NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Erikson, Steven - "Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu", tom 1

Barker, R.J. - "Czas skrytobójców"

Ukazały się

Gray, Claudia - "Star Wars: Wielka Republika. W ciemność"


 Lafferty, Mur - "Han Solo. Gwiezdne wojny – opowieść filmowa"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Chwała Imperium"

 Sablik, Tomasz - "Lęk"

 Hill, Joe - "Upiory XX wieku" (2021)

 Małecki, Jakub - "Święto ognia"

 Grubich, Bartłomiej - "Koniec. Baśń o mieście, w którym zawsze pada deszcz i skończył się świat"

 Masterton, Graham - "Dom stu szeptów"

Linki

Flint, Eric & Weber, David - "1634: Wojna bałtycka"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Ring of Fire
Tytuł oryginału: 1634: The Baltic War
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Data wydania: Czerwiec 2021
ISBN: 978-83-8202-219-3
Oprawa: miękka
Liczba stron: 926
Cena: 54,90 z
Rok wydania oryginału: 2009
Tom cyklu: 3



Flint, Eric & Weber, David - "1634: Wojna bałtycka"

Spodziewałem się, że trzeci tom cyklu „Krąg Ognia” sprawi mi więcej frajdy. Czytając „1633”, przeprosiłem się z wszystkimi wadami cyklu i jego absurdalnym punktem wyjścia (współczesne miasteczko Grantville trafiło z USA w sam środek europejskiej wojny trzydziestoletniej). Kiedy ma się za sobą dwa tomy tej powieści, nieporozumieniem jest wytykanie wciąż tych samych wad. Od drewnianych postaci po wyciąganie z kapelusza nowych rozwiązań fabularnych bazujących na przyjmowaniu bezkrytycznie, że w XVII-wiecznej Europie można rozwijać pewne wynalazki z XX wieku nie tłumacząc, w jaki sposób (tj. przy użyciu jakich środków przemysłu) udało się wyprodukować plastik, aluminium itp. Na etapie „1634” czytelnik ma to już przyswojone i jest znieczulony. Kupił konwencję ze wszystkimi jej absurdami. To jest w porządku.

Moje małe rozczarowanie wynika trochę z tego, że jednak autorzy postanowili co nieco czytelnikom wytłumaczyć. O azocie amonowym, o smole, o węglu bitumicznym. To mnie skonfundowało. Wcale tego nie oczekiwałem. Gdyby wynaleźli Internet w XVII wieku już nie byłbym zaskoczony, bo nie oczekuję od guilty pleasure jakiejś racjonalności i realizmu. Gdyby w „Pieśni Lodu i Ognia”, w trzecim tomie George R.R. Martin zaczął wykładać na poważnie biologię smoków lub racjonalizować naukowo istnienie zombie, to osiągnąłby ten sam efekt, co autorzy „1634”. Inny jest cel tej książki (dla mnie) – ma być czystą, odmóżdżającą i wciągającą rozrywką. A Flint i Weber zaczęli na poważnie, jakby zorientowali się, że muszą wziąć fabułę w karby i nadać jej pozory realizmu. Dodam od razu, że nie wiem, czy te – niezbyt długie i niezbyt skomplikowane – wywody mają oparcie w nauce i technice. I tak nie jestem w stanie tego zweryfikować, ponieważ nie dysponuję do tego kompetencjami. Ale, jak pisałem wcześniej, nie potrzebuję już tego wiedzieć. Dajcie cekiny, dajcie paciorki, dajcie tanie świecidełka, kupcie mnie nimi, abym na godzinę dziennie zapomniał o rzeczywistości za oknem. I będzie dobrze.

Jednak to fabuła trzeciej części cyklu jest prawdziwym problemem, ponieważ jest mocno rozwleczona. Ma to racjonalne uzasadnienie i może nie powinno być uznawane za wadę. Poszerzyło się pole walki w europejskim teatrze wojny. Dochodzi do ważnego (ale nieprzesądzającego) starcia między siłami Zjednoczonych Stanów Europy, z Gustawem Adolfem na czele i z dzielnymi Amerykanami u boku a siłami katolickiego wstecznictwa, czyli Francją, Hiszpanią, Anglią i Danią, które zjednoczyły się w sojuszu zwanym Ligą Ostendzką. Kulminacją tej potyczki będzie bitwa o Lubekę, a raczej jej oblężenie. Przyznam, że wiedząc ile jeszcze tomów tego cyklu przed nami, jakoś specjalnie nie drżałem o losy tego starcia. Ale myślę, że czytelnicy, którzy czytali tę powieść, nie wiedząc, ile jeszcze powstanie tomów też chyba nie drżeli. Ponieważ to oczywiste, że „nasi” muszą zwyciężyć. Mimo to, mocnym punktem fabuły są polityczne gry i knucie, kto z kim, kto kogo i dlaczego. Takie polityczne machinacje za kulisami, zwłaszcza kiedy decydują o losach narodów i wojen, są dla mnie najciekawsze. Tu autorzy się spisali i rozpisali. Stąd na polu gry jest wielu bohaterów, a wraz z nimi pojawia się wiele zmiennych. Aż zachciało mi się przeczytać jakąś kompetentną i wciągającą pracę na temat wojny trzydziestoletniej. Aby sprawdzić, czy takie gry i kombinacje polityczne rzeczywiście miały miejsce. Flint i Weber nie szczędzą w tym zakresie szczegółów, więc podejrzewam, że na bogato zaczerpnęli ze źródeł. Niemniej ten ciąg nowych i starych postaci sprawia, że łatwo się pogubić. I prowadzenie tylu wątków, choćby i o różnej wadze, nie pomaga w zachowaniu koncentracji. Oczywiście, głównymi bohaterami nadal są dzielni protestanccy Amerykanie, jeden z nich nawet przeżyje romans z księżniczką. Rozwiązany zostanie również wątek angielskich więźniów. Przy tym – tu naprawdę niegroźne i potrzebne spoilery – zostanie trochę zniszczony Most Londyński i teatr Globe.

Ta historia od początku była alternatywna z absurdalnym punktem wyjścia. Od początku, kiedy Amerykanie zaczęli ingerować w historię, wiadomo było, że wszystko potoczy się inaczej niż w rzeczywistości i nawet efekt końcowy tej wojny nie będzie taki sam, jak wynika z podręczników. Zwłaszcza że w ręce wrogów wpadły nowożytne encyklopedie, z których mogli czerpać wiedzę na temat tego, kto i jak się zachowa, kto wypłynie na fali historii i kogo ona zmiecie. Uzbrojeni w taką wiedzę antagoniści i protagoniści mogą kształtować wydarzenia w nowy sposób i to musi być jasne niemal od pierwszej części. Zatem nie rozumiem, dlaczego niektórzy bohaterowie tak bardzo przywiązują się do tej już opisanej przyszłości, która nie ma szans się ziścić. Skandynawia w końcu straci na znaczeniu i będzie od XVIII wieku szarą myszką Europy, Dania takoż nie ma co nadmiernie prężyć muskułów. I tak dalej. Mimo to niektóre postacie zachowują się tak, jakby historia już została zdefiniowana i nie było od niej odwrotu. Przykładem niech będzie przytaczany w recenzji poprzedniego tomu Baruch Spinoza. Wszyscy zakładają, że wyrośnie na takiego geniusza i mądralę, jak w realnym nurcie historii i w zasadzie podzieli los, który ma w historii już zapisany. Zatem być może nie zrozumiałem tych motywacji, a być może autorzy popełnili tu jakiś podstawowy błąd w założeniach. Albo zaprzeczają sami sobie, uzbrajając wszystkich w wiedzę o przyszłości po to, aby mogli nie popełniać błędów i osiągnąć inne cele; podczas gdy bohaterowie ci wybierają nie tyle stare metody, co stare cele, które przywiodą ich w końcu na manowce. Nie wszystkich, o czym świadczy los jednego z bohaterów (tego od romansu z księżniczką). A skoro Most Londyński został częściowo zniszczony, tak samo jak szekspirowski teatr Globe, to wiadomo również, że do pewnych rzeczy i kolein znanych z historii powrotu być nie może. Stąd moja konfuzja. Jeśli ktoś przeczyta tę powieść i zechce mieć inne zdanie, liczę na małe lub duże oświecenie w tym przedmiocie.

Do „The Polish Maelstrom” wciąż daleko, jeszcze cztery tomy (tamten oznaczony jest „1637”). Ale już kolejny może przynieść „naszych”, swojaków znad Wisły i Dniepru. Być może jakiś mały zwiastun tego mamy w „1634”, na str. 857: „Szwed będzie zajęty wchłanianiem Danii, a za rok zajmie się Saksonią i Branderburgią. To oczywiście wciągnie do gry Austriaków i Polaków”. Czekam z niecierpliwością. Zwłaszcza że przeczytałem okładkowe opisy kolejnych części i dla „Polski” jest napisany ciekawy scenariusz. Oby autorzy dali sobie spokój z jakimiś naukowymi uzasadnieniami. Skoro powieściowi Amerykanie już budują pancerniki to za co problem, żeby w kolejnym tomie po Bałtyku pływały okręty podwodne? Nie ma problemu, kupię to. Oby wydawca nie zwlekał.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2021-08-30 21:05:48
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wywiad z R.J. Barkerem


 "Kraina Lovecrafta" - książka a serial

 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

Recenzje

Salik, Magdalena - "Płomień"


 Flint, Eric & Weber, David - "1634: Wojna bałtycka"

 Vinge, Vernor - "Ogień nad otchłanią"

 Masterton, Graham - "Susza"

 Miller, Madeline - "Pieśń o Achillesie"

 Szmidt, Robert J. - "Ostateczne rozwiązanie"

 Chakraborty, S.A. - "Miasto Mosiądzu"

 Sturgeon, Theodore - "Więcej niż człowiek"

Fragmenty

 Salik, Magdalena - "Płomień"

 Maszczyszyn, Jan - "Chronometrus" #2

 Maszczyszyn, Jan - "Chronometrus" #1

 Barker, R.J. - "Czas skrytobójców"

 Masterton, Graham - "Susza"

 Maciewicz, Monika - "Wiedma"

 Shusterman, Neal & Shusterman, Jarrod - "Susza"

 Marillier, Juliet - "Syn cieni"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS