, że nic nie szkodzi.


Dodano: 2021-12-11 10:04:24
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Śniadanie wdowy, opowiadanie ze zbioru "Upiory XX wieku"


 Wywiad z R.J. Barkerem

 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

Recenzje

Barker, R.J. - "Czas skrytobójców"


 Brooke-Hitching, Edward - "Atlas tamtych światów"

 Sykes, Sam - "Dziesięć Żelaznych Strzał"

 Butcher, Jim - "Rozmowy pokojowe"

 Chakraborty, S.A. - "Królestwo miedzi"

 Zhang, C Pam - "Ile z gór tych złota"

 Mortka, Marcin - "Głodna Puszcza"

 Taylor, Dennis E. - "Niebiańska Rzeka"

Fragmenty

 Herbert, Brian & Anderson, Kevin J. - "Książę Kaladanu"

 Silverberg, Robert - "Umierając żyjemy"

 antologia - "Sztuka przegrywania"

 Chakraborty, S.A. - "Królestwo miedzi"

 Zhang, C Pam - "Ile z gór tych złota"

 Jabłoński, Witold - "Wanda"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i babskie sprawy"

 Dick, Philip K. - "Opowiadania najlepsze"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2022 nast.pl     RSS      RSS