NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Lewandowski, Radosław - "Australijskie piekło"

Jordan, Robert - "Wschodzący Cień" (nowa edycja)

Ukazały się

Waszewska, Sylwia - "Imiona śmierci"


 Jordan, Robert - "Ognie niebios" (2021)

 McFall, Claire - "Intruzi"

 Denton, Bradley - "Kolejny dzień bliżej śmierci"

 Castle, Mort - "Przeklęte bądź, dziecię" (2021)

 Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Króla Demonów"

 Lewandowska, Magdalena i Małgorzata - "Żmije"

 Tremblay, Paul - "Głowa pełna duchów"

Linki

James, Marlon - "Czarny lampart, czerwony wilk"
Wydawnictwo: Echa
Tytuł oryginału: Black Leopard, Red Wolf
Tłumaczenie: Robert Sudół
Data wydania: Marzec 2021
ISBN: 978-83-8143-350-1
Oprawa: twarda
Format: 150 mm x 230 mm
Liczba stron: 824
Cena: 59,99 zł
Rok wydania oryginału: 2019
Tom cyklu: 1



James, Marlon - "Czarny lampart, czerwony wilk"

„Prawda pożera kłamstwo tak, jak krokodyl pożera księżyc”


Tropiciel jest przesłuchiwany. Odpowiada na pytania inkwizytora i odmawia odpowiedzi, myli tropy, przyznając się do zabójstw i im zaprzeczając, opowiada o tym, skąd pochodzi, tylko po to, by potwierdzić, że jest człowiekiem znikąd. A może nawet nie człowiekiem, może wilkiem, a może tylko kimś, kto po tym, gdy wyłupiono mu oko, zyskał wilcze ślepię. Kimś bez imienia, kimś, komu moc dała sangoma, czyli wiedźma niebędąca wiedźmą, potężna pani, która została zabita jak słaba, bezbronna istota, a Tropiciel nie zdołał jej przed tym uchronić. Więzień ciasnej celi roztacza wizje cudownych krain, skacząc przez czas, lądy, kochanków, sojuszników, wrogów. Jak sam przyznaje już w pierwszych zdaniach: „Prawda pożera kłamstwo tak, jak krokodyl pożera księżyc”.

Po niewątpliwie wymagających pierwszych rozdziałach, kolejne strony „Czarnego lamparta, czerwonego wilka”, najnowszej powieści Marlona Jamesa, jamajsko-amerykańskiego autora, który zdobył sobie szerszą popularność po zdobyciu nagrody Bookera za „Krótką historię siedmiu zabójstw”, wprowadzają do narracji nieco większy porządek. Nie znaczy to, że opowieść Tropiciela płynie chronologicznie, wciąż przeskakujemy w czasie i przestrzeni, prowadzeni magicznym nosem narratora, ale do chaosu wkradają się pewne porządkujące elementy. Wiodącym tematem staje się poszukiwanie pewnego chłopca: nie wiadomo, co prawda, kim jest śledzony, czy żyje (choć pierwsze zdania powieści informują nas, że tak nie jest), i dlaczego licznym ludziom zależy na jego odnalezieniu. Ale przynajmniej dość długo podążamy wraz z towarzyszami narratora śladem konkretnej misji. Powieściową rzeczywistość wypełniają magia, potężne żywioły oraz pierwotne emocje i żądze, umieszczone w niezwykłej, podzielonej na Królestwo Północy i Południa krainie, będącej fantastycznym odbiciem centralnej Afryki. Legendy, języki i atmosfera każą nam cały czas pamiętać o związkach powieści z Czarnym Lądem – co trochę pojawiają się w tekście choćby przysłowia czy powiedzenia napisane w Yoruba – ale ani przez chwilę nie ma tu mowy o osłodzonej czy strywializowanej egzotyce. Handel niewolnikami, przemoc i prześladowanie odmieńców to elementy codzienności. Los mingi, dzieci, które urodziły się „inne” (kolorem skóry, deformacją kończyn, zniekształceniami twarzy), stanowi kluczową motywację Tropiciela, który spędził w ich towarzystwie formacyjne lata. Podobnie istotny dla powieściowych postaci jest seks, a raczej jak nazywają go bohaterowie, „ruchanie”, często zdepoetyzowane i pozbawione europejskiej, czy raczej chrześcijańskiej otoczki tabu.

Choć sam autor zapowiadał żartobliwie powieść jako „afrykańską Grę o tron”, to takie porównanie wydaje się mocno mylące. Równie dobrze można by pisać o podobieństwie Ewangelii i „Siedmiu samurajów” Kurosawy, wszak i tu i tam lider zbiera na pewnym etapie opowieści drużynę. Nie zmienia to faktu, że James błyskotliwie, twórczo i nieironicznie wykorzystuje przeróżne tropy fantasy. I tak na stronach powieści znajdziemy mapki. Tropicielowi towarzyszy zestaw postaci takich jak Wiedźma Księżyca, syrena, zmiennokształtny lampart i jego chłopak, czy gadatliwy olbrzym ogo, który nie chce, by nazywać go olbrzymem. Odwiedzamy spektakularne, magiczne miasta (z moim ulubionym Dolingo na czele), czarowne biblioteki, przemieszczamy się między odległymi obszarami dzięki portalom noszącym nazwę dziesięciu i dziewięciu drzwi, obserwujemy pojedynki między obdarzonymi mrocznymi mocami demonami. Ba, w pewnym momencie dowiadujemy się, że prawdziwe zagrożenie może nadejść od wschodu, ze strony tajemniczego zamorskiego królestwa.

Nietypowa, rwana narracja i urozmaicony język – dobrze oddany w przekładzie przez Roberta Sudoła, który stał się już specjalistą od Jamesa na polskim rynku – sprawiają, że „Czarny lampart, czerwony wilk” to po prostu fantasy wyjątkowo oryginalne, wymagające od czytelnika czujności i nagradzające go za nią wielowymiarową opowieścią. Poszukiwania chłopca niepostrzeżenie stają się poszukiwaniem matki, a pragnienie jego uratowania przekształca się w wolę ochronienia przez Tropiciela pozostawionych daleko za sobą mingi. Niektóre lata przemykają, opisywane wyłącznie w pieśniach griotów, inne sceny poznajemy w uderzającym bogactwie szczegółów. Odświeżająca perspektywa każe widzieć coś złowrogiego w białej skórze: to biała magia jest tu najmroczniejsza. Z „Diabłem Urubu” łączy najnowszą książkę Jamesa magiczna, niepokojąca atmosfera, z „Krótką historią siedmiu zabójstw” rozmach i niezwykła energia opowieści.

„Czarny lampart, czerwony wilk” to dopiero pierwsza część trylogii Mrocznej Gwiazdy. Kolejne tomy nie zostały jeszcze wydane nawet w oryginalnych wersjach, więc niestety przyjdzie nam na nie pewnie poczekać dłuższy czas. Może to i dobrze – na pewno jest się nad czym zastanawiać i po lekturze pierwszej części.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2021-03-27 10:38:24
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 16:37 27-03-2021
Recenzja obiecuje to wszystko czego oczekiwałem od tej książki. Może wreszcie uda mi się zacząć, zanim praca zdalna mnie wykończy.

Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"


 Jadowska, Aneta - "Cud, miód, Malina"

 Komuda, Jacek - "Zawisza. Czarne krzyże"

 King, Stephen - "Później"

 Bazterrica, Agustina - "Wyborny trup"

 Swanwick, Michael - "Matka żelaznego smoka"

 Shute, Nevil - "Ostatni brzeg"

 Bardugo, Leigh - "Dziewiąty dom"

Fragmenty

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Kubasiewicz, Magdalena - "Wszystko pochłonie morze"

 Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Króla Demonów"

 Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

 Pypłacz, Joanna - "Dwór na Martwym Polu"

 Kaczmarek, Tomasz - "Przedsionek piekła"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS